Strona 1 z 1

enigmatic meeting

: pn mar 30, 2026 9:54 am
autor: Sierra Valencia
#1
Miała do niego dziwnego rodzaju słabość. Nie było faceta, który tak łatwo potrafiłby namówić ją, by w środku nocy sprawdzała jego podejrzenia. Kiedy go poznała, nie miała świadomości, że jest gliną, ale z biegiem czasu wolała mieć go po swojej stronie. Nie wychodziła z cienia, a gdyby zaczęła zachowywać się podejrzanie, obawiała się, że mógłby ją sprawdzić. Co prawda pewnie nic by nie znalazł - nie wydawało jej się, żeby na jakimkolwiek miejscu zbrodni zostawiła swoje ślady. Kiedy włamywała się do policyjnych baz danych, nigdy ich tam nie odnajdywała.
Pogoda tej nocy była upierdliwa. Wiosenny deszcz nie padał - napierdalał z nieba. Krople były tak duże, że Sierra bała się, czy przypadkiem nie narobią jej siniaków. Podjechała bez włączonych świateł, a kiedy zobaczyła jego samochód, od razu wyskoczyła ze swojego i pognała w jego kierunku.
- ¡Por el amor de Dios! Czy to naprawdę nie mogło poczekać? - Tak brzmiało jej przywitanie, kiedy otworzyła drzwi jego samochodu od strony pasażera i usadowiła się w fotelu. Przeczesała palcami falujące, wilgotne włosy, które zdążyły namoknąć, mimo że na zewnątrz pokonała tylko kilka kroków.
- Masz nocną zmianę czy jak? - zapytała, zerkając na swój zegarek. Było kilka minut po pierwszej, a ona zjawiła się w ich stałym miejscu najszybciej, jak tylko mogła. Jego głos przez telefon mocno ją zaniepokoił, zwłaszcza że wcześniej zazwyczaj dawał jej trochę czasu, żeby spokojnie przygotowała to, o co prosił. Skurczybyk miał przez to u niej sporo przysług, z których na razie nie miała zamiaru korzystać. Postanowiła, że nie będzie brać od niego pieniędzy, a on mógł traktować ją jak informatorkę, której nie musiał raportować z imienia i nazwiska. Wiedziała, że policja tak działa. Ona w wojsku również miała czasem kontakty, których nie podawała w ten sposób. Na tym polegała część wywiadowcza.
- Co mogę dla ciebie zrobić, Nate? - zerknęła na niego, czekając na konkrety. W końcu nie mają całej nocy, a on przez telefon był wyjątkowo enigmatyczny.

