Strona 1 z 1

just give us another night

: czw kwie 09, 2026 11:25 pm
autor: Flavia Rosendale
Było nieco szaleństwa w jej zachowaniu. Z jednej strony uważała jego nastawienie za niepotrzebne i bezpodstawne, a z drugiej starała się to zrozumieć. Może faktycznie w jakiś sposób zachowała się niekulturalnie? A z drugiej, co mogło być w tym złego? Mogło to wyglądać jak brak chęci na zabawę, choć z drugiej strony mogła chcieć przetestować jego zawziętość. Może jednak nie wywarła na nim tak dużego wrażenia? Nawet jeśli nie myślała o jego osobie dniami i nocami, to miała momenty, w którym wchodziła na lotnisko i rozglądała się po wielkiej hali w zastanowieniu, czy może akurat dzisiaj był dzień, w którym go spotka. Przez te wszystkie tygodnie okazja nadarzyła się raz, właśnie dzisiaj i jeszcze sprowadził ją na ziemię swoim zachowaniem, uświadamiając że… nie wszyscy faceci wokół niej skakali. Był niedostępny i prawdopodobnie to najbardziej irytowało ją w tej całej sytuacji. To nie ona tutaj rozdawała karty, nie kontrolowała tej sytuacji, a jedynie ugięła się, zapraszając go na kolejne spotkanie — a on zdawał się robić jej jeszcze z tego łaskę! Po prysznicu spojrzała tylko na swoje odbicie i doszła do wniosku, że jest wariatką, skoro lata za jakimś facetem. A z drugiej strony, przypominała sobie jego ciemne oczy i coś drgnęło w jej sercu. Coś, co ciężko było zdefiniować i na obecną chwilę, nawet nie miała ochoty tego robić.
Nie odmówiła sobie założenia jednej z krótszych spódniczek, nadal będących przyzwoitymi i bluzki, której jedno ramiączko, lekko opadało na ramieniu. Jeśli na ich wcześniejszej randce sądził, że się postarała, to tutaj miał obraz starań w pełnej krasie; bo wtedy nie kłamała i głównie założyła rzeczy, które po prostu ze sobą wzięła, bez wizji wieczornego wyjścia na kolację. Teraz jej szafa dawała większe pole manewru. Zrobiła świeży makijaż, bardziej codzienny niż ten do pracy i pojechała na miejsce, które wysłała mu wcześniej wraz z godziną. Miała wrażenie dziwnego poczucia stresu, co było mało jej znane. Ostatni raz denerwowała się randką w liceum i teraz czuła się podobnie. Może przez to, że tak samo ciężko było jej zrozumieć swoje myśli?
Przyjechała pierwsza i usiadła przy stoliku na uboczu, przeglądając kartę z drinkami, leżącą na stoliku i delikatnie odgarniając swoje długie włosy za plecy. Liczyła że nie był gołosłowny i naprawdę się pojawi, nie zostawiając jej na pastwę losu albo na wątpliwą przyjemność zagadywania do obcych typów.

Ryan Lee

just give us another night

: sob kwie 11, 2026 11:45 am
autor: Ryan Lee
Flavia Rosendale

Spóźnił się. Niemalże dokładnie czekał na wybicie spóźnienia, obserwując ją gdzieś z boku. Wszystko przygotował starannie, każdy element jego outfitu, a nawet zaplanował to opóźnienie. Po co? Zastanawiało go, na ile Flavia była zmotywowana tego wieczoru. Nie do końca był w stanie pojąć to, co działo się w jej głowie tamtego wieczoru. Dla niego seks był oczywistością, o ile dwie osoby wydawały się być sobą zainteresowane. Tak teraz stał i zza rogu ją obserwował. Nie chciał zostać zauważony zbyt szybko. Musiał przed sobą przyznać, postarała się dla niego. To połechtało jego ego, bo już z daleka zauważył opuszczone ramiączko, które luźno zwisało na jej ramieniu. Mógłby od razu je podnieść, poprosić o nie prowokowanie go i nie ciągnięcie go za nos. Szczerze, nie rozumiał po co to spotkanie. Co Rosendale chciała nim osiągnąć? Tyle że i on postanowił się postarać. Założył na siebie najlepszą koszulę, luźną, satynową, by mogła widzieć zarys jego zajebistego torsu. By mogła chłonąć oczami to, co postanowiła sobie odpuścić.
W końcu opuścił miejsce własnego przyczajenia i spokojnym krokiem ruszył w stronę Flavii. Cicho, powoli, na tyle że muzyka grająca zagłuszała jego kroki. Przybrał standardową minę cwaniaka. O ile wcześniej chciał ją unikać, tak jej desperacja? zaangażowanie? Bawiły go i chciał zobaczyć, do czego będzie w stanie się posunąć.
Witam, panienkę Rosendale — oschły ton dalej wybrzmiewał z jego głosu. Czy chciał ją ukarać za jej ostatnie postępowania? Może odrobinę. Była piekielnie gorąca. Zwrócił uwagę na każdy z elementów. Na idealnie dobrany makijaż, spódniczkę, która pokazywała odrobinę zbyt wiele. Aż przejechał językiem po wargach, ale odchrząknął. Spokój i chłód ducha — dobrze Ci w tym stroju, wyglądasz ładnie — przez moment złapał sam siebie, że nie brzmiało to na komplement. Może i lepiej? Nabrał powietrza do płuc, analizując to, co tak właściwie działo się w jego głowie. Chciał móc ją kosztować, ale na to było za wcześnie. Na jego twarzy nie pojawił się nawet cień uśmiechu.
Co mam nam zamówić? — zagadnął, bo o ile był chłodny, to dalej był dżentelmenem. On to pewnie napije się whiskey bez lodu — coś wpadło Ci w oko? — oprócz Ryana, bo z tego zdawał sobie doskonale sprawę.

just give us another night

: ndz kwie 19, 2026 7:08 pm
autor: Flavia Rosendale
Nie oczekiwała punktualnego przyjścia, kilkuminutowe spóźnienie praktycznie że było wliczone w jej czas oczekiwania. W gruncie rzeczy doceniała, że się pojawił — w końcu równie dobrze mógł się nie pojawić i ona tym rozwiązaniem też nie byłaby zdziwiona. Jakiekolwiek oczekiwania względem tego wieczoru mogły pojawić się dopiero w momencie, kiedy się pojawi. I pojawił, i to w jakim stylu! Praktycznie krzyczał tym, że ma żałować, co straciła. Satynowa koszula opinająca mięśnie sama rzucała się jej w oczy, ale na szczęście miała w sobie na tyle samozaparcia, żeby nie wpatrywać się w nie cały czas. Postarał się i to też doceniała; bo mógł przyjść spóźniony, w dresie, na kompletnej wyjebce. Może nie była całkiem skreślona?
— Dobry wieczór, Ryan — odpuściła sobie te oficjalne powitania, nie z braku szacunku, a z faktu, że już nie był poważnym panem pilotem Lee. Dalej była kulturalna, jednak na tyle, na ile mogło to być luźne — bo ona chciała miło spędzić wieczór, jednak będzie musiała póki co wysilić się, żeby odpuścił swój chłodny ton. — Mam nadzieję, że to komplement, dziękuję — odpowiedziała, patrząc z lekkim powątpiewaniem, jednak jak to mogło inaczej brzmieć? Wiedziała, że wyglądała dobrze, nie bez powodu się stroiła na to spotkanie i zasięgała opinii przyjaciela. — Również bardzo dobrze wyglądasz, pasuje ci ta koszula — stwierdziła, mierząc go krótkim spojrzeniem i traktując to jako idealną wymówkę, żeby rzucić na niego jeszcze raz spojrzeniem. Z jej ust był to definitywnie komplement. Może dzięki temu sprawi, że jego ego pójdzie w górę, a na usta wejdzie chociaż cień uśmiechu? Lubiła jego oczy, lubiła też uśmiech, który często był dość cwaniacki. Musiała przyznać przed sobą te kilka faktów.
— Ja zaprosiłam, więc ja zamówię, tylko powiedz, na co masz ochotę po całym dniu — zagadnęła, czekając, czy odpowie w ryanowym stylu, czy zachowa swoją chłodną maskę. Musiała jakoś go rozruszać. Nawet jeśli widzieli się tylko trzy razy, to w tych dwóch pierwszych spotkaniach przyzwyczaił ją do nieco żywszego usposobienia. — Chcesz coś wybrać dla mnie? — zagadnęła, przywołując jego taktykę z pierwszej randki.

