disconnected
: ndz lut 08, 2026 9:59 pm
Każdy dzień mógłby być tak przyjemny i bezproblemowy jak ten dziś. Spokojny poranek, pyszne śniadanie i brak spotkania zarządu sprawiał, że już od rana miała naprawdę dobry humor. To był dzień, kiedy w jej kalendarzu były same przyjemne wpisy jak kontrola projektów i spotkania kreatywne. Zero dziadów, chcących narzucać innym swoje opinie; czy może być coś piękniejszego? Zwłaszcza jeśli wszystko szło zgodnie z planem, nie było opóźnień, a Blair, dojeżdżając do biura przed siedemnastą, doszła do wniosku, że nie zostało jej nic innego, jak wrócić do mieszkania ze spokojną głową i przeświadczeniem, że wszystko co mogłaby zrobić jeszcze dzisiaj nie sprawi, że świat się zawali — a może będzie jeszcze lepsze, bo na wszystkie poprawki projektów spojrzy jutro świeżym okiem. Przed wyjściem z budynku spojrzała we wspólny kalendarz, żeby zorientować się, do której Charlie miał ostatnie spotkanie i po drodze zastanawiała się, co mogła wymyślić na kolację; pierwszą opcją było zamówienie czegoś z którejś z ich ulubionych restauracji, co obydwoje z przyjemnością by zjedli, a z drugiej strony, miała w głowie szalony plan zrobienia czegoś samodzielnie, skoro miała sporo czasu w zapasie. Po coś jej matka nalegała, żeby umiała gotować — niby po to, żeby nauczyć jej nieco samodzielności, a z drugiej, żeby móc się pochwalić, że jej córka nie miała dwóch lewych rąk, jednak nikt nie spodziewał się, że dziewczyna realnie to polubi. Rzadko kiedy był czas na wydziwy; często gdzieś wychodzili, a w intensywniejszych okresach nawet zdarzało się, że bazowali na cateringach.
Dlatego zrobiła im romantyczną kolację, żeby miło mogli spędzić końcówkę tego dnia. Zdecydowała się na makaron linguine z krewetkami w białym winie i do tego uszykowała również samo wino, jego ulubione. Uszykowała stół, zapaliła świeczki i była też ona sama, w seksownej bieliźnie pod skąpą sukienką. Co prawda, późniejszy obrót spraw nieco ją zaskoczył — minęła jedna godzina, przez co zaczęła się denerwować, jednak nie wszczynała alarmu, bo w końcu sama wiedziała, jak to wszystko działało. Spotkania lubiły się przedłużać nawet i w piątkowe wieczory, a dyskusję czasami były mocno zawzięte. Nie chciała przeszkadzać, jednak gdy czas dobijał dwóch godzin, a odpowiedzi na jej wiadomości nie było, powzięła poważniejsze kroki. Poczta głosowa sprawiła, że zdenerwowanie zastąpił stres, a w jej głowie zaczęły pojawiać się najczarniejsze scenariusze; stąd wyciągnęła broń ostateczną. Zadzwoniła do jego asystenta, który grzecznie poinformował, że pan Marshall musiał pojawić się na nieoczekiwanym spotkaniu i ciężko mu określić, ile to potrwa. Kto by się nie zdenerwował, słysząc taką informację? Była zszokowana i kompletnie nie pasowało jej to do zachowania Charliego, ale jednocześnie wkurzyła się na tyle, że nie drążyła dalej tematu. Czemu jej narzeczony nie dał jej znać nawet krótkim smsem? Czemu asystent miałby ją kłamać? Nakrycie stołu wróciło na swoje miejsce, zgaszone świeczki również, wino zastąpił zaparzony rumianek, a sukienkę wygodny komplet sweterkowy. Nie mogła znaleźć sobie miejsca, a najlepszym rozwiązaniem w tym momencie było sięgnąć po własną robotę. Wróciła na kanapę do salonu z kocykiem i laptopem, przepraszając go za wcześniejszą zniewagę i zaczęła przeglądać projekty oraz nakładać poprawki po dzisiejszych wizytach. Rzadko pracowała w domu, a prawie nigdy wieczorami. Wiedziała, że i tak jutro będzie musiała zerknąć na to raz jeszcze, upewnić się, że w swoim zdenerwowaniu nie popełniła żadnego błędu, który mógłby nawet zaważyć na ludzkim życiu — w końcu byłoby średnio, gdyby komuś spadł na głowę sufit.