Nathaniel Mayfield

enigmatic meeting

: pn mar 30, 2026 4:22 pm
autor: Nathaniel Mayfield
Ta znajomość wyskoczyła mu trochę znienacka, jedna oferta pomocy i jedno durne koło, którego opona strzeliła podczas jazdy. Nie oczekiwał cudów po pierwszym spotkaniu, ów kawa w ramach podziękowania i każdy może rozejść się w swoją stronę. Nie szukał informacji na jej temat, nie sprawdzał jej w systemie jak to czasami miał w zwyczaju gdy podpowiadał mu coś nos gliny. Może uśmiałby się po pachy gdyby poznał ją dokładnie, to czym mogła się trudnić za dnia, a czym w nocy. Gdy jednak wiedział, że co nieco potrafi, ta magia z komputerami, których on nie umiał rozgryźć - przyznał sam przed sobą, że z tej znajomości może coś wyniknąć. W teorii zawsze pierwsze co widział to kobiece piękno i... dusze, ale tutaj o dziwo nie miał aż takiego ciągu na romanse czy ceregiele. Jeszcze...
Dzisiaj miał trochę roboty w terenie, rozgrzebywał stare kontakty i zasłuchiwał się w tor życia ulicy, proste ale skuteczne gdy chce się usłyszeć to co potrzeba. On nie uwierzył w winę niepowodzenia akcji ze strony innego gliny, sam oddany służbie tracił rezon i gubił może orientacje, albo za bardzo ufał. Cynk o przekupionym policjancie nie rozszedł się echem, góra dwie osoby oprócz niego badały ten trop w ciszy. W jego głowie zagrał jeden pomysł, jedna możliwość dająca jakiś trop ale właśnie - nic nie mógł zrobić spod ramienia swojego numeru odznaki czy nazwiska, nawet jeśli był inspektorem. Potrzebował więc drobnych i sprawnych kobiecych dłoni, palców które potrafią wniknąć do systemu bez wykrycia i szkody.
Pogoda nie rozpieszczała tego wieczoru, ale to była aura którą uwielbiał i która czasami pomagała zmyć trop, wykurzyła z ulic ludzi skłonnych schować się w ciepłym zaciszu. Dla niego to był moment idealny na małe śledztwo poza książkowym działaniem, od którego i tak jako jeden z tych wyżej postawionych glin, sam zaczął odchodzić co raz częściej. Grzało go to co sobie ktoś pomyśli, on miał robotę do zrobienia.
- To są te kulisy tejże znajomości, niestety mała. - przyznał, gdy w końcu wślizgnęła się do jego auta, faktycznie zmoczona nieco bardziej niż można by przypuszczać. Ulewne Toronto dawał zasłonę dymną, ruch zmniejszony, mniejsza szansa na wykrycie ich nocnego działania.
- Już Ci kiedyś to mówiłem. Policjantem się jest, a nie bywa. To robota na dwadzieścia cztery godziny i siedem dni w tygodniu. - stwierdził miękko, przełykając nieco mocniej ślinę z prostego nawyku - powinien już wypalić papierosa a jednak wciąż z tym zwlekał. Tapicerka cierpiąca i duszący dym w środku samochodu? No, thanks.
Przez moment bił się jeszcze z myślami czy aby na pewno powinien szukać w niej pomocy, pokazywać jej to wszystko co w teorii można by nazwać nielegalnym działaniem. Miał jednak szczerze to wszystko w dupie bo i tak na końcu bycie gliną kapusiem było gorsze niż taki ruch wykonany przez Mayfielda. Sięgnął więc sprawnie na tylną kanapę samochodu po walizkę, która znana była w jego kręgu jako pokładowy komputer każdego radiowozu. Może to dziwne, że tak sobie z nim śmigał ale jako inspektor mógł dużo i..o wiele, wiele więcej. - Mam zagwozdkę do rozgryzienia w postaci jednego gliny. Zgaduje, że dostał hajs za cenną informację o naszym nalocie. Dilerzy wiedzieli, że wpadniemy i mieli nagraną drogę ucieczki co do metra. Interesuje mnie czy mogę coś na tym znaleźć. Usunięta lokalizacja czy nagranie. - mówiąc to poklepał w czarną plastikową walizkę, która aktualnie spoczęła na jego kolanach. Był może i dobrym gliną ale technologiczną amebą, wszystko co potrafił to działanie w terenie, pościgi i bójki. Jeśli przychodziło do komputera czy baz i raportów na nim, miękł jak faja. Niestety.


Sierra Valencia

enigmatic meeting

: pn mar 30, 2026 4:47 pm
autor: Sierra Valencia
Policjant z bożej łaski się znalazł. Wierny konstytucji i amerykańskiej fladze. W jej mniemaniu popełniał ten sam błąd co jej ojciec. Był wierny czemuś, co jednym pstryknięciem mogło wyrzucić go na inną orbitę i nawet nie zdążyłby mrugnąć. System zawsze przetrwa, jego elementy niestety mają datę przydatności.
- Mała? - uniosła brew, gotowa w każdej chwili wysiąść z samochodu i się zmyć. - Mała to jest twoja pała, Mayfield.
Może nie była modelką, ale bez przesady. Nie czuła się krasnalem ze swoim wzrostem. Przywykła do różnego rodzaju docinek w końcu bycie kobietą w wojsku, i to w tak wymagającej jednostce, było rzadkością. Musiała się nasłuchać, zanim zdobyła odpowiednie zaufanie. Jednak „Mała” albo „Maleńka” pozwoli mówić tylko swojemu facetowi i to wyłącznie wtedy, gdy będzie miała dobry humor.
- Ty po prostu nie masz nic poza tym. Żadnej kobiety, żadnych dzieci, nawet chęci do podróżowania. Pracoholik - ostatnie słowo dodała już ciszej, bardziej do siebie niż do niego.
Mógł jej opowiadać, co tylko chciał i ile chciał. Z drugiej strony przypominał jej ojca ten też wierzył w system. Był policjantem, a nie tylko nim bywał, i był wyjątkowo przywiązany do odznaki. Wierności kolumbijskiej fladze jednak jej nie wpoił. Niestety.
Czekała, co też zaprezentuje jej inspektor. Jaki to będzie nowy gadżet, bo często prosił ją o wyciąganie informacji z różnych dziwnych miejsc i urządzeń. Nie spodziewała się, że pozwoli jej położyć ręce na tak strzeżonym „skarbie” jak komputer pokładowy radiowozu.
- Przecież to zajmie wieki - mruknęła, wyobrażając sobie ogrom danych, jakie taki system musiał przechowywać.
Jęknęła cicho i sięgnęła do wewnętrznej kieszeni, wyciągając swój „magiczny” pendrive — nośnik, który zawierał chyba każdy program, jaki kiedykolwiek uratował jej skórę.
- Dawaj to.
Wzięła od niego skrzynkę i otworzyła ją na kolanach. System był prosty, miał jedynie zapisywać informacje.
- Jaki dzień albo zakres czasu? Coś konkretnego? Najpierw sprawdzę, czy coś zostało usunięte, a potem, czy ktoś nie próbował tu niczego ruszać.
Bez wskazówek mogła równie dobrze szukać igły w stogu siana. Stosy plików, różne bazy danych…
- Powiedz tyle, ile możesz. Jeśli nie dasz mi nic więcej, nie mam pojęcia, na co właściwie patrzeć. Konkret, poza tym, że jakieś anomalie i odstępstwa od normy.
Naciskała go, chcąc zawęzić obszar poszukiwań. Nie mogła przecież szukać czegoś, nie wiedząc czego. Wiedziała, że miał opory przed zdradzaniem szczegółów - co było całkiem logiczne. Powinien jednak pamiętać, że nie prosił jej o przysługę po raz pierwszy… ani nawet trzeci.

Nathaniel Mayfield

enigmatic meeting

: pn mar 30, 2026 5:46 pm
autor: Nathaniel Mayfield
Słysząc pewnie jej słowa nieco się zdziwił jej formą i samym językiem, co ogólnie trochę go rozbawiło. Najwyraźniej jeszcze nie poznał jej tak bardzo jak ona rozgryzła jego po paru zdaniach, proste. On sam nieco zafiksował się na polu bitwy, był oddany pracy przez chore ambicje i jeden pieprzony wieczór, który zabrał mu kogoś ważnego. Nie wiedziała jednak, że Nathaniel wybrał inną drogę niż tą jaką dla niego szykował ojciec, że odciął się od nazwiska i rodzinnej firmy architektonicznej dla wyższych celów i mocy sprawczej.
Zachichotał nieco mocniej, opierając się mocniej o fotel auta. - Naprawdę? Najpierw polecam Ci ją zobaczyć a potem oceniać. Uwierz mi, zaskoczyłabyś się i odszczekała te słowa. Serio. – tutaj już był bardziej poważny ale pewnie wina ego, naruszone u faceta było niczym tykająca bomba. On jednak nie przechwalał się a stwierdzał fakt bo jakby nie patrzeć jego powodzenie i romansy często były polem do dyskusji na komendzie. Zresztą może faktycznie kiedyś będzie jej dane skonfrontować własną opinię ze stanem faktycznym wyposażeniainspektora Mayfielda.
- Mam życie po za pracą. Miałem także narzeczoną i to dosyć świeży nawet temat, o dzieciach póki co jeszcze nic nie wiem, żaden papier mnie nie ściga. – wymamrotał w odwecie, co by nie pomyślała iż faktycznie nie istnieje dla niego życie po pracy i poza pracą. Oczywiście mógłby jej tutaj opowiadać wszystko po kolei i się zakrywać, że kłamie ale fakt – był pracoholikiem i dosyć często szedł w pracę dla spokoju myśli i ducha, szczególnie gdy mocno chciał rozwiązać daną sprawę. Ale skoro znała temat sama to pewnie wiedziała, że niektóre rzeczy są nieodwracalne przy okazji służby.
- Marudzisz, a jednak to lubisz, co? - nie pytał, chyba swoje stwierdził.
Po prostu słysząc jej narzekanie to naprawdę przez moment miał ochotę ją wyrzucić z tego samochodu, ale chyba jej ambicje własne nie pozwoliły na kapitulację. Gdy zabrała od niego tą walizkę możliwe, że on sam nawet delikatnie się uśmiechnął, czar działał czy raczej była ambitna aby dopiec celu, chora na punkcie cyberbezpieczeństwa, cyberprzestrzeni i… tak dalej.
- To nie jest oficjalna współpraca i ty też jesteś nieznanym źródłem dla innych. Nie mogę więc dużo zdradzić bo mnie zjedzą za to. Ogólnie cały plan zarysowany i zatwierdzony został dwa miesiące temu. Termin wykonania przypadł na poprzednią środę. Masz więc ten zakres, który jest istotny. Wiem, że to szmat czasu i cholernie dużo, nie będę ściemniał. Potrzebne są odchylenia od normy, trasa która odbiega od tej przydzielonej dla tego konkretnego wozu. Postój na dziwnym terenie, w dziwnym miejscu nie pasującym do całości. Ewentualnie zapis rozmów z wnętrza pojazdu, która została nagrana albo usunięta, video z czymś co nie powinno się znaleźć na kamerce samochodu. Jebane cokolwiek. – chciała to miała ten jego wywód, który wręcz sam w siebie go wkurwił i nakręcił jeszcze bardziej. Policjant miał mały wkład w ich akcję, ale akurat ten duet dostał sygnał na patrol okolicy i obejmowali ten rejon, sam glina którego podejrzewał miał już swoje lata i bliżej mu było do końca niż dalej, kolega z kolei był nowicjuszem, kto wiec z tego duetu miał swoje za uszami? Chyba było jasne i klarowne, który chciał dorobić do emerytury i nędznej wypłaty, którą sobie zgotował za poprzednie naginanie przepisów. Pomijając te kwestie, dał jej spokój i ciszę na moment, skupiając się na zabawie zapalniczką i paczką fajek. Nie chciał jej tu smrodzić ale głód nikotynowy robił swoje…


