Two girls, one crystal ball
: czw mar 19, 2026 10:35 pm
W życiu Cory w ostatnim czasie zaszło bardzo dużo istotnych zmian. Odnosiła wrażenie, że ledwie ten rok się zaczął, a już miała atrakcji co nie miara. Albo akcja z Gavinem w restauracji i jej obrazami. Albo poznanie Prince’a, którego nie wiedziała czy bardziej woli udusić czy ujeżdżać. Zawał ojca i potem konieczność przeszczepu wątroby, co następnie przyczyniło się do odkrycia sekretu ich matki o zdradzie ojca po koniec lat 90 z jakimś hipisem. Nic dziwnego, że tak zawsze odstawała na tle rodzeństwa, skoro zrobili ją pewnie na ostrej fazie.
Dlatego Cora obawiała się reszty roku - co się jeszcze okaże? Ma siostrę bliźniaczkę? Jej ukochana rybka wcale nie uciekła do oceanu, a została spuszczona w kiblu? A może jeszcze będą jej wmawiać, że Yeti nie istnieje? Już wystarczy, że Prince ją uświadomił, że pracuje w branży fotowoltaicznej, a nie fotowalicznej. Nie jest pewna, ile jeszcze nowości zniesie w życiu. Dlatego potrzebowała się komuś wygadać i może doradzić, co powinna począć ze swoim życiem. Rozważała nawet przez chwilę wstrzymanie organizacji festiwalu, ale przecież był on przygotowywany w słusznym celu. Dla wszystkich kobiet w potrzebie, więc jak mogłaby je zostawić?
To też ją popchnęło do spotkania z Bennett, którą właśnie kiedyś poznała w Sistering. Od razu obie złapały wspólny język, utrzymując wciąż kontakt ze sobą. Brunetka była empatyczną osobą o wielkim sercu, więc wiedziała, że na nią może liczyć. Przez dwa wypite mojito, nie była już pewna, która z nich wpadła dzisiaj na ten szalony pomysł, aby się udać do wróżki. Bo skoro Cora chce poznać , co ją czeka, to chyba była to najlepsza możliwa opcja, prawda? Spojrzeć w srebrną kulę. Przeczytać karty czy rzucić kośćmi.
- Ej Cath, a jak ona na nas rzuci jakiś urok? Żeby na przykład już zawsze nam śmierdziało z buzi? Nie tylko z rana, ale nawet od razu po umyciu zębów?- spytała w drodze do wróżki, którą znalazły przez Google Maps. Nie miała żadnych opinii, ale była najbliżej baru oraz miała jeszcze otwarty lokal. - Cykasz się trochę? Bo ja tak- dodała jeszcze, gdy dotarły pod wskazany adres. Całe szczęście, że była opcja w telefonie, gdzie jasno mówili, gdzie ma skręcić i za ile. Sama Cora jeszcze nie zdobyła umiejętności czytania map.- Dobra, ja pukam, Ty mówisz- i żeby Cath nie miała możliwości zaprotestowania, szybko zapukała czekając na zaproszenie. Cholera, czy dobrze robiły? A jak to nie była wróżka, a jakaś czarownica? Albo wiedźma? Albo Baba Jaga? Ze strachu aż chwyciła Bennett pod ramię, najwyżej będą stąd spierdalać szybciej niż zajęła im droga dotarcia.
Catherine Bennett
Dlatego Cora obawiała się reszty roku - co się jeszcze okaże? Ma siostrę bliźniaczkę? Jej ukochana rybka wcale nie uciekła do oceanu, a została spuszczona w kiblu? A może jeszcze będą jej wmawiać, że Yeti nie istnieje? Już wystarczy, że Prince ją uświadomił, że pracuje w branży fotowoltaicznej, a nie fotowalicznej. Nie jest pewna, ile jeszcze nowości zniesie w życiu. Dlatego potrzebowała się komuś wygadać i może doradzić, co powinna począć ze swoim życiem. Rozważała nawet przez chwilę wstrzymanie organizacji festiwalu, ale przecież był on przygotowywany w słusznym celu. Dla wszystkich kobiet w potrzebie, więc jak mogłaby je zostawić?
To też ją popchnęło do spotkania z Bennett, którą właśnie kiedyś poznała w Sistering. Od razu obie złapały wspólny język, utrzymując wciąż kontakt ze sobą. Brunetka była empatyczną osobą o wielkim sercu, więc wiedziała, że na nią może liczyć. Przez dwa wypite mojito, nie była już pewna, która z nich wpadła dzisiaj na ten szalony pomysł, aby się udać do wróżki. Bo skoro Cora chce poznać , co ją czeka, to chyba była to najlepsza możliwa opcja, prawda? Spojrzeć w srebrną kulę. Przeczytać karty czy rzucić kośćmi.
- Ej Cath, a jak ona na nas rzuci jakiś urok? Żeby na przykład już zawsze nam śmierdziało z buzi? Nie tylko z rana, ale nawet od razu po umyciu zębów?- spytała w drodze do wróżki, którą znalazły przez Google Maps. Nie miała żadnych opinii, ale była najbliżej baru oraz miała jeszcze otwarty lokal. - Cykasz się trochę? Bo ja tak- dodała jeszcze, gdy dotarły pod wskazany adres. Całe szczęście, że była opcja w telefonie, gdzie jasno mówili, gdzie ma skręcić i za ile. Sama Cora jeszcze nie zdobyła umiejętności czytania map.- Dobra, ja pukam, Ty mówisz- i żeby Cath nie miała możliwości zaprotestowania, szybko zapukała czekając na zaproszenie. Cholera, czy dobrze robiły? A jak to nie była wróżka, a jakaś czarownica? Albo wiedźma? Albo Baba Jaga? Ze strachu aż chwyciła Bennett pod ramię, najwyżej będą stąd spierdalać szybciej niż zajęła im droga dotarcia.
Catherine Bennett