Strona 1 z 3

i can't hold it, will you turn the music up?

: ndz mar 29, 2026 4:57 am
autor: caspian marshall
Throw that bottle of whisky
under the seat


Na komu była ta cholerna terapia? Szedł o lasce, zirytowany samą myślą, że za kilka dni będzie musiał zjawić się na wizycie u terapeutki umówionej przez jego siostrę. Podobno była jedną z najlepszych w okolicy... empatyczna, taka, która wie, jak słuchać i faktycznie pomaga. Hm, no dobrze. Co mu jednak po opinii siostry, skoro to nie ona miała leżeć na kozetce i opowiadać o swoich problemach oraz traumach, tylko on? Oh, dear Lord. Dla rozluźnienia postanowił wybrać się do baru, napić się paru drinków whisky i posiedzieć w strefie, gdzie mógłby spokojnie zapalić. Wiedział, że zasady już się zmieniły i nie wolno palić w środku, ale znał menadżera, więc zawsze wszystko ugadywał wcześniej - spory napiwek rzucony z góry zwykle załatwiał sprawę i uprzyjemniał spełnianie jego zachcianek.

Poprawił uchwyt na lasce i wszedł do środka, uśmiechając się krótko do barmana stojącego za kontuarem. Facet miał absurdalnie długi wąs i kapelusik rodem wyciągnięty z samego środka Paryża. Caspian tylko przewrócił oczami i powolnym krokiem skierował się na swoje ulubione miejsce. Chwilę później jedna z kelnerek przyniosła mu popielniczkę. Oparł laskę o fotel i rozsiadł się wygodnie, wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów. Wysunął jednego, wsunął go sobie do ust, a po chwili odpalił zapalniczką i zaciągnął się głęboko. Oparł się wygodniej o siedzenie, czekając na swoją whisky. Niedługo potem barman przyniósł mu karafkę z alkoholem i szklankę. Tego właśnie potrzebował... zajebistej obsługi i świętego spokoju. Musiał poukładać myśli. Przymknął oczy, po raz kolejny zaciągając się papierosem, kiedy usłyszał kilku typów rzucających obleśne teksty. Otworzył jedno oko, by im się przyjrzeć. - Klepałbym ją, stary - rzucił jeden z oblechów, a drugi tylko przytaknął.

Caspian zerknął w kierunku, w którym kierowali swoje komentarze, i dostrzegł rudowłosą kobietę siedzącą przy barze. Westchnął ciężko, wsunął wciąż tlącego się papierosa między wargi, chwycił laskę i powoli ruszył w ich stronę. Jeden z nich zdążył już położyć na niej łapę i coś do niej mamrotał.- Co tam, kurwa, miauczysz? - rzucił Caspian, z rozmachem uderzając oblecha laską w stopę. Kiedy drugi zaczął coś mamleć pod nosem, Caspian tylko podrzucił laskę lekko w górę, po czym skierował jej koniec w stronę jego szyi.-Radzę wam stąd spierdalać.-Spojrzał na nich z wyraźnym wkurwieniem, ale też znużeniem, jakby bardziej irytowało go to, że w ogóle musiał wstać, niż ich obecność. Barman od razu zaczął na nich wrzeszczeć, a bufony zwinęły się szybciej, niż popiół z papierosa Caspiana zdążył opaść na posadzkę. Do kobiety się nie odezwał. Spojrzał tylko na barmana i rzucił krótko,- Dla pani cokolwiek będzie chciała.- Potem wrócił na swoje miejsce i rozsiadł się z powrotem wygodnie w fotelu.

rudowłosa

i can't hold it, will you turn the music up?

