House of cards
: czw mar 12, 2026 9:48 pm
Cora była fatalna z biologii, a przynajmniej tej z części teoretycznej. Praktyczną często sobie przypominała, aby niczego nie zapomnieć . Nie było też co ukrywać, że również dla czystej przyjemności. Ale poza tym była fatalna w tej dziedzinie. Robiła to co jej kazali - badania, kontrole. ewentualny krótki pobyt w szpitalu. Chociaż nie była aż taką blondynką, aby nie znać podstawowych narządów i ich funkcji. Wiedziała, że serce to jeden z tych podstawowych koniecznych do życia. Gdy ojciec trafił do szpitala, po wiadomości od Cherry oczywiście pojechała i go odwiedziła. Nie była bez serca, kochała go - w końcu był je tatą. Dał jej wykształcenie, dom, pieniądze, zabawki i wiele możliwości dzięki swoim dolarom. Cora była uprzywilejowana i zdawała sobie sprawę , nie próbując z tym walczyć. Była też , a raczej przede wszystkim, bardzo wdzięczna za możliwości, które otrzymała w swoim życiu. Oczywiście nie wykorzystywała ich w pełni, ponieważ zamiast na korepetycje z francuskiego, wolała biegać po ogrodzie i zrywać kwiaty. Łatwiej uczyła się słów piosenki, aniżeli tabliczki mnożenia. W przeciwieństwie do jej rodzeństwa, które pod każdym względem było idealne, a Cora na ich tle odstawała nie tylko wyglądem z tymi blond włosami, ale także zainteresowaniami i mocnymi stronami.
Kochała jednak swoją rodzinę całym sercem. Za każdego z nich wskoczyłaby w ogień, nawet jeśli z niektórymi się kłóciła czasem częściej, a czasem rzadziej. Jednak byli dla niej najważniejsi, więc gdy ojcu się nagle pogorszyło i przyszedł temat przeszczepu wątroby, nie wahała się ani chwili, by to zrobić. Pewnie z większym entuzjazmem zrobiłaby to dla rodzeństwa, aniżeli dla ojca, który zawsze więcej wymagał, aniżeli okazywał emocji, ale jego również kochała. Tak jak wszystkie jego dzieci, które się przebadały gotowe podzielić z rodzicem swoją wątrobą.
Cora raczej nie sądziła, aby jej się do czegoś nadawała. Ilość wypitego alkoholu i wziętych używek na pewno zostawiły swój ślad w jej organizmie, ale niech lekarze zrobią swoje i sprawdzą. Dosyć szybko dostała telefon zwrotny, aby przyjechać jeszcze raz, bo muszą powtórzyć badania. Czekając na wyniki usiadła w przyszpitalnej kawiarni, aby trochę popracować nad festiwalem.
Po powrocie do szpitala nie była w stanie zrozumieć, co mówi do niej lekarz. Grupa krwi? To krew się dzieliła na jakieś grupy? Cora nie miała o tym zielonego pojęcia. Wydawało jej się, że krew to krew. I wszystkich wygląda tak samo. Ale może Afroamerykanie z uwagi na ciemniejszy kolor skóry mieli innej grupy?
- Chwileczkę chwileczkę. Skontaktuję się z rodzeństwem, oni są mądrzejsi- poprosiła lekarza o chwilę cierpliwości, aby skontaktować się z Cherry i Charlesem. Napisała sobie też to, co doktor jej powiedział, gdyby się jej pytali, a jego akurat nie było w pobliżu,. Przecież z pamięci im wszystkiego nie powtórzy! Następnie wróciła na korytarz, gdzie czekając na nich siedziała z nosem utkwionym w laptopie.
Cherry Marshall
Charlie Marshall
Kochała jednak swoją rodzinę całym sercem. Za każdego z nich wskoczyłaby w ogień, nawet jeśli z niektórymi się kłóciła czasem częściej, a czasem rzadziej. Jednak byli dla niej najważniejsi, więc gdy ojcu się nagle pogorszyło i przyszedł temat przeszczepu wątroby, nie wahała się ani chwili, by to zrobić. Pewnie z większym entuzjazmem zrobiłaby to dla rodzeństwa, aniżeli dla ojca, który zawsze więcej wymagał, aniżeli okazywał emocji, ale jego również kochała. Tak jak wszystkie jego dzieci, które się przebadały gotowe podzielić z rodzicem swoją wątrobą.
Cora raczej nie sądziła, aby jej się do czegoś nadawała. Ilość wypitego alkoholu i wziętych używek na pewno zostawiły swój ślad w jej organizmie, ale niech lekarze zrobią swoje i sprawdzą. Dosyć szybko dostała telefon zwrotny, aby przyjechać jeszcze raz, bo muszą powtórzyć badania. Czekając na wyniki usiadła w przyszpitalnej kawiarni, aby trochę popracować nad festiwalem.
Po powrocie do szpitala nie była w stanie zrozumieć, co mówi do niej lekarz. Grupa krwi? To krew się dzieliła na jakieś grupy? Cora nie miała o tym zielonego pojęcia. Wydawało jej się, że krew to krew. I wszystkich wygląda tak samo. Ale może Afroamerykanie z uwagi na ciemniejszy kolor skóry mieli innej grupy?
- Chwileczkę chwileczkę. Skontaktuję się z rodzeństwem, oni są mądrzejsi- poprosiła lekarza o chwilę cierpliwości, aby skontaktować się z Cherry i Charlesem. Napisała sobie też to, co doktor jej powiedział, gdyby się jej pytali, a jego akurat nie było w pobliżu,. Przecież z pamięci im wszystkiego nie powtórzy! Następnie wróciła na korytarz, gdzie czekając na nich siedziała z nosem utkwionym w laptopie.
Cherry Marshall
Charlie Marshall