kawa, herbata i damskie ploteczki
: ndz mar 08, 2026 7:41 pm
Cece Keale
Melanie cieszyła się gdy miała okazję wyskoczyć znajomą na kawę, gdy mogła odezwać się i zaprosić na wino, wypłakać smutki i żale. Potrzebowała tego jak każdy, nawet jeśli w pracy wydawała się być twardą i pewną siebie prawniczką to i tak gdy zamykała drzwi swojego domu, miała smutek i ból w sobie. Samotność oraz przytłoczenie w kwestii relacji miłosnych czy damsko-męskich powodowały u niej często te smutne wieczory na kanapie, w dresach z myślami o tym co nie wypaliło. Była chyba już na tym etapie gdy odpalała jej się kalkulacja i analiza sytuacji, spraw czy decyzji, które podjęła. Teraz widziała, że chwilami kariera i pieniądze to nie wszystko, że chętnie ten cały sukces oddałaby na rzecz kogoś prawdziwego i szczerego u swojego boku. Chciała i pragnęła miłości. Czy to takie trudne? Skomplikowane? Czy prosiła o zbyt wiele? Nie wiedziała, ale na pewno chętna była usłyszeć czy dowiedzieć się jak znajomym się wiedzie. Gdy odezwała się Cece, kawa wydała jej się dobrym pomysłem. Miała tylko nadzieje, że kobieta nie potrzebuje czasami jej prawnicznych zdolności, że przede wszystkim układa jej się z mężem. Co jak co ale Campbell miała kilka razy takie sytuacje gdy pomagała znajomym kobietą w chwili gdy coś w ich małżeństwach nie wypaliło.
Mniejsza o to! Nikomu nie życzyła źle, nawet jeśli to oznaczałoby, że będzie miała co robić i będzie mogła zarobić - bez takich. Jeśli już to miało to być czysto koleżeńskie spotkania, kawa, ciastko i plotki, a raczej update co w ich życiach się dzieje.
Melanie pojawiła się w kawiarni ciut wcześniej, akurat miała czas pomiędzy wizytą u klienta a wyjazdem z domu, więc mogła śmiało wcisnąć to spotkanie w swój grafik. Odstrzeliła się i z daleka było widać, że jest poważna, pewna siebie i ogólnie, że gruba ryba z niej. Jako prawnik lubiła się dobrze ubrać i wyglądać, w domowym zaciszu z kolei odżywała jej codzienna natura. To trochę tak jakby przywdziewała maskę.
Pomijając to, zasiadła przy jednym ze stolików i przyglądała się ofercie, z dezyzją co zamówi wstrzymywała się do momentu aż nie zjawi się znajoma, aż nie wybiorą coś wspólnie albo pomogą sobie w tym wyborze. Doceniała aurę i to, że w końcu Toronto budziło się do życia po zimie i całym tym klimacie, który niekoniecznie lubiła. Jej egzotyczne korzenie odzywały się za każdym razem gdy spadał śnieg, a jej w głowie było tylko jak odgonić złą zimę, taka już była - gorąca krew i te sprawy.
- CECE! - zamachnęła się w stronę kobiety, wychylając tak aby ta ją dostrzegła. Co prawda nie trafiły na szczyt i wielki ruch, ale nie chciała wpędzać kobietę w zakłopotanie i zaplątanie się w poszukiwaniach jej osoby. Ułatwiła jej to zadanie już na start, przesyłając jej przy okazji dobrą aurę swoim szerokim uśmiechem. Ten był szczery zawsze gdy spotykała osoby, które uważała za ciekawe i potrzebne w swoim życiu.
Melanie cieszyła się gdy miała okazję wyskoczyć znajomą na kawę, gdy mogła odezwać się i zaprosić na wino, wypłakać smutki i żale. Potrzebowała tego jak każdy, nawet jeśli w pracy wydawała się być twardą i pewną siebie prawniczką to i tak gdy zamykała drzwi swojego domu, miała smutek i ból w sobie. Samotność oraz przytłoczenie w kwestii relacji miłosnych czy damsko-męskich powodowały u niej często te smutne wieczory na kanapie, w dresach z myślami o tym co nie wypaliło. Była chyba już na tym etapie gdy odpalała jej się kalkulacja i analiza sytuacji, spraw czy decyzji, które podjęła. Teraz widziała, że chwilami kariera i pieniądze to nie wszystko, że chętnie ten cały sukces oddałaby na rzecz kogoś prawdziwego i szczerego u swojego boku. Chciała i pragnęła miłości. Czy to takie trudne? Skomplikowane? Czy prosiła o zbyt wiele? Nie wiedziała, ale na pewno chętna była usłyszeć czy dowiedzieć się jak znajomym się wiedzie. Gdy odezwała się Cece, kawa wydała jej się dobrym pomysłem. Miała tylko nadzieje, że kobieta nie potrzebuje czasami jej prawnicznych zdolności, że przede wszystkim układa jej się z mężem. Co jak co ale Campbell miała kilka razy takie sytuacje gdy pomagała znajomym kobietą w chwili gdy coś w ich małżeństwach nie wypaliło.
Mniejsza o to! Nikomu nie życzyła źle, nawet jeśli to oznaczałoby, że będzie miała co robić i będzie mogła zarobić - bez takich. Jeśli już to miało to być czysto koleżeńskie spotkania, kawa, ciastko i plotki, a raczej update co w ich życiach się dzieje.
Melanie pojawiła się w kawiarni ciut wcześniej, akurat miała czas pomiędzy wizytą u klienta a wyjazdem z domu, więc mogła śmiało wcisnąć to spotkanie w swój grafik. Odstrzeliła się i z daleka było widać, że jest poważna, pewna siebie i ogólnie, że gruba ryba z niej. Jako prawnik lubiła się dobrze ubrać i wyglądać, w domowym zaciszu z kolei odżywała jej codzienna natura. To trochę tak jakby przywdziewała maskę.
Pomijając to, zasiadła przy jednym ze stolików i przyglądała się ofercie, z dezyzją co zamówi wstrzymywała się do momentu aż nie zjawi się znajoma, aż nie wybiorą coś wspólnie albo pomogą sobie w tym wyborze. Doceniała aurę i to, że w końcu Toronto budziło się do życia po zimie i całym tym klimacie, który niekoniecznie lubiła. Jej egzotyczne korzenie odzywały się za każdym razem gdy spadał śnieg, a jej w głowie było tylko jak odgonić złą zimę, taka już była - gorąca krew i te sprawy.
- CECE! - zamachnęła się w stronę kobiety, wychylając tak aby ta ją dostrzegła. Co prawda nie trafiły na szczyt i wielki ruch, ale nie chciała wpędzać kobietę w zakłopotanie i zaplątanie się w poszukiwaniach jej osoby. Ułatwiła jej to zadanie już na start, przesyłając jej przy okazji dobrą aurę swoim szerokim uśmiechem. Ten był szczery zawsze gdy spotykała osoby, które uważała za ciekawe i potrzebne w swoim życiu.