Strona 1 z 1

Pokażmy im owoc naszego wysiłku i potu

: czw kwie 09, 2026 9:46 pm
autor: Jasmine Sparrow
Jasmine nie należała do osób, którym dwa razy trzeba było powtarzać, że trzeba w czymś pomóc albo coś zrobić. Zwłaszcza, gdy dotyczyło to powstającej kwiaciarni. I jeszcze bardziej zwłaszcza, gdy wyżej wymieniona kwiaciarnia miała należeć do kogoś z jej przyjaciół. Wytłumaczyła ojcu, że przez kilka dni może być jej nieco mniej na ich warsztacie z prostego powodu: zawsze była w stanie postawić bliskich ponad jakąś tam renowacją dla kompletnie przypadkowej osoby. Ku jej niesamowitemu zdziwieniu mężczyzna niemal odetchnął z ulgą i oznajmił, że w takim razie robi sobie po zakończeniu bieżącego projektu wakacje i porywa jej matkę na wycieczkę tylko we dwoje. Jasmine pasowało to bardziej niż cokolwiek innego, bo mogła ze spokojną głową działać.
Dlatego też pewnie o nieludzkiej godzinie rano wciąż nieco ziewając, uzbrojona w długopis i notatnik (w dużym formacie, planowała jednak trochę sobie pogadać z dziewczyną w przerwach pomiędzy pracą)stanęła przed drzwiami przyszłego lokalu. Było dość chłodno i musiała nieco dreptać w miejscu z wyglądając pewnie ciut jak pingwin, aby się rozgrzać. Na szczęście jej przyjaciółka nie dała jej długo czekać. Uniosła dłoń do góry i oddaliła ją od czoła jakby salutowała, witając się z dziewczyną. Nie czuła potrzeby pisania powitania na kartce, akurat to nie wymagało jakiegoś większego zastanowienia czy wyjaśniania.
To w zasadzie jakie mamy plany na dzisiaj? I czemu o tak nieludzkiej porze. No i powiedz proszę, że będzie kawa. Potrzebuję kawy.
Napisała, pokazując dziewczynie kartkę. Dzień należało rozpocząć od czegoś mocnego. Przez resztę dnia mogła pić cokolwiek, ale rano espresso lub podwójne espresso było tym czego zabraknąć nie mogło. Choćby po to, aby pomóc się wybudzić i dać kopa na dalszą część dnia. Była ciekawa co miała zrobić, ale była gotowa na wszystko. Nieważne czy miała to być jakaś pomoc przy skręcaniu bądź przerabianiu mebli czy po prostu sprawdzanie czy każdy kwiat ma swoje miejsce i jest tam, gdzie być powinien.

august winters

Pokażmy im owoc naszego wysiłku i potu

: ndz kwie 12, 2026 6:25 am
autor: august winters
I want simple pleasures...
Friends who have my back

Winters była tak cholernie podekscytowana faktem, że udało jej się wyrwać tak zajebistą lokalizację na kwiaciarnio-kawiarnię. Nie dość, że znajdowała się w jej ulubionej dzielnicy Greektown, to jeszcze dorwała to lokum za bezcen. Jakiś staruszek chciał pozbyć się tego miejsca jak najszybciej, więc sprzedał jej je praktycznie od ręki i bach, ona miała swoje miejsce, a on był już pewnie gdzieś w drodze na tropiki. Win-win situation, if you ask me. No ale miejsce było na razie w dość opłakanym stanie. Staruszek, jak widać, nie miał czasu na sprzątanie, a August bała się dosłownie czegokolwiek dotknąć palcami, bo wszystko się kleiło. Rozlana kawa na jednym ze stołów? Mogłaby przysiąc, że była tam jeszcze od lat siedemdziesiątych. No ale nic. Niedługo miała przyjść jej przyjaciółka Jasmine, z którą spiknęła się dość randomowo. Za pomocą kartki i długopisu, biblioteki… długa historia.

