Are we still doing this?
: pn mar 30, 2026 6:53 am
Prawie się spóźnił, a nigdy się nie spóźniał, okay?
Podjechał pod niego, jak miał w zwyczaju, tym razem kierując się do tej zbyt dużej i zwykle zbyt zatłoczonej galerii, która miała chyba każdy sklep na ziemi.. Z jakiegoś powodu, mimo wszystkich zawirowań życiowych Marshalla, wyraźnie nadal planowali jego ślub? No okay, Theo nie miał zamiaru oceniać, nawet jeśli tego konkretnego dnia był w raczej bojowym nastroju. Głęboka zmarszczka między jego brwiami nie znikała, spięta szczęka nie miała wyraźnie zamiaru się rozluźniać, ale to nic; postanowił po prostu skupić się na Charliem i być dobrym chyba-przyszłym świadkiem, a przynajmniej spróbować.
- Więc... Wiesz dokładnie, gdzie mamy iść, czy musimy sprawdzać? - założył, że jego nepo baby przyjaciel nie będzie wybierał z gotowców w średnim marginesie..? Nie zdziwiłby się wcale, gdyby ciągnął go do miejsca, w którym trzeba było się umawiać na konkretną godzinę, mimo że ich książki były otwarte przez idiotycznie wysoką cenę, bo zwykli śmiertelnicy przekręciliby się na widok metki. Absolutnie nie byłby to wybór Theo, ale hey, nie byli przyjaciółmi dlatego, że mieli podobny gust, prawda? - Dzisiaj będą z nas ściągać miary, czy będziesz coś konkretnego wybierał? Absolutnie zapomniałem, że to dzisiaj, wybacz.. - źle mu trochę było z tym, że nie pamiętał i nawet nie miał zamiaru szukać wymówek. Niby jakieś miał, nie? Zaczynał tą nową rzecz ze strażą pożarną, pracował jak zawsze zbyt dużo i do tego wszystkiego przez moment testował, czy może byłby w stanie umawiać się na boku z jakąś kobietą. I w sumie szło mu nieźle! W większości. To ostatnie nie mogło wypalić przez absolutną niezgodność podstaw osobowości i podejścia do świata, ale była to trochę jego wina, że ogarnął się tak późno. Nie można mieć wszystkiego.
Korciło go też, żeby zapytać Charliego o ten ostatni raz, kiedy pisał do niego, prosząc o przykrywkę na noc, jakby mieli znów po szesnaście lat, ale.. Czy rzeczywiście chciał wiedzieć? Ciśnienie tego dnia już sobie podniósł wystarczająco wcześniej i o ile chętnie posłuchałby o jego nowej, ekscytującej przygodzie z panią rezydent, o tyle byłoby to chyba trochę dziwne, zważywszy, że przyjechali odkreślać kolejne rzeczy na liście w przygotowaniach do ślubu Marshalla.. Nie z panią rezydent. Huh. Tak, to było dość problematyczne.
Charlie Marshall
Podjechał pod niego, jak miał w zwyczaju, tym razem kierując się do tej zbyt dużej i zwykle zbyt zatłoczonej galerii, która miała chyba każdy sklep na ziemi.. Z jakiegoś powodu, mimo wszystkich zawirowań życiowych Marshalla, wyraźnie nadal planowali jego ślub? No okay, Theo nie miał zamiaru oceniać, nawet jeśli tego konkretnego dnia był w raczej bojowym nastroju. Głęboka zmarszczka między jego brwiami nie znikała, spięta szczęka nie miała wyraźnie zamiaru się rozluźniać, ale to nic; postanowił po prostu skupić się na Charliem i być dobrym chyba-przyszłym świadkiem, a przynajmniej spróbować.
- Więc... Wiesz dokładnie, gdzie mamy iść, czy musimy sprawdzać? - założył, że jego nepo baby przyjaciel nie będzie wybierał z gotowców w średnim marginesie..? Nie zdziwiłby się wcale, gdyby ciągnął go do miejsca, w którym trzeba było się umawiać na konkretną godzinę, mimo że ich książki były otwarte przez idiotycznie wysoką cenę, bo zwykli śmiertelnicy przekręciliby się na widok metki. Absolutnie nie byłby to wybór Theo, ale hey, nie byli przyjaciółmi dlatego, że mieli podobny gust, prawda? - Dzisiaj będą z nas ściągać miary, czy będziesz coś konkretnego wybierał? Absolutnie zapomniałem, że to dzisiaj, wybacz.. - źle mu trochę było z tym, że nie pamiętał i nawet nie miał zamiaru szukać wymówek. Niby jakieś miał, nie? Zaczynał tą nową rzecz ze strażą pożarną, pracował jak zawsze zbyt dużo i do tego wszystkiego przez moment testował, czy może byłby w stanie umawiać się na boku z jakąś kobietą. I w sumie szło mu nieźle! W większości. To ostatnie nie mogło wypalić przez absolutną niezgodność podstaw osobowości i podejścia do świata, ale była to trochę jego wina, że ogarnął się tak późno. Nie można mieć wszystkiego.
Korciło go też, żeby zapytać Charliego o ten ostatni raz, kiedy pisał do niego, prosząc o przykrywkę na noc, jakby mieli znów po szesnaście lat, ale.. Czy rzeczywiście chciał wiedzieć? Ciśnienie tego dnia już sobie podniósł wystarczająco wcześniej i o ile chętnie posłuchałby o jego nowej, ekscytującej przygodzie z panią rezydent, o tyle byłoby to chyba trochę dziwne, zważywszy, że przyjechali odkreślać kolejne rzeczy na liście w przygotowaniach do ślubu Marshalla.. Nie z panią rezydent. Huh. Tak, to było dość problematyczne.
Charlie Marshall