Not a Pleasure
: sob lut 21, 2026 4:24 pm
7:38.
Dokładnie tę godzinę wskazywał zegarek, kiedy Margo zaparkowała auto na policyjnym parkingu, gotowa do kolejnego pierwszego dnia pracy. Wielu z tych ludzi znała, współpracowała z nimi od kilku lat, rozmawiała o pracy i o błahych sprawach dnia codziennego; wiedziała kto pierwszy rano parzy kawę, kto zaczyna dzień od wypełnienia zaległych dokumentów, kto w popłochu wpada spóźniony na odprawę każdorazowo zapewniając, że to zdarzyło się ostatni raz. Znała ich nawyki, wiedziała komu nie wchodzić w drogę i z kim nigdy nie chciałaby dzielić żadnej ze spraw. Niemniej dzisiejszych dzień, mimo, że kolejny z wielu był nowy. Zrobiła milowy krok do przodu, awansowała, poświęcając prywatne życie na rzecz kariery, co zdawało się przynosić pozytywne rezultaty. O tym przecież marzyła, prawda? To był jej cel - być najlepszą. I choć czuła przejmujący stres, a żołądek z nerwów zaciskał się boleśnie, nie zamierzała przestawać do tego celu dążyć.
Na rutynowym, porannym spotkaniu zespołu, sierżant przedstawił Mercer zespołowi i przydzielił ją jako partnera w zespole śledczym dowodzonym przez Maddena. Mogło to być najwyższą nagrodą lub największą karą. Z niewzruszoną miną powiodła spojrzeniem do swojego partnera, który znudzony zdawał się nawet nie zarejestrować tego, co przed chwilą zakomunikowano. Po kilkunastu minutach, omówieniu bieżących spraw i przedstawieniu nowych, zebranie dobiegło końca.
- Margo Mercer - podeszła, wyciągając rękę na przywitanie. Doskonale wiedziała kim był mężczyzna stojący przed nią. Prawdopodobnie nie było na tym komisariacie osoby, która nie znałaby Maddena. Jego sława, niestety, go wyprzedzała. Mówiło się o nim wiele, najczęściej niepochlebnie, a posterunek policji był miejscem, jak wiele innych, gdzie plotkami żywiło się własną ciekawość. Ze wszystkich osób z którymi chciałaby pracować - Rhys był ostatni na liście. Był świetnym gliną, słyszała o tym, ale był również trudnym człowiekiem, czego zdążyła się dowiedzieć, a to nie wróżyło im łatwej współpracy. - Po twojej minie wnioskuję, że nie jesteś zachwycony posiadaniem pod skrzydłami niedoświadczonego świeżaka - nie lubiła ciszy, a nią została przywitana. Nie powiedział nic. Ani żeby zeszła mu z oczu i nie wchodziła w drogę, trzymając się z tyłu, ani żeby zajęła się sprawą, żeby on miał czas na dalszą kontemplację wpatrując się w ścianę przed sobą.
Będąc tam, gdzie była jeszcze wczoraj, czyli w radiowozie, w miejscu, gdzie czuła się jak u siebie, wśród ludzi, z którymi pracowała parę lat - wiedziałaby co zrobić i jak się zachować. Doświadczenie i prawdopodobnie instynkt samozachowawczy nie pozwalały jej się wychylać już pierwszego dnia. Wiedziała, że on musi powiedzieć A, żeby ona mogła odpowiedzieć B. Pierwszy krok zawsze należał do tego ważniejszego. - Nie zamierzam być kulą u twojej nogi - dodała jeszcze, siadając za swoim biurkiem, gdzie otworzyła teczkę z przydzieloną sprawą - luksusowy apartament, oficjalnie wygląda to na przypadkowy upadek z balkonu na 17 piętrze, obrażenia na ciele wskazują, że ktoś pomógł mu stanąć na progu i dodał wiatru w skrzydła. Elliot Masters, technologiczny geniusz, tworzący aplikacje do analizy danych miejskich.
