Strona 1 z 2

are we a moment, or a lifetime?

: pn lut 09, 2026 8:03 pm
autor: Lance Cortlandt
Między nim a Elianą układało się dobrze, choć sprawy rozwijały się wolniej, niż się tego spodziewał, gdy założył się z Haroldem. Prawdę powiedziawszy, gdy zaczynał, to myślał, że w tym momencie już dawno będzie po wszystkim, a jednak między nim a Broussard nadal nie doszło do niczego poważnego, choć ich relacja rozwijała się.
I co gorsza, angażowała się w nią nie tylko ona, ale też on. Trudno powiedzieć, czy to przez to, ile czasu temu poświęcał, a może przez to, jak się starał, a może jednak po prostu w Elianie coś było, ale jedno jest pewne – Lance wkręcił się w tę znajomość bardziej niż przewidywał, co mogło być niebezpieczne, biorąc pod uwagę to, że nie był zainteresowany angażowaniem się w cokolwiek i narażaniem własnych uczuć, ale teraz już mógł mieć niewiele do powiedzenia na ten temat. To działo się już poza jego kontrolą, tym bardziej, że nie robił nic, żeby się ochronić. Najlepiej dla niego byłoby zakończyć tę znajomość, skoro chciał, żeby wszystko zostało u niego po staremu, ale był zbyt zawzięty, żeby to zrobić.
Poza tym, choć tego by nie przyznał, mógł już przepaść na tyle, że po prostu nie miał ochoty przerywać tej znajomości przedwcześnie.
Nic dziwnego, że kiedy zaprosiła go na ślub, nie oponował. Nawet nie musiała go namawiać, Lance od razu powiedział, że chętnie się z nią tam wybierze i coś w tym było – naprawdę chciał spędzić z nią ten czas. Prawdopodobnie sytuacja nie wyglądałaby podobnie, gdyby role się odwróciły, a to ktoś z jego życia brałby ślub, zaś on miałby zabrać tam ze sobą Broussard, bo tego pewnie by nie zrobił. Powód był całkiem prosty – na takie wydarzenia chodził sam, żeby nie wysłać ludziom ze swojego otoczenia niewłaściwego sygnału. Nie chciał, żeby myśleli, że ktoś pojawił się w jego życiu na poważnie i na dłużej.
Tu jednak chodziło o obcych mu ludzi, więc poszedł razem z Elianą i wziął z nią udział w ceremonii, a potem udał się na miejsce, gdzie miała się odbyć weselna zabawa i zachowywał się w z o r o w o, jak na idealnego partnera przystało. Ładnie się uśmiechał, rozmawiał ze znajomymi Broussard i był prawdziwym dżentelmenem, ale była jeszcze jedna rzecz, którą miał do zrobienia.
Oglądali właśnie pierwszy taniec pary młodej. Lance obejmował Elianę w talii i wychylił się w jej stronę, aby wyszeptać coś do jej ucha. – Wyglądasz dziś zniewalająco, ale nie wiem, czy taktownym jest przyćmiewać pannę młodą – rzucił zaczepnie i tak też się uśmiechał, dopóki nie odsunął się i nie zerknął na nią z miną niewiniątka. Delikatnie się z nią droczył i nie sądził żeby cokolwiek było niewłaściwego w tym, jak się ubrała – wyglądała p i ę k n i e.

Eliana Broussard

are we a moment, or a lifetime?

