Take me to a place called paradise.
: czw lut 26, 2026 7:12 am
Wakacje to było coś czego potrzebowała, czego tak naprawdę potrzebowali oboje, ona i Alex. Po wielu upadkach ich relacja w końcu zaczęła szybować w górę, nie do końca wiedziała jeszcze na czym tak naprawdę stoi, ale nie było jej to potrzebne do szczęścia. Przynajmniej teraz. Chciała spędzić z nim czas, przyjemnie i z dala od wszystkiego i wszystkich, tym bardziej, że z buciorami do jej życia wrócił Williams, a to zwiastowało tylko i wyłącznie kłopoty. Na ten wyjazd Maddie miała jechać z przyjaciółką, ale ta w ostatniej chwili zrezygnowała, mogła zabrać Corę, ale ona ostatnio jak dzikus się zachowuje i Lennox bała się, że poleci w dżunglę, znajdzie małpy i zostanie z nimi. I to wcale nie tak, że Alex był jej ostatnim wyborem, był pierwszym, ale nie wiedziała jak się do tego wszystkiego zabrać. Japierdole, śmiesznie to brzmi, Madison Lennox nie wiedziała jak zaprosić faceta na wakacje, niesłychane. Co ten facet z nią wyprawia. Koniec końców udało się, ciemnowłosy nawet ogarnął sobie w pracy wolne, a kilka dni później spotkali się na lotnisku. Lot nie był wcale taki straszny jak myślała, tym razem nie bała się wysokości, nie musiała opróżniać całego zapasu alkoholu jaki mieli na pokładzie, wystarczyły jej tylko ramiona Halla, w których zasnęła i obudziła się kilka minut przed lądowaniem.
Ich rajem na ziemii były Hawaje, a konkretniej wyspa Maui i mała willa nad samą plażą, z dala od głównych dróg, z pięknymi i zapierającymi w dech piersiach widokami. - Witamy w raju! - rzuciła rozweselony kiedy zostawiła swoją walizkę tuż przy wejściu i weszła głębiej do domu, przeszła przez hol i stanęła w dość dużym salonie z otwieranym tarasem gdzie za oknami znajdował się basen, a tuż za nim wejście na prywatną plażę i piękny ocean. Było rano, ale kompletnie nie czuła zmęczenia, wręcz przeciwnie, miała sporo siły! - I jak Ci się podoba, Hall? - zapytała z szerokim uśmiechem na ustach patrząc na niego przez chwilę, a potem niczym szczęśliwe dziecko podbiegła do tych drzwi tarasowych i otworzyła je szeroko zaciągając się cudownym morskim powietrzem. Energia była zdecydowanie inna, wszystkie swoje obawy, zmartwienia i to co jej ciążyło zostawiła za sobą, w Toronto. Obiecała sobie również, że ten wyjazd będzie przyjemny i przywiozą z niego tylko te najlepsze wspomnienia, te które wspominać będą z uśmiechami na ustach.
Odwróciła się znów w jego stronę, patrzyła na niego przez kilka długich chwil, lepszego towarzysza podróży nie mogła sobie wymarzyć. - No weź coś powiedz, musi Ci się podobać. - rzuciła, ruszyła się i swoje kroki skierowała w jego stronę. Kiedy znalazła się wystarczająco blisko swoimi dłońmi objęła jego szyję i swoim ciałem przyległa do jego. - Nie ma tutaj nikogo, najbliższy dom jest kilka kilometrów stąd. Mamy basen, pełny barek jak i lodówkę, prywatną plażę i co najważniejsze...siebie. - ostatnie słowo wymruczała mu w usta, a potem musnęła je delikatnie swoimi. Co jak co, ale liczyła się z jego zdaniem, miała nadzieję, że mu się podoba, że cały ten wyjazd będzie również przyjemny dla niego. Bo po tych całych życiowych turbulencjach potrzebowali spokoju, potrzebowali siebie, po prostu.
Alexander Hall
Ich rajem na ziemii były Hawaje, a konkretniej wyspa Maui i mała willa nad samą plażą, z dala od głównych dróg, z pięknymi i zapierającymi w dech piersiach widokami. - Witamy w raju! - rzuciła rozweselony kiedy zostawiła swoją walizkę tuż przy wejściu i weszła głębiej do domu, przeszła przez hol i stanęła w dość dużym salonie z otwieranym tarasem gdzie za oknami znajdował się basen, a tuż za nim wejście na prywatną plażę i piękny ocean. Było rano, ale kompletnie nie czuła zmęczenia, wręcz przeciwnie, miała sporo siły! - I jak Ci się podoba, Hall? - zapytała z szerokim uśmiechem na ustach patrząc na niego przez chwilę, a potem niczym szczęśliwe dziecko podbiegła do tych drzwi tarasowych i otworzyła je szeroko zaciągając się cudownym morskim powietrzem. Energia była zdecydowanie inna, wszystkie swoje obawy, zmartwienia i to co jej ciążyło zostawiła za sobą, w Toronto. Obiecała sobie również, że ten wyjazd będzie przyjemny i przywiozą z niego tylko te najlepsze wspomnienia, te które wspominać będą z uśmiechami na ustach.
Odwróciła się znów w jego stronę, patrzyła na niego przez kilka długich chwil, lepszego towarzysza podróży nie mogła sobie wymarzyć. - No weź coś powiedz, musi Ci się podobać. - rzuciła, ruszyła się i swoje kroki skierowała w jego stronę. Kiedy znalazła się wystarczająco blisko swoimi dłońmi objęła jego szyję i swoim ciałem przyległa do jego. - Nie ma tutaj nikogo, najbliższy dom jest kilka kilometrów stąd. Mamy basen, pełny barek jak i lodówkę, prywatną plażę i co najważniejsze...siebie. - ostatnie słowo wymruczała mu w usta, a potem musnęła je delikatnie swoimi. Co jak co, ale liczyła się z jego zdaniem, miała nadzieję, że mu się podoba, że cały ten wyjazd będzie również przyjemny dla niego. Bo po tych całych życiowych turbulencjach potrzebowali spokoju, potrzebowali siebie, po prostu.
Alexander Hall