fast forward
: pt lut 06, 2026 4:03 pm
Galen L. Wyatt
Długo wahała się przed podjęciem decyzji. Siedziała we własnym gabinecie, wpatrując się w panoramę Toronto. Musiała wykonać sporą listę dotyczącą plusów i minusów zaproszenia Galena. Sama nie wiedziała, skąd przyszedł jej ten pomysł do głowy. Powinna pójść sama, albo zaprosić Charliego. Co prawda jej bliźniak nie miał tak wielkiej miłości do szybkiej jazdy. Był jeszcze bardziej stonowaną osobą niż ona sama. Czasem Cora śmiała się, że miał prawdziwego kija w dupie. Zresztą może oboje go mieli? Do pewnych kwestii podchodziła zbyt poważnie, a przy innych odpuszczała.
W końcu rzuciła kostką, nie wiedząc, co zrobić. Parzyste - zaprasza go, nieparzyste - nie zaprasza. Tylko kiedy kostka pokazała odpowiednią liczbę, pokręciła głową. Na jej twarzy wymalowało się dziwne zdumienie i swego rodzaju smutek. Finalnie kiwnęła głowa, chwytając za telefon bez większego zastanowienia. Dobre trzydzieści minut wystukiwała Galenowi wiadomość, nie wiedząc, co powinna zawierać. Z jednej strony tęskniła za jego uśmiechem, a z drugiej spotkania ją bolały. Może dlatego w tak luźny sposób postanowiła do tego podejść? Kilka krótkich zdań. Poszło. Później już tylko kręciła się dookoła biurka, czekając za odpowiedzią. Nienawidziła czekać. To była kwestia, której naprawdę nie znosiła. Cała się podniosła, słysząc dźwięk powiadomienia. Chwyciła za telefon i odetchnęła z ulgą. Odpisał jej.
Później już samo się potoczyło, aż do momentu w którym znalazła się obecnie. Stała w ulubionych, czerwonych dresach, kurtce, płaszczu i czapce przed torem wyścigowym. Nie wyglądała jak typowa Cherry, mniej starannie ubrana z większą swobodą. Podobno do szybkiej jazdy jest potrzebne odpowiednio wygodne ubranie, a na późniejszą imprezę... miała pochowane rzeczy w swojej torbie. Dziewczyny z ferrari najgłośniej imprezowały, słyszała takie pogłoski, a nawet członkowie ekipy ferrari z F1 mieli się tu pojawić. Wielkie wydarzenie dla wielkich ludzi. Wolała by weszli razem, mieli się wspólnie... bawić? Chyba można było to nazwać w ten sposób. Podobno przez przebicie odpowiedniej kwoty miały ich spotkać wyjątkowe przygody z odpowiednią dawką adrenaliny. Cokolwiek to miało znaczyć.
— Cześć Galen — rzuciła cicho Cherry, widząc go wychodzącego z auta. Czuła, że zaraz zapadnie niezręczna cisza. O czym mieli rozmawiać? W jaki sposób się widać? Przynajmniej nie uciekała przed nim spojrzeniem, bo... brakowało jej tych błękitnych tęczówek.
Długo wahała się przed podjęciem decyzji. Siedziała we własnym gabinecie, wpatrując się w panoramę Toronto. Musiała wykonać sporą listę dotyczącą plusów i minusów zaproszenia Galena. Sama nie wiedziała, skąd przyszedł jej ten pomysł do głowy. Powinna pójść sama, albo zaprosić Charliego. Co prawda jej bliźniak nie miał tak wielkiej miłości do szybkiej jazdy. Był jeszcze bardziej stonowaną osobą niż ona sama. Czasem Cora śmiała się, że miał prawdziwego kija w dupie. Zresztą może oboje go mieli? Do pewnych kwestii podchodziła zbyt poważnie, a przy innych odpuszczała.
W końcu rzuciła kostką, nie wiedząc, co zrobić. Parzyste - zaprasza go, nieparzyste - nie zaprasza. Tylko kiedy kostka pokazała odpowiednią liczbę, pokręciła głową. Na jej twarzy wymalowało się dziwne zdumienie i swego rodzaju smutek. Finalnie kiwnęła głowa, chwytając za telefon bez większego zastanowienia. Dobre trzydzieści minut wystukiwała Galenowi wiadomość, nie wiedząc, co powinna zawierać. Z jednej strony tęskniła za jego uśmiechem, a z drugiej spotkania ją bolały. Może dlatego w tak luźny sposób postanowiła do tego podejść? Kilka krótkich zdań. Poszło. Później już tylko kręciła się dookoła biurka, czekając za odpowiedzią. Nienawidziła czekać. To była kwestia, której naprawdę nie znosiła. Cała się podniosła, słysząc dźwięk powiadomienia. Chwyciła za telefon i odetchnęła z ulgą. Odpisał jej.
Później już samo się potoczyło, aż do momentu w którym znalazła się obecnie. Stała w ulubionych, czerwonych dresach, kurtce, płaszczu i czapce przed torem wyścigowym. Nie wyglądała jak typowa Cherry, mniej starannie ubrana z większą swobodą. Podobno do szybkiej jazdy jest potrzebne odpowiednio wygodne ubranie, a na późniejszą imprezę... miała pochowane rzeczy w swojej torbie. Dziewczyny z ferrari najgłośniej imprezowały, słyszała takie pogłoski, a nawet członkowie ekipy ferrari z F1 mieli się tu pojawić. Wielkie wydarzenie dla wielkich ludzi. Wolała by weszli razem, mieli się wspólnie... bawić? Chyba można było to nazwać w ten sposób. Podobno przez przebicie odpowiedniej kwoty miały ich spotkać wyjątkowe przygody z odpowiednią dawką adrenaliny. Cokolwiek to miało znaczyć.
— Cześć Galen — rzuciła cicho Cherry, widząc go wychodzącego z auta. Czuła, że zaraz zapadnie niezręczna cisza. O czym mieli rozmawiać? W jaki sposób się widać? Przynajmniej nie uciekała przed nim spojrzeniem, bo... brakowało jej tych błękitnych tęczówek.