I wonder if we ever think of each other at the same time
: czw mar 26, 2026 8:56 pm
Nie do końca tak wyobrażała sobie ten wieczór. Nie sądziła, że dziś przyjdzie jej spędzić noc akurat w mieszkaniu Radwella, ponieważ odkąd pozwolili się tej relacji rozwinąć, trzymali się raczej neutralnego gruntu.
Lacey nie mogła ściągać go do siebie. Nie w obliczu tego, że pozostawała związana z kimś innym, choć prawdę powiedziawszy po ostatniej kłótni ze swoim partnerem nie była już nawet tak do końca pewna, czy rzeczywiście jeszcze go posiadała. W ciągu minionych tygodni wydarzyło się wiele, zdecydowanie z b y t wiele, za sprawą czego Tadwell straciła cierpliwość.
Otwarcie związku to jedno, a jednak ściągnięcie na siebie niepotrzebnego niebezpieczeństwa znacznie wykraczało poza granice tego, co ona była w stanie wytrzymać.
Wolała trzymać się tego, co bezpieczne. Mało tego, relacja z Radwellem była też niesamowicie przyjemna, co okazało się dla niej sporym zaskoczeniem. Kiedy ich drogi skrzyżowały się po raz pierwszy, Lacey naprawdę nie przypuszczała, że zdoła polubić go do tego stopnia, a jednak było w nim coś, dzięki czemu zapewniał jej niezbędny komfort. Przy nim czuła się na tyle swobodnie, iż relaksowała się bardziej, niż kiedy samotnie zaszywała się w domowym zaciszu. Obecnie to właśnie przy nim odpoczywała.
Nie zaprotestowała zatem, kiedy zasugerował, że noc mogli spędzić w swoim towarzystwie. Odpowiadało jej to, a poza tym też odezwało się w niej pewne zaciekawienie. Chciała przekonać się o tym, co jeszcze uda jej się odkryć, w pewnym sensie łamiąc przy tym zasady, które narzuciła sobie początkowo. Nie miała się do niego przywiązać, nie miała też próbować lepiej go poznać, a jednak mimowolnie właśnie w tamtym kierunku zmierzała.
Radwell sprawił, że nie umiała mu się oprzeć.
Taksówka zatrzymała się właśnie w okolicy, którą wskazał Sonny. Lacey już jakby odruchowo zerknęła przez okno, odrobinę zaskoczona widokiem, który tam zastała. Nie odezwała się jednak, dopóki nie wysiadła z auta. Dopiero, kiedy Radwell się z nią zrównał, brunetka zmierzyła go spojrzeniem. Kryło się w nim ciut powątpiewania. — Wyobrażałam sobie ciebie raczej w mieszkaniu — skomentowała, a na jej usta wkradł się łagodny uśmiech.
Nie była to wizja, do której byłaby szczególnie przywiązana, no bo dlaczego miałaby? Ostatecznie przecież aż tak dobrze go nie znała.
Sonny Radwell
Lacey nie mogła ściągać go do siebie. Nie w obliczu tego, że pozostawała związana z kimś innym, choć prawdę powiedziawszy po ostatniej kłótni ze swoim partnerem nie była już nawet tak do końca pewna, czy rzeczywiście jeszcze go posiadała. W ciągu minionych tygodni wydarzyło się wiele, zdecydowanie z b y t wiele, za sprawą czego Tadwell straciła cierpliwość.
Otwarcie związku to jedno, a jednak ściągnięcie na siebie niepotrzebnego niebezpieczeństwa znacznie wykraczało poza granice tego, co ona była w stanie wytrzymać.
Wolała trzymać się tego, co bezpieczne. Mało tego, relacja z Radwellem była też niesamowicie przyjemna, co okazało się dla niej sporym zaskoczeniem. Kiedy ich drogi skrzyżowały się po raz pierwszy, Lacey naprawdę nie przypuszczała, że zdoła polubić go do tego stopnia, a jednak było w nim coś, dzięki czemu zapewniał jej niezbędny komfort. Przy nim czuła się na tyle swobodnie, iż relaksowała się bardziej, niż kiedy samotnie zaszywała się w domowym zaciszu. Obecnie to właśnie przy nim odpoczywała.
Nie zaprotestowała zatem, kiedy zasugerował, że noc mogli spędzić w swoim towarzystwie. Odpowiadało jej to, a poza tym też odezwało się w niej pewne zaciekawienie. Chciała przekonać się o tym, co jeszcze uda jej się odkryć, w pewnym sensie łamiąc przy tym zasady, które narzuciła sobie początkowo. Nie miała się do niego przywiązać, nie miała też próbować lepiej go poznać, a jednak mimowolnie właśnie w tamtym kierunku zmierzała.
Radwell sprawił, że nie umiała mu się oprzeć.
Taksówka zatrzymała się właśnie w okolicy, którą wskazał Sonny. Lacey już jakby odruchowo zerknęła przez okno, odrobinę zaskoczona widokiem, który tam zastała. Nie odezwała się jednak, dopóki nie wysiadła z auta. Dopiero, kiedy Radwell się z nią zrównał, brunetka zmierzyła go spojrzeniem. Kryło się w nim ciut powątpiewania. — Wyobrażałam sobie ciebie raczej w mieszkaniu — skomentowała, a na jej usta wkradł się łagodny uśmiech.
Nie była to wizja, do której byłaby szczególnie przywiązana, no bo dlaczego miałaby? Ostatecznie przecież aż tak dobrze go nie znała.
Sonny Radwell