i can't hold it, will you turn the music up?
: ndz mar 29, 2026 4:57 am
Throw that bottle of whisky
under the seat
Na komu była ta cholerna terapia? Szedł o lasce, zirytowany samą myślą, że za kilka dni będzie musiał zjawić się na wizycie u terapeutki umówionej przez jego siostrę. Podobno była jedną z najlepszych w okolicy... empatyczna, taka, która wie, jak słuchać i faktycznie pomaga. Hm, no dobrze. Co mu jednak po opinii siostry, skoro to nie ona miała leżeć na kozetce i opowiadać o swoich problemach oraz traumach, tylko on? Oh, dear Lord. Dla rozluźnienia postanowił wybrać się do baru, napić się paru drinków whisky i posiedzieć w strefie, gdzie mógłby spokojnie zapalić. Wiedział, że zasady już się zmieniły i nie wolno palić w środku, ale znał menadżera, więc zawsze wszystko ugadywał wcześniej - spory napiwek rzucony z góry zwykle załatwiał sprawę i uprzyjemniał spełnianie jego zachcianek.
Poprawił uchwyt na lasce i wszedł do środka, uśmiechając się krótko do barmana stojącego za kontuarem. Facet miał absurdalnie długi wąs i kapelusik rodem wyciągnięty z samego środka Paryża. Caspian tylko przewrócił oczami i powolnym krokiem skierował się na swoje ulubione miejsce. Chwilę później jedna z kelnerek przyniosła mu popielniczkę. Oparł laskę o fotel i rozsiadł się wygodnie, wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów. Wysunął jednego, wsunął go sobie do ust, a po chwili odpalił zapalniczką i zaciągnął się głęboko. Oparł się wygodniej o siedzenie, czekając na swoją whisky. Niedługo potem barman przyniósł mu karafkę z alkoholem i szklankę. Tego właśnie potrzebował... zajebistej obsługi i świętego spokoju. Musiał poukładać myśli. Przymknął oczy, po raz kolejny zaciągając się papierosem, kiedy usłyszał kilku typów rzucających obleśne teksty. Otworzył jedno oko, by im się przyjrzeć. - Klepałbym ją, stary - rzucił jeden z oblechów, a drugi tylko przytaknął.
Caspian zerknął w kierunku, w którym kierowali swoje komentarze, i dostrzegł rudowłosą kobietę siedzącą przy barze. Westchnął ciężko, wsunął wciąż tlącego się papierosa między wargi, chwycił laskę i powoli ruszył w ich stronę. Jeden z nich zdążył już położyć na niej łapę i coś do niej mamrotał.- Co tam, kurwa, miauczysz? - rzucił Caspian, z rozmachem uderzając oblecha laską w stopę. Kiedy drugi zaczął coś mamleć pod nosem, Caspian tylko podrzucił laskę lekko w górę, po czym skierował jej koniec w stronę jego szyi.-Radzę wam stąd spierdalać.-Spojrzał na nich z wyraźnym wkurwieniem, ale też znużeniem, jakby bardziej irytowało go to, że w ogóle musiał wstać, niż ich obecność. Barman od razu zaczął na nich wrzeszczeć, a bufony zwinęły się szybciej, niż popiół z papierosa Caspiana zdążył opaść na posadzkę. Do kobiety się nie odezwał. Spojrzał tylko na barmana i rzucił krótko,- Dla pani cokolwiek będzie chciała.- Potem wrócił na swoje miejsce i rozsiadł się z powrotem wygodnie w fotelu.
rudowłosa
under the seat
Na komu była ta cholerna terapia? Szedł o lasce, zirytowany samą myślą, że za kilka dni będzie musiał zjawić się na wizycie u terapeutki umówionej przez jego siostrę. Podobno była jedną z najlepszych w okolicy... empatyczna, taka, która wie, jak słuchać i faktycznie pomaga. Hm, no dobrze. Co mu jednak po opinii siostry, skoro to nie ona miała leżeć na kozetce i opowiadać o swoich problemach oraz traumach, tylko on? Oh, dear Lord. Dla rozluźnienia postanowił wybrać się do baru, napić się paru drinków whisky i posiedzieć w strefie, gdzie mógłby spokojnie zapalić. Wiedział, że zasady już się zmieniły i nie wolno palić w środku, ale znał menadżera, więc zawsze wszystko ugadywał wcześniej - spory napiwek rzucony z góry zwykle załatwiał sprawę i uprzyjemniał spełnianie jego zachcianek.
Poprawił uchwyt na lasce i wszedł do środka, uśmiechając się krótko do barmana stojącego za kontuarem. Facet miał absurdalnie długi wąs i kapelusik rodem wyciągnięty z samego środka Paryża. Caspian tylko przewrócił oczami i powolnym krokiem skierował się na swoje ulubione miejsce. Chwilę później jedna z kelnerek przyniosła mu popielniczkę. Oparł laskę o fotel i rozsiadł się wygodnie, wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów. Wysunął jednego, wsunął go sobie do ust, a po chwili odpalił zapalniczką i zaciągnął się głęboko. Oparł się wygodniej o siedzenie, czekając na swoją whisky. Niedługo potem barman przyniósł mu karafkę z alkoholem i szklankę. Tego właśnie potrzebował... zajebistej obsługi i świętego spokoju. Musiał poukładać myśli. Przymknął oczy, po raz kolejny zaciągając się papierosem, kiedy usłyszał kilku typów rzucających obleśne teksty. Otworzył jedno oko, by im się przyjrzeć. - Klepałbym ją, stary - rzucił jeden z oblechów, a drugi tylko przytaknął.
Caspian zerknął w kierunku, w którym kierowali swoje komentarze, i dostrzegł rudowłosą kobietę siedzącą przy barze. Westchnął ciężko, wsunął wciąż tlącego się papierosa między wargi, chwycił laskę i powoli ruszył w ich stronę. Jeden z nich zdążył już położyć na niej łapę i coś do niej mamrotał.- Co tam, kurwa, miauczysz? - rzucił Caspian, z rozmachem uderzając oblecha laską w stopę. Kiedy drugi zaczął coś mamleć pod nosem, Caspian tylko podrzucił laskę lekko w górę, po czym skierował jej koniec w stronę jego szyi.-Radzę wam stąd spierdalać.-Spojrzał na nich z wyraźnym wkurwieniem, ale też znużeniem, jakby bardziej irytowało go to, że w ogóle musiał wstać, niż ich obecność. Barman od razu zaczął na nich wrzeszczeć, a bufony zwinęły się szybciej, niż popiół z papierosa Caspiana zdążył opaść na posadzkę. Do kobiety się nie odezwał. Spojrzał tylko na barmana i rzucił krótko,- Dla pani cokolwiek będzie chciała.- Potem wrócił na swoje miejsce i rozsiadł się z powrotem wygodnie w fotelu.
rudowłosa