Kiss my ass, will ya?
: pt mar 20, 2026 7:29 pm
Nie miała zbyt wiele do roboty. A może inaczej była po kilku biznesowych spotkaniach jeśli chodziło o Blue Jays jak i o jeden z salonów samochodowych ojca. Miała dość siedzenia na tyłku i słuchania bandy starszych mężczyzn z przerośniętym ego, którzy myślą, że tak młoda dziewczyna nic nie wie o prowadzeniu biznesu. Nie znała się na sporcie kompletnie mimo tego, że dorastała chodząc na mecze drużyny. Nie interesowało ją to za dzieciaka, a teraz wie coś nieco przez wzgląd, że ojciec uparł się by to jej oddać drużynę. Jasne dużo jej w tym wszystkim pomaga i daje rady, ale to ona miała ostatnie słowo we wszystkim. Niektórzy niestety nie potrafili pogodzić się z myślą, że taka siksa ma tyle władzy. Szczególnie, że po towarzystwie chodziły plotki iż Kasama lubiła imprezować. Tym bardziej uważali ją za gówniaka a nie dorosłą osobę.
Prawda jednak była taka, że Kasama Cooper miała smykałkę do interesów niczym ojciec. Wiedziała co się bardziej opłaca a co nie i wiele decyzji, które podjęła faktycznie wyszło drużynie na dobre. Już pomijamy fakt, że zasiliło to jej własne konto bankowe.
Miała dość sztywniaków i postanowiła ze swojego biura przejść się na trening drużyny. Nic jej to nie kosztowało, a przynajmniej mogła bezmyślnie gapić się na facetów machających kijkami i biegających między bazami.
Powiedzmy sobie szczerze faceci, którzy dopiero zaczynali karierę w zespole ślinili się w stronę Kass co oczywiście ona skutecznie ignorowała. A to ich zainteresowanie jej osobą sprawiało, że nie skupiali się na treningu jak powinni. Każdy chciał się popisać co wychodziło pokracznie.
Apo oczywiście nie odpuści sobie również faktu, że może powkurwiać obecnego trenera drużyny, którego znała od dzieciaka tak naprawdę. Pan Cooper od zawsze twierdził, że Robbie jest największą gwiazdą rodziny. -Nie uważasz, że trenujesz bandę dzieciaków? - rzuciła w kierunku Robbiego opierając się swoim zacnym tyłkiem o murek by mieć lepszy wgląd na trening. Jakby usiadła na trybunach to już nie byłby to najlepszy widok.
stary dziad
Prawda jednak była taka, że Kasama Cooper miała smykałkę do interesów niczym ojciec. Wiedziała co się bardziej opłaca a co nie i wiele decyzji, które podjęła faktycznie wyszło drużynie na dobre. Już pomijamy fakt, że zasiliło to jej własne konto bankowe.
Miała dość sztywniaków i postanowiła ze swojego biura przejść się na trening drużyny. Nic jej to nie kosztowało, a przynajmniej mogła bezmyślnie gapić się na facetów machających kijkami i biegających między bazami.
Powiedzmy sobie szczerze faceci, którzy dopiero zaczynali karierę w zespole ślinili się w stronę Kass co oczywiście ona skutecznie ignorowała. A to ich zainteresowanie jej osobą sprawiało, że nie skupiali się na treningu jak powinni. Każdy chciał się popisać co wychodziło pokracznie.
Apo oczywiście nie odpuści sobie również faktu, że może powkurwiać obecnego trenera drużyny, którego znała od dzieciaka tak naprawdę. Pan Cooper od zawsze twierdził, że Robbie jest największą gwiazdą rodziny. -Nie uważasz, że trenujesz bandę dzieciaków? - rzuciła w kierunku Robbiego opierając się swoim zacnym tyłkiem o murek by mieć lepszy wgląd na trening. Jakby usiadła na trybunach to już nie byłby to najlepszy widok.
stary dziad