Nuestro Pequeño Mundo
: ndz mar 22, 2026 7:51 pm
Isla zarządziła po drodze, że chce siedzieć z Wielkim Misiem na kolanach, więc przez całą drogę od domu mamy do domu swojego taty jechała właśnie w ten sposób, z misiem na swoich kolanach, usadzonym przodem do drogi, żeby mógł sobie oglądać całą trasę. Dziewczynka sporo trajkotała, ale Salvie nie przeszkadzało to ani trochę, obserwował ją w lusterku, odpowiadając na to, co mówiła, gdy tylko uznał to za zasadne (lub konieczne). Co jakiś czas też zerkał z uśmiechem na Saula, czując się trochę tak, jakby właśnie wkroczył do jakiejś bajki, w której nie dość, że jest szczęśliwy, bo ma faceta, do którego wzdychał od lat, to jeszcze w dodatku właśnie wiozą córkę Saula do jego domu; córkę, która najwyraźniej go polubiła, a to był kolejny powód do szczęścia, bo Salvador trochę się bał, że nie uda im się złapać wspólnego języka
Isla nie mówiła o tym głośno, ale przez całą drogę zastanawiała się nad tym jak wygląda kolekcja maskotek Salvy i chciała go o nią jeszcze dopytać, ale przypomniała sobie w porę, że miała nie mówić o niej tacie, a skoro obiecała mężczyźnie, że nic nie powie, to nie zamierzała mówić. Chyba że niechcący coś palnie, bo brała też to pod uwagę, ale na pewno nie zamierzała specjalnie wsypać Salvadora, bo wydawał się fajny, a nie chciała, żeby tata śmiał się z niego, że ma maskotki. Bo przecież był duży i nie powinien mieć maskotek, prawda?
Gdy przyjechali już do domu Saula Isla łaskawie pozwoliła tacie zanieść swojego misia do środka, ale tylko dlatego, że uznała, że miś jest na tyle duży, że będzie jej zasłaniał drogę, a nie chciała się potknąć na schodkach.
- Bendem mogła wybrać sobie meble? - popatrzyła na Saula z nadzieją, a po chwili na jej twarzyczce pojawił się szeroki, szczery uśmiech. Przyskoczyła do niego i przytuliła się, podskakując. - Tak, chcę! Kupimy też dywan? Ciałabym mnieć dywan. - zadarła główkę w górę, patrząc na tatę z uśmiechem i błyszczącymi oczkami.
Salva z kolei przyjrzał się im z uśmiechem, opierając się ramieniem o futrynę w drzwiach prowadzących do pokoiku małej.
- Pójdę zrobić herbatę, o ile nie obrazisz się, że rozporządzam się w twojej kuchni - uśmiechnął się ciepło do ukochanego i faktycznie zniknął w kuchni, żeby zrobić dzbanek gorącej herbaty. Przy okazji też chciał dać Saulowi moment z małą sam na sam, uznając, że może będą tego potrzebować.
Saul Devlin
Isla nie mówiła o tym głośno, ale przez całą drogę zastanawiała się nad tym jak wygląda kolekcja maskotek Salvy i chciała go o nią jeszcze dopytać, ale przypomniała sobie w porę, że miała nie mówić o niej tacie, a skoro obiecała mężczyźnie, że nic nie powie, to nie zamierzała mówić. Chyba że niechcący coś palnie, bo brała też to pod uwagę, ale na pewno nie zamierzała specjalnie wsypać Salvadora, bo wydawał się fajny, a nie chciała, żeby tata śmiał się z niego, że ma maskotki. Bo przecież był duży i nie powinien mieć maskotek, prawda?
Gdy przyjechali już do domu Saula Isla łaskawie pozwoliła tacie zanieść swojego misia do środka, ale tylko dlatego, że uznała, że miś jest na tyle duży, że będzie jej zasłaniał drogę, a nie chciała się potknąć na schodkach.
- Bendem mogła wybrać sobie meble? - popatrzyła na Saula z nadzieją, a po chwili na jej twarzyczce pojawił się szeroki, szczery uśmiech. Przyskoczyła do niego i przytuliła się, podskakując. - Tak, chcę! Kupimy też dywan? Ciałabym mnieć dywan. - zadarła główkę w górę, patrząc na tatę z uśmiechem i błyszczącymi oczkami.
Salva z kolei przyjrzał się im z uśmiechem, opierając się ramieniem o futrynę w drzwiach prowadzących do pokoiku małej.
- Pójdę zrobić herbatę, o ile nie obrazisz się, że rozporządzam się w twojej kuchni - uśmiechnął się ciepło do ukochanego i faktycznie zniknął w kuchni, żeby zrobić dzbanek gorącej herbaty. Przy okazji też chciał dać Saulowi moment z małą sam na sam, uznając, że może będą tego potrzebować.
Saul Devlin