Złodziej w tym domu jest jeden
: pn kwie 06, 2026 10:43 pm
Kłótnie z żonami chyba stawały się już standardem w życiu Tiago. Z pierwszą żoną początkowo było sielankowo, po czym zaczęli się coraz częściej i częściej sprzeczać, aż ich związek stał się jedną wielką wojną. Drugie małżeństwo wyraźnie dążyło do tego samego, czym de la Serna był już zmęczony i coraz bardziej rozeźlony - a już zwłaszcza tym, że tej kobiecie chodziło o Alvaro.
- Santiago, zginął mi mój naszyjnik ze szmaragdem - oświadczyła teraz, wchodząc do pokoju.
Tiago podniósł wzrok znad planu budynku, który zamierzał w najbliższym czasie obrobić. Uczył się go na pamięć, a żona właśnie wybiła go z rytmu, więc już czuł, jak narasta w nim złość. Przez chwilę patrzył w okno, nie podnosząc głowy, więc jego spojrzenie było teraz dzikie i groźne. Wreszcie jednak uniósł głowę, wyprostował się, wciągając głośno powietrze w płuca i odwrócił się przodem do żony.
- Estrella mia, szukałaś dokładnie? - zapytał, siląc się na spokój, ale każdy, kto go choć trochę poznał już wiedziałby, że ten ton zdecydowanie do spokojnych nie należał. Gdzieś za tą fasadą pozornego spokoju czaiła się dzika bestia.
- Oczywiście, inaczej nie przychodziłabym do ciebie z tym problemem! - oburzyła się kobieta - Szukałam wszędzie, choć niema takiej możliwości, żeby był gdzie indziej, niż w pudełku z biżuterią albo na mojej szyi. Ten dzieciak musiał go ukraść!
- Nigdy - wycelował w nią palec wskazujący, a w jego oczach błysnęły pioruny - nie oskarżaj go, nie mając dowodów. Gdzie i kiedy widziałaś ten naszyjnik ostatnio?
- Na ostatnim bankiecie, dwa tygodnie temu. Odkładałam go do pudełka, jestem o tym przekonana. Sam nie wywędrował. Po co w ogóle sprowadziłeś tutaj tego dzieciaka? I dlaczego zrobiłeś to bez porozumienia ze mną?
- Rozmawialiśmy o tym, nie zamierzam się powtarzać - Santiago uciął ostro, już od poprzedniej wypowiedzi nie siląc się na spokój. Złożył plan, schował go do biurka, zamknął na klucz i podszedł do żony, patrząc na nią z góry ostrym wzrokiem - Poszukaj dokładnie. Młody nie ukradł twojego naszyjnika.
- Oczywiście, że go ukradł! Oskarżasz mnie o kłamstwo?!
Santiago miał wielką ochotę chwycić ją za gardło i przycisnąć do ściany. Nigdy dotąd jednak nie podniósł ręki na żonę i teraz też nie zamierzał tego robić. Skrzywił się jedynie, błyskając zębami i stojąc w tym momencie bardzo blisko niej.
- Alvaro! - zawołał, wciąż patrząc jej prosto w oczy - Jesteś w domu? Przyjdź tu, proszę!
Alvaro Salvatierra
- Santiago, zginął mi mój naszyjnik ze szmaragdem - oświadczyła teraz, wchodząc do pokoju.
Tiago podniósł wzrok znad planu budynku, który zamierzał w najbliższym czasie obrobić. Uczył się go na pamięć, a żona właśnie wybiła go z rytmu, więc już czuł, jak narasta w nim złość. Przez chwilę patrzył w okno, nie podnosząc głowy, więc jego spojrzenie było teraz dzikie i groźne. Wreszcie jednak uniósł głowę, wyprostował się, wciągając głośno powietrze w płuca i odwrócił się przodem do żony.
- Estrella mia, szukałaś dokładnie? - zapytał, siląc się na spokój, ale każdy, kto go choć trochę poznał już wiedziałby, że ten ton zdecydowanie do spokojnych nie należał. Gdzieś za tą fasadą pozornego spokoju czaiła się dzika bestia.
- Oczywiście, inaczej nie przychodziłabym do ciebie z tym problemem! - oburzyła się kobieta - Szukałam wszędzie, choć niema takiej możliwości, żeby był gdzie indziej, niż w pudełku z biżuterią albo na mojej szyi. Ten dzieciak musiał go ukraść!
- Nigdy - wycelował w nią palec wskazujący, a w jego oczach błysnęły pioruny - nie oskarżaj go, nie mając dowodów. Gdzie i kiedy widziałaś ten naszyjnik ostatnio?
- Na ostatnim bankiecie, dwa tygodnie temu. Odkładałam go do pudełka, jestem o tym przekonana. Sam nie wywędrował. Po co w ogóle sprowadziłeś tutaj tego dzieciaka? I dlaczego zrobiłeś to bez porozumienia ze mną?
- Rozmawialiśmy o tym, nie zamierzam się powtarzać - Santiago uciął ostro, już od poprzedniej wypowiedzi nie siląc się na spokój. Złożył plan, schował go do biurka, zamknął na klucz i podszedł do żony, patrząc na nią z góry ostrym wzrokiem - Poszukaj dokładnie. Młody nie ukradł twojego naszyjnika.
- Oczywiście, że go ukradł! Oskarżasz mnie o kłamstwo?!
Santiago miał wielką ochotę chwycić ją za gardło i przycisnąć do ściany. Nigdy dotąd jednak nie podniósł ręki na żonę i teraz też nie zamierzał tego robić. Skrzywił się jedynie, błyskając zębami i stojąc w tym momencie bardzo blisko niej.
- Alvaro! - zawołał, wciąż patrząc jej prosto w oczy - Jesteś w domu? Przyjdź tu, proszę!
Alvaro Salvatierra