well, well, well, if it isn't the feelings I've been trying to avoid
: wt mar 17, 2026 7:54 pm
Udział w szybkich randkach uświadomił mu jedno – on naprawdę tracił głowę dla Carrie, czego kompletnie nie umiał pojąć, bo czemu mu się tak podobała? Była niesympatyczna, opryskliwa, wyniosła i złośliwa. A jednak bywały chwile, kiedy potrafiła być zabawna, ciepła, intrygująca i czarująca. I same te chwile wystarczyły, żeby zaczął myśleć o niej cieplej, co jednak okazało się być błędem po jego stronie, bo ona jego zainteresowanie miała za nic – udowodniła to nie raz, nie dwa, a trzy razy!
I chyba coś w tym jest, że do trzech razy sztuka, ponieważ Lando był zdecydowany, aby dać sobie z nią spokój i więcej nie poddawać się jej urokowi. To była droga donikąd, dlatego koniec końców umówił się z Betty, którą poznał na szybkich randkach. Miał nadzieję, że jeśli zaangażuje się w jakąś nową znajomość, to prędko zapomni o tym dziwacznym zauroczeniu Pillbury i będzie mógł zostawić to za sobą, bo naprawdę źle czuł się z tym, że podobała mu się Carrie.
Właśnie był zajęty szykowaniem się do wyjścia, przy czym asystował mu Toto, którego prosił o ocenę swojego wyglądu. Pies pewnie go nie rozumiał, ale na swój sposób odpowiadał mu, jakby doskonale wiedział, o czym była rozmowa i miał swoje zdanie na ten temat. I jak tu nie uwielbiać tego zwierzaka, gdy był tak świetny?
Mniej świetna była za to jego druga właścicielka, która na dodatek miała fatalne wyczucie czasu, bo przyszła w momencie, gdy Lando w pośpiechu przygotowywał się do wyjścia i czyjekolwiek wizyty były mu teraz kompletnie nie na rękę. Miała być wcześniej, ale oczywiście spóźniła się i kradła Mangione cenne minuty, bo jak mogłoby być inaczej? Z nią z a w s z e musiało być pod górkę, dlatego już nawet nie dziwił się, że dzisiaj było inaczej.
Był za to wyraźnie zirytowany, gdy otwierał jej drzwi. – Nie masz zegarka? – zapytał, usuwając się z drogi, aby mogła wejść do środka po psa. A żeby nie tracić czasu, wrócił do zapinania guzików koszuli, którą przed chwilą na siebie narzucił. Czas go gonił, dlatego nie chciał marnować nawet chwili, ponieważ nie lubił się spóźniać. Nie znosił, kiedy inni to robili, dlatego starał się, żeby na niego nie trzeba było czekać.
Carrie Pillbury
I chyba coś w tym jest, że do trzech razy sztuka, ponieważ Lando był zdecydowany, aby dać sobie z nią spokój i więcej nie poddawać się jej urokowi. To była droga donikąd, dlatego koniec końców umówił się z Betty, którą poznał na szybkich randkach. Miał nadzieję, że jeśli zaangażuje się w jakąś nową znajomość, to prędko zapomni o tym dziwacznym zauroczeniu Pillbury i będzie mógł zostawić to za sobą, bo naprawdę źle czuł się z tym, że podobała mu się Carrie.
Właśnie był zajęty szykowaniem się do wyjścia, przy czym asystował mu Toto, którego prosił o ocenę swojego wyglądu. Pies pewnie go nie rozumiał, ale na swój sposób odpowiadał mu, jakby doskonale wiedział, o czym była rozmowa i miał swoje zdanie na ten temat. I jak tu nie uwielbiać tego zwierzaka, gdy był tak świetny?
Mniej świetna była za to jego druga właścicielka, która na dodatek miała fatalne wyczucie czasu, bo przyszła w momencie, gdy Lando w pośpiechu przygotowywał się do wyjścia i czyjekolwiek wizyty były mu teraz kompletnie nie na rękę. Miała być wcześniej, ale oczywiście spóźniła się i kradła Mangione cenne minuty, bo jak mogłoby być inaczej? Z nią z a w s z e musiało być pod górkę, dlatego już nawet nie dziwił się, że dzisiaj było inaczej.
Był za to wyraźnie zirytowany, gdy otwierał jej drzwi. – Nie masz zegarka? – zapytał, usuwając się z drogi, aby mogła wejść do środka po psa. A żeby nie tracić czasu, wrócił do zapinania guzików koszuli, którą przed chwilą na siebie narzucił. Czas go gonił, dlatego nie chciał marnować nawet chwili, ponieważ nie lubił się spóźniać. Nie znosił, kiedy inni to robili, dlatego starał się, żeby na niego nie trzeba było czekać.
Carrie Pillbury