a mole outta the molehill
: ndz mar 01, 2026 11:47 pm
Może i Evina mogła już w pełni wrócić do służby, ale na pewno nie był to dobry moment dla policji Toronto. Zdążyła już niemal zapomnieć o wszelkich wewnętrznych problemach, które dotykały tej instytucji przez swoją długą nieobecność na stanowisku. Była też przez jakiś czas za bardzo ogarnięta frustracjami związanymi z powrotem oraz byciem zarzuconą pewną starą sprawą, ale nie było ucieczki przed tym, co działo się wewnątrz siedziby służb mundurowych.
Jeśli pewne angielskie powiedzenie mówi o gównie uderzającym w wiatrak to tym razem zdecydowanie gówno uderzyło w sam środek systemu wentylacyjnego i nasmrodziło bardziej niż ktokolwiek byłby w stanie przypuszczać. Trudno jednak było przypuszczać, że w końcu jeden z młodziutkich gangusów, który należał do lokalnego oddziału rosyjskiej mafii wyjawi podczas przesłuchania, że zasłyszał coś na temat wtyki w policji, która przekazywała mafiozom pewne informacje.
Swanson nawet nie przypuszczała, że przez to, że zajmowała się zleconą jej jakiś czas temu przez przyjaciela sprawą jako jedna z jego zaufanych będzie mogła się stać jedną z podejrzanych. Oczywiście służby wewnętrzne prześwietlały każdego, ale miała wrażenie, że na nią zwrócono szczególną uwagę po tym jak ktoś zauważył, że zdarzyło jej się węszyć tu i ówdzie. Dodatkowo jak nieść niosła przecież planowała wystawne wesele w najbliższych tygodniach, więc z pewnością przydałby jej się zastrzyk gotówki, aby zorganizować całą imprezę na poziomie.
Nie podobało jej się to wszystko. O ile dobrze kojarzyła to ich śledztwo w stawie kreta jakiś czas temu stanęło w martwym punkcie. Zresztą wypadła z obiegu na dobre kilka tygodni. Mogła mieć nieaktualne informacje ze względu na to, że pozostali nie chcieli jej niepokoić w czasie rekonwalescencji oraz ryzykować tym, że informacje mogłyby w jakiś sposób wyciec poza ścisły krąg zainteresowanych.
Agent, którego miała przed sobą wpatrywał się w nią uważnym wzrokiem skupionych czarnych oczu, a jego partnerka stawiała wolno kroki, przechadzając się po pokoju przesłuchań. Nie miała pojęcia czego jeszcze od niej chcą. Czekała na to, aż zwolnią ją w końcu, ale może czekali na to, aż wypali do końca papierosa, którego jej tak dobrodusznie zaproponowali. Popiół już prawie parzył jej palce, gdy zbliżała się do filtra, ale nie przejmowała się tym. Dała im to, czego chcieli. Przynajmniej na tyle ile mogła. Nie mogli jej tu trzymać w nieskończoność.
zaylee miller
Jeśli pewne angielskie powiedzenie mówi o gównie uderzającym w wiatrak to tym razem zdecydowanie gówno uderzyło w sam środek systemu wentylacyjnego i nasmrodziło bardziej niż ktokolwiek byłby w stanie przypuszczać. Trudno jednak było przypuszczać, że w końcu jeden z młodziutkich gangusów, który należał do lokalnego oddziału rosyjskiej mafii wyjawi podczas przesłuchania, że zasłyszał coś na temat wtyki w policji, która przekazywała mafiozom pewne informacje.
Swanson nawet nie przypuszczała, że przez to, że zajmowała się zleconą jej jakiś czas temu przez przyjaciela sprawą jako jedna z jego zaufanych będzie mogła się stać jedną z podejrzanych. Oczywiście służby wewnętrzne prześwietlały każdego, ale miała wrażenie, że na nią zwrócono szczególną uwagę po tym jak ktoś zauważył, że zdarzyło jej się węszyć tu i ówdzie. Dodatkowo jak nieść niosła przecież planowała wystawne wesele w najbliższych tygodniach, więc z pewnością przydałby jej się zastrzyk gotówki, aby zorganizować całą imprezę na poziomie.
Nie podobało jej się to wszystko. O ile dobrze kojarzyła to ich śledztwo w stawie kreta jakiś czas temu stanęło w martwym punkcie. Zresztą wypadła z obiegu na dobre kilka tygodni. Mogła mieć nieaktualne informacje ze względu na to, że pozostali nie chcieli jej niepokoić w czasie rekonwalescencji oraz ryzykować tym, że informacje mogłyby w jakiś sposób wyciec poza ścisły krąg zainteresowanych.
Agent, którego miała przed sobą wpatrywał się w nią uważnym wzrokiem skupionych czarnych oczu, a jego partnerka stawiała wolno kroki, przechadzając się po pokoju przesłuchań. Nie miała pojęcia czego jeszcze od niej chcą. Czekała na to, aż zwolnią ją w końcu, ale może czekali na to, aż wypali do końca papierosa, którego jej tak dobrodusznie zaproponowali. Popiół już prawie parzył jej palce, gdy zbliżała się do filtra, ale nie przejmowała się tym. Dała im to, czego chcieli. Przynajmniej na tyle ile mogła. Nie mogli jej tu trzymać w nieskończoność.
zaylee miller