HOLD ON TO YOUR PANTIES
: ndz mar 08, 2026 2:46 am
Leciał. Biegł? Może jechał? Nie miał bladego pojęcia, ale świat poruszał się szybko, a nogi jakimś cudem tylko nadążały z ulicą umykającą szybko.. Po prostu nie patrzył pod nogi, tak było znacznie łatwiej. Jak na bieżni. Śmiał się, jak zwykle, opętaniec, wariat i dzielnicowy idiota. Nie wiedział jak znaleźli się na parkingu supermarketu, kiedy właściwie zdecydował się być pojazdem dla Kiry, ani dokąd zmierzali, ale wydawało mu się, że bawił się przy tym świetnie.
- Dobra, zmiana pojazdu. - zarządził, bo jego nóżki miały już dość. Jak to się stało, że z grupy, którą bawili się w barze, nagle została tylko ich dwójka? Może kwas wjechał mu zbyt mocno i nie biegł po ulicy, a zamiast tego sunął w czasoprzestrzeni między różnymi realiami? Może! Wszystko było możliwe, nawet całkiem prawdopodobne, a na wyrzuty sumienia będzie czas następnego popołudnia. Dzięki Bogu był barmanem i dzieciakiem właścicieli, żadnych zmian przed południem. Rozpieszczony, egoistyczny gnojek, sto procent.
Głodny.
Przeszło mu to przez myśl, kiedy pomagał Kirze wskoczyć do supermarketowego zakupowego wózka. - Ey, Maczek? Mamy pojazd. - drive through otwarte całą dobę, jak im się poszczęści to może nawet dostaną gorące i posolone frytki? Fryteczki brzmiały jak najlepsza opcja na świecie. Kubeł fryteczek i drugi kubeł burgerków. Szczerze? Nawet nie czekał na odpowiedź. Tak szybko, jak usiadła na tyłku w tym wózku, ruszył z kopyta w stronę maka. Chyba maka? Tak mu się przynajmniej wydawało? - KAPITANIE, NAWIGACJA?! - dlaczego kapitan miał być też majtkiem czy innym sternikiem? Eh, szczegóły, szczegóły, on się bardziej skupiał na byciu silnikiem tej operacji. Kira mogła być mózgiem. On się na mózg nie nadawał
kira finch
- Dobra, zmiana pojazdu. - zarządził, bo jego nóżki miały już dość. Jak to się stało, że z grupy, którą bawili się w barze, nagle została tylko ich dwójka? Może kwas wjechał mu zbyt mocno i nie biegł po ulicy, a zamiast tego sunął w czasoprzestrzeni między różnymi realiami? Może! Wszystko było możliwe, nawet całkiem prawdopodobne, a na wyrzuty sumienia będzie czas następnego popołudnia. Dzięki Bogu był barmanem i dzieciakiem właścicieli, żadnych zmian przed południem. Rozpieszczony, egoistyczny gnojek, sto procent.
Głodny.
Przeszło mu to przez myśl, kiedy pomagał Kirze wskoczyć do supermarketowego zakupowego wózka. - Ey, Maczek? Mamy pojazd. - drive through otwarte całą dobę, jak im się poszczęści to może nawet dostaną gorące i posolone frytki? Fryteczki brzmiały jak najlepsza opcja na świecie. Kubeł fryteczek i drugi kubeł burgerków. Szczerze? Nawet nie czekał na odpowiedź. Tak szybko, jak usiadła na tyłku w tym wózku, ruszył z kopyta w stronę maka. Chyba maka? Tak mu się przynajmniej wydawało? - KAPITANIE, NAWIGACJA?! - dlaczego kapitan miał być też majtkiem czy innym sternikiem? Eh, szczegóły, szczegóły, on się bardziej skupiał na byciu silnikiem tej operacji. Kira mogła być mózgiem. On się na mózg nie nadawał
kira finch