daisy
: pn kwie 06, 2026 9:01 pm
august winters
Kanada była nudna. Podobnie jak nudne wydawało się teraz jej życie. Nie potrafiła rozgryźć Leo na trzeźwo. Może szczęście w nieszczęściu, że sprzedała mu tę bajeczkę o ciąży. Miał całkiem ładny pensjonat, w którym mogła leżeć. Był też dla niej całkiem miły, kulturalny. Nie była przyzwyczajona do tego rodzaju zachowania, ba wręcz przeciwnie. Dla niej było to coś całkowicie nowego i momentami czuła się nieswojo przy kimś totalnie zdrowym psychicznie. Zaskakujące jak bardzo mogła przy nim oddychać, całą piersią była w stanie odetchnąć, chociażby na jeden krótki moment. Może dlatego wyszła?
Przemierzała spokojnie ulice Toronto. Śnieg, fuj. Temperatura, fuj. Pizganie wiatru, fuj. Nie była w stanie odnaleźć się w tej przedziwnie chłodnej temperaturze. Aż znalazła jedno miejsce. Oczy całe się jej zaświeciły. W tym całym, szarym mieście, które przyćmiewało jej aurę, odnalezienie miejsca rozświetlonego blaskiem, czymś niesamowicie prawdziwym było dla niej czymś niesamowitym. Niemalże namacalnie energię. Zajrzała przez szybę, poszukując ziół, ale postać stojąca za ladą jeszcze bardziej ją zaintrygowała. Podobnie jak stokrotki znajdujące się w jednym z wazonów. Oblizała powoli wargi. Tak, to będzie jej nowe miejsce na mapie Toronto, a ta przeurocza blondyneczka jeszcze nie wiedziała, że spotka swoje przeznaczenie o niesamowicie lepkich dłoniach.
— Dzień dobry — rzuciła na samym wejściu, zaciągając się zapachem kwiaciarni. Tak pachniała wolność. Coś na wzór dziesiątej shotowej kolejki odcinającej totalnie mózg oraz resztki myślenia. Uczucie ciepła i woń wiosny skutecznie wprawiły ją w niesamowicie dobry nastrój. Może oto powinna poprosić Leo? O więcej życia w pensjonacie — przepraszam... Poszukuję leczniczych kwiatów. Wiem, że to nie jest zielarnia, ale może ma Pani coś na zbyciu? — zaczęła spokojnym tonem, bo chciała zakręcić kobietę wokół własnego palca — poza tym ma Pani niesamowitą energię jak Demeter — grecka bogini urodzaju, zbóż, płodności ziemi. Czy to określenie nie pasowało do florystki przed nią?
Kanada była nudna. Podobnie jak nudne wydawało się teraz jej życie. Nie potrafiła rozgryźć Leo na trzeźwo. Może szczęście w nieszczęściu, że sprzedała mu tę bajeczkę o ciąży. Miał całkiem ładny pensjonat, w którym mogła leżeć. Był też dla niej całkiem miły, kulturalny. Nie była przyzwyczajona do tego rodzaju zachowania, ba wręcz przeciwnie. Dla niej było to coś całkowicie nowego i momentami czuła się nieswojo przy kimś totalnie zdrowym psychicznie. Zaskakujące jak bardzo mogła przy nim oddychać, całą piersią była w stanie odetchnąć, chociażby na jeden krótki moment. Może dlatego wyszła?
Przemierzała spokojnie ulice Toronto. Śnieg, fuj. Temperatura, fuj. Pizganie wiatru, fuj. Nie była w stanie odnaleźć się w tej przedziwnie chłodnej temperaturze. Aż znalazła jedno miejsce. Oczy całe się jej zaświeciły. W tym całym, szarym mieście, które przyćmiewało jej aurę, odnalezienie miejsca rozświetlonego blaskiem, czymś niesamowicie prawdziwym było dla niej czymś niesamowitym. Niemalże namacalnie energię. Zajrzała przez szybę, poszukując ziół, ale postać stojąca za ladą jeszcze bardziej ją zaintrygowała. Podobnie jak stokrotki znajdujące się w jednym z wazonów. Oblizała powoli wargi. Tak, to będzie jej nowe miejsce na mapie Toronto, a ta przeurocza blondyneczka jeszcze nie wiedziała, że spotka swoje przeznaczenie o niesamowicie lepkich dłoniach.
— Dzień dobry — rzuciła na samym wejściu, zaciągając się zapachem kwiaciarni. Tak pachniała wolność. Coś na wzór dziesiątej shotowej kolejki odcinającej totalnie mózg oraz resztki myślenia. Uczucie ciepła i woń wiosny skutecznie wprawiły ją w niesamowicie dobry nastrój. Może oto powinna poprosić Leo? O więcej życia w pensjonacie — przepraszam... Poszukuję leczniczych kwiatów. Wiem, że to nie jest zielarnia, ale może ma Pani coś na zbyciu? — zaczęła spokojnym tonem, bo chciała zakręcić kobietę wokół własnego palca — poza tym ma Pani niesamowitą energię jak Demeter — grecka bogini urodzaju, zbóż, płodności ziemi. Czy to określenie nie pasowało do florystki przed nią?