: wt lut 10, 2026 4:43 pm
autor: Eliana Broussard
Zaproszenie na wesele byłego partnera czysto teoretycznie było czymś, czego należało wystrzegać się jak ognia. Tego rodzaju przedsięwzięcia nie zwiastowały niczego dobrego, przynajmniej w tych przypadkach, w których w relacji z drugą osobą pełno było wzajemnej niechęci i żalu związanego z rozstaniem.
Eliana nie mogła powiedzieć tego samego w odniesieniu do mężczyzny, który tego wieczora żenił się z inną kobietą. Choć w przeszłości rzeczywiście spotykali się ze sobą, ostatecznie ta relacja nie utrzymała tego kształtu zbyt długo. Ostatecznie zrozumieli, że to właśnie jako dwójce przyjaciół było im ze sobą najlepiej, dlatego zdecydowali się wrócić do tego, co łączyło ich wcześniej.
To jednak osłabło nieco, kiedy w jego życiu pojawiła się inna kobieta. Najwyraźniej taka, która była nieco o Broussard zazdrosna.
Eliana nie próbowała więc wchodzić im w drogę. Choć nie zerwali kontaktu całkowicie, to jednak posłusznie wycofała się, doskonale rozumiejąc to, że teraz w jego życiu był już ktoś inny. Ktoś, kto zasługiwał na miano tego n a j w a ż n i e j s z e g o. Sama mogła wyłącznie docenić fakt, że mimo ich dawnej historii, przyszła panna młoda wyraziła zgodę na to, aby ją tu dziś zaprosić.
Bo tak, wbrew temu, co mogłyby pomyśleć na ten temat inne osoby, Eliana naprawdę życzyła im szczęścia i chciała celebrować ten dzień razem z nimi.
A choć to zupełnie nie tak, że mogłaby potrzebować wsparcia, nie zamierzała wybrać się na tę imprezę sama. Korzystając z tego, że między nią a Cortlandtem układało się coraz lepiej, postanowiła go tam zaprosić. I na szczęście nie doczekała się odmowy.
Prawdę powiedziawszy, kiedy dotarli na miejsce, a uroczystość się zaczęła, Eliana nabrała przekonania, że mogli naprawdę dobrze się ze sobą bawić. Obserwowała również to, jak reagowali na niego jej znajomi oraz to, jak sam Lance wchodził z nimi w interakcję. Musiała przyznać, że podobało jej się to, co widziała. Przez to całkowicie straciła na czujności.
Kiedy poczuła jego ciepły oddech przy uchu, drgnęła lekko, ale na jej ustach prędko wymalował się uśmiech, z którym zerknęła na bruneta. Na ułamek sekundy zagryzła dolną wargę, a później pozwoliła sobie omieść jego sylwetkę spojrzeniem. On sam prezentował się wręcz i d e a l n i e. — Nie lubi mnie, czemu miałabym się nią przejmować? — wyszeptała, kiedy sama wychyliła się w jego stronę.
Nie na długo, ponieważ już moment później sama odsunęła się nieznacznie i biorąc z niego przykład, także posłała mu jeden z tych niewinnych uśmiechów. Podobało jej się to, jak teraz na nią patrzył.

Lance Cortlandt

are we a moment, or a lifetime?

: czw lut 12, 2026 7:41 pm
autor: Lance Cortlandt
Zaproszenie od byłego, o dziwo, Lance potrafił w pełni zrozumieć. Sam może raz albo dwa razy był na ślubie swojej byłej, choć czy w jego przypadku rzeczywiście można mówić o tym, że kiedykolwiek były jego partnerkami? Prędzej przelotnymi romansami, które w niewielu przypadkach potrafiło zmienić się w dobre koleżeństwo, a ono owocowało właśnie takimi zaproszeniami.
Dlatego Cortlandt nie był zaskoczony, ani nie czuł się niekomfortowo, gdy Eliana wspomniała mu o tym, że wybierają się na ślub jej byłego. Prawdę powiedziawszy tym tylko go zaciekawiła, ponieważ chciał sprawdzić, z kim wcześniej się spotykała. A także kto zajął jej miejsce przy boku byłego.
I po ceremonii już miał swoje opinie o obojgu. Doszedł do wniosku, że facet wiele stracił, Eliana zaś niekoniecznie. Ale te uwagi zachował dla siebie, choć podczas ceremonii mógł coś żartobliwie wspomnieć swojej dzisiejszej partnerce o tym, że nie ma czego żałować.
W końcu finalnie dzięki temu rozstaniu miała szansę poznać jego, a to już ogromna korzyść. Na pewno w oczach Cortlandta…
Tego samego, który teraz żartował sobie z tego, jak Eliana przyćmiła pannę młodą, z czym wcale nie przesadził, ponieważ naprawdę uważał, że przyciągała wzrok znacznie bardziej, niż najważniejsza dziś kobieta. Komplement, że wyglądała dziś zniewalająco, nie był ani trochę na wyrost.
Co się okazało, brunetka najwyraźniej doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Usłyszawszy jej odpowiedź, nie potrafił powstrzymać poszerzającego się uśmiechu. Kącik jego ust mimowolnie powędrował wyżej. – Czyli to było celowe? – pytanie było retoryczne, nie oczekiwał odpowiedzi na nie. Było za to widać, że świetnie bawił się dzięki temu odkryciu, które dodatkowo sprawiło, że Eliana stała się w oczach jeszcze atrakcyjniejsza, jeśli to w ogóle było możliwe.
– Nie znałem cię od tej strony – stwierdził, po czym poruszył zaczepnie brwiami. Od razu było po nim widać to, że spodobało mu się to odkrycie. Nie spodziewał się, że miała bardziej drapieżną stronę, dlatego dziś miło się zaskoczył i tylko upewnił w tym, że przyjście tu było dobrym pomysłem.