: ndz mar 29, 2026 2:58 pm
autor: Mara Lakefield
Mara przyzwyczaiła się już do samotnych wieczór. Będąc w małżeństwie nie chodziła sama do restauracji czy baru, ale po rozwodzie pewne rzeczy się zmieniły. Początkowo dziwnie się czuła siadając przy stoliku i spędzając czas tylko we własnym towarzystwie. W pierwszych miesiącach odrzucała wszelkie próby kontaktu, próbując posklejać swoje złamane serce. Z czasem jednak otworzyła się na nowo, więc nie zawsze wieczory kończyła samotnie. Czasami poznała kogoś ciekawego, czasami tylko jej się wydawało , że osoba była interesująca, a po kilku wymienionych słowach, zdanie zmieniała.
Przychodząc dzisiaj do baru, nie miała ochoty na czyjeś towarzystwo. Chciała wyrwać się z domu, poczuć pierwsze ciepłe wiosenne wieczory i pobyć wśród ludzi, ale niekoniecznie z nimi rozmawiać. Czasami czuła już przesyt ciągłym dialogiem, bo przecież tak właśnie zarabiała na życie. Dlatego dzisiejszy wieczór chciała pomilczeć przy drinku. Założyła na siebie sukienkę w kolorze butelkowej zieleni, a na ramiona zarzuciła skórzaną ramoneskę. Przyjemnie było poczuć już pierwsze oznaki wiosny.
Wybrała miejsce przy barze, by nie patrzeć, a jedynie słuchać odgłosy rozmów za plecami. Wzięła kieliszek białego wina. Pierwszy. Drugi. Trzeci miał być ostatni. Była w połowie, kiedy usłyszała dwóch mężczyzn siadających po obu jej stronach. Westchnęła cicho i już się spodziewała do czego to będzie zmierzać. Nie musiała nawet patrzeć, bo już czuła na sobie ich spojrzenia.
- Dlaczego taka piękna kobieta siedzi sama? Może chciałabyś się z nami zabawić?
- Nie jestem zainteresowana-nawet nie uraczyła ich spojrzeniem, a jedynie zanurzyła usta w alkoholu dając im tym samym znać, że nie chce kontynuować rozmowy.
- Słyszysz stary? Nie wie chyba jakimi jesteśmy ogierami, którzy sprawiliby, że jej ten ogień by zapłonął.
Prawie się zachłysnęła winem, ale milczała.
- Tylko musiałaby się też jakoś odwdzięczyć. Może masz jakieś propozycje?
- Powiedziałam nie- syknęła odwracając głowę w lewo i posyłając swoje najbardziej groźne spojrzenie.
- He he he jaka groźna. Klepałbym ją stary
Mara po tym tekście uznała, że to już koniec tego wieczoru. Trzeba się stąd zawijać. Przechyliła resztę wina na raz i już się podnosiła, gdy poczuła dłoń jednego z nich na swoim ciele. Zanim zdążyła zareagować, do jej uszu dobiegł głos jeszcze innego mężczyzny, a dłoń nagle zniknęła z jej ciała. Mignęła jej laska w powietrzu, która nagle znalazła się przy gardle kolejnego napaleńca. Nic nie mówiła. Siedziała obserwując sytuację, gdy po chwili barman nagle zainteresował się sytuacją i wygonił tamtych facetów. Nie miała odwagi spojrzeć na swojego wybawcę.
Dla pani cokolwiek będzie chciała…
Dopiero te słowa wybudziły ją z letargu i odwróciła głowę, by spojrzeć na plecy odchodzącego jej dzisiejszego bohatera. Poprosiła o kolejny kieliszek wina i niewiele myśląc podeszła do mężczyzny.
- Prowadzisz może kursy z odpowiedniego korzystania z laski, żeby się pozbywać innych?- spytała stając przed nim, a następnie posyłając spojrzenie na pusty fotel naprzeciwko niego.- Mogę?



caspian marshall

i can't hold it, will you turn the music up?

: śr kwie 01, 2026 12:52 am
autor: caspian marshall
Banda idiotów. Imbecyle bez krzty szarej materii w głowie. Z jakiej racji, do cholery jasnej, taki plemnik wygrał walkę o przetrwanie? Caspian kręcił głową z niedowierzaniem, oburzony faktem, że w ogóle musiał się podnieść, żeby mieć do czynienia z tym splutym nasieniem. W takich momentach serio żałował, że takie typy nie wylądowały jako rozmazana maź na czyjejś chusteczce. Tragedia. Zerknął na swojego prawie dopalonego do końca papierosa i zmarszczył nos. Wziął jeszcze jednego bucha i wypuścił dym, przymykając na moment oczy, a po chwili zgasił go w popielniczce i sięgnął do paczki po kolejnego. Już schylał się, żeby odpalić fajkę, gdy usłyszał głos kobiety. Powoli uniósł wzrok, by ujrzeć rudowłosą, którą chwilę wcześniej 'uratował z opałów'. W gruncie rzeczy miał wrażenie, że poradziłaby sobie bez niego, ale tamte gnojki zbyt mocno zakłócały jego spokój, a na to nie mógł pozwolić.

