Strona 1 z 1

Schody czy chodnik ci pierdo... zaprojektować?

: ndz mar 08, 2026 8:06 pm
autor: Inari Nilsinger
INARI "INNIE" NILSINGER
Architekt urbanista. Jest skrajnie ambitna, chłodna w obyciu i niemal chorobliwie konkurencyjna. Manipuluje ludźmi tak sprawnie, jak operuje liczbami i planami miasta. Jednocześnie pozostaje osobą zaskakująco wszechstronną: mówi kilkoma językami, wspina się, gra na basie i potrafi analizować giełdę równie swobodnie, jak przepisy urbanistyczne.
Obcowanie z nią prywatnie bywa trudne — trzeba przebić się przez mur wyższości, którego sama już nawet nie zauważa. A kiedy już kogoś polubi, jej sympatia wychodzi na jaw w niezgrabny, niemal dziecięcy sposób — jakby dopiero uczyła się, jak właściwie powinno wyglądać bycie blisko z drugim człowiekiem
.
imię i nazwisko
OPIS RELACJI
imię i nazwisko
OPIS RELACJI
imię i nazwisko
OPIS RELACJI

Schody czy chodnik ci pierdo... zaprojektować?

: ndz mar 08, 2026 9:16 pm
autor: April Finch
Hejka, Inari Nilsinger! To może się nie lubmy, skoro z Inari bywa tak trudno? Mogły poznać się klasycznie, na jakiejś imprezie przez wspólnych znajomych kilka lat temu. April na pewno śmiało by do niej podbiła, chcąc pogadać, trochę poflirtować, bo od razu wyczuła w niej jakąś magnetyczną energię. Jej entuzjazm może mógłby nawet nieco zniechęcić Inari, ale Finch tak łatwo nie odpuszcza. Zagadała coś o lecącej akurat muzyce, co było niezłym strzałem, bo obie jarają się grą na instrumentach. Rozmowa balansowała na granicy dziwacznej kłótni. Inari pewnie starała się nieco April dyskredytować, ale ona totalnie nie dawała się zbić z pantałyku i brnęła w to nadal, coraz bardziej się na Inari nakręcając, bo nie lubi, jak ktoś jej odmawia. Może ta upartość jakoś w końcu Inari przekonała? Albo zauważyła jednak w Finch coś uroczego, cholera wie! W każdym razie dała się przyszpilić do ściany, odwzajemniła pocałunek, a potem nawet zgodziła się na randkę. Plany w głowie April były huczne, podchodziła do tego bardzo pozytywnie i początkowo nawet tak to wyglądało. Szybko jednak zaczęły pojawiać się zgrzyty, jakaś dziwaczna rywalizacja i słowa, które zdecydowanie nie były potrzebne. April lubi się kłócić, ale jej cierpliwość też się w końcu kończy. Myślę, że jak w końcu pękła, to relacja mogła się zakończyć sporym hukiem, szczególnie w kontraście do tego, jak to było krótkie. Ale jednak April mocno zabolało. Jak Inari sprawiała wrażneie takiej, której z kolei to w ogóle nie ruszyło, to tym bardziej podkurwiłoby April XD No! Także myślę, że na dziś zdecydowanie mogłyby za sobą nie przepadać i z każdego potencjalnego spotkania robić rewię przytyków. No, chyba że jednak po tym widzisz przestrzeń na moment, w którym mogłyby się po prostu pogodzić i zaakceptować w swoim życiu z sympatią, to dla mnie też całkiem spoko.
Jestem otwarta! Chyba że w ogóle wszystko widzisz totalnie inaczej, to też mów, wymyślimy od nowa XD

Schody czy chodnik ci pierdo... zaprojektować?

: ndz mar 08, 2026 11:43 pm
autor: Inari Nilsinger
Dobra, od czego by tu zacząć? Od imprezy? Od imprezy.

U Inari to dość osobliwe, aby poszła na imprezę, która nie jest jakkolwiek połączona z hucznym bankietem wyższych sfer, więc tutaj trzeba pochylić się nad tym z kim, gdzie oraz jak ten wspólny znajomy się przewinął. Najłatwiej byłoby, gdyby zrzucić cała kabałę na urodziny Życzliwego Znajomego X. Takiego, który pewnie trochę na siłę zmusił Nilsinger do wzięcia udziału. To już od wejścia zniechęciłoby ją do kontaktów z innymi, choćby przez wzgląd na to, że wolałaby wrócić do gabinetu i szorować papierzyska do bladego świtu. Jakimś cudem jednak uznała, że towarzystwo April (może przez siłę wyższości nad "maluczkimi") jest dobrą rozrywką na pięć minut. I to pięć minut przerodziło się w dziesięć, kolejno w piętnaście, dwadzieścia i niech już będzie, że trochę je obie poniosło. Pasuje mi tu motyw, w którym Nilsinger bardziej chełpi się faktem, że ktoś młodszy do niej smolił cholewki. Wprawdzie może i tego nie wykorzystała w pełni, ale chętnie wyciągnęła w czasie rozmowy o pracy (tak niby niepozornej podczas pierwszej randki) informacje o pozycji Finch w hierarchii, co dzieje się w agencji marketingowej i gdy uznała, że jednak takowa nic jej nie oferuje (w myśl - jeśli nie ma zysku dla firmy, nie ma zysku dla mnie), to ucięła bardzo brutalnie kontakt, wywaliła numer i poszła w swoją stronę.

Toronto to duże miasto. Rozegrałabym to nawet w klimacie "przypadkowego spotkania po x czasu" a żadne wyjaśnienia nie zostały złożone. Od tego można wyjść dalej i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi.
Inari to biznesbitchwoman. Z takimi trudno. :lol:

April Finch

Schody czy chodnik ci pierdo... zaprojektować?

: pn mar 09, 2026 7:55 am
autor: April Finch
No i bardzo fajnie, mi taki scenariusz odpowiada! Przyklepane :april: