Millie Blythe
: pn kwie 06, 2026 2:38 pm
Millie Blythe

data i miejsce urodzenia
25/12/2001 Toronto, Canadazaimki
damskie zawód
studentka medycyny miejsce pracy
—orientacja
heteroseksualna dzielnica mieszkalna
The Kingswaypobyt w toronto
od urodzenia umiejętności
— bardzo szybko się uczy i przyswaja nowe informacje, dzięki czemu nauka nigdy nie sprawiała jej zbyt wielu trudności. — zna podstawy francuskiego i niemieckiego.
— uwielbia jeździć konno, chociaż dawno już tego nie robiła.
— potrafi być opanowana i zdystansowana, chociaż jest wściekła — byłaby dobrą aktorką.
— posiada prawo jazdy typu G.
— umiejętnie wybiera mężczyzn, którzy są dla niej nieodpowiedni i za szybko się angażuje.
słabości
— kocha świeże kwiaty. — jest perfekcjonistką w każdym tego słowa znaczeniu, lubi mieć wszystko uporządkowane. Czasem jednak pozwala sobie na spontaniczność i odrobinę szaleństwa.
— kawa z mlekiem bez laktozy, zwłaszcza rano, ale też w ciągu dnia. Uwielbia dodawać do niej różnego rodzaju słodkie syropy.
– lubi być w centrum uwagi, w pewnym sensie uzależniona jest od aprobaty innych osób, zwłaszcza tych starszych.
— ma trudność w podejmowaniu decyzji, wszystko za bardzo stara się analizować.
— potrafi tłumić emocje w sobie, aby później wybuchnąć.
— cierpi na bezsenność.
Millie, urodziła się 25 grudnia, który dla wielu osób był pierwszym dniem świąt, jej rodzice, często mówili, że była ich prezentem pod choinkę. Wychowała się w uprzywilejowanym świecie, willa na przedmieściach Toronto, gdzie nigdy, niczego nie brakowało. Jako dziewczynka, była oczkiem w głowie, rozpieszczona przez rodziców, ale po części też starszego brata. Spełniana była każda zachcianka Millie, zaczynając od lekcji baletu — który dosyć szybko jej się znudził, bo nie polubiła się z muzyką klasyczną, poprzez dodatkowe lekcje języków obcych, akrobatykę, czy jazdę konną, na którą uczęszczała jeszcze w szkole średniej. Była osobą, która nie mogła narzekać na swoje życie — chociaż według niektórych nazywana była bananowym dzieckiem.
Czas szkoły, to moment kiedy zderzyła się z rzeczywistością. Zauważyła, że nie wszystko może mieć od skinienia palcem, lekcje same się nie odrobią, a wzory matematyczne magicznie nie pojawią się na zaliczeniach. Zaczęła przykładać się do nauki, która na całe szczęście dla niej, szła jej bardzo dobrze i nigdy, nie musiała siedzieć przy książkach wielu godzin. Dzięki czemu, nadal miała czas na zabawę, czy dodatkowe zajęcia, o które zadbali jej rodzice. Niczym więcej, nie musiała się przejmować, najważniejsze było, aby przynosiła dobre stopnia i nie sprawiała problemów wychowawczych. Chociaż jak w każdej rodzinie, tak jak i u Millie, zdarzały się kłótnie z bratem, małe przepychanki, które na szczęście w porę zostawały zażegnane. Z czasem, zaczęła angażować się w różnego rodzaju szkolne projekty charytatywne, kółko teatralne, czy dodatkowe zajęcia z biologii, wszystko to, aby idealnie wyglądało w podaniu na studia. Nieważne, ze w tamtym czasie nie wiedziała do końca co chcę jeszcze robić, miała wiele zainteresowań, ale nic nie było na tyle pewnego, aby wybrać to na dalszą przyszłość. Stwarzała pozory, że wie co chce, że ma wszystko pod kontrolą, chociaż prawda była całkiem inna. Wiedziała, że rodzice oczekują od niej dobrego zawodu, idealnej przyszłości, a co za tym idzie wszelkie artystyczne studia nie były brane pod uwagę.
Szkoła średnia, minęła jej zbyt szybko, za szybko niż by tego chciała. Nadal, nie była pewne, co chce zrobić dalej. College, był prostym wyborem, dwa lata, które miały pozwolić blondynce podjąć decyzję co dalej. To właśnie wtedy, spędzała więcej czasu ze znajomymi, poznawała bardziej rozrywkową stronę Toronto i dorosłe życie, które miało swoje uroki, ale zauważyła w nim też sporo rzeczy, które niekoniecznie jej przypadły do gustu. W tamtym momencie, zastanawiała się nad wyjazdem z miastem, pójściem na studia, do innego miasta, może też innego stanu. Finalnie jednak, została w rodzinnym mieście, a nawet w domu, w którym mieszkała z rodzicami i ze starszym bratem. Było to wygodne, nie musiała się o nic martwić. Opłaty? Kredyt studencki? Wszystko, o czym mówili jej znajomi, było dla niej obce i nie musiała się tym przejmować. Zakupy? Tylko te na które miała w tym czasie ochotę wraz z kartą kredytową, która nie miała limitu. Życie w idealnym świecie, powinno się skończyć, ale nie dla Millie. Stwarzała pozory idealnej córki, nawet jeśli kilka razy nie wróciła na noc, zostając u jednej z koleżanek, a złamane serce, przez chłopaka, z którym spotykała się przez ponad rok, było jej najgorszym przeżyciem. Przez pewien czas nie potrafiła się z tym pogodzić, ale powoli, z każdym kolejnym dniem, a później tygodniem było lepiej. Ponownie zaczęła umawiać się na randki, flirtować z nowo poznanymi mężczyznami i starała się nie przejmować konsekwencjami.
