Jeźdźcy Apokalipsy
: śr mar 18, 2026 10:27 pm
Tiago nie był pewien, który wpadł na ten pomysł wspólnego spotkania - czy był to Alvaro, czy może Salazar...? W każdym razie któryś z nich, a Tiago ostatecznie zgodził się na to, choć nie był do końca przekonany, czy to najlepszy pomysł: obawiał się, że Sergio może mieć do niego (słuszne zresztą) pretensje o to, że udawał martwego przez półtora roku, czym z pewnością przysporzył wiele bólu jego mężowi. Tak czy inaczej - zgodził się na to i zaproponował spotkanie w swoim domu. Po części wynikało to z jego własnej wygody, bo dzięki temu nie musiał nigdzie chodzić (a miewał z tym problemy, bo choć starał się funkcjonować w miarę normalnie, to jednak bywały dni, kiedy był kompletnie osłabiony i nie miał siły ruszać się z fotela); ale też był to teren w miarę swojski dla trzech czwartych zebrania, bo Alvaro tu praktycznie mieszkał, a Salazar był jego bratem, więc raczej wiedział, że może się tu czuć jak u siebie w domu. Sergio będzie się musiał przyzwyczaić, ale w tym mieście raczej żadne miejsce nie było jego, bo o ile Tiago pamiętał - może ten i był w połowie Kanadyjczykiem, ale jednak większość życia spędził poza granicami tego kraju. Każde miejsce byłoby dla niego "obce".
Dziś rzeczywiście był jeden z tych dni, kiedy czuł się gorzej, ale nie zamierzał tego okazywać na tyle, na ile nie będzie to konieczne. Jedynie zwykle zalegał w fotelu albo na kanapie na tarasie, żeby odpocząć; pół dnia też chodził owinięty w koc, bo było mu wiecznie zimno. Starał się jednak udawać, że wszystko jest w porządku nie czuje żadnego osłabienia i nawet upierał się, że zabierze się za gotowanie. To jednak go przerosło i w połowie nie miał już sił kroić warzyw. Mimo to zmusił się, żeby przynajmniej przyprawić i wpakować do pieca indyka, którego kupił na tę okazję.
Mały Tiago siedział w swoim łóżeczku z drabinkami, trzymając się sztachetek i obserwował Santiago, który od czasu do czasu ukradkiem podchodził do niego i dawał mu smakołyki: a to trochę banana, a to kawałek jabłka obranego ze skórki i starannie pozbawionego ogryzka.
- Pero no se lo digas a tu padre, porque me dirá que estarás gordo - mruknął konspiracyjnym tonem.
Mówił do młodego czasem po angielsku, czasem po hiszpańsku, żeby chłopiec znał dwa języki. Był zdania, że skoro już miał taką możliwość, to dlaczego ma nie wyrosnąć na dwujęzycznego?
Wreszcie przebrał się w czarną koszulę i spodnie, nie chcąc wyglądać przesadnie elegancko, ale też chciał pokazać się z w miarę dobrej strony; po czym padł na kanapę w salonie, zmęczony tymi przygotowaniami i samym przejmowaniem się, jak to spotkanie wypadnie. Goście mieli się zjawić lada chwila.
Alvaro Salvatierra Salazar Martinez Sergio Martinez
Dziś rzeczywiście był jeden z tych dni, kiedy czuł się gorzej, ale nie zamierzał tego okazywać na tyle, na ile nie będzie to konieczne. Jedynie zwykle zalegał w fotelu albo na kanapie na tarasie, żeby odpocząć; pół dnia też chodził owinięty w koc, bo było mu wiecznie zimno. Starał się jednak udawać, że wszystko jest w porządku nie czuje żadnego osłabienia i nawet upierał się, że zabierze się za gotowanie. To jednak go przerosło i w połowie nie miał już sił kroić warzyw. Mimo to zmusił się, żeby przynajmniej przyprawić i wpakować do pieca indyka, którego kupił na tę okazję.
Mały Tiago siedział w swoim łóżeczku z drabinkami, trzymając się sztachetek i obserwował Santiago, który od czasu do czasu ukradkiem podchodził do niego i dawał mu smakołyki: a to trochę banana, a to kawałek jabłka obranego ze skórki i starannie pozbawionego ogryzka.
- Pero no se lo digas a tu padre, porque me dirá que estarás gordo - mruknął konspiracyjnym tonem.
Mówił do młodego czasem po angielsku, czasem po hiszpańsku, żeby chłopiec znał dwa języki. Był zdania, że skoro już miał taką możliwość, to dlaczego ma nie wyrosnąć na dwujęzycznego?
Wreszcie przebrał się w czarną koszulę i spodnie, nie chcąc wyglądać przesadnie elegancko, ale też chciał pokazać się z w miarę dobrej strony; po czym padł na kanapę w salonie, zmęczony tymi przygotowaniami i samym przejmowaniem się, jak to spotkanie wypadnie. Goście mieli się zjawić lada chwila.
Alvaro Salvatierra Salazar Martinez Sergio Martinez