Dopiero po chwili dotarło do niego, co tak naprawdę do niego powiedziała. Uniósł brew, zapalając papierosa i trzymając go między ustami. Kącik jego warg powoli się uniósł, gdy chwycił go między palce i parsknął śmiechem.- To zależy. Aby korzystać z takowej, potrzebujesz permanentnej kontuzji nogi…- poprawił się, nachylając lekko i przejeżdżając wzrokiem od jej obcasów, powoli w górę, aż po uda i twarz.- Z tego, co widzę, chyba jej nie masz.- Uśmiechnął się, zaciągając papierosem, a następnie tylko kiwnął głową w geście, że może się dosiąść. Caspian spojrzał na barmana nalewającego lampkę wina i skinął na niego, dając znak, że może przynieść je do jego stolika. Chwilę później trunek stał już przed nią. Marshall tylko siedział i przyglądał się kobiecie, nic nie mówiąc. Analizował sobie w głowie, co właściwie mógłby jej powiedzieć i czy w ogóle miał na to ochotę. Musiał mieć nastrój na jakiekolwiek rozmowy, a dzisiaj przecież takowego nie miał... tym bardziej z tą świadomością, że niedługo będzie musiał spowiadać się z własnych grzechów przed jakąś terapeutką. Ale po chwili doszedł do wniosku, że może jednak się pobawi i zobaczy, dokąd ten wieczór ich zaniesie.

Odstawił na moment papierosa na popielniczkę i chwycił szklankę whisky, popijając ją powoli.- Mogą być trzy powody, dla których do mnie dołączyłaś. - Zerknął na nią. - Pierwszy, naprawdę interesuje cię samoobrona laską i jej techniki - mówił to bardzo wyraźnie i powoli. - Drugi, czujesz potrzebę podziękowania mi za ratunek, chociaż mogłaś poradzić sobie z tymi patałachami sama… - upił kolejny łyk, wpatrując się w jej oczy.- Lub trzeci… cholernie spodobało ci się to, jak się zachowałem kilka chwil wcześniej, i chcesz poznać mnie bliżej.- Słowo 'bliżej' zaakcentował specjalnie. Marshall nie bawił się w związki, spotykanie się ani randki. Nie ciągnęło go do niczego takiego. Wolał nie tracić własnego czasu na kobiety, które przywiązywały się do niego i oczekiwały czegokolwiek w zamian. Ale jeśli chodziło o nic nieznaczące noce z kimś, kogo więcej już nie spotka? Why not. Zwłaszcza że ta noc mogła wyglądać właśnie tak jak ona.

rudowłosa

i can't hold it, will you turn the music up?

: pt kwie 03, 2026 12:00 am
autor: Mara Lakefield
Niestety Mara była już przyzwyczajona do spotykania debili na swojej drodze. Oczywiście nie chodziło o sferę zawodową, a tą prywatną, gdy nie raz wpadała na imbecyla, który próbował ją poderwać w cholernie prymitywny sposób. Podczas trwania swojego małżeństwa takich sytuacji było o wiele mniej - obrączka działała jako straszak na mężczyzn. Teraz bez niej na palcu miała wrażenie, że aż z daleka widać, że jest singielką. A może to po prostu przez samotne siedzenie przy barze?
Czy była sama z wyboru czy z przypadku lub konieczności? Ciężko było stwierdzić w tym momencie. Lata temu wyobrażała sobie swoje życie w tym momencie zupełnie inaczej - mąż, dziecko, pies i piękny dom. Dzisiaj? Wiedziała już, że najważniejsze, aby była szczęśliwa sama ze sobą, bo każde inne podejście może ją zgubić. Nie szukała miłości. Nie szukała szczęścia. Obecnie w swoim życiu szukała po prostu przyjemności. Nie zastanawiała się nad niczym więcej, dochodząc do wniosku, że dawniej planując wszystko trafił szlag, więc czy był tego sens?
- Nie można jej używać tylko i wyłącznie do obrony przed jakimiś idiotami?- spytała unosząc brew i wytrzymując jego spojrzenie, którym sunął po całym jej ciele w ten bezceremonialny sposób, nawet się z tym nie kryjąc. Nie drgnęła. Nie skomentowała. Pozwoliła mu spojrzeć i ocenić. W końcu mężczyźni byli wzrokowcami, czyż nie?
Na znak kiwnięcia usiadła naprzeciwko , opierając się wygodnie z rękoma na podłokietnikach i zakładając nogę na nogę. Wpatrywała się w niego tak jak on w nią- analizując. Sama nie wiedziała po co tutaj przyszła. Nie czekał na jej podziękowania, nie próbował jej poderwać. Może właśnie to ją zaintrygowało? Nie oczekiwał od niej niczego w zamian. Delikatnie przechyliła głowę w bok, dokładnie obserwując jego oczy i twarz . Wydawał jej się młodszy od niej samej, może nawet o kilka lat. Czy już była tak stara, żeby umawiać się z młodszymi i to o kilka lat? Czy był sens się nad tym w ogóle zastanawiać?
Tym bardziej, że gdy mężczyzna się odezwał, zaskoczył ją niesamowicie. I to ten pociągający i intrygujący sposób. Brzmiał jak… ona sama, co było niezwykle ciekawe. Nie była w stanie powstrzymać lekkiego drgnięcia kącików ust słysząc coraz to kolejne scenariusze.
- Ciekawe teorie. Dziękuję za ich przedstawienie- pokiwała głową z uznaniem. - Może być jeszcze czwarty scenariusz, czyli przyszłam Ci zwrócić uwagę, że wcale nie potrzebowałam wsparcia i niepotrzebnie się wtrąciłeś- spojrzała na niego znacząco, ale zaraz uśmiechnęła się łagodnie. - Ale ten jest najgorszy ze wszystkich. Jego odrzućmy od razu-nie była przecież taka niewdzięczna. - Scenariusz numer jeden jest o tyle ciekawy, że jako kobieta chodząca samotnie po mieście wieczorami, chętnie przyjmę każdą wiedzę z samoobrony. Obstawiam na niego… 20%- zmarszczyła pod koniec brwi zastanawiając się , na ile prawdopodobny mógł być ten scenariusz. - Zostaje nam więc scenariusz numer dwa i trzy… Chociaż są one na tyle ciekawe, że można je zawsze połączyć ze sobą. Co o tym sądzisz?- spytała pochylając się nieco do przodu. Można by sądzić, że miała na celu kuszenie go swoim dekoltem, który był w tej pozycji bardziej uwydatniony. Ale nie, ona tylko sięgnęła po kieliszek z winem i z powrotem się wyprostowała upijając łyk alkoholu. Cóż, ten wieczór w końcu zaczynał się robić interesujący.