Wybór medycyny, nie był prosty. Wymagał od blondynki sporo poświęconego czasu, a studia, na początku były dla niej naprawdę ciężkie. Nigdy jednak, nie przeszło jej przez myśl, aby się poddać. Starała się godzić życie uczelniane, z życiem prywatnym. W każdą wolną chwilę, robiła coś tylko dla siebie. W ostatnim czasie, znów zaczęła więcej czytać, stawiając na klasykę literatury angielskiej i chociaż, nie było tego w programie jej studiów, zdecydowała się na dodatkowe zajęcia, aby poszerzyć swoje wiadomości. Była to miła odmiana od nauki anatomii, czy fizjologii człowieka.
Czas szkoły, to moment kiedy zderzyła się z rzeczywistością. Zauważyła, że nie wszystko może mieć od skinienia palcem, lekcje same się nie odrobią, a wzory matematyczne magicznie nie pojawią się na zaliczeniach. Zaczęła przykładać się do nauki, która na całe szczęście dla niej, szła jej bardzo dobrze i nigdy, nie musiała siedzieć przy książkach wielu godzin. Dzięki czemu, nadal miała czas na zabawę, czy dodatkowe zajęcia, o które zadbali jej rodzice. Niczym więcej, nie musiała się przejmować, najważniejsze było, aby przynosiła dobre stopnia i nie sprawiała problemów wychowawczych. Chociaż jak w każdej rodzinie, tak jak i u Millie, zdarzały się kłótnie z bratem, małe przepychanki, które na szczęście w porę zostawały zażegnane. Z czasem, zaczęła angażować się w różnego rodzaju szkolne projekty charytatywne, kółko teatralne, czy dodatkowe zajęcia z biologii, wszystko to, aby idealnie wyglądało w podaniu na studia. Nieważne, ze w tamtym czasie nie wiedziała do końca co chcę jeszcze robić, miała wiele zainteresowań, ale nic nie było na tyle pewnego, aby wybrać to na dalszą przyszłość. Stwarzała pozory, że wie co chce, że ma wszystko pod kontrolą, chociaż prawda była całkiem inna. Wiedziała, że rodzice oczekują od niej dobrego zawodu, idealnej przyszłości, a co za tym idzie wszelkie artystyczne studia nie były brane pod uwagę.
Szkoła średnia, minęła jej zbyt szybko, za szybko niż by tego chciała. Nadal, nie była pewne, co chce zrobić dalej. College, był prostym wyborem, dwa lata, które miały pozwolić blondynce podjąć decyzję co dalej. To właśnie wtedy, spędzała więcej czasu ze znajomymi, poznawała bardziej rozrywkową stronę Toronto i dorosłe życie, które miało swoje uroki, ale zauważyła w nim też sporo rzeczy, które niekoniecznie jej przypadły do gustu. W tamtym momencie, zastanawiała się nad wyjazdem z miastem, pójściem na studia, do innego miasta, może też innego stanu. Finalnie jednak, została w rodzinnym mieście, a nawet w domu, w którym mieszkała z rodzicami i ze starszym bratem. Było to wygodne, nie musiała się o nic martwić. Opłaty? Kredyt studencki? Wszystko, o czym mówili jej znajomi, było dla niej obce i nie musiała się tym przejmować. Zakupy? Tylko te na które miała w tym czasie ochotę wraz z kartą kredytową, która nie miała limitu. Życie w idealnym świecie, powinno się skończyć, ale nie dla Millie. Stwarzała pozory idealnej córki, nawet jeśli kilka razy nie wróciła na noc, zostając u jednej z koleżanek, a złamane serce, przez chłopaka, z którym spotykała się przez ponad rok, było jej najgorszym przeżyciem. Przez pewien czas nie potrafiła się z tym pogodzić, ale powoli, z każdym kolejnym dniem, a później tygodniem było lepiej. Ponownie zaczęła umawiać się na randki, flirtować z nowo poznanymi mężczyznami i starała się nie przejmować konsekwencjami.
Wybór medycyny, nie był prosty. Wymagał od blondynki sporo poświęconego czasu, a studia, na początku były dla niej naprawdę ciężkie. Nigdy jednak, nie przeszło jej przez myśl, aby się poddać. Starała się godzić życie uczelniane, z życiem prywatnym. W każdą wolną chwilę, robiła coś tylko dla siebie. W ostatnim czasie, znów zaczęła więcej czytać, stawiając na klasykę literatury angielskiej i chociaż, nie było tego w programie jej studiów, zdecydowała się na dodatkowe zajęcia, aby poszerzyć swoje wiadomości. Była to miła odmiana od nauki anatomii, czy fizjologii człowieka.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak