Strona 1 z 1

little greece, little problems

: pt lut 20, 2026 6:57 pm
autor: Erika Lindberg
Greckie knajpy zawsze kojarzyły jej się z dobrym jedzeniem, ale od jakiegoś czasu dodatkowo sprawiały, że myślała także o swojej kelnerującej przyjaciółce, którą czasami odwiedzała w miejscu jej pracy. Niekoniecznie po to, aby się najeść chociaż u Messiniego można było smacznie zjeść za półdarmo, ale także po to, aby spędzić nieco czasu z Cath, gdy był akurat mniejszy ruch.
Tym razem pojawiła się wieczorem, krótko przed zamknięciem, bo chciała zwinąć Bennett prosto ze zmiany, bo od dawna nie miały okazji do tego, aby zrobić sobie gdzieś dziewczęcy wypad bez większej paczki. Z pewnością dobrze im to zrobi.
- Działo się dzisiaj coś ciekawego? - zapytała, siadając blisko lady, za którą kręciła się akurat Catherine po czym obrzuciła jeszcze wnętrze lokalu szybkim spojrzeniem.
Przypuszczała, że w ciągu całego dnia zawsze mogła znaleźć się chociaż jedna drama, która przyciągnęłaby uwagę. Może ktoś ze sobą zerwał nad gyrosem, może dzieciaki, których nikt nie przypilnował coś nabroiły. W każdym razie była pewna, że Bennett jakimś cudem będzie mogła ją zaszczycić ciekawą historią z tego, co jej się przydarzyło tego dnia w pracy, a później może zwiną jakieś resztki z kuchni i pójdą w długą.

Catherine Bennett

little greece, little problems

: sob lut 21, 2026 4:26 pm
autor: Catherine Bennett
Catherine uwielbiała jedną rzecz w lokalu swoich dziadków: od kiedy pamiętała ich głównym celem, aby knajpa była tania, smaczna i dostępna dla wszystkich. Nieważne czy był to ktoś w kryzysie bezdomności czy szanowany biznesmen pod krawatem - każdy był tutaj na takim samym poziomie.
Chcąc nie chcąc tworząc takie środowisko można było być pewnym, że trafi się na różnych ludzi i różne ludzkie dramaty. Cath nie potrafiła nawet zliczyć ile pierwszych randek zakochanych nastolatków widziała tylko w tym miesiącu ani ile wyjątkowo łzawych rozstań i dramatów widziała.

- Absolutnie nic z wyjątkiem lekkiej sprzeczki dziadków z Turkami. Ostatnio strasznie się burzą o jakąś wspólną historię Grecji i Turcji - odpowiedziała z uśmiechem czyszcząc ladę. Miała nadzieję, że ruch nagle nie stanie się większy i będzie mogła wyjść o czasie. Chociaż raz. Cieszyła się na widok Eriki, jak zresztą na widok prawie każdego znajomego, który wizytował w tym lokalu. - Babcia zrobiła dzisiaj obłędne diples i trochę ich nam zostało. Nie masz ochoty się zasłodzić? - zapytała. Nawykła już do tego, że Thalia nie znała umiaru w gotowaniu i pieczeniu.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i odłożyła na moment ścierkę. Oprócz swojego standardowego pierścionka zaręczynowego matki na serdecznym palcu (najlepszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadła z noszeniem go - czasami wystarczyło co odważniejszym pokazać uniesioną dłoń do góry i dawali jej spokój) widniał tam dziecięcy pierścionek z lizakiem w najbardziej paskudnym odcieniu neonowego żółtego jaki Cath kiedykolwiek widziała.
- Chociaż pewien mały gentleman obiecał mi, że jak dorośnie to zostanę jego żoną. Mam jakieś opcje - oznajmiła rozbawiona.