Zgarnęła swój BMX i zaczęła śmigać nim w kierunku kwiaciarni. Co prawda nie powinna się przemęczać, bo ostatnimi czasy dosłownie przeholowała z przeciążeniem nogi, no ale trudno. W uszach miała słuchawki na kabelku, a z nich leciała piosenka, która zaczęła wypełniać jej bębenki. - I think you’re scared of being basic… - śpiewała pod nosem, przejeżdżając uliczkami, mijając randomowych ludzików i uśmiechając się do nich. Po kilku minutach dotarła na miejsce, ale Jaśminki nigdzie nie było widać. Zeszła z BMX-a, postawiła go w środku kawiarni, wysunęła jedną słuchawkę z ucha, choć dalej kiwała głową i bujała się w miejscu, zaciągając kaptur na głowę. Gdy w końcu ją zobaczyła, zaczęła podskakiwać z szerokim uśmiechem. - Jazz!! - krzyknęła, machając do niej. Podeszła do niej podekscytowana, nachyliła się nad tym, co Jasmine pisała jej na kartce, i uśmiechnęła się szeroko. - Dobra, to sprawdzimy, czy da się coś uratować z mebli w środku. Staruszek miał tu jakiś stary kawiarniano-dinerowy klimat, ale uprzedzam, poczujesz się jak w muzeum, jak tam wejdziesz. - zaśmiała się. - A! I kawkę mogę nam zamówić albo przejdziemy się do kawiarni obok, bo bałabym się cokolwiek ci serwować z tej maszyny, która stoi w środku. - Wybuchnęła śmiechem. - Co sądzisz? - Była przeszczęśliwa, ponieważ nie dość, że mogła ją zobaczyć, to jeszcze spędzić z nią czas i skorzystać z jej zajebistego kunsztu w rekonstrukcji mebli.

jazz 𓂃🖊

Pokażmy im owoc naszego wysiłku i potu

: ndz kwie 12, 2026 5:46 pm
autor: Jasmine Sparrow
Być może było to najzwyczajniej w świecie głupie, ale cieszyła się jak idiotka, że jej przyjaciółce udaje się spełnić marzenie. Lubiła August i chciała, aby w jej życiu wszystko układało się dobrze. Jeśli dziewczyna mogła spełnić w jakiś sposób swoje marzenie i ona mogła w tym jakoś pomóc to zamierzała stanąć na rzęsach, aby to zrobić.
Uniosła brew do góry na słowa kobiety i kiwnęła głową. Rzadko kiedy trafiały jej się meble z których nie można było nic wykrzesać. Oczywiście wymagało to w przypadku niektórych większej ilości czasu, chęci i melisy, ale potrafiły się odpłacić. Słysząc jednak o staruszku, klimacie i muzeum zrobiła się nagle sceptyczna. Część starszych ludzi miała syndrom zbieracza i po prostu nie pozbywała się rzeczy, które były odpowiednie na śmietnik. Miała nadzieję, że nie jest to jedna z tych sytuacji i że coś uda się zrobić.
Zobaczymy jak jest w środku, może to po prostu kwestia pierwszego wrażenia? I jeśli mogłabyś zamówić to byłoby super, nie chce mi się dzisiaj kopać z ludźmi o zamówienie napoju. Mam na to za dobry humor.
Nie lubiła restauracji i knajpek głównie z tego powodu: czasami kelnerzy się śpieszyli, a jej zamówienia zajmowały ciut więcej czasu. Jedną sprawą było to, że potrzebowała chwili na namyślenie się co chce. Drugą sprawą, że musiała to jeszcze zapisać. Wolała unikać niektórych miejsc głównie przez krzywe spojrzenia.
Uśmiechnęła się szeroko i wskazała palcem na drzwi, w ten sposób chcąc zapytać czy wchodzą czy nie. Była bardziej niż ciekawa co tam jest i jak bardzo mają przechlapane.
Po wejściu otworzyła szerzej oczy i kaszlnęła w dłoń. Nawet nie pytała o zdanie August i po prostu otworzyła na oścież okna. Wolała zdecydowanie marznąć niż się udusić. Związała niedbale włosy w kitkę i rozejrzała się mocniej.
Dobra, chcesz coś z tego zostawić czy wyrzucamy wszystko po kolei? I gdzie jest ta maszyna do kawy? Nie może być aż tak źle.

Albo nie. Inaczej.
Powiedz mi jak to widzisz i co tak naprawdę chcesz zrobić i jak to ma wyglądać.
Napisała i po prostu podała kartkę przyjaciółce, patrząc z lekkim obrzydzeniem na blat. Jak można było doprowadzić to miejsce do takiego stanu i w ogóle nie pomyśleć choćby o powierzchownym posprzątaniu. Sięgnęła do torby i wyjęła z niej dwie pary rękawiczek. Spaczenie zawodowe.

august winters