Strona 1 z 2
she misses him, but quietly
: wt kwie 07, 2026 10:16 am
autor: Eliana Broussard
Nie miała pojęcia, czy nie postępowała głupio, a jednak kiedy w piątkowy wieczór spostrzegła na wyświetlaczu swojego telefonu numer Cortlandta, po dłuższej chwili zastanowienia zdecydowała się nie odbierać.
Nie czuła się z tym do końca w porządku, bo przecież sama dąsała się na niego właśnie z takiego powodu, ale czy rzeczywiście mogła sobie cokolwiek zarzucić, skoro podczas ich ostatniego spotkania jasno wyraziła swoje stanowisko? Naprawdę nie sądziła, że z tej relacji coś jeszcze mogłoby być. Nie po tym, jak rozbudziło się w niej tak wiele wątpliwości, dlatego się wycofała.
Nie znaczy to wcale, że ani trochę tego nie żałowała. Mimo wszystko polubiła go przecież, a wcześniej tliło się w niej nieco nadziei co do tego, że ta znajomość nie okaże się jedną wielką porażką. Pomyliła się, a choć prawdopodobnie to na siebie powinna być zła, złość tę kierowała obecnie pod zupełnie innym adresem. Wściekała się przede wszystkim na niego, bo przecież to on wszystko z e p s u ł. Biorąc pod uwagę to, jak dobrze było jej w jego towarzystwie wcześniej, nie umiała tak po prostu mu tego wybaczyć.
I może wcale nie musiała, choć przez to momentami bywała zbyt rozproszona. Odczuwała to przede wszystkim w pracy, kiedy mając na zajęciach dziesiątki ludzi, ostatecznie i tak zostawała ze swoimi myślami sam na sam. Miała wrażenie, że przez to nie była w stanie narzucić zajęciom właściwego tempa, bo albo zwalniała nadmiernie, albo dawała ludziom zbyt duży wycisk, kiedy akurat przypominało jej się, jak bardzo się złościła.
Była sobą szczerze zawiedziona, bo przecież jak znajomość, która trwała zaledwie kilka tygodni, mogła aż tak namieszać jej w głowie?
Chciała się z tym uporać, choć jednocześnie nie do końca wiedziała, w jaki sposób miałaby to zrobić. Miała nadzieję, że choć częściowo pomoże jej w tym spacer, na który zdecydowała się wybrać dzisiaj po pracy. Nie wróciła wcześniej do domu i nie zabrała ze sobą kota, który w takich okolicznościach tylko wszystko jej utrudniał. Pech chciał, że przy okazji zgłodniała, a w okolicy miała wyłącznie szereg budek z ulicznym jedzeniem. Pamiętając, jak smakowało jej to, co przed kilkoma tygodniami jadła tu z Cortlandtem, zdecydowała się na egipską opcję.
Złożyła zamówienie, a kiedy je odebrała, skierowała się w stronę wolnej ławeczki. Nie zdołała jednak zająć jeszcze miejsca, nim rozejrzała się dookoła, a jej spojrzenie spoczęło właśnie na brunecie. Wybierając to miejsce mogła się tego spodziewać, ale mimo to z jakiegoś powodu nie zakładała, że będzie miała aż takiego p e c h a. — Cześć — odezwała się, tym razem nie zamierzając traktować go tak oschle, jak poprzednio. Nawet jeśli ich relacja była już zakończona, mogli chyba przynajmniej spróbować zachowywać się tak, jak na cywilizowanych ludzi przystało.
Lance Cortlandt
she misses him, but quietly
: śr kwie 08, 2026 5:35 pm
autor: Lance Cortlandt
Czy dziwił się Elianie, że zignorowała go, gdy do niej zadzwonił w piątek nie raz, a kilka razy, mając nadzieję, że za którymś jednak odbierze? Właściwie to ani trochę, bo dostał dokładnie to, na co zasługiwał po tym, jak sam potraktował ją w podobny sposób, dlatego wcale się na nią nie złościł. Był zawiedziony, ale nie zły lub zaskoczony.
Zaakceptował to, że został spławiony i nie planował więcej się narzucać. Straciłby wtedy do siebie szacunek, bo nie był jednym z tych facetów, którzy lataliby za kobietami na kolanach. I to nawet wtedy, gdy mu zależało, a teraz może trochę zaczynało mu zależeć, ale rozumiał odmowę.