Erika Lindberg

little greece, little problems

: sob lut 21, 2026 5:26 pm
autor: Erika Lindberg
Nie dało się zaprzeczyć wyjątkowości knajpki, do której Erika zaglądała co jakiś czas od wielu lat. W końcu jak mogłaby nie skorzystać z oferty lokalu, który proponował spragnionym żołądkom kawałka słonecznej Grecji? Sam wystrój również sprawiał, że na chwilę można było zapomnieć o tym, że przebywało się w zimnym Toronto, anie w jakiejś cudownej i przytulnej tawernie nad Morzem Śródziemnym. Chociaż to ostatnie może było bardziej zasługą wybujałej wyobraźni Lindberg.
- Jacyś konkretni Turcy czy kompletne randomy, które się nawinęły? - zapytała, podłapując temat owej sprzeczki. - Powiedz, że założyli kebaba po drugiej stronie ulicy i teraz chcą iść na wojnę gastronomiczną.
To byłoby dopiero coś. Scenariusz godny jednej z produkcji gigantów streamingu. Erika na pewno oglądałaby coś takiego, ale może lepiej, aby rodzina Bennett nie miała trudności w prowadzeniu swojego biznesu.
- No proszę cię. Jak mogłabym odmówić czegokolwiek, co zrobiła twoja babcia? - odpowiedziała pytaniem i wyciągnęła już dłoń po wspomniane diples.
Od dzieciństwa zazdrościła Cath tego, że miała tak utalentowaną kulinarnie babcię, która wszystkich rozpieszczała pod względem obiadów oraz słodyczy. Chociaż pewnie życie z taką kobietą przypłaciłaby od razu cukrzycą oraz sporą nadwagą.
Chwilę zajęło jej dostrzeżenie na palcu przyjaciółki nowego pierścionka zaręczynowego, który najlepiej świadczył o tym, że została już przyobiecana pewnemu młodzieńcowi.
- Na pewno masz. Tylko, żeby potem cię nie oskarżali o grooming. Nie chcę, aby scancelowali to miejsce - rzuciła żartobliwie.
W sumie to wiadomo było, że ta historia skończy się na samym podarowaniu lizakowego pierścionka, ale na pewno ciekawie byłoby, gdyby za jakieś dziesięć lat przystojny chłopak znalazł się u progu Catherine, aby oświadczyć, że jest gotów pojąć ją za żonę.

Catherine Bennett

little greece, little problems

: sob lut 21, 2026 6:09 pm
autor: Catherine Bennett
Wzruszyła ramionami.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale za długo już to trwa, żeby byli randomowi - uznała. Nie zapowiadało się może na otwarcie kebaba po drugiej stronie ulicy, ale Catherine wiedziała, że może spodziewać się niespodziewanego. - Nic mi nie wiadomo o żadnej konkurencji dla baklavy mojej babci, ale nie wykluczam, że coś się dzieje - oznajmiła. W zasadzie nie licząc tego, że byłby to kolejny lokal gastronomiczny na tej ulicy i konkurencja, która mogłaby doprowadzić do upadku tego miejsca to Catherine całkiem się cieszyłaby z kolejnej budki. Dobry kebab nie był zły, zwłaszcza po dwunastu godzinach na nogach i dwóch załamaniach przez klientów.
- To bardzo dobra odpowiedź. Dzięki temu uniknę dzisiaj uderzenia ścierką za niedokarmianie innych - uśmiechnęła się brunetka i przesunęła bliżej dziewczyny cały półmisek słodyczy. - Przyznaj się, że po prostu boisz się, że któregoś dnia posadzi cię przy stole i nie pozwoli odejść dopóki nie zjesz wszystkiego - rzuciła rozbawiona. Znała swoją babcię i była pewna, że ta byłaby do tego zdolna. Sama jeszcze nie podwoiła swojego rozmiaru jedynie przez bunt oraz pracę w ciągłym ruchu.
- Może za dziesięć lat będę gdzieś indziej, a ta knajpa przejdzie na którąś z sióstr albo kuzynek. Porwie nieszczęśnika ze sobą na Kretę - zaproponowała plan. Co prawda pewnie wtedy mogłaby mieć już zmarszczki, ale czego nie zdziałałby dobry lekarz medycyny estetycznej?
- A co u ciebie? Jakieś plany na audycję możesz zdradzić czy mam słuchać, żeby się dowiedzieć? - zapytała szczerze zaciekawiona. Lubiła od czasu do czasu posłuchać dziewczyny, chociaż ostatnio miała wrażenie, że ma na to coraz mniej doby.

