Nie odpowiedział na pytanie o to, czy sądzi, że to nie był wcale wypadek i czy wie, że to nie jest jego wina - spojrzał tylko krótko na Alvaro kątem oka, przełknął nerwowo ślinę i opuścił kieliszek na wysokość swojego biodra, znów wbijając wzrok w okno. Nie było mu łatwo o tym mówić i do tej pory w ogóle z nikim o tym nie rozmawiał - nawet z Salazarem nie chciał o tym rozmawiać, czy to po śmierci brata, czy kiedykolwiek później. To, że teraz o tym opowiadał, było powodowane złością, rozżaleniem i chęcią pokazania Alvaro, że "dobrze, jak chcesz, to się przed tobą otworzę", jak również trochę próbą wytłumaczenia mu swojego zachowania i muru, który wokół siebie zbudował.
Owszem, obwiniał się o tę śmierć i doskonale wiedział, że to nie był wypadek. Ojciec nigdy się do tego nie przyznał, ale Santiago był przekonany, że to było morderstwo.
-
En cualquier caso, siempre intenté ser digno del título de hijo de mi padre: hice todo lo posible por ser fuerte, bueno en lo que hacía, bueno tanto en la escuela como en el oficio de ladrón. Y dejé de llorar "como una puta" - przygryzł na chwilę wargę. Jego głos stawał się teraz coraz bardziej suchy i pusty, pozbawiony emocji, choć jego napięte ciało mówiło bardzo dużo o targających nim teraz emocjach -
Cuando tenía diecisiete años, mi padre me llevó a mi primer gran atraco; y unos años después, lideré mi primer atraco. No tenía derecho a mostrar debilidad, ¿entiendes? No tenía por qué decírmelo; yo ya era lo suficientemente mayor para saberlo. Además, toda su vida me había estado diciendo cómo debía ser y actuar un hombre de verdad, y yo le hacía caso.
Napił się znowu i opuścił lekko głowę, przymykając oczy, oddychając teraz powoli i ciężko.
-
Dijo también que un hombre de verdad tiene una mujer a su lado, que "esos maricones" no son hombres.
Przed oczami stanął mu znów obraz ojca, jego wykrzywionych w szyderczym uśmiechu ust, kiedy mówił o gejach, czasem też spluwający pod nogi, kiedy jakichś widział.
Wreszcie Santiago odwrócił się przodem do Alvaro, wciąż cały spięty i z płonącymi oczami, patrzący z góry.
-
¿Así es como me quieres? ¿Me abro bien? - przełknął z trudem ślinę, napił się i szarpnął nerwowo głową, odwracając twarz w stronę okna, poruszając nerwowo szczęką. Kiedy mówił, stał nieruchomo, ale teraz zaczął drżeć, a gdy zadał te pytania, jego głos znów zaczął się nieco łamać. Nozdrza poruszyły mu się nerwowo, a oddech stał się cięższy -
Desde que nos conocemos, he sido como soy ahora. No entiendo por qué te ha empezado a molestar tanto que rompiste a llorar cuando no te exploté y decidiste que no querías estar con alguien que no demuestra todo lo que siente, pero... No sé si puedo hacer algo al respecto, así que decide ahora qué vas a hacer: quedarte o irte.
Potarł usta dłonią, w nieświadomym geście, który specjaliści od mowy ciała uznaliby za znak, że nie chce czegoś powiedzieć albo powiedział coś, czego żałuje. Rzucił Alvaro krótkie spojrzenie spode łba, odstawił kieliszek na stół z przesadną delikatnością, ale drżącą dłonią.
-
Le dije a Salazar que estaba feliz contigo - powiedział cicho -
Ahora si me disculpan, tengo que hacer pis.
Odwrócił się na pięcie i poszedł do łazienki. Spojrzał w lustro z nienawiścią, mając ochotę co najmniej na nie napluć, a tak naprawdę wręcz je rozbić pięścią - i gdyby był teraz sam w domu, to to właśnie by zrobił. Zamiast tego jednak oparł się wyprostowanymi rękami o ścianę i pochylił głęboko, zamykając oczy i próbując uspokoić oddech. Cały się trząsł, nogi trochę odmawiały mu posłuszeństwa, ale próbował się na nich jakoś utrzymać i uspokoić. Przy okazji tez chciał dać Alvaro rzeczywiście czas na zastanowienie się, co zamierza teraz zrobić: czy faktycznie chce odejść od Santiago, który był, jaki był, czy jednak chce z nim zostać. Przyszło mu jeszcze do głowy, że do właściwego rozważenia przez niego tej decyzji powinien dodać jeszcze przypomnienie, że umiera - bo miał nieraz wrażenie, że Salvatierra nie bardzo przyjmuje to do wiadomości. Nie dodał tego jednak wtedy, a teraz już był w łazience, więc jeśli w ogóle zrobi to w tej rozmowie, to nie teraz. Najwyżej kiedy wyjdzie, to jeszcze mu o tym przypomni... o ile Alvaro wciąż będzie w mieszkaniu w tym czasie.
Alvaro Salvatierra