Eliana Broussard

are we a moment, or a lifetime?

: pt lut 13, 2026 11:46 am
autor: Eliana Broussard
Wiedziała, jak mogło to brzmieć, a jednocześnie wcale nie uważała, aby był to szczegół, do którego należało przywiązywać uwagę. Jej związek z panem młodym był wyjątkowo krótki i jeszcze bardziej nietrafiony, dlatego prędko postanowili zmienić kształt tej relacji ponownie w to, czym była początkowo.
Mimo to nie chciała, aby Lance dowiedział się o tym przy weselnym stoliku. Wolała uniknąć ewentualnych niezręczności, a także chciała pokazać mu, że była względem niego w porządku. To nie było coś, co chciałaby ukrywać.
Prawdę powiedziawszy, w jej życiu nie było chyba nic, z czego zapragnęłaby zrobić tajemnicę.
Dobrze więc, że Lance nie wyglądał tak, jakby miał się tym przejąć. Już od samego początku Eliana bawiła się w jego towarzystwie dobrze, a przecież była to wyłącznie prosta ceremonia. Całkiem elegancka, choć może nie do końca ujmująca, skoro ze względu na warunki pogodowe musiała odbyć się wewnątrz budynku. Broussard zdecydowanie preferowała te, które rozgrywały się w plenerze.
Wzruszyła ramionami z miną niewiniątka, jednak prawda była taka, że wcale nie próbowała nadepnąć pannie młodej na odcisk. Eliana nie była taka, nie próbowała nikomu niczego udowodnić, a przynajmniej nikomu poza samą sobą i mężczyzną, z którym dzisiaj tutaj przyszła. Częściowo to właśnie z myślą o nim tak bardzo się wystroiła.
Dobrze było mieć świadomość tego, że jej się udało, nawet jeżeli temu musiał także przysłużyć się fakt, że nie rozegrała tego grzecznie. Było to na tyle niewinne kłamstwo, iż nie miało jej zaszkodzić.
Wychyliła się lekko w jego stronę, podczas gdy na jej ustach wymalował się zaczepny uśmiech. — Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz — skomentowała, podczas gdy grymas na jej twarzy jeszcze się poszerzył. Spojrzeniem uciekła w stronę parkietu, który w końcu zaczął zapewniać się także gośćmi. Nie powiedziała nic, ale poruszyła zaczepnie brwiami, a później wymownie skinęła głową w tamtą stronę.
Teraz już nie musieli martwić się tym, że rzeczywiście kogoś przyćmią. Bo tak, oboje mieli ku temu predyspozycje.

Lance Cortlandt

are we a moment, or a lifetime?