Erika Lindberg

little greece, little problems

: ndz lut 22, 2026 2:12 am
autor: Erika Lindberg
Zatem Turkowie nie byli przypadkowi. Historia nagle stała się nieco ciekawsza, bo możliwe, że faktycznie działo się coś pomiędzy dziadkami Bennett a tymi przybyszami. Może powinna zapytać o to bezpośrednio właścicieli, gdy tylko się nadarzy okazja?
- Czyli to nie pierwszy raz? Wcześniej chyba o nich nie wspominałaś - powiedziała, starając sobie przypomnieć czy już wcześniej nie słyszała jakiś wzmianek na temat Turków. - I proszę cię... Baklava twojej babci jest niezastąpiona. Taka dobra, nie za słodka...
Może i Erika brzmiała teraz jak stara ciotka na imieninach komplementująca wybór ciasta, ale nie mogla nic poradzić na to, że powoli zaczęła znajdować się już w tym wieku, gdzie zaczęło istnieć coś takiego jak za dużo cukru. Babcia Cath jednak potrafiła odpowiednio wyważyć składniki i sprawić, że wszystko rozpływało się w ustach i nie wywoływało mdłości ani innych nieprzyjemnych odczuć.
- Przesadzasz - rzuciła, sięgając po słodkie ruloniki, aby dostarczyć sobie potrzebnego deseru. - Jestem pewna, że nie byłoby tak źle. Zapewniam cię też, że nie ma jej na liście wszystkich rzeczy, których się obawiam.
Zależnie od dnia lista potrafiła być krótsza lub dłuższa, ale nigdy nie znajdowała się na niej starsza pani, która mogłaby ją dokarmiać. To w końcu nie były tortury. Na pewno też był jakiś limit tej babcinej dobroci, którego obie jeszcze nie odkryły.
- Kto wie, albo za dziesięć lat będzie robił twoje wielkie greckie wesele na tej Krecie - rzuciła, uśmiechając się do niej z wyrazem twarzy, który mówił o tym, że nie zamierzała jej tak łatwo odpuścić.
Na chwilę zamyśliła się nad tym, co było u niej słychać. W zasadzie niewiele. Nie miała się czym zbytnio chwalić, bo jeśli nie przebywały razem to Lindberg zwykle zajmowała się swoją pracą do gazety albo podcastem. Jej życie towarzyskie nieco leżało jeśli nie liczyć współautorów Dungeons and Dummies, a na pewno nikt nie wciskał jej na palec choćby cukierkowego pierścionka.
- Nie wiem dokładnie, co się wydarzy, bo Mistrz nam nie zdradza szczegółów. Niedawno zrobiliśmy level up, który przeprowadziliśmy między sesjami... Zastanawiamy się też dalej nad tym czy przyjąć propozycję księżnej Lonicery. Wydaje się mieć dobre zamiary chociaż nie wynikają za bardzo z dobrych pobudek... - mruknęła, odpływając przynajmniej na chwilę do rozgrywanych fikcyjnych scenariuszy budowanych za pomocą dozy improwizacji oraz toczonych kości.
Trudno było jej powiedzieć, co się wydarzy w następnym odcinku, który będą nagrywać. Czasami bywało, że drużynowo podejmowali decyzje dopiero w trakcie sesji, a innym razem mieli już wszystko obgadane na prywatnym czacie.

Catherine Bennett

little greece, little problems

: sob lut 28, 2026 11:10 pm
autor: Catherine Bennett
Historia z zewnątrz mogła wydawać się ciekawa, dla samej Catherine jednak była mocno niewygodna. W końcu były to kolejne potencjalne problemy, a tych nie potrzebowała. Czasem ciekawiło ją czy życie przestanie jej kiedykolwiek dokopywać i stwierdzi: tej pani już wystarczy, dziękujemy!
- Bo nie było tak źle. Zbliża się greckie święto niepodległości i jeśli się nie mylę w tym roku będzie okrągła rocznica. Jest spore prawdopodobieństwo, że właśnie przez to się tak rozszalało to wszystko. Albo dziadek czymś rzucił - wyjaśniła. Nie byłaby zaskoczona, gdyby mężczyzna powiedział coś prowokacyjnego, zwłaszcza że był starej daty. Kiedyś próbowała walczyć z jego stereotypowym podejściem do Turcji i jej mieszkańców, ale z biegiem czasu machnęła ma to ręką. Szkoda było strzępić język. - Brzmisz teraz jak moje ciotki przy kawie - powiedziała szczerze rozbawiona. Słyszała już to słynne nie za słodkie tysiące razy i za każdym razem miała chęć potrząsnąć głową. Jej babcia była mistrzynią w kuchni greckiej i śródziemnomorskiej, baklava musiała być boska. Catherine wciąż zdarzało się przegiąć ze słodkością, podziwiała więc tym bardziej Thalię: znalezienie balansu było niewątpliwie ciężkie.
- Ale jest na mojej liście obaw. Ta kobieta jest straszna, gdy się zdenerwuje - wzdrygnęła się. Kilka razy udało jej się już wyrwać z mokrej ścierki i posłuchać kazania - nie zamierzała ryzykować po raz kolejny.
- Żadnych greckich, dużych wesel. Wystarczy, że średnio trzy razy do roku zjeżdżają się wszyscy kuzyni i kuzyni z Kanady. Jeśli już brać ślub to kameralny. No i zawsze można potem wyskoczyć z panem młodym bez krzywych spojrzeń. Albo go utopić, gdyby okazało się że małżeństwo mi jednak nie służy ,- uśmiechnęła się uroczo. Wiedziała już co oznaczał ten wyraz twarzy i wiedziała, że może mieć przerąbane, jeśli Erika na coś się uprze.
Dała dziewczynie na spokojnie się namyślić. Nie śpieszyło się jej, mogła spokojnie zaczekać.
- A da się mieć w ogóle dobre zamiary ze złych przyczyn? To nie powinno być na odwrót? - spytała, dając Lindberg czas na przemyślenia. - Ewentualnie poopowiadaj co ty byś zrobiła, gdyby nie było reszty. Bo z tego co pamiętam to ostatnio była mowa o jakimś więźniu? Czy to już dawno nieaktualne? - dopytała. Całkiem ciekawiło ją co tam się teraz dzieje, a nie miała czasu nadrabiać wszystkiego.

