Strona 1 z 1

i thought love was only true in fairytales

: ndz mar 15, 2026 8:39 pm
autor: Dallas Jensen
when i wanted sunshine, i got rain
and then i saw her face, now i'm a believer


7 lat wcześniej / uniwerek

- Stary, no weź, skończ się gapić na tę freshmankę! - rzucił kumpel z drużyny hokejowej. Dallas grał już wtedy dla Toronto Marlies, a jego kariera zaczynała nabierać tempa. Coraz częściej na mecze przychodzili łowcy talentów, którzy uważnie śledzili jego rozwój. - Nie mogę. Widziałeś jej włosy? Mogłaby mnie nimi udusić, a ja i tak prosiłbym o więcej- parsknął śmiechem, wpatrując się w rudowłosą piękność, która dosłownie skradła jego serce w chwili, gdy tylko zobaczył ją przechadzającą się po kampusie. Jensen raczej nie był typem człowieka, który tracił głowę dla kobiet. Lubił z nimi flirtować, spotykać się, potem opowiadać kumplom o randkach, ale nigdy jeszcze aż tak nie zafiksował się na jednej osobie, jak na niej. To pewnie ten kolor włosów, wmawiał sobie. Po prostu rzucała mu się w oczy, nie było innego wytłumaczenia.
- Jenny, ogarnij się. - Rory popchnął go tak, że Dallas wygrzmocił się na trawę, a i tak dalej wpatrywał się, jak ta lisica dreptała w kierunku uniwerku. Dowiedział się od innych, że studiowała weterynarię i była na pierwszym roku. Nie mógł zaprzepaścić takiej szansy.

Podniósł się z trawy, otrzepał, zgarnął plecak i przerzucił go sobie przez ramię, po czym spojrzał na kumpla i odparł, - Widzimy się na treningu!- Rzucił to i zaczął biec w kierunku dziewczyny. Tego dnia było ciepło, a lekki wiatr owiewał jego twarz, gdy pędził w stronę budynku, żeby ją zatrzymać. Wbiegając na kampus, przeciskał się przez tłumy studentów, niemal podskakując, żeby tylko ją dostrzec. I voilà! Pomarańczowa góra włosów znów mignęła mu przed oczami. Podbiegł do niej i jak gdyby nigdy nic zaczął iść tuż obok w jej tempie, zerkając na nią raz po raz i uśmiechając się pod nosem.- Cześć - rzucił swobodnie. - Wiesz, że rzucasz się w oczy?-Zapytał to całkiem poważnie.- Działasz jak reflektory na jelenia. Ciężko mi się przy tobie skupić.- Uśmiechnął się nonszalancko, choć nie był pewien, czy jego podryw w ogóle na nią działa, więc zrobił kilka szybkich kroków do przodu, odwrócił się i stanął przed nią, nie dając jej przejść. Rozstawił ramiona blokując jej jakiekolwiek przejście. W dalszym ciągu robił to z uśmiechem na twarzy, żeby nie uznała go za jakiegoś chorego predatora.- Dallas Jensen, prawy skrzydłowy Toronto Marlies, studiuję prawo…- powiedział dumnie.-Ach, i zapomniałem jeszcze o jednym. - Uniósł brew, skanując jej twarz. - Twój przyszły chłopak.

foxy

i thought love was only true in fairytales

: ndz mar 15, 2026 9:32 pm
autor: Erza B. Fernandes
szop 🦝

Jedną z najcudowniejszych rzeczy, które była w stanie zrobić, było czytanie. Kochała przerzucać strony, doczytywać o anatomii zwierząt. Co prawda nie chciała zajmować się zwierzętami gospodarskimi, ale czy zdajecie sobie sprawę, jak długi układ pokarmowy mieli roślinożercy? No właśnie, Erza też niekoniecznie, a książkę zatytułowaną dumnie pt. anatomia krowy, czytała z takimi wypiekami, jakby właśnie czytała erotykę. Cała radosna kroczyła po uniwersytecie, ciesząc się nauką. Odliczała czas, który pozostał jej na zostanie weterynarzem. To było jej marzenie, odkąd pamiętała. Pomagać najbardziej niechcianym istotom. Dnie spędzała na schronisku w wolontariacie, a wraz z zakończeniem studiów będzie pomagała im etatowo.
Skupmy się jednak na książce o anatomii krowy. Jeden żołądek, cztery komory, a w pewnym momencie treść pokarmowa z jelit wraca z powrotem do żołądka. Prawdziwa magia mikrobiomu łaciatego zwierzęcia, pewnie wczytywałaby się w to dalej, gdyby przed nią nie wyrósł nieznajomy mężczyzna.
Cześć — rzuciła, unosząc oczy znad książki. Facet. Wysoki, a dodatkowo przystojny. Coś jej tu nie pasowało, on nie powinien się do niej odzywać. Na pierwsze pytanie uniosła delikatnie obie brwi do góry. Rzuca się w oczy? No, możliwe. Kto normalny czytał podręcznik o krowie?
Słucham? — spytała całkiem spokojnym tonem, ale słysząc kolejne słowa, aż westchnęła. Reflektory na jelenia? Musiał nie zdawać sobie sprawy, jak wielką wtopę właśnie przy niej zrobił — daj mi spokój — warknęła, próbując go wyminąć. Tylko się nie dało. Rozłożył się jak ostatnie pokolenie na ulicach Warszawy i nie miał zamiaru jej dać przejść. Już chciała mu pogratulować znajomości własnego imienia, ale wtedy powiedział twój przyszły chłopak. Nie było takiej opcji.
Słucham?! — parsknęła głośnym śmiechem, kręcąc głową na prawo i lewo. Szczerze nie wierzyła, w to co właśnie słyszała. Jej przyszły chłopak? Dobre sobie. Chociaż mógł coś mieć w sobie... ten czarujący uśmiech, czy błysk w oku. Tylko tego jelenia nie mogła mu wybaczyć — Erza Fernandes. Masz mi dać spokój — mruknęła, zamykając książkę i unosząc wzrok na Dallasa Srasa — założyłeś się o coś, czy o co Ci chodzi? Twoi kumple nas obserwują? — spytała, rozglądając się na boki. Gorący student w twojej okolicy prawa, a dodatkowo hokeista nie zainteresowałby się kimś takim, jak ona.

i thought love was only true in fairytales

: pn mar 16, 2026 5:01 am
autor: Dallas Jensen
Wiedział, że był przystojny. Momentami nawet łapał się na tym, że przyglądał się sobie w lustrze i naprawdę myślał, że trudno się dziwić, iż ma takie powodzenie. No bo je miał. Hokeista, przyszły prawnik. Wysportowany, przystojny. Czego chcieć więcej? No… może poza byciem trochę bardziej pokornym. No właśnie. Nie można być aż tak pewnym siebie, Jensen, bo później może się to na tobie odbić. Przypomniał sobie słowa kumpli dokładnie w tej chwili, kiedy stał naprzeciwko niej, blokując jej drogę na środku kampusu. Studenci przechodzili obok nich w obie strony - ktoś śmiał się głośno, ktoś inny przebiegł z plecakiem zarzuconym na jedno ramię, gdzieś w oddali ktoś zatrzasnął drzwi budynku. A on? On stał tutaj jak idiota, próbując zaprosić na randkę dziewczynę, która wyglądała tak, jakby najchętniej przeszła przez niego na wylot. A wcale, ale to wcale nie była ucieszona z tego, że… no nie wiem. Spojrzał na nią? Zagadał? Postanowił przebiec pół kampusu tylko po to, żeby ją zatrzymać i zaprosić na randkę?

Ah!

To musiał być ten jego komentarz. Przecież studiowała weterynarię. Złapał się dłonią za czoło i potrząsnął głową, parskając krótkim śmiechem pod nosem. - Idiota - wymamrotał do siebie po czym szybko uniósł obie ręce w górę w geście kapitulacji.- Nie ty. Ja -sprostował natychmiast, krzywiąc się lekko. Zerknął na nią przepraszająco, jakby właśnie zdał sobie sprawę z tego, jak absurdalnie musi wyglądać cała ta sytuacja.- Może użycie tego jelenia jako przykładu nie było zbyt inteligentne.-Przesunął ciężar ciała z jednej nogi na drugą i podrapał się z tyłu głowy, rozglądając się przez moment po korytarzu. Kilka osób rzeczywiście zwolniło krok, rzucając im ciekawskie spojrzenia. Świetnie. Jeszcze publiczność do tego.

Westchnął cicho, po czym znowu spojrzał na nią.- Po prostu działasz na mnie jak ćma lecąca do lampy, gotowa spłonąć.- Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech... przez chwilę wyglądał wręcz dumnie z tej metafory. Dopiero sekundę później zmarszczył lekko brwi, jakby dopiero teraz dotarło do niego, że… może to też nie był najlepszy przykład.- Chociaż… - urwał i skrzywił się lekko i machnął ręką, jakby chciał odgonić własne słowa, które najwyraźniej tylko pogarszały sprawę.- Słuchaj… - zaczął znowu.Kiedy usłyszał jej imię, na jego twarzy pojawił się automatyczny uśmiech. Jednak po chwili jego mina wyraźnie zrzedła, kiedy dotarło do niego, o co go podejrzewała. - Co?- zapytał, naprawdę zbity z tropu. Przez moment patrzył na nią w ciszy, po czym prychnął cicho i pokręcił głową.- Nie obserwują. I dobrze, bo właśnie robię z siebie skończonego idiotę.- Zaśmiał się krótko pod nosem, przesuwając dłonią po karku. Potem znów spojrzał na rudowłosą piękność stojącą przed nim.- Chociaż prawie cała drużyna już wie, że straciłem dla ciebie głowę- dodał z lekkim rozbawieniem w głosie. - Więc może zrób koledze przysługę i daj się zaprosić na tę randkę, co?- W końcu zrobił pół kroku w bok, odsuwając się z drogi i pozwalając jej przejść. - Jak randka ci się nie spodoba… możesz mnie potem zlać.- Na moment zatrzymał spojrzenie na jej profilu.- Ale daj mi chociaż jedną szansę.

foxy

i thought love was only true in fairytales

: pn mar 16, 2026 12:47 pm
autor: Erza B. Fernandes
szopek <3

Dallas wyleciał do niej niczym Filip z konopi. W tym całym zestawieniu nie ma zielonego pojęcia, co jest bardziej absurdalne. Student prawa z kiepskimi porównaniami o zwierzętach, ona w dłoniach z wielką księgą o anatomii krowy, czy ludzie, którzy intensywnie się w nią wpatrują. Wszystkie trzy nasiliły się i spowodowały pojawienie się delikatnych rumieńców na jej bladej skórze.
No niezbyt... — nie było. Jej wrażliwość w stosunku do zwierząt była większa niż do płaczącego dziecka. Momentami Erza wręcz nie lubiła zwierząt. Jedyne co było w stanie zmienić jej nastawienie do ludzi, to właśnie zwierzęta. Pomoc w schronisku, wyprowadzanie piesków, czy jakakolwiek wrażliwość, która wybijała do czworonogów. Jensen był idiotą, całkiem uroczym idiotą, ale sam podłożył sobie kłody pod nogi.
Skończ porównania dotyczące zwierząt — mruknęła, marszcząc obie brwi. Ile można? Jeleń? Ćma? Sama nie wiedziała, co czeka ją kolejne. Może czarny humor o zabijaniu zwierząt? Wpatrywała się w niego z coraz większym skonsternowaniem. Cała drużyna wie, że stracił dla niej głowę? Rozmawiali ze sobą pierwszy raz w życiu, a on rzucał zbyt wielkimi słowami. Ruda studentka weterynarii. Wiele słyszała o własnym, przyszłym zawodzie, czy rudych włosach.
No... Faktycznie trochę się zachowujesz jak idiota — przyznała całkiem szczerze, kręcąc delikatnie głową — naprawdę studiujesz prawo? — osoba o tak beznadziejnej erudycji miałaby zostać prawnikiem? W PALE SIĘ TO NIE MIEŚCI, jakby to powiedział prezydent Warszaffki Rafał Trzaskowski. W pale to się nie mieściło, zwłaszcza kiedy wypowiedział słowo randka, aż parsknęła pod nosem.
Nie — powiedziała twardym tonem. Idiota, sportowiec, przyszły prawnik, nic nie przekonałoby ją do tego, by wyjść z hokeistą na randkę — nie uwierzę, że zwróciłbyś na mnie uwagę. Nie chcę być kolejną zabawką w rękach sportowca — jej takie atrakcje w ogóle nie kręciły — przyjdę na randkę i co? — spytała, unosząc obie brwi ku górze — nie przyjdziesz, twoi koledzy mnie wyśmieją, lub będziesz w przebraniu krowy, bo czytam o jej anatomii — rozłożyła ręce, wymieniając trzy możliwe scenariusze w jej głowie. Naprawdę miałaby uwierzyć, że komuś tak po prostu i ludzku się spodobała? Nie, nie było takiej możliwości — mam ciekawsze rzeczy w życiu, jak wolontariat w schronisku — nawet ten czarujący uśmiech, błysk w oku i zakłopotanie, któremu byłaby w stanie się oddać, nie będą w stanie tego zmienić.