caspian marshall

i can't hold it, will you turn the music up?

: sob kwie 04, 2026 8:01 pm
autor: caspian marshall
Muzyka przepełniała lokal. Dźwięk rozmów innych ludzi popijających drinki - czy to na randce, spotkaniu biznesowym, czy rodzinnym wypadzie - mieszał się w jedną całość i wypełniał cały bar, w którym z jakiegoś powodu znalazł się Caspian i stojąca przed nim rudowłosa kobieta. Kącik jego ust lekko drgnął ku górze, gdy nie mógł przestać się jej przyglądać.- Może po prostu podoba mi się to, że wyróżniam się na tle innych i nie każdy ma laskę do samoobrony, hm?- Spojrzał na nią i dodał,- Zawsze możesz się zapatrzyć w gaz pieprzowy, a jak potrzebujesz bodyguarda to wiesz gdzie mnie szukać - Wzruszył ramionami, posyłając jej delikatny uśmiech.

Nie mógł ukrywać, że było na co patrzeć. Teraz, kiedy stanęła tuż przy nim, mógł stwierdzić, że nawet w obcasach była od niego niższa. Miała bardzo pociągającą figurę. I te usta… zatrzymał się na nich o chwilę za długo, zanim odwrócił wzrok i dolał sobie whisky do szklanki. Rozsiadł się wygodniej, zapraszając ją do dołączenia, po czym jego spojrzenie znowu automatycznie powędrowało ku jej nagim nogom, gdy zarzuciła jedną na drugą. Zabawne, jak podstawowymi stworzeniami byli mężczyźni, prawda? To nie miało znaczenia, że nie był zainteresowany żadnymi rozmowami ani relacjami, i tak miał swoje potrzeby. Instynkt podpowiadał mu jedno, gdy rozum mówił zupełnie co innego. Jeszcze do końca nie był pewien, której strony posłucha. Rzucił jej swoje teorie, dlaczego wydawało mu się, że do niego podeszła, i tylko czekał na reakcję, wciąż wpatrując się w jej oczy. Nadal trzymał szklankę whisky w dłoni, obserwując ją i oczekując odpowiedzi. Sposób, w jaki się wysławiała, pokazywał mu, że musiała być wykształconą kobietą. To nie był ten typ, który rzucał randomowymi slangami. Nie żeby mu to przeszkadzało, ale gracja i pewność siebie, z jaką do niego mówiła, jasno sugerowały, że nie bała się odpowiadać w taki sposób.