Erika Lindberg

little greece, little problems

: ndz mar 01, 2026 11:08 am
autor: Erika Lindberg
Oczywiście, że dopiero z dystansu można było najlepiej docenić walory danej sytuacji. Nie dotyczyły one wtedy człowieka bezpośrednio i sprawiały, że właściwie wszystko wydawało się być niczym jakiś interesujący scenariusz napisany na potrzeby filmu, fabuła książki lub coś podobnego. Życiowe dramaty zawsze były w cenie. Choć nie każdy chciał mieć je we własnym życiu, bo osobiste komplikacje przyprawiały jedynie o frustracje.
- Myślisz, że mogą coś odwalić w dniu święta? - dopytała jeszcze, bo nie znała tych Turków i trudno było jej powiedzieć na co było ich stać.
Na pewno nie chciałaby, aby knajpka dziadków Cath borykała się z jakimiś trudnościami. To byli naprawdę mili starsi ludzie, którzy zasługiwali na spokój i dobrze kręcący się interes. Na tyle popularny, aby mogli sobie spokojnie pozwolić na komfortowe życie, ale i niezbyt ruchliwy, aby jednak zajmowanie się nim nie zaczęło ich w żaden sposób przerastać.
- Posłuchaj, nie moja wina, że wypieki twojej babci można jeść bez końca, gdy przy innych zasłodzisz się po kilku gryzach - odpowiedziała, bo niewątpliwie mając na podorędziu cukier, miód i inne składniki można było w łatwy sposób przesadzić ze słodkością w czasie wyrabiania swojego wypieku.
Thalia była prawdziwą mistrzynią, a Erika podziwiała ją niezmiennie od lat. Zapewne, gdyby nie panujące w regionie śródziemnomorskim upały, których Lindberg szczerze nienawidziła to wprowadziłaby się do takiej Grecji ze względu na przepyszne jedzenie, w którym rozkochała ją kobieta. No, ale czemu miałaby to robić skoro miała niesamowitą grecką kuchnię już w Toronto?
- Dramatyzujesz. W razie czego ja mogę z nią porozmawiać - zaproponowała, bo sama nie obawiała się w żaden szczególny sposób kobiety: być może dlatego, że nie była jej własną wnuczką.
Niemal zaśmiała się na ten protest związany z wizją ślubu. Sama pewnie z czystej ciekawości by się wkręciła na tak ogromną imprezę rodzinną. Nie było to coś, czego mogłaby sama doświadczyć w większym stopniu. Przed oczami miała z pewnością sceny rodem z Mamma Mia, gdzie wszyscy zajadali się boskim greckim jedzeniem oraz tańczyli do piosenek Abby.
- Może być kameralnie, ale na pewno chcę zostać zaproszona. To może być niesamowita impreza - zapowiedziała, bo za nic nie zamierzała opuścić wesela przyjaciółki jeśli tylko do takowego dojdzie.
Na pewno nie chciała zanudzać Catherine szczegółami dotyczącymi show. Wiedziała, że nie każdy odnajdywał przyjemność w słuchaniu o tym, co ludzie czynili swoimi wyimaginowanymi postaciami oraz jakie mogło to mieć la nich konsekwencje. Nie chciała, aby pewnego dnia Bennett przejadło się słuchanie o tym.
- Jasne, że się da. Powiedzmy, że chciałabyś rozwiązać jakiś problem społeczny, ale nie dlatego, że dzięki temu ludziom żyłoby się lepiej, ale dlatego, że dzięki temu zaskarbiłabyś sobie zaufanie i wdzięczność ludzi. W konsekwencji mogłabyś piąć się wyżej na szczeblach władzy i uzyskać większe przyzwolenie na robienie rzeczy, które w normalnych okolicznościach by nie przeszły, bo przecież na pewno sprawisz, że wszystko będzie dobrze - wyjaśniła pokrótce. - Już Goethe pisała w Fauście jam jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni, ale to już nieistotne... Gdybym była sama pewnie przystałabym na propozycję księżnej, a później uporała się z konsekwencjami tej decyzji... Allard został przez nas uwolniony jakieś dwie sesje temu. Wydaje się, że teraz zasilił szeregi kultystów, którzy się gnieżdżą w kanałach. Tym też będziemy musieli się zająć.
Naprawdę sporo zdołali namieszać w świecie stworzonym przez ich Mistrza Gry, ale była pewna, że jakimś cudem uda im się wszystko naprawić i doprowadzić do szczęśliwego finału.
- W sumie będziesz już zwijać? - dopytała, bo w lokalu poza nimi nie znajdował się praktycznie nikt, a zbliżała się nieuchronnie godzina zamknięcia knajpki.
Nie miała nic przeciwko temu, aby pomóc dziewczynie w sprzątnięciu i ogarnięciu całości przed udaniem się do domu. W końcu od czegoś tutaj była i nie zamierzała stać bezczynnie, gdy Cat będzie wszystko robić sama.

