Strona 1 z 1

Buzi na zgodę?

: sob mar 21, 2026 1:50 pm
autor: Elle Son-Austin
outfit


Przez ostatnie cztery dni dom matki Noelle pachniał inaczej niż mieszkanie, które dzieliła z Rin. Pachniał kurzem starych książek i zbyt mocną herbatą, trochę też ciastami, które jej matka piekła, żeby jakoś poprawić humor swojej córki, a nie lawendowym płynem do płukania i porannym pośpiechem, który Noelle tak bardzo kochała. Uwielbiała te momenty, kiedy obie spieszyły się do pracy, ale mimo wszystko miały chwilę, żeby skraść sobie buziaczka, przytulić się, potrzymać za rękę, położyć drugiej głowę na ramieniu i życzyć sobie miłego dnia i szybkiego powrotu do domu. Bardzo, bardzo tęskniła za tymi porankami.
Tego dnia wróciła z pracy i jakiś czas siedziała na swojej starej kanapie, a właściwie na kanapie matki, gapiąc się w sufit i analizując każdą sekundę ich ostatniej kłótni. W jej głowie trwał nieustanny proces, ciągle przerabiała sprzeczkę o to, że Rin poświęca się swojej pracy, ciągle do tego wracała myślami. Wtedy dominował w niej gniew. Poczucie bycia niedocenioną. Przecież pracowała na ich wspólną przyszłość, prawda? Obie pracowały. Z tymże Rin ostatnio częściej bywała poza domem niż w domu, a to absolutnie nie odpowiadało młodej żonie, która jeszcze niedawno świętowała ze swoją ukochaną rocznicę ślubu. Nie tak, na boga, powinno się świętować - nie kłótniami i nie wyprowadzką do matki.
W pewnych momencie, w tych rozmyślaniach, pojawiła się czysta, paląca tęsknota. Fizyczny brak Rin stał się nie do zniesienia. Musiała wrócić do domu, nawet jeśli spodziewała się, że to pierwsze zderzenie po kilku dniach milczenia i życia oddzielnie będzie trudne i być może nieprzyjemne.
Klucz Noelle obrócił się w zamku z tym samym, znajomym kliknięciem. Otworzyła drzwi i przez chwilę zawahała się na progu, ściskając mocniej rączkę torby. Przez te kilka dni separacji uświadomiła sobie jedno – nie potrafiła już żyć bez Rin, nawet jeśli wściekała się na nią za nieobecność w domu. Wolała się na nią wściekać będąc w pobliżu, zdecydowanie.
Weszła do przedpokoju, zdejmując buty z nienaturalną ostrożnością. W mieszkaniu panowała cisza. Każdy szczegół – rzucony niedbale koc, kubek po kawie na stoliku, zapach perfum ukochanej – uderzył w nią z siłą fizycznego bólu.
- Rin...? - rzuciła niepewnie w eter, wciąż ściskając w dłoni torbę, zanim w końcu odłożyła ją i ruszyła w stronę salonu, kuchni, sypialni, poszukując żony. Serce biło jej jak oszalałe. Nie wiedziała, czy zastanie ją czytającą książkę, czy może patrzącą przez okno, ale wiedziała jedno: tym razem nie pozwoli, by cokolwiek stanęło między nimi. Ani ona i jej złość, ani Rin i jej praca.

Rin Austin

Buzi na zgodę?

: sob mar 21, 2026 6:02 pm
autor: Rin Austin
outfit

Odkąd Elle wyniosła się do rodziców Rin nie potrafiła sobie w domu znaleźć miejsca. Wszystko było nie tak, a ona łaziła z kąta w kąt. O ile oczywiście w nim była, bo to przez ostatni czas było bardzo różnie. To był powód dlaczego Elle zabrała rzeczy i wyniosła się z domu. Praca praktycznie pochłonęła Rin. Presja ojca, wieczne wyjazdy poza Kanadę, dodatkowe projekty, przynoszenie pracy do domu... to wszystko było jednym wielkim powodem ich kłótni. Rin również podejrzewała, że ojciec robił jej to specjalnie. Nie dość, że naciskał i patrzył czy pęknie to jeszcze chyba liczył na to, że małżeństwo jego córki się sypnie i ta wreszcie będzie się mogła spotykać z facetami tak jak to on sobie wyobrażał.
W pracy nie pękła. Jeszcze nie. Wszystko spotykało się z terminami i chociaż Rin chodziła nad ranem wykończona spać to wszystko było dopięte. Niestety tak jak się ojciec spodziewał ucierpiało na tym małżeństwo Austin. Rin zawsze stawiała dobro żony ponad wszystko, ale tym razem widocznie nie umiała zbalansować wszystkiego i skończyło się to jak się skończyło, a Rin pluła sobie w brodę, że jest tak okropna. Brakowało jej Elle i to cholernie mocno. Nie było do kogo się przytulić po ciężkim dniu, kogo odebrać z pracy czy nawet spędzić leniwą sobotę na kanapie przed telewizorem. Bez obecnej Elle w jej życiu nic nie miało jakiegoś konkretnego sensu, więc Rin po prostu coraz mocniej zakopała się w pracy.
Nie czuła się jakoś najlepiej po powrocie z Ottawy, więc dzisiejszego dnia pracowała bardziej z domu, chociaż to i tak oznaczało, że siedziała w swoim biurze niż faktycznie była w domu. Nie słyszała, że ktoś wchodził. Migrena sprawiła, że nawet nie potrafiła się skupić na pracy, a oczy bolały niesamowicie co nie pozwalało jej się w pełni skupić na tym co faktycznie robiła. Potrafiła czytać zdanie z dziesięć minut a jego sens kompletnie do niej nie docierał. W pewnym momencie chyba jednak musiała nad tym laptopem przysnąć, bo naprawdę nie słyszała głosu żony.

Elle Son-Austin