can anybody see through tragic eyes
: czw kwie 09, 2026 7:16 am
and fires glowing, midnight's blowing, bury us again
and time goes by, steals away the light
oh, how it flies
we'vе lost another night
Już nawet nie pamiętał, kiedy ostatnim razem widział się z Addamsową. Gdyby to było jeszcze za czasów szkoły, byłby zbyt obsrany samym faktem, żeby ją gdzieś zaprosić. Nie wiem, po prostu wyjść? Spędzić razem czas poza murami szkoły? Owszem, pakował się wtedy w tarapaty i wplątywał Erikę w przeróżne akcje, ale sam z siebie nigdy nie był zbyt rozmowny. A potem, w wieku szesnastu lat, rodzinka wpadła na ten swój wybitny pomysł wychowawczy i wysłała go do Rzymu, żeby - jak to szumnie nazwali - w końcu wziął się w garść. Bo przecież wyjebanie nastoletniego syna kilka tysięcy kilometrów od domu to najwyraźniej szczyt rodzicielskiej troski. Genialne, po prostu genialne. Jasne, jeśli chodzi o edukację, języki i ogólne ogarnięcie własnego istnienia, to nawet zadziałało. Jeśli chodzi o zbliżenie do rodziny? No cóż. Przynajmniej do rodziców kompletnie odwrotnie. No ale dobra, teraz był w Kanadzie. Odpalał sobie social media i nagle przemknęła mu przez ekran ta księżniczka ciemności, która de facto za szkolnych czasów była przerażająca - ale tak w ten onieśmielający sposób. No tak, surprise, surprise. Caspian był przez nią onieśmielony. Brzmiało to absurdalnie nawet w jego własnej głowie, ale niestety prawda rzadko bywała elegancka.
Kiedy wysłała mu link do najbliższego koncertu, zerknął; The Birthday Massacre. Kanadyjski zespół grający gotycki i elektro rock. Przesłuchał kilka piosenek na Spotify i stwierdził, że dobra, ciekawie będzie ich zobaczyć. Kupił im bilety, a swój wysłał jej z informacją, żeby spotkała go już w środku. Ubrał się w dżinsy, koszulę i marynarkę, bo mimo że chciał wyglądać, jakby nie miał kija w dupie, to ups - niestety miał, tylko dosłownie przy nodze. Zaciskając dłoń na lasce, powoli wysiadł z taksówki i ruszył w stronę klubu. Kolejka była kurewsko długa, więc zdążył zapalić fajeczkę i napisać do niej, żeby się nie spieszyła, bo tylko zmarznie, stojąc na zewnątrz. Po jakichś piętnastu minutach wszedł do środka. Od razu skierował się do baru, usiadł przy nim, zamówił im po drinku i po prostu czekał. Z jednej strony był trochę zestresowany, z drugiej.. podekscytowany. Nie miał pojęcia, czego spodziewać się po spotkaniu po tylu latach, ale czuł, że będzie warto. Rozglądając się po lokalu, nagle zdał sobie sprawę, że połowa kobiet tutaj wygląda właśnie jak ona. - Jak ja mam ją do cholery rozpoznać? - mruknął pod nosem i upił łyk drinka. I wtedy ją zobaczył. A przynajmniej był prawie pewien, że to ona. Od razu uniósł laskę do góry i zaczął nią machać. - Addams! Tutaj! - krzyknął z nadzieją, że po pierwsze to faktycznie ona, a po drugie, że się nie odwróci i nie ucieknie.
Addams
and time goes by, steals away the light
oh, how it flies
we'vе lost another night
Już nawet nie pamiętał, kiedy ostatnim razem widział się z Addamsową. Gdyby to było jeszcze za czasów szkoły, byłby zbyt obsrany samym faktem, żeby ją gdzieś zaprosić. Nie wiem, po prostu wyjść? Spędzić razem czas poza murami szkoły? Owszem, pakował się wtedy w tarapaty i wplątywał Erikę w przeróżne akcje, ale sam z siebie nigdy nie był zbyt rozmowny. A potem, w wieku szesnastu lat, rodzinka wpadła na ten swój wybitny pomysł wychowawczy i wysłała go do Rzymu, żeby - jak to szumnie nazwali - w końcu wziął się w garść. Bo przecież wyjebanie nastoletniego syna kilka tysięcy kilometrów od domu to najwyraźniej szczyt rodzicielskiej troski. Genialne, po prostu genialne. Jasne, jeśli chodzi o edukację, języki i ogólne ogarnięcie własnego istnienia, to nawet zadziałało. Jeśli chodzi o zbliżenie do rodziny? No cóż. Przynajmniej do rodziców kompletnie odwrotnie. No ale dobra, teraz był w Kanadzie. Odpalał sobie social media i nagle przemknęła mu przez ekran ta księżniczka ciemności, która de facto za szkolnych czasów była przerażająca - ale tak w ten onieśmielający sposób. No tak, surprise, surprise. Caspian był przez nią onieśmielony. Brzmiało to absurdalnie nawet w jego własnej głowie, ale niestety prawda rzadko bywała elegancka.
Kiedy wysłała mu link do najbliższego koncertu, zerknął; The Birthday Massacre. Kanadyjski zespół grający gotycki i elektro rock. Przesłuchał kilka piosenek na Spotify i stwierdził, że dobra, ciekawie będzie ich zobaczyć. Kupił im bilety, a swój wysłał jej z informacją, żeby spotkała go już w środku. Ubrał się w dżinsy, koszulę i marynarkę, bo mimo że chciał wyglądać, jakby nie miał kija w dupie, to ups - niestety miał, tylko dosłownie przy nodze. Zaciskając dłoń na lasce, powoli wysiadł z taksówki i ruszył w stronę klubu. Kolejka była kurewsko długa, więc zdążył zapalić fajeczkę i napisać do niej, żeby się nie spieszyła, bo tylko zmarznie, stojąc na zewnątrz. Po jakichś piętnastu minutach wszedł do środka. Od razu skierował się do baru, usiadł przy nim, zamówił im po drinku i po prostu czekał. Z jednej strony był trochę zestresowany, z drugiej.. podekscytowany. Nie miał pojęcia, czego spodziewać się po spotkaniu po tylu latach, ale czuł, że będzie warto. Rozglądając się po lokalu, nagle zdał sobie sprawę, że połowa kobiet tutaj wygląda właśnie jak ona. - Jak ja mam ją do cholery rozpoznać? - mruknął pod nosem i upił łyk drinka. I wtedy ją zobaczył. A przynajmniej był prawie pewien, że to ona. Od razu uniósł laskę do góry i zaczął nią machać. - Addams! Tutaj! - krzyknął z nadzieją, że po pierwsze to faktycznie ona, a po drugie, że się nie odwróci i nie ucieknie.
Addams