Tell me I've got it wrong somehow
: czw mar 26, 2026 10:25 am
Normalnie nie powiedziałaby o sobie, że jest szczególnie spostrzegawcza. Jednak w przypadku pacjentów i ludzi generalnie kręcących się po szpitalu w jej najbliższym otoczeniu - sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Zupełnie. Obserwacja otoczenia weszła jej w krew, nawyk. Czy to dobrze, czy źle to już zupełnie inna kwestia. Ale tak… gdy ktoś pojawiał się w szpitalu częściej niż wypadało - rzucał jej się w oczy.
Kończyła już swój dwunastogodzinny dyżur i już w cywilu zmierzała do wyjścia, gdy on znowu rzucił jej się w oczy. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego akurat na tym przypadku skupiła się wyjątkowo mocno, ale coś jej ewidentnie nie grało… czuła w kościach, że coś było nie tak. I chyba właśnie dlatego postanowiła zainterweniować. Głupi pomysł, wręcz idiotyczny. Naprawdę nie było dla tego żadnego logicznego wyjaśnienia. Może przemawiało przez nią zmęczenie? Ostatnich dwanaście godzin dało jej w kość, więc może gdzieś w międzyczasie zgubiła też zdrowy rozsądek. W efekcie przyspieszyła kroku, tak żeby go nie zgubić i wyszła za mężczyzną ze szpitala. Dopiero, gdy znaleźli się poza jego murami, na przestronnym dziedzińcu…
- hej, przepraszam. - rzuciła, zwracając na siebie jego umowę i uśmiechając się pogodnie. Znowu przyspieszyła, żeby zrównać się z nim krokiem i nawet odwróciła się plecami do kierunku ich spaceru, ale tak żeby móc wbić spojrzenie w męską twarz. Przystojną, tego nie mogła mu odmówić… oceniła na oko jego wiek i zdążyła zawyrokować, że wyglądał na zmęczonego - Czy to możliwe, że już cię tu widziałam? Znaczy… no na pewno cię tu widziałam. - wywróciła oczami, bo głupiutka ona… na swoje wyjaśnienie miała tylko to, że nie zaczepiała tak pacjentów szpitala. Mężczyzna w tym momencie jednak raczej nie powinien wiedzieć, że była pracownikiem… no chyba, że miał równie dobrą pamięć do twarzy i wtedy była spalona, ale tą myśl po prostu ignorowała - Wszystko w porządku? I tak wiem, wiem… to strasznie idiotyczne pytanie jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteśmy pod szpitalem i nikt nie przychodzi tu bez powodu. - zagryzła lekko wargę, jednocześnie nie spuszczając z niego uważnego spojrzenia - Ale mimo wszystko… wszystko w porządku? - czy po prostu jesteś uzależniony i bardzo dobrze to ukrywasz? Ale tą myśl już tym bardziej zachowała dla siebie… ale historia znana jak świat! Widziała to zdecydowanie zbyt często ii zbyt często oglądała tego skutki… i chyba właśnie dlatego wyszła ze swojej strefy komfortu i zagadała do zupełnie obcego jej mężczyzny, robiąc z siebie straszną idiotkę.
Robbie Cole
Kończyła już swój dwunastogodzinny dyżur i już w cywilu zmierzała do wyjścia, gdy on znowu rzucił jej się w oczy. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego akurat na tym przypadku skupiła się wyjątkowo mocno, ale coś jej ewidentnie nie grało… czuła w kościach, że coś było nie tak. I chyba właśnie dlatego postanowiła zainterweniować. Głupi pomysł, wręcz idiotyczny. Naprawdę nie było dla tego żadnego logicznego wyjaśnienia. Może przemawiało przez nią zmęczenie? Ostatnich dwanaście godzin dało jej w kość, więc może gdzieś w międzyczasie zgubiła też zdrowy rozsądek. W efekcie przyspieszyła kroku, tak żeby go nie zgubić i wyszła za mężczyzną ze szpitala. Dopiero, gdy znaleźli się poza jego murami, na przestronnym dziedzińcu…
- hej, przepraszam. - rzuciła, zwracając na siebie jego umowę i uśmiechając się pogodnie. Znowu przyspieszyła, żeby zrównać się z nim krokiem i nawet odwróciła się plecami do kierunku ich spaceru, ale tak żeby móc wbić spojrzenie w męską twarz. Przystojną, tego nie mogła mu odmówić… oceniła na oko jego wiek i zdążyła zawyrokować, że wyglądał na zmęczonego - Czy to możliwe, że już cię tu widziałam? Znaczy… no na pewno cię tu widziałam. - wywróciła oczami, bo głupiutka ona… na swoje wyjaśnienie miała tylko to, że nie zaczepiała tak pacjentów szpitala. Mężczyzna w tym momencie jednak raczej nie powinien wiedzieć, że była pracownikiem… no chyba, że miał równie dobrą pamięć do twarzy i wtedy była spalona, ale tą myśl po prostu ignorowała - Wszystko w porządku? I tak wiem, wiem… to strasznie idiotyczne pytanie jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteśmy pod szpitalem i nikt nie przychodzi tu bez powodu. - zagryzła lekko wargę, jednocześnie nie spuszczając z niego uważnego spojrzenia - Ale mimo wszystko… wszystko w porządku? - czy po prostu jesteś uzależniony i bardzo dobrze to ukrywasz? Ale tą myśl już tym bardziej zachowała dla siebie… ale historia znana jak świat! Widziała to zdecydowanie zbyt często ii zbyt często oglądała tego skutki… i chyba właśnie dlatego wyszła ze swojej strefy komfortu i zagadała do zupełnie obcego jej mężczyzny, robiąc z siebie straszną idiotkę.
Robbie Cole