Strona 1 z 1

You look, but do you see?

: śr kwie 01, 2026 1:12 am
autor: Magnus Grimstad
Przyjechał tutaj w jednym, bardzo prostym celu. Dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jego bratem. Może nie byli w najlepszych kontaktach, rozmawiali dość rzadko, niemniej rodzina to rodzina. Był mu to winien. Nie zakładał z góry jaki będzie wynik jego śledztwa. Zamierzał podejść do tego logicznie, oprzeć się na faktach. Zdawał sobie sprawę, że policja nie zawsze docierała do wszystkiego, do czego powinni. Inaczej już dawno siedziałby gdzieś za kratkami bądź dostał jakiś humanitarny zastrzyk, który powinien był zakończyć jego życie. Nie udało się. Był ostrożny. Wiedział również kiedy przejść na emeryturę. Był najlepszym dowodem na to, że nie należało wszystkiego pokładać w ręce wymiaru sprawiedliwości.
Pierwsze dni nie przynosiły oczekiwanych efektów. Dowiedział się, że jego brat prowadził nieco inne życie niż przypuszczał. Miał wiele długów. Hazard, narkotyki. Wszystko, co szło w parze z zagrożeniem przedwczesnej utraty życia. Na ten moment nie miał wystarczająco dużo poszlak. Brakowało wszystkich elementów układanki, aczkolwiek z pomocą kilku starych znajomych udało mu się znaleźć jedno nazwisko, które przewijało się dość często w billingach Eda. To, które doprowadziło go w końcu do osoby, która mogła być zamieszana w morderstwo. Bo tak, co do tego nie miał już żadnych wątpliwości. Ed mógł być, jaki był, ale nie był na tyle odważny by samemu odebrać sobie życie. Ktoś mu w tym pomógł.
Magnus przeglądał właśnie policyjne bazy danych. Prywatne notatki. Osoby zamieszane w śledztwa dotyczące morderstw. Nie przypuszczał, że będzie to ktoś lokalny. Wyglądało to na profesjonalną akcję. Właśnie dostał od przyjaciela wykaz morderców w najbliżej okolicy. Przynajmniej tych, których był świadom. Nie zdążył jednak otworzyć strony na dark webie. Usłyszał za sobą dźwięk otwieranych drzwi do jego apartamentu. Po pierwszych, lekkich krokach wiedział doskonale, kto postanowił go odwiedzić. Tylko ona miała kartę. Ona i obsługa hotelu. Ci drudzy nie weszliby bez zaproszenia. Zamknął więc szybko swojego laptopa, przezornie go blokując i odłożył go na stolik.
Wstał z fotela odwracając się w jej stronę. Wydawało mu się, że jest już na tyle dojrzały, że jakaś małolata nie zawróci mu w głowie. Jednak ta piękna dziewczyna sprawiała, że lekki uśmiech sam wpełzał na jego usta za każdym razem, gdy ją widział. Lubił jej obecność. Lubił to, co w nim wybudzała. Czuł się przy niej młodziej, energiczniej.
- Sierra... - powiedział miękkim, niskim głosem podchodząc bliżej - Zapomniałem, że byliśmy dzisiaj umówieni, czy po prostu się stęskniłaś? - uśmiechnął się do niej zaczepnie kładąc jej dłonie na biodrach i nachylając się by namiętnie i niespiesznie ją pocałować.
Jej usta zawsze smakowały równie przyjemnie. Nie dawał już tego po sobie tak łatwo poznać, jednak gdy się poznali zawsze miał problem by się od nich oderwać.
- Więc? Czemu zawdzięczam tę wizytę? - spojrzał jej w oczy nie odsuwając się nawet o kilka centymetrów powoli masując jej biodra pozwalając by jej charakterystyczne perfumy przyjemnie drażniły jego zmysł węchu.
Z nią zawsze szybko zapominał o swoim zadaniu. Morderca nie ucieknie. Jeśli ktoś go wcześniej wyeliminuje, cóż, ktoś go po prostu wyręczy. Nie miał parcia na zemstę. To było po prostu wyrównanie rachunków. Utrzymanie swojej reputacji. W jego świecie, nawet na emeryturze, nie można było sobie pozwolić na zbyt wiele słabości. Na razie jego nową słabością była stojąca przed nim kobieta.