: sob lut 14, 2026 8:52 pm
autor: Lance Cortlandt
Pomijając już oczywiste podejście Lance’a do związków i relacji z Elianą, nawet jakby traktował ją poważnie, nie przeszkadzałoby mu to, że miała na tyle dobry kontakt z byłym, iż ten zapraszał ją na swój ślub. Był wystarczająco pewny siebie, żeby nie obawiać się, że Broussard mogłaby chcieć puścić go kantem lub dalej myślała o byłym, ponieważ znał swoją wartość i wiedział, że jest niezłą zdobyczą. Nie czułby się więc niekomfortowo z tą jej znajomością.
Dziś więc czuł się bardzo swobodnie i ani trochę nie sprawiał wrażenia, jakby został postawiony w niewygodnej pozycji. Eliana nie miała czym się przejmować, mogła zamiast tego skupić się na zabawie z nim, co od początku wychodziło im nieźle, nawet podczas ceremonii, kiedy nie mieli zbyt wielu możliwości. Wypadało przecież utrzymać fason i nie robić zbędnego zamieszania.
Teraz zaś mogli pozwolić sobie na więcej, choć wciąż należało przebrnąć przez parę zaplanowanych punktów, jak taniec pary młodej. Ale i tu Lance szybko znalazł sobie zajęcie – zaczęło się od komplementów dla Eliany, a skończyło na odkryciu, które może było delikatnym kłamstwem, ale nawet jeśli była to tylko gra, to udawana zadziorność również go u niej kręciła. Także tak czy siak, wyszło to na jej korzyść, a nawet jakby wydało się, że tylko udawała, to niczego by to nie zmieniło.
– W takim razie nie mogę doczekać się, aż je wszystkie odkryję – zapewnił ją z tym czarującym uśmiechem przyklejonym do jego twarzy. Jeszcze przez chwilę spoglądał na Elianę, zanim odwrócił wzrok, aby przyjrzeć się temu, co działo się na parkiecie. Zauważając, że ten zaczął zapełniać się gośćmi, a także czując na sobie wzrok Broussard, wyciągnął do niej dłoń, odgadując, co próbowała mu zasugerować. Poczekał jednak chwilę z zerknięciem na nią, a kiedy to zrobił, popatrzył na nią z mieszanką pewności siebie, zadowolenia, a także rozbawienia.
I posłał jej jeden ze swoich firmowych uśmiechów, czekając na to, aż Eliana złapie go za dłoń i będzie mógł poprowadzić ją na parkiet, bo oczywiście nie zamierzał odmawiać jej tej przyjemności. Sobie również. Wbrew temu, jakie mógł sprawiać wrażenie, lubił tańczyć i bawić się, wcale nie był tak sztywny, na jakiego czasem mógł wyglądać.

Eliana Broussard

are we a moment, or a lifetime?

: ndz lut 15, 2026 3:51 pm
autor: Eliana Broussard
Nie zastanawiała się nad tym, czy właściwie interpretowała jego podejście do tego wesela, ponieważ nie przywiązywała do tego dużej uwagi. Skoro bowiem nie doczekała się z jego strony żadnych roszczeń, dlaczego na siłę miałaby doszukiwać się tu problemu? Wolała skupić się na tym, że miała go tu dziś przy sobie, dzięki czemu nie musiała martwić się tym, że będzie się źle bawić.
Odkąd zaczęła coraz częściej bywać w jego towarzystwie, wydawało jej się to wręcz niemożliwe.
To przeświadczenie nie okazało się jednak kluczowym dla dalszego rozwoju ich relacji. Przez długi czas Eliana zastanawiała się, czy nie ryzykowała zbyt wiele, dając szansę znajomości z kimś, kto początkowo nie wydawał jej się skory do zaangażowania. Właśnie dlatego pod pewnymi względami wciąż trzymała go na dystans, choć jednocześnie tego samego nie sposób powiedzieć o jej uczuciach.
Zupełnie nieplanowanie w końcu się z a a n g a ż o w a ł a.
Wydawało jej się jednak, że to samo powiedzieć mogła o nim. Lance był przecież obok nie dlatego, że musiał, a najwyraźniej przez to, że właśnie tego c h c i a ł. Potrafił także udowodnić, że nie miał problemu z tym, aby się dla niej postarać, a kiedy dodatkowo pokazywał jej, z jaką łatwością mógł nawiązać pozytywne relacje z jej znajomymi, oczarował ją jeszcze bardziej.
Nic więc dziwnego, że dziś spoglądała na niego z jeszcze większym uśmiechem i może również z czymś, za czym kryło się pożądanie? Jego dzisiejsze wydanie było bowiem wyjątkowo atrakcyjne, choć za to wcale nie odpowiadał strój. A przynajmniej nie c a ł k o w i c i e, ponieważ jego również była w stanie docenić.
Możesz próbować — stwierdziła, po czym poruszyła zaczepnie brwiami, jak gdyby stawiała przed nim jakieś wyzwanie. Zaraz jednak wsunęła w jego dłoń własną i pozwoliła, aby Cortlandt poprowadził ją w stronę parkietu, na którym znów mogli skupić się tylko na sobie. Choć było to przyjęcie kogoś innego, zasługiwali przecież na to, aby przy okazji nacieszyć się także swoim towarzystwem.
I może też swoją bliskością? Przed tym Eliana zdecydowanie nie zamierzała uciekać, dlatego nie obawiała się objąć Cortlandta za szyję i przystanąć na tyle blisko niego, aby w trakcie tańca z niewielkiej odległości móc spoglądać w jego oczy.
Był to przecież całkiem niezły widok.

Lance Cortlandt

are we a moment, or a lifetime?

: ndz lut 15, 2026 4:30 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance w życiu by się do tego przyznał. Ba! Nawet nie chciał tego zaakceptować, ale prawda jest taka, że on również zdołał zaangażować się w tę znajomość, co stało się zupełnie wbrew jego woli. Nie chciał tego, ponieważ burzyło to wszelkie jego plany, a do nich należało utrzymanie pewnego dystansu między sobą a kobietami, z którymi się spotykał.
Niestety, Elianie udało się osiągnąć coś, co wydawało się nieosiągalne. Zawróciła mu w głowie, przez co Cortlandt znalazł się teraz w trudnym położeniu. Oszukiwał się jednak, że tak wcale nie było i dalej skutecznie chronił własne serce przed bzdurnymi uczuciami, a w jego relacji z Broussard nadal chodziło wyłącznie o zakład, a jedyne, co się działo, to to, że przy tym bawił się z nią trochę lepiej niż przewidywał. Wybrał oszukiwanie się, bo w ten sposób nie musiał myśleć o tym, że być może nie był tak odporny na uczucia, jak mu się wydawało.
Był więc przekonany o tym, że nadal miał nad wszystkim kontrolę i nie działo się nic, czym powinien się przejmować. Mógł więc po prostu oddać się zabawie… Dziś na przykład na weselu jej byłego, które zamierzał dobrze wykorzystać i planował na nim skupić się przede wszystkim na Elianie, ponieważ to dla niej tutaj był. Mógł oczywiście przy okazji oczarować jej znajomych, co robił z premedytacją, bo wiedział, że dla niej ważne będzie to, żeby się z nimi dogadał i dostrzegli go z jak najlepszej strony.
I dał jej dokładnie to, czego chciała.
Teraz zaś porwał ją na parkiet, żeby przez chwilę mogli skupić się tylko na sobie, co przez pewien czas podczas tańca szło idealnie. Byli blisko siebie, zamknięci w swoich objęciach i spoglądali tylko na siebie… Do czasu, aż coś nie rozproszyło szatyna. – Mam wrażenie, że ktoś chciałby mi cię odbić – wyszeptał pochylony nad jej uchem, spoglądając na starszego mężczyznę, który zerkał w ich stronę i uśmiechał się. – Albo na odwrót – dodał po chwili zastanowienia, po czym zrobił z Elianą obrót tak, aby mogła spojrzeć przez jego ramię na mężczyznę, z którym wcześniej on wymienił spojrzenia. Nie było to niczym wielkim, nie skarżył się, była to jedynie jego dowcipna obserwacja po tym, jak poczuł na sobie spojrzenie tego całkiem sympatycznie wyglądającego starszego pana.

Eliana Broussard

are we a moment, or a lifetime?

: pn lut 16, 2026 7:01 pm
autor: Eliana Broussard
Wyjątkowo przykrym wydawało się to, że podczas gdy ona stopniowo coraz bardziej się na niego otwierała, on jeszcze silniej przekonywał się do tego, że nie powinien poświęcać jej zbyt dużo swojej uwagi.
Jeśli nie chciał się zaangażować, było to jak najbardziej w porządku, ale jednocześnie nie powinien tak po prostu się nią bawić. Zważywszy na to, że lgnęła do niego coraz bardziej, najlepszym rozwiązaniem byłoby wyjawienie jej prawdy i pozwolenie na to, aby Eliana podjęła świadomą decyzję. Teraz natomiast nacinała się na coś, co niewiele miało wspólnego z prawdą. Nieistotne było bowiem to, że jego odczucia względem niej odrobinę się zmieniały, skoro zmienić nie miało się jego nastawienie.
Wobec tego nigdy nie mieli doczekać się wspólnej przyszłości.
Tego nie była jednak świadoma. Mało tego, w ciągu minionych tygodni coraz bardziej przekonywała się do myśli o tym, że może jednak ta znajomość miała szansę na powodzenie. W innym przypadku dlaczego Lance tak bardzo starałby się dla niej i jednocześnie próbował przypodobać się jej znajomym? W ten sposób postępowały osoby, które liczyły na rozwinięcie się czegoś poważniejszego.
Albo osoby, które potrafiły świetnie u d a w a ć.
Tak czy inaczej, Broussard złapała się na jego urok. Nic dziwnego, że już od dłuższego czasu pozostawała skupiona wyłącznie na nim, przez co nie dostrzegła zainteresowania z innej strony. Kiedy Lance sam zwrócił na to jej uwagę, Eliana powiodła spojrzeniem w tamtą stronę, a później uśmiechnęła się łagodnie. — Zapomniałam cię uprzedzić. Tak to już bywa na weselach, że jestem s t r a s z n i e rozchwytywana — poruszyła zaczepnie brwiami, a kiedy Cortlandt stworzył jej ku temu okazję, oddaliła się nieco, strojąc przy tym do niego głupie miny.
I tak, dała się porwać do tańca starszemu mężczyźnie, a później też kilku kolejnym, zanim po pewnym czasie wróciła do Lance’a. Nie zrobiła tego jednak tak, aby od razu ją zauważył. Korzystając z tego, że właśnie zakończył z kimś rozmowę i kierował się w stronę ich stolika, Eliana zaszła go od tyłu i po tym, jak objęła go w pasie, przelotnie musnęła ustami jego szyję. — Mówiłam ci już, jak bardzo kręcą mnie faceci w muszkach? — zapytała, opierając brodę o jego ramię.
On też naprawdę dobrze się dziś prezentował.

Lance Cortlandt

are we a moment, or a lifetime?

: śr lut 18, 2026 5:21 pm
autor: Lance Cortlandt
Bo w przeciwieństwie do Eliany, Lance panicznie bał się otworzyć na drugą osobę. Dorastał wśród ludzi, którzy pokazali mu, że nic dobrego z tego nie wynika, co mocno odbiło się na tym, jak jako dorosły postrzega związki, dlatego teraz wystrzegał się ich jak ognia nawet wtedy, gdy zaczynał lubić kogoś trochę bardziej, jak na przykład Broussard. Bo nie ma żadnych wątpliwości, że polubił ją i to bardzo, ale nie zamierzał nic z tym robić.
Ale co gorsze, być może po to, żeby udowodnić sobie, że wcale nie stracił dla niej głowy i wszystko było po staremu, jeszcze bardziej zależało mu na tym, aby skupić się na zakładzie. Bo teraz musiał coś udowodnić nie tylko swojemu kumplowi, ale też sobie, aby odzyskać grunt pod nogami i poczuć się pewniej, ponieważ zaczęło pojawiać się wrażenie, że kontrola zaczęła wymykać mu się z rąk, a to ani trochę mu się nie podobało.
Takie wnioski towarzyszyły mu, gdy zostawał z myślami sam na sam, jednakże kiedy w pobliżu znajdowała się Eliana, wtedy nie skupiał się na takich rzeczach, tylko na niej i nie inaczej było dziś. Znów kradła całą jego uwagę i Lance na dłuższą chwilę nie potrafił odwrócić od niej wzroku. Również wtedy, gdy zostawiła go samego, aby dać się porwać innym gościom. Cortlandt zresztą też został przygarnięty przez jej znajomych, ale chociaż rozmawiał z nimi i poświęcał im uwagę, to od czasu do czasu nadal uciekał spojrzeniem w stronę Broussard.
Mimo to nie zauważył, kiedy zeszła z parkietu, dlatego był zaskoczony, gdy nie odnalazł jej tam wzrokiem. A jeszcze bardziej wtedy, gdy objęła go w pasie i pocałowała w szyję. Szatyn po tym obejrzał się przez ramię i zerknął na nią, podczas gdy na jego twarz wkradł się łobuzerski uśmiech. – Nie, ale chętnie o tym posłucham – przyznał, jak zwykle łasy na komplementy oraz wszelkie fizyczne oznaki czułości, które mu teraz okazywała i były całkiem przyjemne. Nic dziwnego, że nie ruszył się z miejsca, ani nie spróbował uwolnić się z jej objęć, zamiast tego pozwalając jej robić ze sobą to, na co miała ochotę.
Nie miałby nic przeciwko temu, żeby zrobiła jeszcze więcej, chociaż może nie w takim miejscu…

Eliana Broussard

are we a moment, or a lifetime?

: śr lut 18, 2026 8:19 pm
autor: Eliana Broussard
To zupełnie nie tak, że Eliana w ogóle się nie bała. Ją również nieco przerażało potencjalne zaangażowanie, ponieważ nigdy nie mogła mieć gwarancji co do tego, jak postąpi druga osoba. Była ostrożna, dlatego tak długo spotykała się z Cortlandtem, jednocześnie nie decydując się na kolejny krok.
Bardzo długo wątpiła, czy już moment później by się nie rozmyślił.
Rzecz w tym, że nie mogła postępować w ten sposób w nieskończoność. Jeśli chciała w końcu doczekać się swojego szczęśliwego zakończenia, musiała odnajdywać w sobie siły na to, aby otwierać się na kolejne osoby, nawet jeżeli jej dotychczasowe doświadczenia były bolesne. Tylko w ten sposób nie pozbawiała się szansy na to, aby w końcu związać się z kimś na poważnie.
A choć polubiła go i stopniowo coraz bardziej się przed nim odsłaniała, nie miała pewności, że kimś takim okaże się właśnie Lance.
Mimo to dziś bawiła się naprawdę dobrze. Mało tego, obserwowanie go na tym weselu i przyglądanie się temu, jak dobrze odnajdywał się w towarzystwie jej znajomych sprowadziło ją do wniosku, że chciała dać temu realną szansę. Chciała móc zacząć nazywać go s w o i m, ponieważ naprawdę go polubiła. I chyba rzeczywiście opuściły ją wątpliwości.
Dlatego tak ochoczo przylgnęła do niego, kiedy postanowiła opuścić parkiet. Kiedy nie uciekł przed jej bliskością, grymas na jej twarzy nieznacznie się poszerzył. — Tutaj? — zapytała, podczas gdy jedna z jej brwi powędrowała ku górze. Tak, zdawała sobie sprawę z tego, jak zabrzmieć mogło jej pytanie, ale wcale się nie speszyła. Spojrzała na niego jednak z miną niewiniątka, zupełnie tak, jakby niczego nie próbowała mu zasugerować.
Miałbyś nawet sporą konkurencję — dodała i z pełną premedytacją rozejrzała się po sali. Jeśli wziąć pod uwagę obecność muchy, kandydatów do stawienia mu czoła rzeczywiście było wielu, jednak w oczach Eliany żaden z nich nie dorastał mu do pięt. Prawdę powiedziawszy tak dobrze nie prezentował się nawet pan młody.
Najwyraźniej Eliana nie była dziś jedyną, która była w stanie kogoś przyćmić.

Lance Cortlandt