snap your wrist and hold the follow-through
: wt mar 10, 2026 10:30 pm
Naprawdę, gra w koszykówkę była ostatnią rzeczą, do której trzeba było go namawiać. Tak więc gdy tylko pojawił się taki pomysł, nawet jeśli był rzucony luźno i całkowicie niezobowiązująco, to Joel od razu go zapamiętał i dodał do swojej listy rzeczy do zrealizowania. Bo tak - chciał się spotkać z Abby jeszcze raz, a skoro już zaczepili temat koszykówki, to postanowił to pociągnąć dalej.
Bardzo szybko, jeszcze przed swoim wylotem do Houston, gdzie mieli grać mecz z Houston Rockets, gdy tylko upewnił się, że Abby również chce się z nim zobaczyć na mniej oficjalnym gruncie, zarezerwował halę. Co prawda myślał, że będzie to odrobinę prostsze, bo szybko się okazało, że hale nie stoją otworem i nie czekają, aż gwiazda NBA Joel Delaney będzie chciał w nich zagrać... Szok i niedowierzanie. Tak czy siak, finalnie mu się udało i to nie byle co, bo hale na uniwersytecie, co oczywiście kosztowało go milion monet, ale tym akurat się nie przejmował. Zależało mu tylko na tym, by mieli spokój i dyskrecję, bez gapiów i innych przeszkadzaczy.
Na miejscu pojawił się chwilę wcześniej, by ogarnąć co i jak, oraz przebrać się w strój sportowy. Długo zastanawiał się nad tym, jak pogodzić swoje obowiązki, by móc zajechać po Abby, ale jego grafik między meczami był na tyle napięty, że pędził tutaj prosto z konferencji i cudem się nie spóźnił. Może nie będzie mieć mu tego za złe. W końcu miał ją nauczyć rzucać za trzy, a to chyba było wystarczającym wynagrodzeniem?
Korzystając z chwili czasu, jak na prawdziwego sportowca przystało, zaczął się rozgrzewać. Wiedział, że dzisiejszy trening będzie tylko zabawą, która pewnie nawet go nie zmęczy, ale nie bał się niczego równie mocno, co kontuzji. Z tego powodu, zrobił szybką rozgrzewkę, porozciągał się trochę z gumami i poszedł do wózka z piłkami, by sprawdzić, czy mają mniejszy rozmiar, dla kobiet. Wtedy usłyszał, jak drzwi na halę się otwierają, więc podniósł głowę i wlepił wzrok w miejsce, w którym po chwili pojawiła się Abby. Uśmiechnął się kącikiem ust i biorąc jedną piłkę z wózka, powoli ruszył w jej kierunku. W międzyczasie nonszalancko zakozłował, zaraz poprzez kozioł pod nogą podając sobie piłkę do drugiej ręki.
- Dotarłaś - stwierdził na przywitanie, przesuwając wzorkiem po sylwetce Wallace. - I tym razem chyba bez robienia aniołków w śniegu, huh? - zapytał, bo w przeciwieństwie do ich ostatniego spotkania, tym razem nie zauważył sterty śniegu.
- Za tamtymi drzwiami jest szatnia - wskazał ręką kierunek. - Jeżeli chcesz, to mogę pomóc ci się przebrać - dodał i poruszył zabawnie brwią.
Abby Wallace
Bardzo szybko, jeszcze przed swoim wylotem do Houston, gdzie mieli grać mecz z Houston Rockets, gdy tylko upewnił się, że Abby również chce się z nim zobaczyć na mniej oficjalnym gruncie, zarezerwował halę. Co prawda myślał, że będzie to odrobinę prostsze, bo szybko się okazało, że hale nie stoją otworem i nie czekają, aż gwiazda NBA Joel Delaney będzie chciał w nich zagrać... Szok i niedowierzanie. Tak czy siak, finalnie mu się udało i to nie byle co, bo hale na uniwersytecie, co oczywiście kosztowało go milion monet, ale tym akurat się nie przejmował. Zależało mu tylko na tym, by mieli spokój i dyskrecję, bez gapiów i innych przeszkadzaczy.
Na miejscu pojawił się chwilę wcześniej, by ogarnąć co i jak, oraz przebrać się w strój sportowy. Długo zastanawiał się nad tym, jak pogodzić swoje obowiązki, by móc zajechać po Abby, ale jego grafik między meczami był na tyle napięty, że pędził tutaj prosto z konferencji i cudem się nie spóźnił. Może nie będzie mieć mu tego za złe. W końcu miał ją nauczyć rzucać za trzy, a to chyba było wystarczającym wynagrodzeniem?
Korzystając z chwili czasu, jak na prawdziwego sportowca przystało, zaczął się rozgrzewać. Wiedział, że dzisiejszy trening będzie tylko zabawą, która pewnie nawet go nie zmęczy, ale nie bał się niczego równie mocno, co kontuzji. Z tego powodu, zrobił szybką rozgrzewkę, porozciągał się trochę z gumami i poszedł do wózka z piłkami, by sprawdzić, czy mają mniejszy rozmiar, dla kobiet. Wtedy usłyszał, jak drzwi na halę się otwierają, więc podniósł głowę i wlepił wzrok w miejsce, w którym po chwili pojawiła się Abby. Uśmiechnął się kącikiem ust i biorąc jedną piłkę z wózka, powoli ruszył w jej kierunku. W międzyczasie nonszalancko zakozłował, zaraz poprzez kozioł pod nogą podając sobie piłkę do drugiej ręki.
- Dotarłaś - stwierdził na przywitanie, przesuwając wzorkiem po sylwetce Wallace. - I tym razem chyba bez robienia aniołków w śniegu, huh? - zapytał, bo w przeciwieństwie do ich ostatniego spotkania, tym razem nie zauważył sterty śniegu.
- Za tamtymi drzwiami jest szatnia - wskazał ręką kierunek. - Jeżeli chcesz, to mogę pomóc ci się przebrać - dodał i poruszył zabawnie brwią.
Abby Wallace