Kiss my Kass, will ya?
: wt kwie 07, 2026 10:00 am
Kolacja u Cooperów jak zwykle była przyjemnym przeżyciem. Przynajmniej dla niego, bo napięcia między dzieciakami, a rodzicami w tej rodzinie były wyczuwalne też dla niego. Był nawet krótki moment, w którym Robbie już stawał w obronie Kass przy jakiejś, krótkiej wymianie zdań. Ale ta posłała mu mordercze spojrzenie, więc się wycofał. No tak, to mogłoby trochę wydać ich zażyłość. Natomiast dotyk jej stopy na jego kostce zdecydowanie sprawił, że napięcie wzrosło.
Następnym razem będą musieli usiąść koło siebie, chociaż wtedy nie mogliby rzucać sobie wymownych spojrzeń i rozśmieszać się nawzajem. Za to pod stołem dłonie mogłyby robić różne rzeczy.
Z domu Cooperów wyjechali swoimi samochodami, co z jednej strony podkręcało napięcie ukrywania się, ale z drugiej strony sprawiło, że Cole poczuł jakby... To nie było poważne? Bo może nie było... W sumie do tej pory nie mieli za bardzo ochoty na te tematy rozmawiać. Byli zajęci działaniem. Jak to przy Kassie było, działanie najpierw.
Jechał do jej mieszkania zamyślony, pozwalając na to, by w jego głowie ścierały się przemyślenia ze wspomnieniami. Ale podniecenie schadzką i tak już wzięło nad nim górę. Dzisiaj raczej też nie pogadają o nich.
Dojechał chwilę po niej. Zazwyczaj jeździł ostrożnie, podobnie na motocyklu. Nic więc dziwnego, że Kassie go wyprzedziła i pewnie o dobrych kilkanaście minut. Przywitał się z odźwiernym w wejściu i wszedł do windy wybierając jej piętro. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy drzwi się zamykały. Kolejne wspomnienie samych początków ich relacji sprawiło, że nie był w stanie go powstrzymać. A co najlepsze ramię przestało mu dokuczać od momentu, kiedy przywitali się tak grzecznie w domu Cooperów.
Ding!
Drzwi się otworzyły, a chwilę później naciskał guzik dzwonka w jej drzwiach.
Kasama Cooper
Następnym razem będą musieli usiąść koło siebie, chociaż wtedy nie mogliby rzucać sobie wymownych spojrzeń i rozśmieszać się nawzajem. Za to pod stołem dłonie mogłyby robić różne rzeczy.
Z domu Cooperów wyjechali swoimi samochodami, co z jednej strony podkręcało napięcie ukrywania się, ale z drugiej strony sprawiło, że Cole poczuł jakby... To nie było poważne? Bo może nie było... W sumie do tej pory nie mieli za bardzo ochoty na te tematy rozmawiać. Byli zajęci działaniem. Jak to przy Kassie było, działanie najpierw.
Jechał do jej mieszkania zamyślony, pozwalając na to, by w jego głowie ścierały się przemyślenia ze wspomnieniami. Ale podniecenie schadzką i tak już wzięło nad nim górę. Dzisiaj raczej też nie pogadają o nich.
Dojechał chwilę po niej. Zazwyczaj jeździł ostrożnie, podobnie na motocyklu. Nic więc dziwnego, że Kassie go wyprzedziła i pewnie o dobrych kilkanaście minut. Przywitał się z odźwiernym w wejściu i wszedł do windy wybierając jej piętro. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy drzwi się zamykały. Kolejne wspomnienie samych początków ich relacji sprawiło, że nie był w stanie go powstrzymać. A co najlepsze ramię przestało mu dokuczać od momentu, kiedy przywitali się tak grzecznie w domu Cooperów.
Ding!
Drzwi się otworzyły, a chwilę później naciskał guzik dzwonka w jej drzwiach.
Kasama Cooper