after work, we don’t talk about work
: czw mar 26, 2026 11:03 am
040.
— Jeśli jutro nie wstanę, powiedzcie wszystkim, że zginęłam bohatersko — powiedziała z naciskiem na ostatnie słowo. To bardzo ważne. Nikt nie chciał przecież umrzeć jak ostatni frajer.
Jett, który właśnie walczył z rękawem kurtki, prychnął pod nosem.
— Po akcji to już się nie liczy — podkreślił i Teddy nie mogła się z nim nie zgodzić. Co innego umrzeć w płomieniach, a co innego z wycieńczenia po długiej zmianie. Nie miało to już takiego wydźwięku.
— Nic znasz się. Chcę specjalne odznaczenie i pomnik — wymierzyła w niego swoimi szelkami.
— Co najwyżej order z ziemniaka i dyplom z drukarki — Donovan szybko zgasił jej wygórowane wymagania.
— Jeśli zaraz dodasz jeszcze coś głupiego, to przysięgam...
Siedzący obok Blaze Young tylko zerknął na nich krótko.
Jeśli zaraz nie przestaniecie, to zraz oboje pożałujecie, że nie zostaliście w tamtym magazynie.
— O, groźby — ucieszył się Jett. — Lubię taką wersję Blaze'a.
— To była obietnica — odparł spokojnie Young.
Zapadła chwila ciszy, po której Jett sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej kilka piw. Na ten widok Teddy zmrużyła oczy.
— A to jest ten moment, w którym powinniśmy wszyscy pójść do domu? — zerknęła po kolegach, którzy zrzucali z siebie mundury.
— Statystycznie rzecz biorąc, już przegrałaś tę dyskusję — kumpel wzruszył ramionami i zaczął rozdawać niskoprocentowy alkohol.
— Jedno — powiedział stanowczo Blaze.
— Oczywiście, że jedno — przytaknął Donovan z łobuzerskim uśmiechem. — Teddy? — wyciągnął do Darling butelkę. — No przestań. Dzieci ci w domu płaczą, czy co? — zachęcił ją z szerokim uśmiechem, a że jej asertywność mieściła się z łyżeczce do herbaty, zacisnęła palce na szkle. — Riley?
Tym razem Teddy spojrzała na Davis. To była nowość. Do tej pory Donovan unikał spędzania czasu z drugą strażaczką jak (chciałoby się powiedzieć ognia, ale codziennie lgnął do płomieni) tylko się dało.
Reszta wyszła na korytarz i usiadła przy stole, który na pewno pamiętał Krzesła skrzypnęły protestująco, kiedy na nie opadli, a ktoś przypadkiem kopnął nogą stół.
— Kto mnie kopnął? — zapytała od razu Teddy.
— To nie ja — odpowiedział zbyt szynko Darnell. Był jednym z bliźniaków-strażaków, a jego brat wciąż przebywał w szpitalu po tym, jak doznał oparzeń podczas gaszenia pożaru w szpitalu.
— To byłeś ty.
— Nie masz dowodów — uśmiechnął się niewinnie. — To za co pijemy? — dopytał, kiedy Donovan i Davis już do nich dołączyli. Wszystko wskazywało na to, że Jett w końcu zaczął przekonywać się do strażaczki. Najwyższa pora, bo minęło kilka miesięcy, odkąd Riley dołączyła do zespołu.
riley davis