if it's meant to be
: ndz mar 22, 2026 4:44 am
but all i see tonight is...
fire in your eyes
Życie Syd można by w ostatnim czasie porównać do jakiegoś tornada, które wcale nie zamierzało się zatrzymać, a jedynie kręciło się z nieprzyzwoitą prędkością, wciągając ją coraz bardziej w wir niespodzianek. Najpierw nowa praca, szef, który niezbyt był do niej przekonany przez to, że nie umiała zbytnio odczytywać jego social cues... kiedy ma wejść, a kiedy wyjść ze spotkania. Nie bardzo rozumiała też, kiedy ktoś pyta ją o coś na serio, a kiedy nie, więc odpowiadała szczerze, dokładnie tak, jak myślała, a potem okazywało się, że to tylko korporacyjny small talk i nikogo tak naprawdę nie obchodzi, co u ciebie. Powoli starała się do tego przyzwyczaić. Poznała też Marę, dziewczynę, która uratowała ją przed atakiem gołębi, i teraz mogła już stwierdzić, że to jej pierwsza torontońska koleżanka!
Fast forward- jakimś cudem znalazła się na speed datingu, kompletnie poza swoją strefą komfortu. Każdy z mężczyzn pytał ją o bardzo intymne sprawy, a ona czuła się coraz bardziej spięta, bo co miała powiedzieć? Że nigdy się z nikim nie całowała? Że nikt nigdy nie złapał jej za rękę ani nie przytulił w sposób, który różniłby się od rodzinnego? Nie mogła tego powiedzieć, więc te szybkie randki minęły w niezręcznej ciszy, podczas której tylko się uśmiechała i czerwieniła jak głupia. Idealne pierwsze wrażenie, Syd. UGH. Później poznała jego... Eric'a, swoją szczęśliwą siódemkę. Jedynego mężczyznę, z którym mogła porozmawiać o kilku rzeczach, które nie ograniczały się wyłącznie do fizyczności. Okazało się, że oboje wybrali siebie nawzajem jako swój match, więc szybko chciała do niego napisać, jak tylko dostała jego numer. Nie była pewna, czego się spodziewać po tej znajomości, ale była w tym wielkim mieście sama i chciała z czasu, który było jej dane tu przeżyć, no właśnie... korzystać. Chciała spróbować być jedną z tych cool, otwartych dziewczyn, które codziennie mijała na ulicach, więc weszła do pierwszego lepszego sklepu i kupiła multum ciuchów, całkowicie innych od tych, w których chodziła na co dzień.
Skończyła pracę, poszła do firmowej łazienki, gdzie przypudrowała nos i poprawiła makijaż, którym też bawiła się od niedawna, po czym ruszyła na miejsce, gdzie czekała na Eryka. Spojrzała na zegarek. 17:50. Yay, zaraz będzie - pomyślała. Czuła dziwne uczucie w żołądku na samą myśl o spotkaniu z nim. Może była to ekscytacja zmieszana ze stresem? Jeszcze nigdy się tak nie czuła. Usiadła sobie na siedzeniu pomiędzy różnymi automatami do gier i rozglądała się z uśmiechem. Po jakimś czasie znowu zerknęła na zegarek... 18:15, a jego w dalszym ciągu nie było. Może zapomniał albo był zajęty? Zerknęła na ich wiadomości, ale nic nie napisał od czasu ich ostatniej wymiany. Na moment wydęła usta w zamyśleniu, po czym wstała i powoli skierowała się ku wyjściu. Może jednak zmienił zdanie?
eric ☘︎ 𝟕
fire in your eyes
Życie Syd można by w ostatnim czasie porównać do jakiegoś tornada, które wcale nie zamierzało się zatrzymać, a jedynie kręciło się z nieprzyzwoitą prędkością, wciągając ją coraz bardziej w wir niespodzianek. Najpierw nowa praca, szef, który niezbyt był do niej przekonany przez to, że nie umiała zbytnio odczytywać jego social cues... kiedy ma wejść, a kiedy wyjść ze spotkania. Nie bardzo rozumiała też, kiedy ktoś pyta ją o coś na serio, a kiedy nie, więc odpowiadała szczerze, dokładnie tak, jak myślała, a potem okazywało się, że to tylko korporacyjny small talk i nikogo tak naprawdę nie obchodzi, co u ciebie. Powoli starała się do tego przyzwyczaić. Poznała też Marę, dziewczynę, która uratowała ją przed atakiem gołębi, i teraz mogła już stwierdzić, że to jej pierwsza torontońska koleżanka!
Fast forward- jakimś cudem znalazła się na speed datingu, kompletnie poza swoją strefą komfortu. Każdy z mężczyzn pytał ją o bardzo intymne sprawy, a ona czuła się coraz bardziej spięta, bo co miała powiedzieć? Że nigdy się z nikim nie całowała? Że nikt nigdy nie złapał jej za rękę ani nie przytulił w sposób, który różniłby się od rodzinnego? Nie mogła tego powiedzieć, więc te szybkie randki minęły w niezręcznej ciszy, podczas której tylko się uśmiechała i czerwieniła jak głupia. Idealne pierwsze wrażenie, Syd. UGH. Później poznała jego... Eric'a, swoją szczęśliwą siódemkę. Jedynego mężczyznę, z którym mogła porozmawiać o kilku rzeczach, które nie ograniczały się wyłącznie do fizyczności. Okazało się, że oboje wybrali siebie nawzajem jako swój match, więc szybko chciała do niego napisać, jak tylko dostała jego numer. Nie była pewna, czego się spodziewać po tej znajomości, ale była w tym wielkim mieście sama i chciała z czasu, który było jej dane tu przeżyć, no właśnie... korzystać. Chciała spróbować być jedną z tych cool, otwartych dziewczyn, które codziennie mijała na ulicach, więc weszła do pierwszego lepszego sklepu i kupiła multum ciuchów, całkowicie innych od tych, w których chodziła na co dzień.
Skończyła pracę, poszła do firmowej łazienki, gdzie przypudrowała nos i poprawiła makijaż, którym też bawiła się od niedawna, po czym ruszyła na miejsce, gdzie czekała na Eryka. Spojrzała na zegarek. 17:50. Yay, zaraz będzie - pomyślała. Czuła dziwne uczucie w żołądku na samą myśl o spotkaniu z nim. Może była to ekscytacja zmieszana ze stresem? Jeszcze nigdy się tak nie czuła. Usiadła sobie na siedzeniu pomiędzy różnymi automatami do gier i rozglądała się z uśmiechem. Po jakimś czasie znowu zerknęła na zegarek... 18:15, a jego w dalszym ciągu nie było. Może zapomniał albo był zajęty? Zerknęła na ich wiadomości, ale nic nie napisał od czasu ich ostatniej wymiany. Na moment wydęła usta w zamyśleniu, po czym wstała i powoli skierowała się ku wyjściu. Może jednak zmienił zdanie?
eric ☘︎ 𝟕