the things we drink to
: pt lut 27, 2026 4:33 pm
Dante Levasseur
Która to była godzina? Pierwsza? Druga? Trzecia? Nie miała zielonego pojęcia, bo telefon się jej rozładował. Umówienie się z Catherine na drinka, wydawało się najlepszą rzeczą, jaką mogła zrobić w swoim życiu. Nie miała zbyt wiele znajomych w Toronto. Głównie rodzinę, z którą powoli odzyskiwała kontakt oraz... no właśnie, Dante. Nikogo, komu mogła tak po prostu zwierzyć się z głębi całego serca do sytuacji, w których została postawiona.
Może dlatego przesadziła z ilością drinków? Miała wrażenie, że wchodziły lepiej niż jakiekolwiek soczek, który piła. Soczek pomarańczowy. Wszystkie problemy wydawały się znikać z jej ramion, a jedyne czego potrzebowała to odetchnięcia pełną piersią. Tylko tego teraz chciała, by ktoś ściągnął z niej obowiązki, które sama na sobie nakładała, by mogła przymknąć oczy i odpocząć. Nie zastanawiać się nad ciastkami, ani nie myśleć o tym, w jaki sposób toczy się jej relacja.
Szczerze nie wyobrażała sobie życia bez Dante. Chwile ciszy między kłótniami, wspólny pies i mieszkanie razem. Czasami zastanawiała się, czy Levasseur był w stanie dorosnąć oraz co dokładnie siedziało w jego głowie. Czy ją kochał? Czy potrafił sprawić, że czuła się kochana, nie myśląc o kłopotach, które mogły się ukrywać za jego uśmiechem? Dorosła zdecydowanie zbyt szybko. Wśród umierających ludzi oraz tych o walczących o życie zdała sobie sprawę z jednego. Warto przeżyć ważne chwile i mieć przy sobie odpowiednie osoby.
Jakimś cudem doczłapała się do domu. Tylko nie pamiętała drogi do domu. Gdzieś w jej połowie wyrżnęła potężnego orła, a z jej kolana sączyła się krew. Do klatki weszła. Misja zakończona sukcesem, za to wejście do domu... okazało się problematyczne. W kieszeniach kurtki klucza nie było, podobnie jak w torebce i kurtce. Musiała rozpocząć wielki plan otworzenia drzwi, do których nie miała dostępu. Co mogła zrobić? Zaczęła dzwonić dzwonkiem do drzwi w rytm rihanna only girl. Przecież nie będzie stała jak słup. Nie spodziewała się, że Levasseur mógłby spać. Albo imprezował, albo nie było go w domu. Innych opcji nie widziała.
— Zgubiłam klucze — rzuciła, siedząc na wycieraczce. Skulona, pijana i jakże rozbawiona. Dawno nie bawiła się tak dobrze. Nie miała też okazji oraz odpowiedniego kompana.
Która to była godzina? Pierwsza? Druga? Trzecia? Nie miała zielonego pojęcia, bo telefon się jej rozładował. Umówienie się z Catherine na drinka, wydawało się najlepszą rzeczą, jaką mogła zrobić w swoim życiu. Nie miała zbyt wiele znajomych w Toronto. Głównie rodzinę, z którą powoli odzyskiwała kontakt oraz... no właśnie, Dante. Nikogo, komu mogła tak po prostu zwierzyć się z głębi całego serca do sytuacji, w których została postawiona.
Może dlatego przesadziła z ilością drinków? Miała wrażenie, że wchodziły lepiej niż jakiekolwiek soczek, który piła. Soczek pomarańczowy. Wszystkie problemy wydawały się znikać z jej ramion, a jedyne czego potrzebowała to odetchnięcia pełną piersią. Tylko tego teraz chciała, by ktoś ściągnął z niej obowiązki, które sama na sobie nakładała, by mogła przymknąć oczy i odpocząć. Nie zastanawiać się nad ciastkami, ani nie myśleć o tym, w jaki sposób toczy się jej relacja.
Szczerze nie wyobrażała sobie życia bez Dante. Chwile ciszy między kłótniami, wspólny pies i mieszkanie razem. Czasami zastanawiała się, czy Levasseur był w stanie dorosnąć oraz co dokładnie siedziało w jego głowie. Czy ją kochał? Czy potrafił sprawić, że czuła się kochana, nie myśląc o kłopotach, które mogły się ukrywać za jego uśmiechem? Dorosła zdecydowanie zbyt szybko. Wśród umierających ludzi oraz tych o walczących o życie zdała sobie sprawę z jednego. Warto przeżyć ważne chwile i mieć przy sobie odpowiednie osoby.
Jakimś cudem doczłapała się do domu. Tylko nie pamiętała drogi do domu. Gdzieś w jej połowie wyrżnęła potężnego orła, a z jej kolana sączyła się krew. Do klatki weszła. Misja zakończona sukcesem, za to wejście do domu... okazało się problematyczne. W kieszeniach kurtki klucza nie było, podobnie jak w torebce i kurtce. Musiała rozpocząć wielki plan otworzenia drzwi, do których nie miała dostępu. Co mogła zrobić? Zaczęła dzwonić dzwonkiem do drzwi w rytm rihanna only girl. Przecież nie będzie stała jak słup. Nie spodziewała się, że Levasseur mógłby spać. Albo imprezował, albo nie było go w domu. Innych opcji nie widziała.
— Zgubiłam klucze — rzuciła, siedząc na wycieraczce. Skulona, pijana i jakże rozbawiona. Dawno nie bawiła się tak dobrze. Nie miała też okazji oraz odpowiedniego kompana.