I've had a couple drinks and–, oh my God
: pn mar 23, 2026 3:52 pm
Naprawdę powinna posiadać nad sobą więcej kontroli poprzedniego wieczora. Niestety jednak coś poszło niezwykle nie tak i dlatego była obecnie męczona przez istnego kaca mordercę, który ostatni raz odwiedził ją tak intensywnie naprawdę dawno temu.
Chyba po prostu wymieszała coś czego nie powinna. To było dla niej najlepsze wyjaśnienie zagadki dlaczego czuje się aż tak źle w swojej własnej skórze i czemu żołądek zdawał się być w opłakanym stanie.
Stała właśnie w jednym z popularnych sklepów spożywczych, aby zrobić zakupy na śniadanie. Chociaż może nie powinna lepiej nic jeść... Jej organizm potrafił się niezwykle mocno buntować za każdym razem, gdy tylko przyjmowała pokarm.
Ostatnimi czasy jednym z jej nowych zwyczajów było sprawdzanie nowych sposobów na kaca z różnych zakątków świata. Tym razem przypomniała sobie o tym jak Asia, sympatyczna dziewczyna z Polski, opowiadała jej o cudownym działaniu ogórków kiszonych. Zatem niosła w ręku naręcze mocnych ogórków kiszonych sprzedawanych w woreczkach.
Wszystko wokół zdawało się ją umacniać w przekonaniu, że nienawidzi swojego życia. Pogrążała się w rozpaczy i żałości, a okrutny los postanowił zadrwić z niej jeszcze bardziej w momencie, gdy jakieś fatum usunęło z jej drogi znak informujący o niedawno umytej podłodze. Nie zdawała sobie sprawy, że była ona aż tak śliska.
Buty, które przywdziała tego ranka nie były przystosowane do takiej powierzchni. Noga uciekła jej gdzieś, gdy tylko wykonała nieostrożny krok. Poślizgnęła się i niemal straciła równowagę, ale przed bezpośrednim kontaktem z podłogą uratował ją stojący przed nią heros, w którego ramiona niemal wpadła. Szkoda tylko, że przy okazji mocniej ścisnęła worek z ogórkami kiszonymi, który eksplodował pomiędzy ich ciałami.
- Cholera jasna... Przepraszam bardzo. Nic się panu nie stało? - zapytała z lekkim przejęciem, ale oczywistym było, że coś się stało.
Oboje byli przemoczeni i pachnieli jakby wyszli właśnie z fabryki konserw po długiej zmianie.
Karrion Stifler
Chyba po prostu wymieszała coś czego nie powinna. To było dla niej najlepsze wyjaśnienie zagadki dlaczego czuje się aż tak źle w swojej własnej skórze i czemu żołądek zdawał się być w opłakanym stanie.
Stała właśnie w jednym z popularnych sklepów spożywczych, aby zrobić zakupy na śniadanie. Chociaż może nie powinna lepiej nic jeść... Jej organizm potrafił się niezwykle mocno buntować za każdym razem, gdy tylko przyjmowała pokarm.
Ostatnimi czasy jednym z jej nowych zwyczajów było sprawdzanie nowych sposobów na kaca z różnych zakątków świata. Tym razem przypomniała sobie o tym jak Asia, sympatyczna dziewczyna z Polski, opowiadała jej o cudownym działaniu ogórków kiszonych. Zatem niosła w ręku naręcze mocnych ogórków kiszonych sprzedawanych w woreczkach.
Wszystko wokół zdawało się ją umacniać w przekonaniu, że nienawidzi swojego życia. Pogrążała się w rozpaczy i żałości, a okrutny los postanowił zadrwić z niej jeszcze bardziej w momencie, gdy jakieś fatum usunęło z jej drogi znak informujący o niedawno umytej podłodze. Nie zdawała sobie sprawy, że była ona aż tak śliska.
Buty, które przywdziała tego ranka nie były przystosowane do takiej powierzchni. Noga uciekła jej gdzieś, gdy tylko wykonała nieostrożny krok. Poślizgnęła się i niemal straciła równowagę, ale przed bezpośrednim kontaktem z podłogą uratował ją stojący przed nią heros, w którego ramiona niemal wpadła. Szkoda tylko, że przy okazji mocniej ścisnęła worek z ogórkami kiszonymi, który eksplodował pomiędzy ich ciałami.
- Cholera jasna... Przepraszam bardzo. Nic się panu nie stało? - zapytała z lekkim przejęciem, ale oczywistym było, że coś się stało.
Oboje byli przemoczeni i pachnieli jakby wyszli właśnie z fabryki konserw po długiej zmianie.
Karrion Stifler