Słysząc słowa wydobywające się z jej ust, nachylił się delikatnie. Uśmiechnął się autentycznie - spodobała mu się jej odpowiedź. Tę drugą wersję odrzucił od razu. Nie obchodziła go. Wiedział po tym, jak się odzywała i z jakim spokojem siedziała wcześniej sama przy barze, że potrafiła poradzić sobie bez jego obrony. Obchodziło go tylko to, że chciała poznać go bliżej i z tą pewnością właśnie przyznała mu rację. Czuł, jak coś rozsądza go od środka. Powoli, podążając za nią, również nachylił się jeszcze bardziej do przodu, odkładając szklankę na stolik. Bezczelnie zjechał wzrokiem w dół, zerkając do środka jej dekoltu, a po chwili, jak gdyby nigdy nic, wyprostował się i wyciągnął kolejną fajkę z paczki. Odpalił ją, zaciągnął się i odłożył zapalniczkę na stół. Wypuścił dym z płuc po kilku długich sekundach i znowu spojrzał na nią. - Conrad. - Rzucił jej fałszywe imię bez cienia zawahania. W końcu i tak nigdy więcej jej nie zobaczy, więc po co miał silić się na jakiekolwiek udawane sympatie? - Należysz do tych kobiet, które szybko się przywiązują do mężczyzn, którzy wcale ich nie ratują z opresji, czy raczej do tych, które mają na swojej bucket list odhaczenie „przespać się z kulejącym kolesiem”? - zapytał bezpośrednio, bez owijania w bawełnę. Nie chciał marnować czasu. Podobała mu się, a noc była jeszcze młoda.

rudowłosa

i can't hold it, will you turn the music up?

: ndz kwie 05, 2026 1:39 am
autor: Mara Lakefield
W samotnym przychodzeniu do baru był taki plus, że można było bez większego problemu obserwować ludzi i wmieszać się w tłum. W takich lokalach i o tej porze, spotykali się ludzie z różnych powodów , a Mara jako psycholog, lubiła czasami z boku zerknąć na czyjeś zachowanie. Oceniała czy to była jedna z pierwszych randek czy może to para już z większym stażem. W końcu obserwacja ludzi, to jedna z kluczowych cech w jej zawodzie, a jednak nie potrafiła w żaden sposób ocenić swojego zachowania - nieraz wręcz irracjonalnego i dla samej siebie niezrozumiałego.
- A skąd wiesz czy nie mam gazu pieprzowego, ale chętnie poszerzę swoją wiedzę również o inne metody samoobrony?- uniosła znacząco brew, ale zaraz pokręciła głową. - Bodyguard? Eh, brzmi tandetnie- nie była z niej żadna celebrytka ani tak majętna osoba, aby posiadać swojego ochroniarza. Mieć jakiegoś faceta, który łazi za Tobą non stop i zwraca Ci uwagę, gdy robisz coś nie tak? Nie brzmi zachęcająco .
I po tej wymianie zdań powinna mu podziękować i odejść. Wrócić do domu, wziąć prysznic i pójść grzecznie spać. Mężczyzna jej nie podrywał. Ona sama dopóki do niego nie podeszła, nawet nie wiedziała jak wygląda oprócz tego, że kuleje. Po co więc stała i wskazywała znacząco na fotel naprzeciwko niego? Po cholerę siadała na nim zakładając nogę na nogę, czując jak jego wzrok bada jej ciało. Ocenia. To nie tak, że przyszła tutaj dzisiaj kompletnie niezainteresowana spotkaniem kogoś ciekawego, z którym mogłaby spędzić miły wieczór. To nie był jej cel na dzisiaj, ale też nie wykluczała takiej ewentualności . Tamtej dwójce dosyć prędko podziękowała, bo od samego początku byli takimi degeneratami, że szkoda jej było chociażby kiwnąć na nich palcem. Tacy byli najgorsi - im więcej szczekali, tym byli gorsi w łóżku. Jeszcze była ich dwójka? Bo co? Bo jeden nie byłby w stanie sprostać jej oczekiwaniom? Żałosne.
Dlatego, kiedy Caspian bacznie obserwował jak materiał sukienki układa się na jej ramionach i podwija na udach, ukazując znaczną część nagiego ciała, poczuła pewien dreszcz na plecach. Nic nie mówił. Zastanawiał się. Myślał. A Mara uwielbiała inteligentnych mężczyzn. Nie było nic bardziej pociągającego niż gra wstępna poprzedzona odpowiednią rozmową, półsłówkami, niedopowiedzeniami. W dodatku nie patrzył na nią jak na bezbronną zwierzynę, a kogoś równego sobie. Dlatego nie drgnęła, nie zwróciła uwagi, a pozwoliła mu na ten badawczy wzrok, który sama odwzajemniła. Dłuższe włosy dodawały mu wdzięku buntownika , który świetnie pasował do czarnego garnitury. Miał już bardziej wyostrzone rysy twarzy, ale w porównaniu do ostatniego mężczyzny, z którym była, nie dało się ukryć, że był młodszy. A ona jeszcze nigdy nie była z młodszym. - Marianne- kiwnęła głową w odpowiedzi na jego imię. Nie miała pewności czy podał jej prawdziwe. Głos miał szybki, pewny, ale lata doświadczenia nauczyły ją, że to mogło być niezła zmyłka.
Jego bezpośredniość tańczyła na granicy dobrego smaku, ale wciąż się na niej utrzymywała. Czy jego pytanie nie brzmiało jak ładniejsza wersja „Ruchasz się czy trzeba z Tobą chodzić?. Ledwie powstrzymała usta od uśmiechu, więc po prostu się skrzywiła.
- Oba typy brzmią paskudnie- i nie musiała wcale przed nim grać w tym momencie. To były jej szczere przemyślenia. - Przywiązywać się do facetów? I to takich , którzy nie są tym zainteresowani? Jeden rozwód brzmi jak pomyłka, ale dwa to jest to już żałosne- czy się domyśli, że jest rozwódką? - Tworzenie listy z typami facetów, z którymi miałabym się przespać? Brzmi również jak dosyć duże ograniczenie- wzruszyła ramionami i upiła kieliszek wina, który następnie odstawiła. Wiedziała jak wygląda jej dekolt z tej pozycji i pamiętała, że wcześniej zwróciła na niego uwagę, więc się nie spieszyła.- A co jeżeli jestem po prostu kobietą ciekawą świata i ludzi oraz głodną nowych doznań?- powoli zaczęła się prostować przyglądając mu się uważnie podczas jego pytania



caspian marshall

i can't hold it, will you turn the music up?

: ndz kwie 05, 2026 9:20 pm
autor: caspian marshall
Automatycznie zerknął na zegar wiszący nad barem. 21:30. Noc była jeszcze młoda, a on tak naprawdę nie miał żadnych planów poza spędzeniem samotnego wieczoru w swoim ogromnym, pustym mieszkaniu. Tak szczerze mówiąc - ten wieczór okazał się jednym z najbardziej interesujących, jakie przytrafiły mu się od bardzo dawna. Nie dość, że miał okazję analizować, co tak naprawdę myśli i jak zachowuje się ta kobieta, to jeszcze czuł dziwne, niemal elektryzujące wrażenie, że ona robi z nim dokładnie to samo. Może się mylił? Może po prostu patrzyła na niego z czystą ciekawością, zastanawiając się, co mu się stało? A może w duchu kpiła z garbka na jego nosie albo z tych 'znaków piękności' rozrzuconych po jego twarzy jak atrament na kartce papieru, kiedy ktoś zbyt mocno potrząśnie piórem i przypadkowe kropki rozpryskują się chaotycznie po białej kartce? Albo najprościej - nudziła się, a on był po prostu jedną z ciekawszych osób w tym lokalu. Nie miał pewności w żadnej z tych kwestii i nie zamierzał pytać. Zdecydował więc po prostu pójść z tym dalej i sprawdzić, jak ta noc naprawdę się potoczy.

Uśmiechnął się delikatnie na jej odpowiedź. - Będę miał to na uwadze - rzucił, choć na końcu języka aż go kusiło, żeby dodać; nauczę cię jak będziesz grzeczną dziewczynką. W ostatniej chwili się jednak powstrzymał. Prychnął cicho pod nosem, gdy usłyszał jej komentarz o bodyguardzie. Szczerze? Trochę zakłuło to w jego dumnym ego. Myślał, że był cholernie smooth, kiedy to powiedział, a ona nazwała to tandetnym. Może i była to racja. Ale serduszko Caspiana leciutko się zacisnęło. Przejechał dłonią po włosach, nie odrywając od niej wzroku, próbując rozgryźć, co tak naprawdę dzieje się w jej głowie. Zastanawiał się, kim jest, ile ma lat, czym się zajmuje… choć tak naprawdę po części wcale go to nie obchodziło. Ciekawość jednak była silniejsza. Coś mu mówiło, że gdyby usłyszał od niej prawdę, to mógłby się nieźle zaskoczyć.
Przedstawiając się fałszywym imieniem, chciał zachować pewien poziom incognito. Nie był pewien, jak ta noc się potoczy, a nie miał ochoty, żeby później wyszukiwała go w mediach społecznościowych tylko dlatego, że coś jej obiecał i nie dotrzymał danego jej słowa. Wlał już w siebie tyle alkoholu, że nie był pewien, czy jutro w trzeźwości będzie chciał odpowiadać za swoje słowa i czyny. Musiał uważać. - Ładne imię. Pasuje do ciebie - odparł, zerkając na nią z lekkim uśmiechem. W głowie przetaczały mu się różne warianty... Marianne, Maria, Marie… Mara… - Patrzył na nią przez chwilę, po czym, żeby nie marnować czasu, po prostu rzucił propozycję, która tliła mu się w głowie od momentu, kiedy do niego podeszła. Dwoje atrakcyjnych ludzi siedzących przy stoliku, nie znają się, a jednak w powietrzu wyraźnie czuć chemię i napięcie. Czemu, do cholery, miałby z tego nie skorzystać?

Uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź. Podobało mu się to, że nie zgadzała się z nim w żadnym tego słowa znaczeniu. Po części miała rację, ale Caspian nie miał w zwyczaju błagać ani zachowywać się jak desperat. Nie powiedziała jednak 'nie' do jego propozycji. Była ciekawa świata, hm? Interesujące… - pomyślał. Odsunął papierosa na brzeg popielniczki, podniósł szklankę i upił spory łyk whisky. Chwilę później wysunął ją w jej kierunku w geście toastu.- Marianne, skoro jesteś ciekawa świata… - zaczął niskim głosem - to może chciałabyś zaznać jego kawałka w moich ramionach? Obiecuję, że pokażę ci naprawdę zajebiście dobry czas. - Uniósł brew, patrząc jej prosto w oczy z tym niebezpiecznym, lubieżnym uśmieszkiem. Po sekundzie jego wzrok zjechał chamsko, powoli i bez najmniejszego skrępowania w dół jej ciała. Zatrzymał się dłużej na biuście, potem na krągłościach bioder i w końcu na tych seksownych nogach. Potrzebował tego. Potrzebował prostej odpowiedzi: tak czy nie. Wiedział, kiedy warto naciskać, a kiedy się wycofać. Na razie jej ciało nie mówiło 'nie'. A on zamierzał sprawdzić, jak daleko ta ciekawość świata naprawdę ją zaprowadzi.

marianne

i can't hold it, will you turn the music up?

: pn kwie 06, 2026 10:57 pm
autor: Mara Lakefield
Nie miała na celu urażenia go swoją opinią o bodyguardzie, ale Marę cechowała spora bezpośredniość. Momentami była wręcz brutalna w swojej szczerości, chociaż miała swoje tajemnice, które potrafiła dochować. Jednak za rudym kolorem włosów, szedł także jej niewyparzony język, w którego czasami powinna się ugryźć. Czy tak powinno być i tym razem? Niekoniecznie. Nie musiała się zgadzać z tym co mówi Caspian i nie musiała za to przepraszać.
Dostrzegła jednak to prychnięcie, które nieco zmarszczyło jej brwi. Zastanawiała się. Do tej pory w dniu dzisiejszym bardziej się skupiła na własnej samotności wśród małego tłumu ludzi. Nie miała ochoty na rozmowy czy flirty czy po prostu obserwację obcych ludzi. Jednak jakaś niewidzialna siła skłoniła ją, aby podeszła do mężczyzny, a to co od niego biło zachęciło ją, aby pozostała przy jego stoliku na nieco dłużej. Nie była w stanie od razu rozgryźć , co to takiego było i może to właśnie budziło jej największą ciekawość? Nie był taki oczywisty i prosty jak większość osób wokół. Biła od niego tajemniczość, ale co najlepsze - znudzenie wymieszane ciekawością. Jakby był znudzony tym, że jest czegoś ciekawy. Mara nie potrafiła go rozgryźć i to się jej najbardziej podobało. Uwielbiała zagadki. Uwielbiała nietuzinkowych mężczyzn. Jeżeli miała z nimi spędzać czas, to nie z byle kim. Nawet jeśli mężczyzna wydawał jej się na pierwszy rzut oka trochę młodszy od niej, to nie było to dla niej żadną przeszkodą. Prawdopodobnie dzięki temu będzie miał lepszą kondycję niż jej poprzedni partnerzy, pomimo laski przy sobie.
Dlatego Mara siedziała wpatrując się w niego i wytrzymując jego spojrzenie. Czuła jak ją obserwuje i analizuje tak jak ona jego. Jakby przeprowadzali wewnętrzną dyskusję. Lakefield ani trochę to nie peszyło ani nie drażniło. Wręcz przeciwnie - ekscytowało. Było w tym coś elektryzującego i chciała się dowiedzieć, co to takiego było. A jaki był inny sposób na to jak po prostu się zgodzić na jego propozycję? Nie była jednak kobietą, która teraz uśmiechnie się od ucha do ucha i zacznie skakać z radości z tego powodu. Nie. Nie była jedną z tych żałosnych kobiet. Za to w międzyczasie sięgnęła po kieliszek z winem również unosząc go w geście toastu i opierając się wygodnie o fotel, upiła łyk.
- Jesteś tak skory do składania obietnic?- spytała trochę retorycznie unosząc znacząco brew z lekkim uśmiechem. - Dosyć odważna obietnica- uśmiech nieco zmył się z jej twarzy. Zamiast tego widać było, że zastanawia się nad odpowiedzią. Skoro on bezczelnie oceniał ją wzrokiem, nie zamierzała pozostać dłużna. Mając łokieć oparty o podłokietnik fotela, przyglądała się uważnie jego twarzy - w tym świetle nie dostrzegała żadnego garba na nosie, ale z kolei z oczu biło pewne niebezpieczeństwo, które wywołały w niej przyjemne dreszcze w tym momencie. Następnie zjechała wzrokiem na tors oceniając, czy byłby w stanie ją odpowiednio mocno chwycić. Na koniec przemknęła spojrzeniem na jego palce - czy były odpowiednio sprawne? Tyle pytań w jej głowie, których odpowiedzi była tak ciekawa.
- Byłabym szalona i niepoważna, gdybym z niej nie skorzystała- odpowiedziała w końcu, gdy na chwilę powróciła do jego tęczowek, w międzyczasie pochylając się do przodu. Przedramiona oparła luźno o kolana, pozwalając by jej biust uwydatnił się jeszcze bardziej. Skoro tak bardzo był go ciekawy, nie będzie taka niemiła. - W takim razie drogi Conradzie. Gdzie i którą część świata chciałbyś mi pokazać?- a pytając się o to, bezczelnie zjechała na krocze, oceniając czy pod materiałem spodni kryła się ta owa część, która zaspokoiłaby jej ciekawość.