Catherine Bennett

little greece, little problems

: ndz mar 22, 2026 11:41 pm
autor: Catherine Bennett
- Ciężko powiedzieć. Z jednej strony nie wiem czy by ryzykowali zabawę z policją, bo ja bym się nawet nie zawahała nad telefonem, gdyby zrobili coś drastycznego. Z drugiej strony: działek ich podjudza też ze swojej strony, więc nie zdziwię się jak w końcu pękną - wzruszyła ramionami. Naprawdę wolałaby, aby cała sprawa rozeszła się po kościach - im mniej mieli problemów, tym lepiej i łatwiej jej się oddychało. Na razie wpływ Turków ograniczał się do podnoszenia im ciśnienia, ale nie wiadomym było czy w dłuższej perspektywie nie odbije się to na klientach czy biznesie. Cath wolała jeszcze o tym nie myśleć i nie dokładać sobie zmartwień przed czasem.
- Ale zdecydowanie twoją winą jest, że za każdym razem jak babcia cię widzi odpala się w niej szaleniec, który chce cię nakarmić - uznała ciut rozbawiona. - I zamierzam z tego skorzystać skoro się nadstawiasz sama. Tylko nie chcę później słyszeć skarg i zażaleń - uprzedziła. Jej babcia czasami pokazywała swój temperament kobiety znad basenu Morza Śródziemnego i Catherine wolała się w takich chwilach wycofać. Nie było w końcu sensu walki ze sztormem. Zdecydowanie nie. Wtedy trzeba było się schronić i modlić o przetrwanie.
- Nie ma szans, że tam cię nie będzie. Wmanewruję cię nawet w bycie świadkową, czy tego chcesz czy nie - zapowiedziała i było to pewne jak amen w pacierzu, którego nie zwykła odmawiać od kilku lat. Jej samej nie korciła wizja ogromnego wesela. Zdecydowanie nie. Spokój, cisza i intymność - to byłoby dla niej wystarczające.
Catherine słuchała zafascynowana, łącząc kolejne wątki i sposób rozumowania w jedną część. Gdy dziewczyna tak to przedstawiała miało to sens. Lubiła takie klimatyczne opowieści i sposób w jaki brunetka to przedstawiała. Czasami miała wrażenie, że słucha wyjątkowo dobrego audiobooka.
- Czyli plan jest pokrótce taki, że trzeba się zastanowić co zrobić i zejść do kanałów albo po prostu jakoś poskromić kultystów? - zapytała w celu upewnienia się, że dobrze zrozumiała. Czasami gry Eriki były dla niej zbyt zagmatwane lub po prostu nie wiedziała o połowie wyborów, co znacznie utrudniało zrozumienie.
- Tak, możemy ruszać tak myślę. Nawet jak ktoś wpadnie to już o tak nie zdążymy choćby wlać mu piwa przed zamknięciem, a nie będę siedzieć ani trzymać nikogo po godzinach - powiedziała Cath, zdejmując fartuszek. Nie chciało jej się nawet zmieniać ubrania na coś innego niż służbową sukienkę kelnerki. Mogła śmierdzieć jedzeniem, to nie był jej problem w tym momencie.

