One Flew Over the Cuckoo's Nest
: śr mar 18, 2026 11:03 pm
Mara czasami się zastanawiała czy się nie wyprowadzić gdzieś, gdzie jest ciepło, słonecznie i można na spokojnie wygrzać tyłek, a nie musieć zawinąć się dwadzieścia trzy tysiące razy szalikiem zanim się wyjdzie z domu, aby nie zamarznąć. Zazdrościła Willowi, który teraz pewnie wylegiwał się na plaży popijając drinki z palemką i wyrywając każdego dnia inną laskę. Że też skubany nie dał znać, że ucieka z Toronto. Wzięłaby urlop i poleciałaby z nim popatrzeć na ładne, umięśnione ciała bez koszulki. Zamiast tego musiała zostać w tym zimnym, deszczowo - śniegowym mieście, w którym wiało i było paskudnie. Tak, miała dzisiaj zły humor. Tak, marzyła o ciepłym, przyjemnym miejscu, gdzie będzie mogła ogrzać swoje zmarznięte dłonie.
Wracała akurat ze spotkania w jednej z prywatnych placówek, gdzie wzięła dodatkowe godziny. Co innego mogłaby robić jako samotna kobieta w ciągu tygodnia wieczorami poza pracą? Chyba tylko pić, ale tak do lustra, to jednak trochę żałosne. Tak samo jak żałośnie zapowiadał się powrót do domu, gdy wychodząc z budynku przed jej twarzą była zakorkowana cała ulica. Próbowała znaleźć w aplikacji jakąś taksówkę, ale bez szans przez wypadek na drodze. Nie pozostało jej nic innego jak przejść przez park na drugi koniec, licząc że stamtąd będzie łatwiej coś złapać.
Idąc alejką trzymała mocno w ręku parasol, aby schronić się przed opadami oraz wiatrem. Droga jej się niestety dłużyła i już przeklinała w duchu ten dzień. Nagle jej uszu dobiegły dziwne odgłosy… stada ptaków? Rozejrzała się wokół dostrzegając po chwili, całkiem niedaleko, chmarę gołębi wokół jakiejś postaci próbującej się przed nimi obronić. Rudowłosa niewiele myśląc podbiegła i używając swój ulubiony zielony parasol, zaczęła je nim odganiać.
- Wypierdalać!- krzyknęła jakby chciała wyrzucić z siebie złość o pogodę i korki na te biedne istoty, które w rzeczywistości takie niewinne nie były, skoro całą grupą atakowały jednego osobnika! Oby tylko Mara nie przywaliła jej swoim parasolem. Oczywiście nie celowo!
syd ashford
Wracała akurat ze spotkania w jednej z prywatnych placówek, gdzie wzięła dodatkowe godziny. Co innego mogłaby robić jako samotna kobieta w ciągu tygodnia wieczorami poza pracą? Chyba tylko pić, ale tak do lustra, to jednak trochę żałosne. Tak samo jak żałośnie zapowiadał się powrót do domu, gdy wychodząc z budynku przed jej twarzą była zakorkowana cała ulica. Próbowała znaleźć w aplikacji jakąś taksówkę, ale bez szans przez wypadek na drodze. Nie pozostało jej nic innego jak przejść przez park na drugi koniec, licząc że stamtąd będzie łatwiej coś złapać.
Idąc alejką trzymała mocno w ręku parasol, aby schronić się przed opadami oraz wiatrem. Droga jej się niestety dłużyła i już przeklinała w duchu ten dzień. Nagle jej uszu dobiegły dziwne odgłosy… stada ptaków? Rozejrzała się wokół dostrzegając po chwili, całkiem niedaleko, chmarę gołębi wokół jakiejś postaci próbującej się przed nimi obronić. Rudowłosa niewiele myśląc podbiegła i używając swój ulubiony zielony parasol, zaczęła je nim odganiać.
- Wypierdalać!- krzyknęła jakby chciała wyrzucić z siebie złość o pogodę i korki na te biedne istoty, które w rzeczywistości takie niewinne nie były, skoro całą grupą atakowały jednego osobnika! Oby tylko Mara nie przywaliła jej swoim parasolem. Oczywiście nie celowo!
syd ashford