Dlatego następnego dnia wrócił do swoich spraw i to na nich się skupił, choć Eliana wciąż pojawiała się w jego myślach, prześladując go i nie dając o sobie zapomnieć. To coś, co zaczynało go frustrować, tym bardziej, że nie miał nad tym żadnej kontroli i nawet natłok pracy nie potrafił sprawić, że zapomniałby o niej. W dodatku pierwszy raz przechodził przez coś takiego, przez co nie miał pojęcia, jak sobie z tym radzić, ale rozwiązaniem nie okazały się nawet inne kobiety, bo choć jednej poświęcił swoją uwagę, to zdało się na nic.
Ale jego życie przez jednego kosza nie mogło się zatrzymać. Tym bardziej w momencie, gdy miał taki ogrom pracy, której poświęcał się również dziś. Udało mu się jednak wygospodarować trochę czasu na przerwę, którą zamierzał wykorzystać na szybki obiad, który zamierzał zjeść w sprawdzonym miejscu, mimo że ono nie znajdowało się już tak blisko jego nowego biura. Tam jednak nie zdołał jeszcze znaleźć sobie nowej miejscówki, więc póki co wolał wrócić do starej, gdzie na pewno nie spodziewał się spotkać Eliany, którą zobaczył, gdy sam był w drodze do wolnej ławki. – Cześć – odpowiedział i posłał jej jeden ze swoich charakterystycznych, lekko łobuzerskich uśmiechów.
– Już się do mnie odzywasz? – Lance się nie patyczkował i nie krążył wokół tematu, który wisiał w powietrzu. Ale to pytanie zadał bez pretensji w głosie, raczej z pewną zadziornością. Chciał postawić Elianę pod ścianą, ale jednocześnie nie próbował dać jej odczuć, że się na nią złościł. Był jednak ciekawy, jak na to zareaguje i wybrnie z tej sytuacji.
Cortlandt nie powstrzymywał się przed stawianiem ludzi w niekomfortowym położeniu, zadając im pytania, których nie chcieli usłyszeć. To było częścią jego pracy, ale też wkradło się do jego prywatnego życia.
Eliana Broussard
she misses him, but quietly
: śr kwie 08, 2026 9:10 pm
autor: Eliana Broussard
Czy to źle, że mimo wszystko chciała czegoś w i ę c e j? Czegoś, co pokazałoby jej, że naprawdę mu na niej zależało, albo przynajmniej żałował tego, jak pewien czas temu się względem niej zachował.
Nie chodziło przecież o to, że przez pewien czas milczał. Chodziło przede wszystkim o to, że nie zreflektował się sam, a gdyby tego było mało, na milczenie wybrał sobie najgorszy z możliwych momentów. Zrobił to przecież zaraz po tym, jak w końcu spędzili razem noc, przed czym ona przez długi czas się wzbraniała. Najwyraźniej słusznie, skoro fakt, że się przed nim tak bardzo odsłoniła, dla niego nie znaczył nic.
Ale mimo to skłonna byłaby mu to wybaczyć. Gdyby tylko postarał się trochę bardziej, Eliana prawdopodobnie w końcu by zmiękła, bo ostatecznie nie oczekiwała przecież niczego więcej, jak bycia zauważoną. Chciała czuć, że miała przy sobie kogoś, kto szczerze jej pragnął i to nie tylko w aspekcie fizycznym, ale też tak po prostu, chcąc mieć ją obok.
Kilka nieodebranych telefonów i kolejne długie dni milczenia na pewno nie miały załatwić sprawy.
Nie znaczy to jednak, że dzisiaj przyszła tu dlatego, że liczyła na to, iż uda im się spotkać. Prawdę powiedziawszy nie przypuszczała, że mogłoby spotkać ją takie zrządzenie losu, bo jakie było prawdopodobieństwo tego, że kiedy ona ten jeden raz wybierze się w to miejsce, Lance znajdzie się tam w tej samej chwili? Niewielkie, ale mimo to wystarczające, aby ich drogi ponownie się skrzyżowały.
Chciała zachować się w porządku, ale mimo to Lance w okamgnieniu wprawił ją w zakłopotanie. Jej policzki momentalnie przyozdobił rumieniec, którego nie była w stanie zamaskować. Gdyby tego było mało, musiał zaserwować jej ten swój głupi, firmowy uśmiech, za sprawą którego jeszcze niedawno uginały się pod nią kolana. Teraz wyglądał dokładnie tak, jakby był tego świadom i próbował wykorzystać to przeciwko niej.