i thought love was only true in fairytales

: pn mar 16, 2026 7:26 pm
autor: Dallas Jensen
Woah, woah, woah… czyżby Dallas Jensen miał problem ze zdobyciem kilku charyzmatycznych punktów u studentki weterynarii? No bo przecież prawie się tam zapowietrzył na miejscu, widząc, że jego niebieskookie spojrzenie, zestaw nienagannie białych zębów ułożonych w idealnym rządku i ta bujna czupryna... już nawet nie wspominając o jego umięśnionym ciele... nie robiły na niej do cholery jasnej żadnego wrażenia! Chyba że robiły, tylko ta ognista lisica po prostu wszystko udawała z aktorską precyzją.Tak, właśnie tak, to musiało być to. Prawda? Czy może faktycznie wyszedł już z wprawy? O cholera.

Na jej polecenie wyprostował się niczym żołnierz w koszarach.- Yas, ma’am - odparł, po czym przysunął dwa palce do czoła i w formie salutu bardzo powoli je od niego odbił, posyłając jej szeroki uśmiech i mrużąc przy tym oczy. Chwilę później, słysząc jej uwagę, że zachowywał się jak idiota- parsknął śmiechem.- Ah, i wcale, a to wcale, nie próbuję się z tego wymigać.- Spojrzał na nią, samowolnie przejeżdżając wzrokiem po jej ślicznej buzi, tych brązowych oczach, pełnych ustach… i tych włosach. Damn, te cholerne włosy.- Straciłem głowę i próbuję ją znaleźć, o! - odparł pewny siebie. Po chwili jednak zrzedła mu mina, gdy odmówiła mu randki. Co?! The Helly?!
Zatrzymał się na moment, kiedy usłyszał coś, co sobie ubzdurała o byciu zabawką. Na sekundę zarejestrował też, że miała wolontariat w schronisku, i od razu pomyślal, okej, to może mi się przydać. W kwestii zabawek natomiast... Zabawkami bawił się parę lat temu- no dobra, może czasami w domu pobawił się jeszcze w Lego czy jakieś tam Hot Wheelsy, no ale nie uważał jej za żadne pole rozrywki. Naprawdę mu się podobała.

Stał tam z tyłu, wpatrując się, jak ta burza włosów idzie przed siebie, by po chwili znowu ruszyć za nią biegiem.- ERZA FERNANDEZ, PROSZĘ, NIE UCIEKAJ OD SWOJEGO CHŁOPAKA, JA CHCĘ TYLKO POROZMAWIAĆ! - krzyknął z udawaną rozpaczą, śmiejąc się pod nosem.Chciał jej troszkę utrzeć nosa - przecież w ten sposób robił idiotę i pośmiewisko z siebie, a nie z niej, no nie? Ludzie wokół nich śmiali się z niego i patrzyli, czy ona zareaguje, a on jak gdyby nigdy nic znowu zaczął iść szybciej, uśmiechając się od ucha do ucha, zanim ponownie znalazł się obok niej i zerknął w dół. - To co, dasz mi swój numer?

foxy 🦊