Słyszała brzdęk otwieranych drzwi, ale nawet nie spojrzała w tym kierunku. Nie zaszczyciła go spojrzeniem, nieco udając zainteresowanie ekranem laptopa. — Odgrzej sobie kolację — rzuciła krótko, bez przywitania, bez zbędnych emocji, ukrywając to, że była zła. W końcu przegrała z pracą i została wystawiona; póki co miała do tego prawo.
Charlie Marshall
Dlatego zrobiła im romantyczną kolację, żeby miło mogli spędzić końcówkę tego dnia. Zdecydowała się na makaron linguine z krewetkami w białym winie i do tego uszykowała również samo wino, jego ulubione. Uszykowała stół, zapaliła świeczki i była też ona sama, w seksownej bieliźnie pod skąpą sukienką. Co prawda, późniejszy obrót spraw nieco ją zaskoczył — minęła jedna godzina, przez co zaczęła się denerwować, jednak nie wszczynała alarmu, bo w końcu sama wiedziała, jak to wszystko działało. Spotkania lubiły się przedłużać nawet i w piątkowe wieczory, a dyskusję czasami były mocno zawzięte. Nie chciała przeszkadzać, jednak gdy czas dobijał dwóch godzin, a odpowiedzi na jej wiadomości nie było, powzięła poważniejsze kroki. Poczta głosowa sprawiła, że zdenerwowanie zastąpił stres, a w jej głowie zaczęły pojawiać się najczarniejsze scenariusze; stąd wyciągnęła broń ostateczną. Zadzwoniła do jego asystenta, który grzecznie poinformował, że pan Marshall musiał pojawić się na nieoczekiwanym spotkaniu i ciężko mu określić, ile to potrwa. Kto by się nie zdenerwował, słysząc taką informację? Była zszokowana i kompletnie nie pasowało jej to do zachowania Charliego, ale jednocześnie wkurzyła się na tyle, że nie drążyła dalej tematu. Czemu jej narzeczony nie dał jej znać nawet krótkim smsem? Czemu asystent miałby ją kłamać? Nakrycie stołu wróciło na swoje miejsce, zgaszone świeczki również, wino zastąpił zaparzony rumianek, a sukienkę wygodny komplet sweterkowy. Nie mogła znaleźć sobie miejsca, a najlepszym rozwiązaniem w tym momencie było sięgnąć po własną robotę. Wróciła na kanapę do salonu z kocykiem i laptopem, przepraszając go za wcześniejszą zniewagę i zaczęła przeglądać projekty oraz nakładać poprawki po dzisiejszych wizytach. Rzadko pracowała w domu, a prawie nigdy wieczorami. Wiedziała, że i tak jutro będzie musiała zerknąć na to raz jeszcze, upewnić się, że w swoim zdenerwowaniu nie popełniła żadnego błędu, który mógłby nawet zaważyć na ludzkim życiu — w końcu byłoby średnio, gdyby komuś spadł na głowę sufit.
Słyszała brzdęk otwieranych drzwi, ale nawet nie spojrzała w tym kierunku. Nie zaszczyciła go spojrzeniem, nieco udając zainteresowanie ekranem laptopa. — Odgrzej sobie kolację — rzuciła krótko, bez przywitania, bez zbędnych emocji, ukrywając to, że była zła. W końcu przegrała z pracą i została wystawiona; póki co miała do tego prawo.
Charlie Marshall