Prawdę powiedziawszy nawet nie czułaby się zaskoczona.
— Popraw mnie, jeśli się mylę, ale to chyba nie po mojej stronie zaczął się ten problem — odparła na tyle lekko, na ile była w stanie to zrobić, choć to wcale nie przyszło jej z łatwością. Uśmiechnęła się mimo to, choć ten uśmiech nijak miał się do tych, którymi obdarzała go w przeszłości. Głównie dlatego, że Eliana nie czuła się przy nim już ani trochę p e w n i e. Prawdę powiedziawszy czuła się tak, jakby musiała pilnować swój każdy krok.
Lance Cortlandt
she misses him, but quietly
: pt kwie 10, 2026 10:04 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance może nie tyle, co nie lubił się narzucać, a raczej nie lubił czuć się niechciany, dlatego brak jakiejkolwiek reakcji na kilka telefonów uznał za wyraźny sygnał, że pora odpuścić. Jeśli oczekiwała od niego czegoś innego, powinna dać mu cokolwiek, aby miał tę motywację, a tego jednak zabrakło podczas ich ostatniego spotkania oraz w piątek, gdy próbował się z nią skontaktować. Uznał, że dostała swoją zemstę i w porządku, on za to bardziej nie mógł się płaszczyć, jeśli po drugiej stronie napotykał na taki opór.
Eliana powinna pamiętać, że Cortlandt nie był tym typem faceta, który da się rozstawiać po kątach i będzie tańczył tak, jak mu zagrano. Sam wykonał jakiś ruch, najpierw przeprosił i wytłumaczył się, a później próbował skontaktować się z nią, aby umówić się z nią na randkę. To było jego staraniami, które nie zostały docenione, dlatego odpuścił sobie, chociaż żałował, że to musiało potoczyć się w ten sposób.
Polubił ją i coś sprawiło, że nie potrafił o niej zapomnieć, dlatego pomimo wcześniejszego postanowienia postąpił wbrew wszystkiemu, co do niedawna wyznawał. I chyba bardzo chciał, żeby to przyniosło zamierzony efekt, a kiedy tak się nie stało i odbił się od ściany, poczuł na tyle duże rozczarowanie, że wziął to do siebie aż za bardzo.
Może dlatego dziś, przy okazji niespodziewanego spotkania, od razu wyotczył działa, wpędzając ją w zakłopotanie, a przy okazji wykorzystał broń, która wiedział, że w przeszłości działała na nią skutecznie.
– Ja potrafiłem się wytłumaczyć – odbił piłeczkę, zwracając uwagę na dość kluczową różnicę. Cortlandt potrafił znaleźć sobie solidne wytłumaczenie, które miało sens, a teraz czekał, aż ona jakieś mu zaserwuje. Być może wtedy będzie mógł kontynuować tę grę, bo jeśli usłyszy, że po prostu próbowała go spławić, Cortlandt nie planował się poniżać.
Chciał więc zobaczyć po jej stronie odrobinę zainteresowania, która mogłaby go zmotywować tak, jak było to ostatnim razem, gdy również dostrzegał to, że nie był jej obojętny mimo że długo mu się opierała i odmawiała mu. Lance potrafił być uparty, ale trzeba też było rzucić mu kość, żeby nie czuł się tak, jakby się wygłupiał. Za bardzo był przywiązany do pewnej wizji samego siebie, przez co nie potrafił zrobić czegoś, co sprawiłoby, że straciłby we własnych oczach.
Dlatego teraz zależało mu na dostrzeżeniu czegoś tak bardzo, że uważnie przyglądał się Elianie, chcąc wyczytać coś z jej zachowania lub między wierszami.
Eliana Broussard
she misses him, but quietly
: sob kwie 11, 2026 10:42 am
autor: Eliana Broussard
Miała w głowie mętlik.
