sprawa zaginionego zegarka
: pn mar 30, 2026 4:15 pm
Wchodzę do Madoxa do mieszkania, tak jak zwykle, bez pukania ani bez zapowiedzi, a on, że właśnie jedzie na lotnisko bo Ricardo wraca do Toronto i musi go odebrać. Tylko ze mną też miał pewną sprawę do załatwienia i mnie również obiecał, że pomoże. Z drugiej strony jeśli zrobimy szybki kurs po Martineza, to i tak powinniśmy zdążyć wszystko ogarnąć przed zamknięciem. Rozchodziło się o mój zaginiony zegarek. Po wielu tygodniach buszowania w sieci i przeglądania aukcji także w tej ciemnej stronie internetu trafiłem na Rolexa, który mógł być mój. W zasadzie byłem pewien na dziewięćdziesiąt procent, że to ten, ale by się upewnić musiałem zobaczyć na żywo. Tam w jednym miejscu był grawer, niewidoczny dla tego, kto o nim nie wiedział. Ale ja wiedziałem, poza tym intuicja podpowiadała mi, że to on. No i jeszcze stawiałem tarota, który jasno mi powiedział, że tak, odzyskam wkrótce swoją własność. Zależało mi na jeszcze jednym - dowiedzieć się kto był złodziejem, kto był na tyle bezczelny żeby zajebać mi Rolexa i sprzedać go w jakimś podrzędnym lombardzie za miastem. Głównym podejrzanym był były już chłopak Peach, Clyde, bo cała ta akcja z nim była naprawdę w chuj dziwna. Drugą podejrzaną była Maya Parker, barmanka z Emptiness, którą przyłapałem na tym, że podbiera mi drobne z portfela. Skoro więc na bezczela brała sobie moje pieniądze, to równie dobrze mogła zdjąć mi z nadgarstka zegarek, jak akurat zgonowałem gdzieś w klubie. Za to mogłaby opłacić wszystkie swoje długi. Swoje, nieswoje właściwie. Nie sfrajerzyłem się Madoxowi, bo czekałem na rozwój sytuacji, ostatecznie nie chciałem jej wpierdalać jeśli faktycznie była niewinna, a zarzekała się, że była. Cóż, okaże się na miejscu - Myślisz, że Pilar miałaby coś przeciwko jeśli pożyczylibyśmy jej policyjną odznakę? - pytam męża, czekając na niego w drzwiach. Patrzę jak zakłada buty i zapina kurtkę. Mam ze sobą teczkę, która w tym momencie przekładam z ręki do ręki. W środku gotówka, bo na gotówkę umawialiśmy się z typem od aukcji - Mogłaby się przydać, wiesz machnąłbym, że niby jestem z policji jakby nie chcieli współpracować - teoretyzuję, bo właściwie nie mam pojęcia czego powinniśmy się spodziewać. Wylicytowaniem zegarek na aukcji za kupę siana (tyle, że dla mnie i tak był bezcenny), umówiłem się na odbiór i tyle. I moglibyśmy załatwić to w ten sposób, ale ja musiałem poznać prawdę, kto stał za tą jakże bezczelną kradzieżą? Schodzimy w dół po schodach i pakujemy się do auta Noriegi. Tradycyjnie od razu zapinam pasy, a potem włączam muzykę, żeby coś leciało w tle, w czasie kiedy opowiadam Madoxowi swoje ostatnie kilka dni, kiedy to nie mieliśmy okazji się choćby minąć na klatce. Potem chwilę plotkujemy o sąsiadach, a wreszcie zajeżdżamy na lotniskowy parking - No i co teraz? Gdzie się ustawiliście z Riczim? Znajdzie nas czy trzeba po niego iść? - pytam, w międzyczasie sięgając do kieszeni płaszcza po papierośnicę, z której wyjmuję jednego, skręconego papierosa i umieszczam go sobie między wargami. Czekam aż Madox znajdzie nam miejsce, żeby mu nie palić w aucie.
Madox A. Noriega Ricardo Martinez
Madox A. Noriega Ricardo Martinez