To nie krowa! Coś ci się przewidziało...
: wt lut 17, 2026 11:15 am
Nie planował tego. Naprawdę! To miała być po prostu mała wycieczka do jednej z podmiejskich farm, by wybadać lokalny rynek i trochę się rozerwać. Nic więcej. Ale nie wyszło. Przepadł już w pierwszej chwili, gdy spojrzał w te piękne, czarne oczy. Nie było sensu z tym walczyć. I tak oto, po długich negocjacjach i burzliwych dyskusjach, Merlot wrócił do domu z krową.
I to nie byle jaką! Z piękną, czarno-białą miniaturką razy Highland. Odkąd musiał zostawić swojego szopa w Nowym Yorku, czegoś mu brakowało. I właśnie teraz wiedział czego. Brakowało mu zwierzaka, który będzie przy nim zawsze, bezwarunkowo. I nie będzie patrzył na niego z wyrzutem, gdy tylko sięgnie po butelkę wina. Tak jak to robili pewni ludzie.
Nie przemyślał tylko jednego - reakcji Cath. Uświadomił to sobie dopiero będąc praktycznie pod domem. Jego współlokatorka bywała nieprzewidywalna. I równie nieprzewidziana mogła być jej reakcja na nowego, nietypowego zwierzaka domowego. Nie mógł się już jednak wycofać. Krówka już dołączyła do jego emocjonalnej rodziny, nie mógł jej zostawić. I do tego kupił już dla niej niemalże wszystko, by było jej dobrze w nowym miejscu.
Skradał się więc teraz jak ninja, z krową na smyczy drepczącą tuż za nim, do własnego domu. Dopiero po dłuższej chwili uświadomił sobie absurdalność sytuacji. On. Skradający się do własnego domu. Bo bał się reakcji Cath. No zabawne. Zupełnie jak w dzieciństwie, gdy przemycał do swojego pokoju wino, chowając się przed matką. Wyprostował się więc, i ruszył dalej już normalnie. W końcu to jego dom. Tuż przed otwarciem drzwi zatrzymał się jednak i obejrzał za siebie.
- Jak coś, to umiesz szczekać, nie? To będzie nasza linia obrony, Pinot. Powiem, że jesteś dziwnym psem myśliwskim - mruknął do cielaka.
Czy miał nadzieję, że krowa zaszczeka? Niekoniecznie. Ale desperacja i obawa przed złością Cath robiła swoje. Czy nazwał mućkę Pinot Noir? Owszem. W końcu był winoholikiem. Oby tylko te słodkie, krowie oczka zadziałały też na Catherine.
Pinot mówi "heloł"
Catherine Bennett
I to nie byle jaką! Z piękną, czarno-białą miniaturką razy Highland. Odkąd musiał zostawić swojego szopa w Nowym Yorku, czegoś mu brakowało. I właśnie teraz wiedział czego. Brakowało mu zwierzaka, który będzie przy nim zawsze, bezwarunkowo. I nie będzie patrzył na niego z wyrzutem, gdy tylko sięgnie po butelkę wina. Tak jak to robili pewni ludzie.
Nie przemyślał tylko jednego - reakcji Cath. Uświadomił to sobie dopiero będąc praktycznie pod domem. Jego współlokatorka bywała nieprzewidywalna. I równie nieprzewidziana mogła być jej reakcja na nowego, nietypowego zwierzaka domowego. Nie mógł się już jednak wycofać. Krówka już dołączyła do jego emocjonalnej rodziny, nie mógł jej zostawić. I do tego kupił już dla niej niemalże wszystko, by było jej dobrze w nowym miejscu.
Skradał się więc teraz jak ninja, z krową na smyczy drepczącą tuż za nim, do własnego domu. Dopiero po dłuższej chwili uświadomił sobie absurdalność sytuacji. On. Skradający się do własnego domu. Bo bał się reakcji Cath. No zabawne. Zupełnie jak w dzieciństwie, gdy przemycał do swojego pokoju wino, chowając się przed matką. Wyprostował się więc, i ruszył dalej już normalnie. W końcu to jego dom. Tuż przed otwarciem drzwi zatrzymał się jednak i obejrzał za siebie.
- Jak coś, to umiesz szczekać, nie? To będzie nasza linia obrony, Pinot. Powiem, że jesteś dziwnym psem myśliwskim - mruknął do cielaka.
Czy miał nadzieję, że krowa zaszczeka? Niekoniecznie. Ale desperacja i obawa przed złością Cath robiła swoje. Czy nazwał mućkę Pinot Noir? Owszem. W końcu był winoholikiem. Oby tylko te słodkie, krowie oczka zadziałały też na Catherine.
Pinot mówi "heloł"
Catherine Bennett