Sierra Valencia

You look, but do you see?

: śr kwie 01, 2026 10:39 am
autor: Sierra Valencia
#2
Był jedyną osobą w całym jej życiu, z którą przesypiała całą noc w jednym łóżku.
Nadal pamiętała wieczór, w którym go poznała. Siedziała w barze dokładnie tego hotelu, zapijając jakąś wyjątkowo krwawą akcję. Przez moment chciała być kimś innym, więc po prostu dała się poderwać. Był starszy, mówił z charakterystycznym akcentem i wyjątkowo łatwo pozwalała mu stawiać sobie kolejne drinki.
Miał być kolejnym typem, z którym spędzi namiętną noc i zmyje się nad ranem, nie uraczając go nawet pożegnaniem. Tak było łatwiej. Tylko tym razem została i zasnęła u jego boku. Rano nie kazał jej spadać i nawet zjedli śniadanie, a ją coś podkusiło, żeby zostawić mu swoją wizytówkę.
I tak ciągnęła ten romans, za każdym razem powtarzając sobie, że mógłby być jej ojcem i nie powinna nikogo wciągać w swoje życie. Tu nie było miejsca na słabości i drugie połówki, które chciałoby się chronić za wszelką cenę.
Chciała poczuć dziś spokój. Jednak w jej życiu była tylko jedna osoba, która potrafiła jej go dać - Magnus. Miała kartę do jego pokoju i nim zdecydowała się na odwiedziny, zastanawiała się, czy powinna to zrobić. Czy powinna dalej karmić się nim jak najlepszym narkotykiem. Uzależniła się od niego i nadal temu zaprzeczała.
W końcu pognała do jego pokoju, a kiedy przekroczyła próg, uśmiechnęła się na jego widok. Działał na nią dziwnie kojąco, a kiedy znalazła się w jego ramionach, przeszywało ją to specyficzne uczucie spokoju i bezpieczeństwa.
- Może trochę się stęskniłam - powiedziała na przywitanie, odkładając walizkę na podłogę, i wspięła się na palce, żeby móc go pocałować. Wyjątkowo przedłużyła pocałunek, wplatając palce we włosy na jego karku.
Dlaczego tylko teraz wszystko wydawało się być na miejscu?
Przesunęła dłonie z jego karku na ramiona i tors. Musiała zadzierać głowę, żeby móc patrzeć mu w oczy.
- Wyjeżdżam rano na dłużej do Europy. Nowy klient i nie wiem, kiedy wrócę. Po prostu chciałam cię zobaczyć - uśmiechnęła się, kłamiąc. Kłamstwo mogłoby być jej drugim imieniem.
Może i wyjeżdżała do Europy i może był to nowy klient, ale zdecydowanie nie w obszarze, który znajdował się na jej wizytówce.
Zobaczyć go chciała, ale tylko po to, żeby przed całym syfem, który zacznie się za mniej niż 24 godziny, poczuć się przy nim normalnie.
Chciana, pożądana i akceptowana. Sama sobie tego nie dawała, nie lubiła patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Nie chodziło o jej ciało to było jak zawsze w świetnej, żołnierskiej formie. Ciągle była zdyscyplinowana pod tym względem. Chodziło o to, co widziała w swoich oczach.
- Nie przeszkadzam ci w pracy? - zerknęła na laptopa, który leżał na blacie. Wiedziała, że pewnie by skłamał. Miała świadomość słabości, jaką do niej miał, chociaż nie wykorzystywała tego zbyt często. Tylko czasami i to w momentach, w których on również nie miał co narzekać.
Odsunęła się od niego i zsunęła ze stóp trampki, by zaraz wspiąć się na wielkie hotelowe łóżko, w którym zdarzyło jej się już nie tylko spać.
- Masz plany na wieczór, czy mogę być twoim planem? - zaśmiała się, opierając się na łokciach i przyglądając mu się badawczo.