Sierra Valencia

enigmatic meeting

: pn mar 30, 2026 9:01 pm
autor: Sierra Valencia
Nie wiedziała, czy można powiedzieć, że ma wiele twarzy albo osobowości. Na pewno nie brakowało jej poczucia humoru i luzu, a że Nathaniel znajdował się na jej liście bardziej w kategorii koleżeńsko-zawodowej, czuła się przy nim swobodniej i nie gryzła się w język tak jak zwykle. Nie miała też w planach go poderwać, więc mniej było w niej tej kokieteryjnej strony. W końcu to nie była randka, tylko interes do załatwienia.
- Tyle w życiu widziałam, że nie wiem, czy coś jest w stanie mnie jeszcze zaskoczyć.
Musiała go trochę zgasić. Nie wiedzieć czemu zawsze lubiła pogrywać z męskim ego. To prowokowało zabawne sytuacje, które wyjątkowo ją bawiły. Może dla niektórych mogła uchodzić za potwora, ale… jakoś jej to nie ruszało.
- Dobrze, Nate, więc co robisz po pracy? - uniosła brew, przyglądając mu się badawczo. - Podrywasz laski w barze, żeby się odstresować, a rano nie pamiętasz, jak mają na imię?
Nie mówiła o sobie, ich barowa rozgrywka skończyła się jedynie na wymianie numerów. Sierra nie była wtedy w nastroju na fizyczne ekscesy; akcja, po której przyszła do baru, nieźle ją wtedy zmiotła z planszy. Chciała się napić i trafiło jej się całkiem niezłe towarzystwo.
- Żebyś wiedział… - mruknęła, choć wcale nie myślała o tym, co właśnie dla niego robiła. Dla niej był to klucz. Klucz do innego miejsca w sieci. Mogła dostawać zlecenia na skorumpowanych polityków, pedofilów, gwałcicieli i innych degeneratów. To była dla niej swego rodzaju czystka. Karmiła się tym, że oczyszcza świat. Czerpała z tego niemałą satysfakcję.
- No to spójrzmy, co mówi nam to maleństwo.
Strzeliła karkiem i palcami, po czym zaczęła przeglądać usunięte pliki. Na początek wyłuskała te skasowane w interesującym ją okresie. Ekran migotał, a jej palce sprawnie sunęły po klawiaturze, aż system w końcu ustąpił i wpuścił ją do środka.
Stare oprogramowanie, jeszcze starsze szyfrowanie. Klasyka, bo w sumie czego mogła się spodziewać po policyjnym sprzęcie.
Kliknęła pierwszy z brzegu plik - raport. Rutynowy patrol. Kradzież w sklepie z alkoholem. Zakłócanie ciszy nocnej zakończone pouczeniem. Wszystko wyglądało w porządku.
Otworzyła kolejny plik, ale na ekranie pojawił się komunikat: „BRAK DOSTĘPU”. Zerknęła na Nathaniela i spróbowała obejść zabezpieczenia.
- Nie mam przy sobie narzędzi, które pozwoliłyby mi to otworzyć. Możesz mi później udostępnić ten plik albo to zignorować. Twoja decyzja.
Cofnęła się do innego katalogu o nazwie „Zgłoszenia nieprzypisane”. Był tam tylko jeden plik. Jej uwagę przyciągnęło jedno: brak treści. Pole opisu było puste. Była tylko godzina - 03:17 - a zgłoszenie miało status: „ZAMKNIĘTE”. O ile się orientowała, w folderach nieprzypisanych, czyli oficjalnie niezarejestrowanych, powinna być możliwość edycji.
- Mhm… - mruknęła, zaintrygowana. Wiedziała, że Nate patrzy jej przez ramię, więc nie musiała niczego tłumaczyć. Miała godzinę, to wystarczyło, by sprawdzić, czy w systemie działo się wtedy coś podejrzanego.
Znalazła plik z nagrania bodycam. Kliknęła.
„NIE MOŻNA ZAKOŃCZYĆ OPERACJI. PLIK USZKODZONY LUB ZABLOKOWANY.”
- Nie dla mnie.
Zajęła się plikiem indywidualnie i po chwili na ekranie pojawiło się nagranie, które zaczęli oglądać.

Nathaniel Mayfield