Rhys Madden
Dokładnie tę godzinę wskazywał zegarek, kiedy Margo zaparkowała auto na policyjnym parkingu, gotowa do kolejnego pierwszego dnia pracy. Wielu z tych ludzi znała, współpracowała z nimi od kilku lat, rozmawiała o pracy i o błahych sprawach dnia codziennego; wiedziała kto pierwszy rano parzy kawę, kto zaczyna dzień od wypełnienia zaległych dokumentów, kto w popłochu wpada spóźniony na odprawę każdorazowo zapewniając, że to zdarzyło się ostatni raz. Znała ich nawyki, wiedziała komu nie wchodzić w drogę i z kim nigdy nie chciałaby dzielić żadnej ze spraw. Niemniej dzisiejszych dzień, mimo, że kolejny z wielu był nowy. Zrobiła milowy krok do przodu, awansowała, poświęcając prywatne życie na rzecz kariery, co zdawało się przynosić pozytywne rezultaty. O tym przecież marzyła, prawda? To był jej cel - być najlepszą. I choć czuła przejmujący stres, a żołądek z nerwów zaciskał się boleśnie, nie zamierzała przestawać do tego celu dążyć.
Na rutynowym, porannym spotkaniu zespołu, sierżant przedstawił Mercer zespołowi i przydzielił ją jako partnera w zespole śledczym dowodzonym przez Maddena. Mogło to być najwyższą nagrodą lub największą karą. Z niewzruszoną miną powiodła spojrzeniem do swojego partnera, który znudzony zdawał się nawet nie zarejestrować tego, co przed chwilą zakomunikowano. Po kilkunastu minutach, omówieniu bieżących spraw i przedstawieniu nowych, zebranie dobiegło końca.
- Margo Mercer - podeszła, wyciągając rękę na przywitanie. Doskonale wiedziała kim był mężczyzna stojący przed nią. Prawdopodobnie nie było na tym komisariacie osoby, która nie znałaby Maddena. Jego sława, niestety, go wyprzedzała. Mówiło się o nim wiele, najczęściej niepochlebnie, a posterunek policji był miejscem, jak wiele innych, gdzie plotkami żywiło się własną ciekawość. Ze wszystkich osób z którymi chciałaby pracować - Rhys był ostatni na liście. Był świetnym gliną, słyszała o tym, ale był również trudnym człowiekiem, czego zdążyła się dowiedzieć, a to nie wróżyło im łatwej współpracy. - Po twojej minie wnioskuję, że nie jesteś zachwycony posiadaniem pod skrzydłami niedoświadczonego świeżaka - nie lubiła ciszy, a nią została przywitana. Nie powiedział nic. Ani żeby zeszła mu z oczu i nie wchodziła w drogę, trzymając się z tyłu, ani żeby zajęła się sprawą, żeby on miał czas na dalszą kontemplację wpatrując się w ścianę przed sobą.
Będąc tam, gdzie była jeszcze wczoraj, czyli w radiowozie, w miejscu, gdzie czuła się jak u siebie, wśród ludzi, z którymi pracowała parę lat - wiedziałaby co zrobić i jak się zachować. Doświadczenie i prawdopodobnie instynkt samozachowawczy nie pozwalały jej się wychylać już pierwszego dnia. Wiedziała, że on musi powiedzieć A, żeby ona mogła odpowiedzieć B. Pierwszy krok zawsze należał do tego ważniejszego. - Nie zamierzam być kulą u twojej nogi - dodała jeszcze, siadając za swoim biurkiem, gdzie otworzyła teczkę z przydzieloną sprawą - luksusowy apartament, oficjalnie wygląda to na przypadkowy upadek z balkonu na 17 piętrze, obrażenia na ciele wskazują, że ktoś pomógł mu stanąć na progu i dodał wiatru w skrzydła. Elliot Masters, technologiczny geniusz, tworzący aplikacje do analizy danych miejskich.
Rhys Madden