i’m perfectly fine
: pn lut 09, 2026 9:36 pm
#009
Ale na to akurat nie miał najmniejszej ochoty. Zresztą, każdorazowe powstrzymywanie się od chęci zasypania jej telefonu wiadomościami wymagało już dostatecznie wiele zaangażowania. Chociaż w tej kwestii przynajmniej udało mu się odnieść pewien sukces. Mało spektakularny, ale wciąż jednak sukces.
Zadaniem równie – jeśli nie bardziej – wymagającym było stanięcie na wysokości zadania i zajęcie się wciąż bezimiennym psem, który w ostatnich dniach stał się tylko i wyłącznie jego odpowiedzialnością. Choć trzeba było przyznać, że najwyraźniej dość szybko Dante musiał uzmysłowić sobie, że jeśli nie będzie pamiętał o nakarmieniu psa, Ivy z całą pewnością nie zrobi tego za niego. Bo Ivy najwyraźniej wcale nie zamierzała wracać, co okazywało się być faktem znacznie trudniejszym do przyswojenia. Albo w ogóle uznania za fakt.
Pies za to wciąż wymagał opieki, a ta raczej nie mogła sprowadzać się tylko do zaopatrywania go w jedzenie i wodę. Spacery również były punktem obowiązkowym, niezależnie od tego jak sporym wyzwaniem bywało niekiedy wybranie się na nie. Zwłaszcza po powrocie do mieszkania nad ranem i przespaniu ledwie paru godzin. Trzeba było jednak przyznać, że szczeniak dopominający się donośnie wyjścia na zewnątrz był mimo wszystko skuteczną motywacją do tego, by zwlec się z łóżka i po chwilowym spacerze zapewnić sobie kolejnych kilka godzin spokoju. Co pewnie nawet mogłoby się udać – gdyby zapinając psu obrożę upewnił się, że zrobił to dobrze. Bo to właśnie był pierwszy popełniony tego dnia błąd. Kolejnym było zareagowanie odruchowo, kiedy już zapięcie obroży puściło podczas spaceru i kiedy zwierzak pędem puścił się w kierunku czegoś, co zainteresowało go po drugiej stronie ulicy…
Kiedy już zauważył samochód tuż obok siebie, było stanowczo za późno, żeby jakkolwiek zareagować. I to samo najpewniej musiał pomyśleć kierowca, w ostatniej chwili orientując się, że jakiś pieszy postanowił wyjść mu wprost pod maskę.
Dalej wydarzenia musiały już potoczyć się całkiem szybko – tym szybciej, że podczas uderzenia głową o asfalt Dante musiał na jakiś czas stracić przytomność. Na dość długo, jak się zresztą okazało, by w pełni odzyskać ją dopiero na szpitalnym łóżku. Choć i tutaj potrzebował chwili, żeby uświadomić sobie, że nieprzyjemnie jasne światło zdecydowanie nie było tym znanym mu z mieszkania. Jeszcze lepszym tego potwierdzeniem był natomiast ostry ból, jaki pojawił się w okolicy obojczyka, kiedy próbował zmienić wymuszoną półsiedzącą pozycję i przyjąć jakąś nieco wygodniejszą – to zdecydowanie nie były objawy, jakich mógłby spodziewać się na przykład po stanowczo zbyt udanym wieczorze spędzonym w jakimś klubie. Podobnie zresztą jak przytłumiony nieco lekami ból w klatce piersiowej, mimo wszystko dający o sobie znać przy każdym kolejnym oddechu. Choć tego pewnie prędzej można byłoby spodziewać się po zbyt intensywnej imprezie… Gdyby nie fakt, że otoczenie wciąż nijak nie zgadzało się z tym znanym z mieszkania, a po połączeniu wszystkich elementów w jedno, całość sytuacji można było podsumować jedynie wymruczaną pod nosem kurwą.
Ivy Harrison