caspian marshall

i can't hold it, will you turn the music up?

: wt kwie 07, 2026 2:31 pm
autor: caspian marshall
Miłość była dla niego tematem tabu. Czymś, czego nigdy nie zaznał, czymś absolutnie nieosiągalnym. W pewnym sensie mógłby to porównać do zakazanego owocu z ogrodu Edenu. Kusiło go czasem, by zerwać to cholerne jabłko jak Adam, wgryźć się w nie i poczuć tę słodką rozkosz, doznać nagłego strzału euforii… tylko wiedział, że ta słodycz bardzo szybko zamieni się w gorycz. A Caspian nienawidził gorzkiego.
Kącik jego ust drgnął, gdy zorientował się, że wcale nie była nieśmiała. Konfrontowała go - nie słowami, lecz spojrzeniem. To wystarczyło, by jego serce co chwilę uderzało mocniej. Można było o nim powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest kłamcą. Jak coś mówił, to miał to na myśli i mówił szczerze. Zabawy w gierki, półsłówka i niedopowiedzenia nie były w jego stylu. Szkoda mu było czasu, który i tak po wypadku wydawał się cholernie krótki. Każde rwanie w nodze mu o tym przypominał... że nie jest z metalu i nie jest niezniszczalny. - Sama się przekonasz - odparł, biorąc kolejny łyk whisky. Zerknął w jej oczy, które powoli śledziły każdy centymetr jego ciała, jakby starała się ocenić, czy jest tylko mocny w gębie, czy naprawdę da jej zajebisty czas. Poczuł przyjemne ciepło rozlewające się w okolicach lędźwi, kiedy oznajmiła, że jest za jego propozycją. Idealnie. Kurwa idealnie, pomyślał. Dopił whisky do końca i z impetem odstawił szklankę na stół. Uśmiechnął się lubieżnie, widząc, jak jej wzrok zatrzymuje się na okolicy jego krocza.- Nie martw się, z chęcią ci pokażę - powiedział, patrząc na nią już nie tylko brązowymi tęczówkami, ale spojrzeniem drapieżnika. Miał ochotę ją zjeść, schrupać, pokazać jej świat w taki sposób, że każdy zapach papierosów i smak whisky na języku będzie jej przypominał o nim - i automatycznie zaciskał uda.

Wyjął portfel, rzucił na stół kilka banknotów razem z napiwkiem. Chwycił laskę, ścisnął mocno uchwyt i wstał. Zrobił dwa kroki w jej stronę, złapał ją za dłoń i bez słowa pociągnął za sobą. Nie chciał, żeby cokolwiek go teraz rozpraszało. Szedł powoli, skupiając się na tym, by dobrze stawiać nogę i na tym, jak delikatna była jej dłoń w jego uścisku. Gdy wychodzili z lokalu, machnął laską w stronę taksówki. Auto zatrzymało się chwilę później. Wsiadł, ciągnąc ją za rękę. Rozsiadł się wygodnie, ułożył laskę z boku i spojrzał na taksówkarza.- Hotel X. Zgłośnij muzykę, nie oglądaj się za siebie. Nas tu nie ma, rozumiesz? - Taksówkarz tylko kiwnął głową i podkręcił głośność.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

i can't hold it, will you turn the music up?

: wt kwie 07, 2026 4:10 pm
autor: Mara Lakefield
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



caspian marshall