After hours
: sob mar 07, 2026 12:44 pm
outfit
Składając wypowiedzenie ponad miesiąc temu na biurku Louise, nie sądziła, że w ciągu kolejnych tygodni zmieni się tyle rzeczy w jej życiu. To był naprawdę emocjonujący okres, ale cieszyła się mogąc wrócić do biura, z którym wiązała wiele cudownych wspomnień. W końcu to tutaj rodziło się uczucie między nią, a Dominicem. Uczucie, które wciąż nie wiedziała w jakich ramach określić, ale które dawało jej wytchnienie, siłę i radość w sercu.
Dobrze było też ponownie przyjechać do pracy i spotkać przy ekspresie blondyna z tym zawiadackim uśmiechem, którym czarował ją chyba od początku ich spotkania. Ale teraz spełniał już inną rolę w firmie, a ona musiała się w tym wszystkim także odnaleźć. W końcu jak to wyglądało - kilka dni temu była na wypowiedzeniu, a dzisiaj jej przyjaciel był szefem i pierwsze co zrobił w oczach innych pracowników, to danie jej awansu. Czy na to zasługiwała czy nie, niestety nie wszyscy na to zwracali uwagę. Skye już słyszała szepty za swoimi plecami i podejrzliwe spojrzenia rzucane w jej kierunku. Starała się jednak za wszelką cenę się nimi nie przejmować, a po prostu robić swoje i udowodnić każdemu w firmie, że zapracowała na stanowisko swoją ciężką pracą. W dodatku nie chciała też zawieźć Dominica, który przecież dał jej spore rekomendacje przed Sydney najpierw powierzając jej projekt jej hoteli podczas jego nieobecności, aby teraz ją awansować. Dlatego miała do udowodnienia wiele przed innymi.
Ale jedno zadanie było najważniejsze- zadbać o Dominica tak jak obiecała jego mamie. Helene ją ostrzegała, a ona dała jej słowo, że będzie się nim opiekować i to z największą przyjemnością. Nie była zdziwiona, że wpadł w wir pracy tak szybko. Zdążyła go już poznać na tyle, aby wiedzieć , że w taki sposób się zapominał i potrafił stracić poczucie czasu. Ona oczywiście również - nieraz razem zamykali biuro wychodząc ostatni wiele godzin po pozostałych, bo doprowadzali swoje zadania do perfekcji. Tym razem musiała znaleźć równowagę, aby jego przed tym uchronić.
Kilka dni tuż po powrocie do firmy, gdy wszyscy pracownicy już dawno wyszli, Skye i Dominic jako jedyni pozostali na swoich stanowiskach pracy. Brunetka wyłączyła swój komputer, spakowała się, ale zostawiła jeszcze rzeczy na biurku i ruszyła do gabinetu właściciela Forward Interiors. Zapukała grzecznie przed wejściem, a słysząc zaproszenie weszła do środka. - Panie Reyes, pan wciąż w biurze? To istne szaleństwo!- stanęła chwytając się pod boki i udając, że jest jego widokiem zawiedziona. Lecz kąciki jej ust drgały ku górze, bo ilekroć go widywała, to jej serce wprost się wyrywało do niego. Dlatego nie czekając ani chwili ruszyła w jego kierunku obchodząc jego biurko na rogu, którego przysiadła zakładając nogę na nogę. - Proszę wyłączać komputer i się pakować, koniec już tej pracy na dzisiaj- dodała spoglądając z lekkim rozbawieniem i czułością na niego. Nie mogła się pozbyć tego ciepłego płomienia w oczach, które w niej rozpalał samą swoją obecnością.
Dominic Reyes
Składając wypowiedzenie ponad miesiąc temu na biurku Louise, nie sądziła, że w ciągu kolejnych tygodni zmieni się tyle rzeczy w jej życiu. To był naprawdę emocjonujący okres, ale cieszyła się mogąc wrócić do biura, z którym wiązała wiele cudownych wspomnień. W końcu to tutaj rodziło się uczucie między nią, a Dominicem. Uczucie, które wciąż nie wiedziała w jakich ramach określić, ale które dawało jej wytchnienie, siłę i radość w sercu.
Dobrze było też ponownie przyjechać do pracy i spotkać przy ekspresie blondyna z tym zawiadackim uśmiechem, którym czarował ją chyba od początku ich spotkania. Ale teraz spełniał już inną rolę w firmie, a ona musiała się w tym wszystkim także odnaleźć. W końcu jak to wyglądało - kilka dni temu była na wypowiedzeniu, a dzisiaj jej przyjaciel był szefem i pierwsze co zrobił w oczach innych pracowników, to danie jej awansu. Czy na to zasługiwała czy nie, niestety nie wszyscy na to zwracali uwagę. Skye już słyszała szepty za swoimi plecami i podejrzliwe spojrzenia rzucane w jej kierunku. Starała się jednak za wszelką cenę się nimi nie przejmować, a po prostu robić swoje i udowodnić każdemu w firmie, że zapracowała na stanowisko swoją ciężką pracą. W dodatku nie chciała też zawieźć Dominica, który przecież dał jej spore rekomendacje przed Sydney najpierw powierzając jej projekt jej hoteli podczas jego nieobecności, aby teraz ją awansować. Dlatego miała do udowodnienia wiele przed innymi.
Ale jedno zadanie było najważniejsze- zadbać o Dominica tak jak obiecała jego mamie. Helene ją ostrzegała, a ona dała jej słowo, że będzie się nim opiekować i to z największą przyjemnością. Nie była zdziwiona, że wpadł w wir pracy tak szybko. Zdążyła go już poznać na tyle, aby wiedzieć , że w taki sposób się zapominał i potrafił stracić poczucie czasu. Ona oczywiście również - nieraz razem zamykali biuro wychodząc ostatni wiele godzin po pozostałych, bo doprowadzali swoje zadania do perfekcji. Tym razem musiała znaleźć równowagę, aby jego przed tym uchronić.
Kilka dni tuż po powrocie do firmy, gdy wszyscy pracownicy już dawno wyszli, Skye i Dominic jako jedyni pozostali na swoich stanowiskach pracy. Brunetka wyłączyła swój komputer, spakowała się, ale zostawiła jeszcze rzeczy na biurku i ruszyła do gabinetu właściciela Forward Interiors. Zapukała grzecznie przed wejściem, a słysząc zaproszenie weszła do środka. - Panie Reyes, pan wciąż w biurze? To istne szaleństwo!- stanęła chwytając się pod boki i udając, że jest jego widokiem zawiedziona. Lecz kąciki jej ust drgały ku górze, bo ilekroć go widywała, to jej serce wprost się wyrywało do niego. Dlatego nie czekając ani chwili ruszyła w jego kierunku obchodząc jego biurko na rogu, którego przysiadła zakładając nogę na nogę. - Proszę wyłączać komputer i się pakować, koniec już tej pracy na dzisiaj- dodała spoglądając z lekkim rozbawieniem i czułością na niego. Nie mogła się pozbyć tego ciepłego płomienia w oczach, które w niej rozpalał samą swoją obecnością.
Dominic Reyes