Of small creatures and empty wallets
: wt mar 24, 2026 11:21 pm
10
Właśnie przez tego małego, uroczego gremlina, już drugiego z jakim przyszło mu dzielić mieszkanie, w sobotnie popołudnie wylądował w wypełnionej ludźmi galerii handlowej, dotrzymując kroku Cath w usilnej próbie niezgubienia jej w tłumie.
- Nie wiem dlaczego on woli kartony od tego, co faktycznie w nich przyszło. Mam posypać ten drapak kocimiętką czy coś? - ciągnął temat swojego nowego członka rodziny, poszukując szyldu jedynego sklepu, na jakim mu w tym momencie zależało, i raz na jakiś czas kontrolnie spoglądając kątem oka w stronę dziewczyny, by ta nie zniknęła mu z oczu. - Tylko to jest chyba ten... odurzające? Nie wiem czy nie uzależnia. Koty w ogóle mogą się uzależnić? - mruknął, bardziej myśląc na głos niż oczekując odpowiedzi od samej Catherine, chociaż ta byłaby mile widziana. Nigdy wcześniej nie posiadał zwierzęcia, jedyne jakie miał pod opieką to własne rodzeństwo, a obecność Pinto codziennie udowadniała mu jak mało tak właściwie wiedział i rozumiał na temat zajmowania się kotem. Pierwsze co odkrył to potrzeba zaoferowania mu przestrzeni, później przez bity tydzień dzień w dzień dostawał zawału na widok czworonoga w nietypowych, i raczej niebezpiecznych, lokalizacjach, a teraz dowiadywał się jak bardzo wybredne potrafiły być. Zarówno co do jedzenia, zabawek, jak i legowisk, z czego najwyższe miejsce we wszystkich trzech kategoriach aktualnie zajmowało kartonowe pudło.
I właśnie to Dylan zamierzał dzisiaj zmienić.
- O, widzę, chodź - poinformował Cath, łapiąc ją za łokieć i manewrując między masą ludzką, także tymi ryzykantami zmierzającymi pod prąd, na skos w stronę wejścia do sklepu zoologicznego. Ustawione w witrynie klatki i akwaria z małymi gryzoniami i żółwiami zainteresowały jakiegoś dziesięciolatka, o którego Gauthier prawie się potknął, kiedy ten wbiegł mu pod nogi, jednak ostatecznie udało im się dostać do wesołego świata zwierząt małych i dużych. - Więc... Na pewno chcę ogarnąć coś na przekupstwo. Jakieś przysmaki i... cholera wie co jeszcze, zobaczymy. Jakieś pomysły? - spojrzał na kobietę z nadzieją, że ta zna się na temacie chociaż trochę lepiej od niego, po czym sięgnął po koszyk ze stosu stojącego na wejściu. Sklep był rozległy, długie regały wypełnione kolorowymi opakowaniami z jedzeniem i jeszcze bardziej pstrokatymi zabawkami, oraz przedmiotami, co do których przeznaczenia nie był pewien na pierwszy rzut oka, uświadamiały go, że mieli spędzić tam więcej czasu niż się spodziewał.
Catherine Bennett