just visiting. through the window.
: czw lut 12, 2026 7:07 pm
#010
Był jednak w okolicy i to wystarczyło, żeby przypomnieć sobie, że w domu matki i ojczyma prawdopodobnie wciąż zalegało parę drobiazgów, bez których może i świetnie mógł obejść się na co dzień, ale mimo wszystko trochę szkoda byłoby tak całkowicie porzucać. Parkując samochód na podjeździe nie zastanawiał się zbytnio nad tym, czy narażanie się na prawdopodobnie niezbyt komfortową rozmowę faktycznie było tego warte. W innym przypadku musiałby dojść do wniosku, że absolutnie nie. Plan był zresztą wyjątkowo prosty – wpaść na chwilę, zabrać tych parę rzeczy i wyjść jakby było to absolutnie normalne.
Niestety, w jego przypadku nawet te proste plany potrafiły się w dziwaczny sposób skomplikować.
Drzwi wejściowe były zamknięte i pewnie nie powinno być to żadnym zaskoczeniem. Pusty podjazd był przecież dość wymowną sugestią na to, że najprawdopodobniej nikogo nie było w domu. I to można byłoby nawet uznać za całkiem dobry obrót spraw. Gdyby nie fakt, że po pobieżnym przejrzeniu wyciągniętych z kieszeni kluczy, Dante mógł dojść do wniosku, że żaden z nich nie wyglądał na ten odpowiedni. Choć był jednocześnie prawie pewien, że wśród nich wciąż znajdował się stary kluczyk do zapięcia od roweru – tego samego, którego nie widział od jakichś kilkunastu lat…
Dla pewności sprawdził nawet kilka najbardziej prawdopodobnych opcji, ale niestety – żaden z kluczy ewidentnie nie pasował. I chociaż już bez tego doskonale wiedział jaki będzie tego rezultat, przeszedł się nawet do tylnych drzwi. Również zamkniętych. Oczywiście, bo niby czego innego można było spodziewać się po budynku zamieszkiwanym przez policjanta, który dobrych kilka lat spędził na utyskiwaniu na to, że ktoś notorycznie pozostawiał dom otwarty zapraszając do niego złodziei z bliższej i dalszej okolicy…
Zadzwonienie do matki prawdopodobnie byłoby rozwiązaniem zbyt łatwym, a takich Dante najwyraźniej nie uznawał. A przynajmniej nie w sytuacjach, które naprawdę wcale nie wymagały dodatkowego komplikowania ich… Zdecydowanie nie wchodziło w grę również to, by tak po prostu wsiąść do samochodu i sobie odpuścić. Tym bardziej, że przechodząc z powrotem na przód budynku, zdążył po drodze zauważyć uchylone okno… I… na pierwszy rzut oka na pewno nie wyglądało to na coś, co miałoby się udać.
I pewnie właśnie dlatego postanowił spróbować.
Dość szybko jednak musiał przekonać się, że próba sięgnięcia ręką klamki od zewnątrz… po prostu nie miała najmniejszych szans na powodzenie. Tym bardziej, że nie mając przy sobie właściwych kluczy, tym bardziej nie miał również żadnej drabinki, na której mógłby stanąć, żeby ułatwić sobie to zadanie. To jednak nadal nie wystarczyło, by miał się tak po prostu poddać. Niewiele myśląc, podniósł krótką gałąź leżącą nieopodal – najwyraźniej Douglas przestał przykładać się do dbania o trawnik… – żeby z jej pomocą raz jeszcze spróbować sięgnąć tej nieszczęsnej klamki. I oczywiście, że przy tym ani przez moment nie pomyślał ani o wścibskich sąsiadach, ani przypadkowych przechodniach, którzy prawdopodobnie mieliby pełne prawo, by uznać, że w całej tej sytuacji coś było bardzo mocno nie tak…
Erika Lindberg