W dodatku nie taki najmniejszy, ponieważ przed ich ostatnim spotkaniem była pewna swego, a jednak teraz nie wiedziała już kompletnie, co powinna myśleć. Jedno należało mu bowiem oddać - tamtymi tłumaczeniami zasiał w jej umyśle ziarno zwątpienia, przez które Eliana skłonna była uwierzyć, że odrobinę przesadzała. Było to jednocześnie niesamowicie niesprawiedliwe, bo skoro w tamtym momencie zawiódł on, jak mógł wpędzić ją w przekonanie, że po części to właśnie ona odpowiadała za sytuację, w której się teraz znaleźli?
A takie momenty również się zdarzały. Bywały chwile, kiedy myślała o nim zbyt intensywnie i to właśnie sobie wyrzucała wówczas to, że była zbyt uparta. Przez pewien moment żałowała nawet tego, że za którymś razem nie odebrała telefonu i nie pozwoliła, aby poprosił ją o kolejne spotkanie.
Choć wolałaby, aby to przyszło jej łatwiej, zapomnienie o nim nie było wcale takie proste.
Nie umiała też całkowicie wyzbyć się wątpliwości, zatem ilekroć łapała się na myśli o tym, że mogła nieco przesadzić, chwilę później odbijała piłeczkę i znów dochodziła do wniosku, że to on zawiódł bardziej, a jednocześnie wcale aż tak mocno nie próbował się postarać. Nie wykazał większej skruchy poza tym, że dość szybko znalazł sobie usprawiedliwienie, a później już poddał się po zaledwie jednej próbie. Czy nie zasługiwała przypadkiem na trochę więcej?
Zaskoczył ją, kiedy zasugerował, że mógł oczekiwać od niej wyjaśnień. Była bowiem pewna, że milczenie po jej stronie było dostatecznie jasne, skoro po tym nie próbował się z nią skontaktować. Z drugiej jednak strony, sama nie była do tego w pełni przekonana i to chyba właśnie to przesądziło o tym, że zanim powiedziała cokolwiek, głośniej wypuściła powietrze.
Odstawiła jedzenie na ławkę, bo jej apetyt nagle trochę zmalał, a później omiotła jeszcze sylwetkę Cortlandta spojrzeniem. To musiało być jej błędem, z tego akurat zdawała sobie sprawę. — A jaką mam pewność, że zaraz znowu nie zmienisz zdania? — zapytała, wbijając w jego twarz uważne spojrzenie. Nie zawsze była taka - nie w każdej sytuacji potrafiła grać w otwarte karty i wypowiadać na głos myśli, które chodziły jej po głowie, ale jednocześnie miała wrażenie, że przy żadnym innym mężczyźnie nie musiała. Z nimi było po prostu łatwiej domyślić się tego, czego od niej oczekiwali, podczas gdy Cortlandt momentami stanowił zamkniętą księgę.
Nie miała też pojęcia, czy kiedykolwiek byłby zdolny do tego, aby odsłonić przed nią wszystkie swoje karty.
Lance Cortlandt
she misses him, but quietly
: pn kwie 13, 2026 3:51 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance’owi zależało na wywołaniu w jej głowie mętliku, bo ten mógł mu pomóc w osiągnięciu celu. Przecież chciał ją urobić, a to mogło być najprostsze, gdy namiesza jej w głowie i wmówi jej, że przesadzała, a on przecież nie zrobił nic tak złego. I teoretycznie tak właśnie było, bo przecież mógł być zapracowany i poddenerwowany przez pracę, otwarcie własnego biznesu potrafi być stresujące, a na dodatek rozpraszające, więc mogło mu wylecieć z głowy to, żeby oddzwonić do niej. Mógł też nie zwracać uwagi na upływ czasu, przez co nie zauważył, jak wiele czasu minęło od ich ostatniego spotkania. Nie było tak, ale mogło być.
Szatyn uznał, że to będzie najskuteczniejsza taktyka, bo wiedział, że Eliana jest dobrą osobą i wiecznie nie będzie mogła złościć się na niego o coś, nad czym nie miał kontroli. Musiał tylko wystarczająco często przypominać jej o tym, a jednocześnie też zwracać uwagę na to, że wciąż był nią bardzo zainteresowany. I to akurat w tym wszystkim było prawdą. Naprawdę był nią zainteresowany i chciał kontynuować tę znajomość. To było do niego niepodobne, sam był tym zaskoczony, ale postanowił spróbować…
Pierwszy raz dawał czemuś takiemu szansę, dlatego dodatkowo frustrowały go niepowodzenia, ale tego nie dawał po sobie poznać.
– Znowu? Nawet raz nie zmieniłem zdania, cały czas jestem zdecydowany – zapewnił Elianę, spoglądając w jej oczy. Nie mówił prawdy, ale mówił to z pełnym przekonaniem, jakby sprzedawał jej teraz prawdę. Był w tym wprawiony, więc powieka nawet mu nie drgnęła, kiedy to mówił. – Nie dostałem już swojej nauczki, Eliana? – westchnął, nawiązując do tego, że olała go dokładnie tak samo, jak on ją. I warto tu nadmienić, że ona też po pierwszych próbach zaraz się poddała i nie zrobiła nic więcej, a teraz o to samo miała pretensje do Lance’a, oczekując, że zrobi coś więcej. Była w tej chwili niesprawiedliwa i oceniała go przez pryzmat własnych wyobrażeń i tego, co sobie dopowiadała, a nie tego, jaki wobec niej był… przeważnie. I szatyn próbował jej to teraz delikatnie wytknąć, chcąc to obrócić na własną korzyść.
Grał nieczysto, ale taki już był. I cóż, musiał wykorzystywać jej niewiedzę, bo przecież w grę w ogóle nie wchodziło to, że wprowadzi ją we wszystko. To tylko by mu zaszkodziło, więc w ogóle nie wchodziło w grę.
Eliana Broussard
she misses him, but quietly
: pn kwie 13, 2026 7:18 pm
autor: Eliana Broussard
Mieszał jej w głowie skuteczniej, niż ktokolwiek inny. Mało tego, mieszał jej w głowie skuteczniej, niż robiła to ona sama.
Już pewien czas temu zastanawiała się nad tym, czy przypadkiem zbyt wiele sobie nie dopowiadała. Od samego początku miała go za bawidamka, ale mimo to Lance zdołał udowodnić jej, że jednak się co do niego myliła. A przynajmniej w to uwierzyła na pewien czas, bo kiedy tylko olał ją akurat po tym, jak dała mu się zaciągnąć do łóżka, te obawy znów przyćmiły jej osąd.
Teraz nie wiedziała już, czy rzeczywiście był dupkiem, czy po prostu miał kiepskie wyczucie czasu.
Kiedy miała go przed sobą, jeszcze bardziej c h c i a ł a mu uwierzyć. Polubiła go, czuła się przy nim dobrze, a przez tych kilkanaście ostatnich dni szczerze żałowała, że im nie wyszło. Nic dziwnego, że chciała dać mu się przekonać, ale jednocześnie miała względem tego pewne opory. Naprawdę nie wiedziała już, w co powinna wierzyć.
Cortlandt był jednak wybitnie dobrym aktorem. Kiedy spoglądał jej teraz w oczy i zapewniał, że bezustannie miał ochotę na kontynuowanie tej znajomości, Eliana stopniowo miękła, choć nie od razu dała to po sobie poznać. Przez pewien czas po prostu na niego spoglądała, nerwowo zagryzając policzek od środka i dopiero po chwili wypuściła głośniej powietrze, co było zwiastunem tego, że w końcu się poddała. — Mam nadzieję, że dostałeś — odparła, w końcu też pozwalając sobie na łagodny uśmiech. Nie na tyle śmiały, jak te, którymi obdarzała go wcześniej, ale na pewno bardziej pogodny, niż ten wyraz twarzy, który towarzyszył jej przy nim ostatnio.
W końcu też zdecydowała usadowić się na ławce, do której wcześniej zmierzała. Na kolanach ulokowała swoje zamówienie, a nim cokolwiek zrobiła, posłała jeszcze Cortlandtowi przeciągłe spojrzenie. Zastanawiała się, czy zamierzał do niej dołączyć. — Więc… Jak idzie ci z tą kancelarią? — zapytała, dobierając się w końcu do swojego posiłku, który i tak nie był już tak ciepły, jak w momencie, w którym go odbierała.
Była to jednak cena, którą była w stanie ponieść, żeby ostatecznie ten spór rozwiązać.
Lance Cortlandt
she misses him, but quietly
: wt kwie 14, 2026 4:09 pm
autor: Lance Cortlandt
Na jej nieszczęście, Eliana miała do czynienia z zawodowcem, który przy okazji był bardzo zmotywowany, aby postawić na swoim, w związku z czym wykorzystywał wszystko, co miał, aby przekonać ją do siebie. Doskonale wiedział, co robił.