Magnus Grimstad

You look, but do you see?

: śr kwie 01, 2026 8:15 pm
autor: Magnus Grimstad
Ich spotkanie naprawdę było czystym przypadkiem. Magnus nie należał raczej do mężczyzn, którzy podrywają przypadkowe dziewczyny w barze. Raz, ponieważ był już na to trochę za stary. Dwa, bo był na to już nieco za mocno życiowo doświadczony. Jako rozwodnik, a do tego ojciec, miał nieco inne spojrzenie na świat. Nie narzekał na brak kobiecego zainteresowania, z wiekiem stało się ono po prostu coraz mniej znaczące. W swoim życiu miał już wszystko z grubsza poukładane. Pieniądze, własny biznes, nawet rodzinę. Nawet jeśli nieco rozbitą. Znał swoją wartość, przekonał się również do czego jest zdolny.
Jednak ona... Miała coś w sobie, co nie pozwoliło mu przejść obok niej obojętnie. Postawił jej drinka, bardziej z grzeczności niż próby zaciągnięcia jej do łóżka. Wyglądała tamtej nocy po prostu jakby tego potrzebowała. Sam nie wiedział, kiedy z jednego drinka zrobiła się kilka aż w końcu wylądowali w jego pokoju. Coś, czego nigdy nie robił. Zawsze był cholernie uważny. Nie pozwalał się nikomu zbliżyć. To rozbiło jego rodzinę. To, że musiał trzymać dystans dla ich bezpieczeństwa. Później również swojego. Więc przespanie przy niej nocy? Było cholernie nierozważne. Nadal miał wielu wrogów. Przeszłość mogła go dopaść w każdym momencie, a jednak przeżył tę noc. To zasługiwało na wspólne śniadanie, a później? Nie potrafił się zdystansować. Łapał się na tym, że podnosił telefon z myślą o tym, że chciał do niej napisać, zobaczyć jak uśmiecha się na jego widok, tak jak teraz. To, że była prawie w zbliżonym wieku do jego córki w niczym nie pomagało, lecz te myśli skutecznie od siebie odsuwał, zwłaszcza gdy trafiali do łóżka.
- Trochę się za mną stęskniłaś, więc postanowiłaś, że mnie również dasz zatęsknić? - uniósł na nią pytająco brew, aczkolwiek po jego tonie głosu jasne było, że po prostu żartował, a nawet przyznawał się do tego, że też będzie za nią trochę tęsknić.
Jeszcze by się do tego otwarcie nie przyznał, ale zaczynała mu trochę mieszać w życiu. Nie zamierzał już znajdować sobie nikogo na stałe. Nie po swojej żonie, którą nadal w jakiś sposób kochał. Grzechy jego przeszłości sprawiały, że nie mógł pozwolić sobie na kogoś bliskiego. Nie chciał sprowadzać na nią żadnego zagrożenia, a samo przebywanie w jego towarzystwie mogło okazać się niebezpieczne. Jednak... Spotykał się z nią. Raz za razem. Jeśli ktoś go obserwował wiedział już, że nie była to całkowicie przypadkowa znajomość. Nie kiedy robią to już któryś raz z rzędu.
- Zdefiniuj przeszkadzasz... - posłał jej rozbawiony uśmiech - Moja firma jest już na tyle rozwinięta, że radzi sobie beze mnie. Potrzebują tylko kluczowych decyzji. Teraz mogę sobie po prostu sprawdzać czy idziemy w dobrym kierunku. - wzruszył ramionami nie mijając się z prawdą.
Nie mógł się przyznać do tego, co naprawdę robił w Toronto i dlaczego tak długo tutaj został. Nie chciał jej też okłamywać, więc najprościej było odpowiedzieć zgodnie z prawdą, lecz omijając niewygodny temat.
- Jakim planem chciałabyś być? - uśmiechnął się do niej filuternie podchodząc do krawędzi łóżka patrząc na nią w ten szczególny, nieco posesywny sposób ponieważ świetnie wyglądała na jego łóżku.
Pobudzała wyobraźnię.

