Pracowała nad tymi plikami, a jego obecność i to, że zaglądał jej przez ramię, wcale jej nie przeszkadzały. Co było dziwne, bo zazwyczaj, kiedy ktoś dmuchał jej w kark, to miała ochotę urwać mu jaja i jeszcze dla zasady rzucić nimi o ścianę.
Teraz jednak było inaczej. Nie wiedziała czy to ze względu na sytuację, czy może przez niego. A może po prostu była już zbyt zmęczona, żeby się wkurzać.
Czuła jego oddech gdzieś obok, ciepło bijące od jego ciała i to dziwne, irytująco przyjemne poczucie, że nie jest tu sama. Nie powinna tego zauważać. Nie powinna się na tym łapać. A jednak. Była samotna, a każda relacja - nawet nie romantyczna i bliskość były dla niej uzależniające.
Kiedy zapytał o palenie, nawet nie podniosła wzroku. Nie była fanką tytoniu. Drażnił ją zapach i sam dym. Gdyby nie padało, pewnie by się nie zgodziła i kazała mu wyjść. Byli jednak w jego samochodzie, a ona nie miała serca kazać mu moknąć.
-
Pal - odpowiedziała obojętnie i rzuciła mu krótkie spojrzenie, bardziej odruchowe niż świadome, po czym natychmiast wróciła do pliku, który próbowała wyrwać z cyfrowych zaświatów.
Skupiła się na ekranie, ale jej myśli i tak krążyły gdzieś obok.
-
No to masz poszlakę, ale to wideo raczej nie jest żadnym dowodem. Poza tym, że był w pracy kiedy nie powinien. Nikt go na niczym nie przyłapał. - Wzruszyła ramionami, choć dobrze wiedziała, że w jego przypadku czasem wystarczało mniej. Dużo mniej.
Prawo nie zawsze potrzebowało prawdy. Czasem wystarczała historia, która dobrze się sprzedaje.
Nagle coś mignęło jej kątem oka. Zamarła na ułamek sekundy. Światło latarni przecięło deszcz, a w nim ujrzała dwóch mężczyznach. Poznała to po ich posturze, była wyuczona takich rzeczy. Serce przyspieszyło, ale twarz pozostała spokojna. Zawsze najpierw obserwacja, potem reakcja.
Przysunęła się bliżej, wykorzystując pretekst, zanim jej ciało zdążyło zapytać o zgodę. Palce pewnie wysunęły papierosa spomiędzy jego warg. Zaciągnęła się, bardziej dla roli niż z potrzeby, czując gryzący dym w płucach. Wypuściła go gdzieś za jego głową. Była zdecydowanie za blisko, ale dobrze. Tak to miało wyglądać z zewnątrz.
-
Twoja dziewiąta, widzisz tę dwójkę? Przyglądają nam się od dłuższej chwili. Ten laptop ma lokalizator? - szepnęła, niemal muskając jego ucho. Jej głos był spokojny, ale w środku wszystko pracowało na najwyższych obrotach.
Oddała mu papierosa, pozwalając, by ich dłonie zetknęły się na ułamek sekundy dłużej, niż trzeba.
Niech to wygląda naturalnie. Chciała, żeby dla tamtej dwójki byli tylko kolejną parą. Bliskość jako kamuflaż zawsze się sprawdzały i często wprowadzały intruzów w zakłopotanie.
Powoli zamknęła laptopa, kontrolując każdy ruch. Żadnych gwałtownych gestów. Wsunęła go między swoje nogi, jakby to była najbardziej zwyczajna rzecz na świecie.
-
Jeżeli ma lokalizator, to jesteśmy w dupie. A raczej ty, bo ta dwójka wygląda mi na gliny - dodała jeszcze ciszej, niemal opierając usta przy jego skórze, tak by z zewnątrz wyglądało to jak coś zupełnie innego.
Jej głowa pracowała za szybko, a scenariusze przeskakiwały jeden za drugim.
Widziała to jak wychodzi z samochodu, jak wszystko przyspiesza, jak eliminuje zagrożenie dwoma strzałami.. Jak mówi Nate’owi, żeby się zamknął, nie patrzył, nie zadawał pytań. Jak sprząta dowody i daje mu alibi. Znała tę wersję siebie aż za dobrze - brutalną, ale skuteczną. Zacisnęła szczęki i modliła się w duchu, że może tym razem nie będzie potrzeby.
Ale wiedziała, że jeżeli sytuacja wyminie się spod kontroli to nie zawaha się ani sekundy. Tyle tylko, że nie chciała, żeby Nate poznał tę wersję Sierry, która dla niego było po prostu latynoską z talentem do komputerów.
Nathaniel Mayfield