herbs
: ndz mar 29, 2026 7:53 pm
Lian Mei
Przyjazd do Toronto okazał się być dla Luny przeogromnym szokiem kulturowym. Nie dość, że powitał ją śnieg, chłodna aura, to wszyscy okazywali się być jacyś grzeczni. Nie była w stanie tego pojąć. Nikt nie witał się z nią tak otwarcie jak w Las Vegas, a znalezienie kasyna sprawiało jej trudność. Bała się wychodzić poza pensjonat. Od razu gubiła się, za to powrót do domu okazywał się sporym wyzwaniem. Cokolwiek miało ją czekać w tym mieście, to szczerze miała go powoli dosyć. Jedynie Leo okazał się jej jedynym stałym punktem, ale nie był tak zabawowy, a na wiadomość o rozwodzie mina zdecydowanie jej zrzedła. Nawet miała ochotę na powrót do Las Vegas, tyle że nie miała za co. Pewnie dlatego obkleiła wszystkie budynki dookoła pensjonatu Rosenhalla z reklamą. Jej jako przecudownej wróżki, ale nie ujęła w ulotce wróżenia z genitaliów. Miała wrażenie, że w Toronto są jeszcze dziwniejsi ludzie niż w Las Vegas. Druga dotyczyła jej zielarskich umiejętności, jakieś zapasy ziół wzięła ze sobą z domu, a kolejne czekały na sprowadzenie. Ogromnie się zdziwiła, kiedy ktoś w końcu postanowił do niej napisać. Jednak Toronto zacznie rozumieć jej magię.
Umówiła się z nieznanym mężczyzną w jednej z kawiarni niedaleko pensjonatu. Przymknęła przez moment oczy, delektując się oczekiwaniem. Ta chwila wydawała się trwać wiecznie, ale finalnie ktoś się do niej przysiadł. Otworzyła ślepia, lustrując mężczyznę wzrokiem. Nie był sławny, chociaż całkiem uroczy, kiedy na niego patrzyła. Spuściła wzrok na torebkę, a więc ten mężczyzna potrzebował traganka, dzięgiel, rehmanię oraz głożynę.
— Dzień dobry, nazywam się Luna — przedstawiła się, cały czas spoglądając badawczo. Miała wrażenie, że gdzieś go widziała, ale nie była w stanie pojąć, w którym kościele do niej dzwoniło. — czy właśnie zostałam twoją nową zielarką? — dopytała, przekręcając delikatnie głowę. Musiała mieć pewność, że to mężczyzna został jej nowym klientem.
Przyjazd do Toronto okazał się być dla Luny przeogromnym szokiem kulturowym. Nie dość, że powitał ją śnieg, chłodna aura, to wszyscy okazywali się być jacyś grzeczni. Nie była w stanie tego pojąć. Nikt nie witał się z nią tak otwarcie jak w Las Vegas, a znalezienie kasyna sprawiało jej trudność. Bała się wychodzić poza pensjonat. Od razu gubiła się, za to powrót do domu okazywał się sporym wyzwaniem. Cokolwiek miało ją czekać w tym mieście, to szczerze miała go powoli dosyć. Jedynie Leo okazał się jej jedynym stałym punktem, ale nie był tak zabawowy, a na wiadomość o rozwodzie mina zdecydowanie jej zrzedła. Nawet miała ochotę na powrót do Las Vegas, tyle że nie miała za co. Pewnie dlatego obkleiła wszystkie budynki dookoła pensjonatu Rosenhalla z reklamą. Jej jako przecudownej wróżki, ale nie ujęła w ulotce wróżenia z genitaliów. Miała wrażenie, że w Toronto są jeszcze dziwniejsi ludzie niż w Las Vegas. Druga dotyczyła jej zielarskich umiejętności, jakieś zapasy ziół wzięła ze sobą z domu, a kolejne czekały na sprowadzenie. Ogromnie się zdziwiła, kiedy ktoś w końcu postanowił do niej napisać. Jednak Toronto zacznie rozumieć jej magię.
Umówiła się z nieznanym mężczyzną w jednej z kawiarni niedaleko pensjonatu. Przymknęła przez moment oczy, delektując się oczekiwaniem. Ta chwila wydawała się trwać wiecznie, ale finalnie ktoś się do niej przysiadł. Otworzyła ślepia, lustrując mężczyznę wzrokiem. Nie był sławny, chociaż całkiem uroczy, kiedy na niego patrzyła. Spuściła wzrok na torebkę, a więc ten mężczyzna potrzebował traganka, dzięgiel, rehmanię oraz głożynę.
— Dzień dobry, nazywam się Luna — przedstawiła się, cały czas spoglądając badawczo. Miała wrażenie, że gdzieś go widziała, ale nie była w stanie pojąć, w którym kościele do niej dzwoniło. — czy właśnie zostałam twoją nową zielarką? — dopytała, przekręcając delikatnie głowę. Musiała mieć pewność, że to mężczyzna został jej nowym klientem.