Sierra Valencia

You look, but do you see?

: czw kwie 02, 2026 9:42 am
autor: Sierra Valencia
- Podobno ci, którzy tęsknią, są później bardziej oddani – nie chciała powiedzieć tego, o czym w tym momencie najbardziej myślała, że ci, którzy tęsknią, później kochają bardziej. Nie wydawało jej się, żeby można było w ich przypadku mówić o tak silnych emocjach. Jakichś na pewno, ale czy gdyby dostała na niego zlecenie, to nie zawahałaby się nacisnąć spustu? Widziała siebie jako potwora, szczególnie że przez całe swoje życie nie miała okazji doświadczyć tego, co miała z nim. Od dawna nie było to już tylko pożądanie i dobry seks. Miała wrażenie, że to był człowiek, z którym mogłaby rozegrać świat w pokera jedną ręką.
Nie wiedziała, kto tu komu mieszał w życiu. Co innego, gdy uprawiasz z kimś niezobowiązujący seks, a co innego, kiedy zaczynasz robić to regularnie i spotykasz się często z kimś nie tylko po to, żeby lądować w łóżku. Czasami chodziło o bliskość, o robienie kompletnie różnych rzeczy, będąc obok – a to już zaczynało mieć znamiona czegoś zupełnie innego.
- Oj, nie wiem. Ewidentnie coś robiłeś na komputerze, nim weszłam. Może składałeś podpis elektroniczny na jakiejś wielomilionowej umowie. Jak stracisz przeze mnie taką kasę, to się do końca życia nie wypłacę - wzruszyła ramionami. Wolała nie mieć u niego żadnego długu, nawet wdzięczności.
Był w tym mieście już jakiś czas. Mieszkał w hotelu i to jakim hotelu. Musiało go być na to stać i wiedziała, że jest tu w interesach. Zdecydowała się trochę na noc z nim ze względu na to, że wiedziała, iż w pewnym momencie wróci do swojego życia. Była bezwzględna, bo nawet nie zapytała, czy ma żonę w Norwegii. Chciała go dla siebie tamtego wieczoru, nie sądziła, że będzie go miała jeszcze przez kilka kolejnych. Nie uważała się za kobietę pierwszego wyboru. Zawsze była jakaś teraźniejsza bądź przeszła , choćby tylko w myślach, które nie pozwalały jej usiąść na tronie.
Odpowiedziała uśmiechem na jego uśmiech i rozłożyła ręce, przygryzając dolną wargę. Mogła teraz jedynie modlić się o jego łaskę:
- Nie chcę dzisiaj podejmować decyzji. Możemy wyjść, możemy zostać. Możemy siedzieć w tej wielkiej wannie albo sprawdzić, czy wszystkie meble w tym pokoju wytrzymają nasz seks. Decyduj.
Otworzyła mu drogę, zastanawiając się, w jakim kierunku podąży, zabierając ją ze sobą. Chociaż chciała wiedzieć, jak długo, przychodząc do tego pokoju, jeszcze go w nim zastanie. Czy po powrocie nadal tu będzie. Co za miesiąc? Za dwa? Za rok? Chciała wiedzieć, ale nie chciała o tym myśleć. Sama nie wiedziała, w jakim stanie wróci ze swojej wyprawy.

Magnus Grimstad