I need a hero
: sob lut 28, 2026 9:41 am
003.
Nie przyszła jednak na koncert po to, by myśleć o swoich traumach. Chciała się wyluzować, odpocząć od życia codziennego, pracy. Nawet, gdy ta nie sprawiała, iż nie sypiała po nocach. Nigdy nie czuła się przytłoczona zleceniami, może bardziej faktem, że czasami musiała wyjść do ludzi, na salę sądową. Kontakty międzyludzkie były stresujące, ale uczyła się cały czas. Pracowała też z terapeutą. Przy znajomościach jawność emocjonalna nie była aż tak wymagana, co też trochę ratowało jej tyłek. Przynajmniej w większości przypadków.
Stojąc jednak wśród tłumu, nie pod samymi barierkami, bo wiedziała że to dla niej byłoby bardziej zabójstwo, czuła czyjś wzrok na sobie. Zawsze tak miała, trochę niczym paranoja, ale tutaj to uczucie się nasilało. I wkrótce go dostrzegła – jakiś łysol, który zamiast obserwować zespół, gapił się prosto na nią. I nawet się z tym nie krył. Paradis nie mogła oprzeć się wrażeniu, że coś w jego twarzy krzyczało do niej „jestem niebezpieczny”, ale zdecydowanie za często oceniała ludzi po wyglądzie. Tak, jak inni ją. Takie błędne, chore koło, któremu nie do końca umiała się przeciwstawić.
Poczuła się na tyle niekomfortowo z tą uwagą, że w pewnym momencie zapragnęła po prostu wyjść, albo chociaż przeczekać chwilę w toalecie. Wyczuła zatem idealny moment, by zniknąć między tłumem i czmychnąć do damskiej toalety, która była nieopodal sali, na której grany był koncert. Tylko, że nie przewidziała jednego. Że facet miał na tyle sokoli wzrok, że od razu dostrzeże jej próbę ucieczki. Że podąży za nią, a gdy ona zorientuje się, co się święci, będzie już za późno. Korytarz był praktycznie pusty, więc gdy facet przygwoździł ją do ściany, poczuła się jak w pułapce.
— Puść mnie! — wydusiła od razu, ciesząc się, że nie zatkało jej z wrażenia. Żeby to tylko miało jeszcze jakiś skutek, a w odpowiedzi łysy jedynie uśmiechnął się parszywie, sprawiając, że żołądek podszedł jej do gardła. Oczywiście podjęła się próby wyrwania z jego uścisku, natomiast był on zbyt silny, by mogła sobie samodzielnie z nim poradzić.
Elwood Madry