beetwen stops
: sob mar 07, 2026 7:55 pm
No i stało się to, czego bał się odkąd usłyszał dziwny stukot pod maską - jego ukochany lancer odmówił posłuszeństwa na środku drogi i w końcu musiał oddać go do mechanika. Najchętniej naprawiłby auto sam, ale czas wolny przeciekał mu między palcami - większość dnia spędzał w pracy i na siłowni, a potem przesiadywał u Maddie, korzystając z jej gościnności na całego. Jednak dziś Lennox miała drugą zmianę w tym swoim klubie, dlatego chcąc nie chcąc, Alex zmierzał do domu. Wyszedł z pracy głodny i zmęczony, drepcząc powolutku w stronę przystanku. Nie mógł się doczekać, aż dojedzie do domu, zamówi pickę albo kebsika, zabierze Psa na spacer i... No coś tam jeszcze porobi, ale na razie jeszcze nie wiedział co. Kiedy autobus podjechał z piskiem hamulców na jego przystanek, wbił się do środka wraz z falą innych pasażerów. Było duszno i dziwnie śmierdziało, ale na szczęście miał przed sobą tylko pół godziny jazdy (a samochodem piętnaście minut, a to znacząca różnica, dlatego miał prawo być niezadowolony). Znalazł sobie kawałek rurki, której mógł się złapać, i zaczął kręcić młynka jednym kciukiem w kieszeni, bo mu się nudziło. Na dodatek telefon mu się rozładował, więc modlił się w duchu, żeby Maddie, Eryczek albo inny mechanik nagle nie zadzwonili z jakąś pilną sprawą. Na kolejnym przystanku wsiadła jedynie jakaś dziewczyna, na którą rzucił tylko kątem oka - wyglądała na zabieganą, ale nie jemu oceniać, nie? Gdy autobus szarpnął przy ruszaniu, zauważył, że dziewczynie coś wypadło - zauważył mały portfel leżący tuż przy jej butach, podczas gdy ona, zapewne zupełnie nieświadoma straty, zaczęła zmierzać ku wolnym siedzeniom. Lex westchnął, ale odruchowo ruszył tyłek. Nie był bohaterem, ale chamem też nie, żeby pozwolić komuś zostać bez kasy i dokumentów, okej? Podniósł zgubę i zrobił dwa kroki w stronę dziewczyny, lekko klepiąc ją w ramię. - Hej, wypadł ci portfel - zaczął, gdy tylko nieznajoma zwróciła na niego swoją uwagę. - Znaczy... ten... pani portfel wypadł, no, proszę - poprawił się, bo w sumie to się nie znali, nie? Wyciągnął dłoń z portfelem w jej stronę i nawet się lekko uśmiechnął.
Rin Austin
Rin Austin