Tym razem jednak nie miał złych intencji. Na początku zbliżył się do niej z niewłaściwych powodów, ale teraz zabiegał o nią z odpowiednich, kierując się tym, że naprawdę ją polubił i chciał kontynuować tę znajomość, aby sprawdzić, gdzie mogła ich zaprowadzić. Wiedział, że to było do niego niepodobne, ale nie był to powód, czemu miałby w nieskończoność uciekać. Skoro już znalazł się w tym miejscu i kogoś polubił, chciał zobaczyć, czy coś było na rzeczy i jak sam dalej będzie się wobec tego czuł. Na razie wiedział jedynie, że trochę brakowało mu Eliany w ostatnich dniach i chciał to zmienić.
Pozornie był to mały krok do przodu, ale biorąc pod uwagę to, że chodzi o Lance’a, można jednak mówić o wielkim.
Widząc uśmiech na jej twarzy, który wraz z jej komentarzem sygnalizował, że była gotowa mu odpuścić choć trochę, Cortlandt uśmiechnął się zadowolony. Prawdę powiedziawszy poczuł lekką ulgę, gdy dotarło do niego, że jeszcze nie wszystko było stracone, a Broussard była gotowa puścić w niepamięć małą wpadkę, do której szatyn doprowadził z premedytacją… ale o tym ona nie musiała wiedzieć.
A skoro już udało im się pojednać, mogli spędzić ze sobą chwilę, zanim praca znów nie zacznie go gonić. Ale na razie, widząc naglące spojrzenie Eliany, mógł po prostu przysiąść się do niej na ławce, gdzie zaczął rozpakowywać swoje jedzenie. – Nieźle. Udało się ściągnąć paru starych klientów, więc nie zaczynamy od zera... – przyznał, po czym wziął pierwszy kęs jedzenia. Był zadowolony z tej części, bo najgorsze, co mogłoby ich spotkać, to właśnie brak zaufanych klientów na początek, którzy mogliby polecić ich dalej. Bez nich trudno byłoby się przebić.
– Teraz chciałbym tylko domknąć wszystkie urzędowe sprawy, co mam nadzieję, że uda się jeszcze w tym tygodniu i jak już to będę miał z głowy, będzie idealnie – zapewnił, bo tym, co spędzało mu sen z powiek i zabierało wolny czas, była właśnie ta część prowadzenia biznesu. Na start trzeba było dopilnować tak wielu rzeczy, a w trakcie ogarniania ich wychodziły jeszcze kolejne, że trudno było się w tym odnaleźć i pękała od tego głowa. Cortlandt wierzył jednak, że już niemal wszystko mieli załatwione. Naprawdę chciał się od tego uwolnić, bo był tym zmęczony.
Eliana Broussard
she misses him, but quietly
: śr kwie 15, 2026 9:09 pm
autor: Eliana Broussard
Nie miała pojęcia, co tak właściwie ta rozmowa miała dla nich oznaczać. Nie wiedziała, czy gdziekolwiek to ich zaprowadzi, ponieważ nawet pomimo tego, że skłonna była wywiesić białą flagę i nie dąsać się więcej, to jednak nie sposób zaprzeczyć temu, że Lance odrobinę jednak zawiódł jej zaufanie. Swoim zachowaniem sprawił, że nie była go już ani trochę pewna, a przecież i w przeszłości stanowiło to dla niej przeszkodę.
Teraz musiała przemyśleć to sobie na nowo.
Nie musiała jednak robić tego natychmiast, dzięki czemu mogła poświęcić nieco czasu rozmowie. To przecież nie tak, że ani trochę nie ciekawiło ją to, jak obecnie układały się jego sprawy - dokładnie te, które przez pewien czas nie pozwalały mu się z nią skontaktować. Z tym nadal czuła się nieco d z i w n i e, a to prawdopodobnie prędko nie miało jej minąć, ale mogła przynajmniej przestać spoglądać na niego w ten karcący sposób.
Ukradkiem zerknęła w jego stronę, kiedy rozsiadał się obok niej. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale znajomy dreszcz przemknął przez jej kręgosłup, gdy Cortlandt znalazł się tak blisko. Nawet w tak prostej, kompletnie pozbawionej znaczenia sytuacji potrafił wywrzeć na niej niemałe wrażenie. Zupełnie nie rozumiała, dlaczego polubiła go aż tak bardzo.
Słuchała go jednak ze szczerym zainteresowaniem. Być może miała nikłe pojęcie o tym, jak wyglądało zakładanie własnego biznesu, a już tym bardziej rozkręcanie kancelarii, jednak nie wydawało jej się, aby Cortlandt mógł okazać się osobą, która sobie z tym wyzwaniem nie poradzi. Biorąc pod uwagę to, jak skutecznie przebijał się przez jej własny mur, miał poradzić sobie też z każdym innym.
— Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej — stwierdziła, a kącik jej ust wygiął się w uśmiechu. Wtedy też postanowiła w końcu więcej uwagi poświęcić swojemu jedzeniu, choć w pierwszej kolejności sięgnęła po napój. Zanim jednak pociągnęła kilka łyków przez słomkę, zerknęła jeszcze kątem oka na Cortlandta. — Czyli już obkleiliście szyby swoimi nazwiskami? — zażartowała, przechylając na bok głowę.
Gdyby ich znajomość poukładała się trochę inaczej, prawdopodobnie sama pognałaby pod siedzibę kancelarii, aby to zobaczyć i trochę też pocieszyć się jego sukcesem, ale kiedy zamikł tak nagle, zdała sobie sprawę z tego, że to nie była jej rola. Teraz to raczej również nie miało się zmienić, ale mogła przynajmniej dać mu do zrozumienia, że mu kibicowała. Byłoby tak nawet, gdyby jednak nie zdecydował się do niej odezwać.
Lance Cortlandt
she misses him, but quietly
: czw kwie 16, 2026 5:40 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance miał nadzieję, że to krok ku lepszemu i w końcu uda mu się urobić Elianę w pełni. Raz mu się udało, więc powtórzenie tego wyczynu nie mogło być niemożliwe. Tym bardziej, że już poczynił postępy i brunetka przestała krzywo na niego spoglądać, a nawet zgodziła się spędzić z nim trochę czasu. Teraz wystarczyło nie zmarnować tej okazji, czego naprawdę nie chciał zrobić.
Dokładnie tak, ten sam Cortlandt, który do nikogo się nie przywiązywał, tym razem chciał zainwestować w jakąś znajomość z kobietą, ponieważ okazało się, że polubił ją bardziej niż to sobie zaplanował. Wzięło go to z zaskoczenia i może dlatego było możliwe. Gdyby próbował dotrzeć do tego miejsca, to możliwe, że uznałby to w końcu za sztuczne, a tak? Nawet jemu trudno było znaleźć wymówkę, żeby dać sobie spokój, dlatego tym razem postanowił postąpić inaczej i zamiast uciec, to zaangażować się.
Szkoda tylko, że wcześniej zdążył tak wiele popsuć, przez co teraz zadanie było zdecydowanie trudniejsze. Ale akurat Lance przed wyzwaniami nigdy nie uciekał, więc i tym razem nie miał odpuścić, skoro już sobie coś postanowił.
Pokiwał głową lekko na boki, czekając z odpowiedzią na to, aż przełknie jedzenie. – Prawie. Mam już nazwisko na drzwiach swojego gabinetu, ale nasza tabliczka nadal nie zawisła na budynku – westchnął, wspominając o kolejnej rzeczy, którą powinni jak najszybciej ogarnąć, tym bardziej, że tu na drodze nie stali im żadni urzędnicy, tylko oni sami. Niestety, projekt owej tabliczki cały czas pozostawał kwestią sporną. – Przyrzekam, że Hal, mój wspólnik, kompletnie nie ma gustu – przynajmniej do takich rzeczy, bo kobiety wybierał sobie nie najgorsze. Może któraś z nich powinna powiedzieć mu, że tylko na tym się znał, a resztę powinien zostawić innym, którzy mieli oczy i potrafili odróżnić, co wygląda dobrze, a co nie? Lance ewidentnie nie miał już na niego sił, ale i tak nie zamierzał odpuścić.
– A co u ciebie? – zapytał wcale nie z grzeczności, tylko o dziwo szczerze zainteresowany. I zależało mu na tym, aby to zainteresowanie jej okazać, bo zdawał sobie sprawę z tego, że ostatnio właśnie to stało się kłopotliwą kwestią, którą Eliana całkiem słusznie miała mu za złe.
Eliana Broussard