Erika Lindberg

little greece, little problems

: wt mar 24, 2026 11:14 am
autor: Erika Lindberg
Nie było zatem wiadome jak właściwie ten konflikt może się potoczyć. Obserwowanie scen niczym z filmów akcji czy dziwnych komedii mogłoby być całkiem interesujące dla osoby postronnej, ale wolała, aby w  trakcie żadna osoba z rodziny Cath nie ucierpiała. Podobnie jak rodzinna knajpa, która od dawna była jednym z ulubionych miejsc Eriki do tego, aby coś dobrze i tanio zjeść na mieście. W końcu mogła się cieszyć pewnymi względami właścicieli. Takie już były perki posiadania za najlepszą przyjaciółkę ich wnuczki.
- Mogę się tylko domyślić jak ich podkurwia - uśmiechnęła się na samo wyobrażenie sobie poczciwego dziadka, który wypowiedział nieoficjalnie wojnę Turkom.
Z tych przyjemnych myśli wyrwało ją jedynie oskarżenie Catherine. Erika od razu uniosła dłonie, aby pokazać, że była jak najbardziej niewinna i niepotrzebne były te wszelkie oskarżenia. Nie było jej winą, że sympatyczna yia yia odpalała swoje genetyczne przeznaczenie do karmienia wnuków. Bardziej dumna była z tego, że udało im się nawiązać nordycko-hellenistyczny sojusz.
- To nie moja wina i nie zamierzam narzekać. Przynajmniej wiem, że jak będę miała problemy z kasą to mogę przychodzić do niej i wtedy nie będę musiała się przejmować kosztami żarcia przez miesiąc - zażartowała, bo zdecydowanie nie mogła sobie wyobrazić, aby nie została ugoszczona przez grecką babuszkę w niezwykle hojny sposób.
Biorąc pod uwagę fakt, że dziewczyny trzymały się ze sobą aż od wczesnej podstawówki to nie było mowy o tym, aby którejś mogło zabraknąć na ewentualnym weselu drugiej. Co prawda Lindberg była przekonana, że własnego nigdy mieć nie będzie (nie wyobrażała sobie, aby miała podjąć tak poważną decyzję na całe życie), ale gdyby już miała to zrobić to na pewno z Cath w roli gościa honorowego: głównej druhny, świadkowej czy kogo tam jeszcze mogłaby dać.
- Od razu ci odpowiem, że jakąkolwiek mi rolę przypiszesz to ją przyjmę. Do tego odjebię ci taką mowę na ślubie, że klękajcie narody - zapowiedziała, bo jak najbardziej byłaby skłonna do tego, aby wygłosić jakiś monolog ku chwale panny młodej i włoży w to cały swój talent komediowo-pisarski.
Niejednokrotnie już Lindberg opisywała ludziom niezaznajomionym z RPGami swój podcast jako swoiste improwizowane słuchowisko, które miało w teorii swój scenariusz, ale aktorzy otrzymali w nim sporą swobodę, a pewne wydarzenia determinowane były rzutem kością. Nic zatem dziwnego, że potrafiła streścić ich wydarzenia jak fabułę w audiobooku.
- W skrócie to tak. Jeśli uda nam się uzyskać względy księżnej to może uzyskamy od niej jakąś pomoc w przetrzebieniu tych tuneli... O ile się na nas nie wypnie. Kij ją wie - stwierdziła, bo jeszcze nie mieli pojęcia jak wielką potencjalną antagonistką mogła się okazać księżna i jakie zamiary wobec nich posiadała.
Uśmiechnęła się, gdy tylko Cath przyznała, że mogły już iść. Super. Zdążyła się nico najeść resztkami, które Bennett podsunęła jej pod nos i zdecydowanie była gotowa do tego, aby ruszyć w dalszą drogę.
- I prawidłowo. No, a teraz powiedz mi na co właściwie mamy dzisiaj ochotę? - zapytała jeszcze, zmierzając ku wyjściu z restauracji, przy którym zobaczyła jeszcze kręcącą się grupkę młodych chłopaków, którzy najwyraźniej byli czymś niezwykle mocno zajęci.

Catherine Bennett