Dwie kobiety, przepis i zakalec
: sob lut 07, 2026 10:48 pm
Raz na jakiś czas udawało jej się odłożyć na tyle dużą kwotę pieniędzy, aby wziąć udział w czymś tylko dla niej. Czasami był to kurs fotografii (chociaż od bardzo dawna nie miała aparatu w dłoniach i nie potrafiła się przemóc do pokochania go ponownie. Za dużo wspomnień się z tym wiązało), czasem szemrany kurs rysunku, a czasami coś związanego z gotowaniem lub pieczeniem. I właśnie te ostatnie uwielbiała najmocniej. Nie tylko dlatego, że w przyszłości miała przejąć biznes po dziadkach. Bardziej chodziło o to, że było coś satysfakcjonującego w patrzeniu jak coś powstaje od zera - od przygotowania składników po ostateczny efekt w postaci gotowego dania.
Nie powinno zatem nikogo za bardzo dziwić, że była podekscytowana. Jedna z cukierni prowadzonych od dziesięcioleci organizowała raz na jakiś czas dwudniowy kurs z tortów. Od wypieczenia biszkoptów, przez kremy i dodatki po tynkowanie i zdobienia - a to brzmiało jak spełnienie marzeń Catherine. Nie musiała się zastanawiać dwa razy czy w to iść (chociaż powinna - ale hej! Mogła przeżyć resztę miesiąca na chlebie i wodzie w razie potrzeby).
Entuzjazm dziewczyny został jednak schłodzony od razu po wejściu do pomieszczenia szkoleniowego. Blaty były poustawiane tak, aby przy każdym pracowały dwie osoby. Gdy szkoleniowca z miłym uśmiechem wskazał jej miejsce spojrzała sceptycznie. Nie do końca na to się pisała, nie wiedziała czy da radę zgrać się z kimś w pieczeniu i gotowaniu.
- Cześć! Wygląda na to, że będziemy razem próbowały coś zrobić. Catherine jestem - uśmiechnęła się do dziewczyny obok i zerknęła z ciekawością na kartkę przed nimi. Przeleciała szybko wzrokiem po przepisie i mogła stwierdzić, że wydawał się dziwny.
Nelly Rowley
Nie powinno zatem nikogo za bardzo dziwić, że była podekscytowana. Jedna z cukierni prowadzonych od dziesięcioleci organizowała raz na jakiś czas dwudniowy kurs z tortów. Od wypieczenia biszkoptów, przez kremy i dodatki po tynkowanie i zdobienia - a to brzmiało jak spełnienie marzeń Catherine. Nie musiała się zastanawiać dwa razy czy w to iść (chociaż powinna - ale hej! Mogła przeżyć resztę miesiąca na chlebie i wodzie w razie potrzeby).
Entuzjazm dziewczyny został jednak schłodzony od razu po wejściu do pomieszczenia szkoleniowego. Blaty były poustawiane tak, aby przy każdym pracowały dwie osoby. Gdy szkoleniowca z miłym uśmiechem wskazał jej miejsce spojrzała sceptycznie. Nie do końca na to się pisała, nie wiedziała czy da radę zgrać się z kimś w pieczeniu i gotowaniu.
- Cześć! Wygląda na to, że będziemy razem próbowały coś zrobić. Catherine jestem - uśmiechnęła się do dziewczyny obok i zerknęła z ciekawością na kartkę przed nimi. Przeleciała szybko wzrokiem po przepisie i mogła stwierdzić, że wydawał się dziwny.
Nelly Rowley