Ryan Lee

just give us another night

: ndz kwie 19, 2026 11:16 pm
autor: Ryan Lee
Flavia Rosendale

Kultura musiała zostać zachowana. Mogli nie być na lotnisku, ale to przy nim zgodził się na to spotkanie. Sam nie wiedział, z czego to wynikało. Spoglądał na nią i chciał odpłynąć. Miał pewność, że nie założyła tego stroju przypadkowo. Wyglądała olśniewająco, a choć mógłby zostać znów bajerancikiem, by zawładnąć raz jeszcze jej sercem, to dał sobie spokój. Raz go odrzuciła. Nigdy tego nie przeżył. Zawsze to on przestawał się odzywać, szedł dalej, nie patrząc do tyłu, a pierwszy raz... usłyszał odmowę.
Komplement. Doceniam kobiecą urodę — w normalnych warunkach ślinka, by mu pociekła na jej widok. Pragnąłby ją chwycić mocno za biodra, pocałować intensywnie, głęboko w usta, by raz jeszcze posmakować jej warg. Tak teraz wstrzymywał się. Uniósł kącik ust na komplement — dziękuję. Wziąłem pierwszą rzecz z wieszaka — stwierdził, przysiadając się na przeciwko niej. Kłamał. Nie wiedział, ile czasu spędzić przed szafą. Chciał wyglądać zajebiście, by wystarczyło spojrzenie, aby żałować. Uniósł ku górze oba kąciki ust. Obserwował jej wzrok, ale powstrzymał się od komentarza. Widocznie zadziałało.
Whiskey bez lodu — oznajmił. Proste, męskie i zostawiało gorzki smak w ustach. Potrzebował tego, by nie przepaść w jej urok. Coś dla nie? Na pewno nic słodkiego. Potrzebowała drobnego pstryczka w nos. Ryan jednak przypominał idiotę, gdzie mógł wbić szpileczkę, tam postanowił ją wbić głęboko — Dla Ciebie? Bloody Mary, bo wyrywasz męskie serca, jak prawdziwa femme fatale — parsknął krótko pod nosem i pokręcił głową. Pierwszy raz przy niej się uśmiechnął. Zastanawiał się, czy rzucić standardowym: mojito dla mojej świni. Tyle że ono było orzeźwiające, a Rosendale miała w sobie coś mocnego, uzależniającego. Inaczej by tutaj nie siedział.
To spytam wprost — zaczął, gdy Flavia wróciła z alkoholem. Zawiesił wzrok na jej ciemnych tęczówkach, w których jeszcze niedawno błyszczały światła Seulu — czego ode mnie oczekujesz, Rosendale? — wiedza, na czym się stoi była władzą i chyba chciał ją osiągnąć — mam się starać, być dupkiem, czy dać Ci zawładnąć moim sercem? — chwycił za szklankę, przechylając nią kilka razy — bo z tego co pamiętam, nie chcesz być zdobyczą — upił łyka i odłożył ją cicho. Spojrzał raz jeszcze na nią. Ciekawiło go, dokąd zmierzali i w którą stronę poprowadzi ich to spotkanie.

just give us another night

: pn kwie 27, 2026 1:29 am
autor: Flavia Rosendale
Dzięki Flavii, Ryan mógł poznawać nowe doświadczenia, ale działało to również i w drugą stronę. Rosendale po raz pierwszy miała styczność z tak aż napiętą, męską dumą. Nawet jeśli trafiała na obrażalskich typów, to bardzo szybko pękali. Nie było to skomplikowane, bo wystarczyło długie spojrzenie i słodki uśmiech, aby spojrzeli na nią nieco cieplej. Lee był mocnym zawodnikiem, jeśli chodziło o zgrywanie urażonego. Tutaj trzeba było wyciągnąć największe działo, więc tak jak chciała założyć coś innego, tak zdecydowała się na jedną z krótszych spódniczek, jakie posiadała w swojej szafie. Może to nieco rozpali w nim emocje? Albo chociaż pokaże ogień od zewnętrznej strony i błysk w oku?
Nie skomentowała o docenianiu kobiecej urody z prostego powodu — ustaliła sobie niepisaną zasadę nie wspominania o innych kobietach, a przynajmniej podczas dzisiejszego wieczoru. Wszystko po to, aby spędzić miło ten wieczór, choć nie miała planu, w którą stronę ją poniesie. Po prostu przestać myśleć, że była jak każde, bo skąd mogła mieć oczekiwania na wyjątkowość? — Skoro tak wygląda twoje pierwsze wzięcie rzeczy z szafy, to musisz być naprawdę przygotowany — odpowiedziała z rozbawieniem. Wyglądał dobrze, za dobrze nawet. Nigdy nie uwierzyłaby, że założył to od niechcenia, jeszcze nie skupiając się na tym, co wyciąga — jeśli by tak rzeczywiście było, to Flavia była pełna podziwu. W jej przypadku, pierwszą rzeczą, jaką wyciągnęłaby z szafy, byłby ulubiony dres, który zawsze był pod ręką. Czasami wygoda była ważniejsza niż cokolwiek innego, jednak ta zasada dzisiaj absolutnie nie istniała.
— Femme fatale? Zaszedł jakiś błąd, powinno być coś słodziutkiego — odparła, opierając podbródek na dłoniach i patrząc na Ryana niewinnym spojrzeniem. Potrafiła przybierać maski, choć raczej daleko było jej od niebezpiecznej manipulantki, która mogła być jedną z wielu twarzy kobiety fatalnej. Zaszedł jednak progres, bo maska pana pilota najwyraźniej zaczynała pękać, skoro potrafił choć na moment unieść lekko kąciki ust. Bloody mary to nie był jej ulubiony wybór — ale skoro zaproponowała, że ma jej wybrać drinka, to musiała wziąć to na klatę. — Wypicie tego potraktuje jako moje rozgrzeszenie — rzuciła, wnosząc spojrzenie do góry i wstała, aby udać się do baru. — Zaraz wracam. — Poszła zamówić ich drinki, całe szczęście obyło się bez stania w kolejce i wydłużania jego samotnego czasu przy stoliku. Wróciła, stawiając przed nim zamówiony napój i idealnie pochylając się na tyle, aby do jego nosa mógł dotrzeć zapach jej perfum, który bardziej go od niej uzależni i zahipnotyzuje.
Czego ode mnie oczekujesz; wybrzmiały słowa, na które nie do końca znała odpowiedź. Całe jej życie miłosne było stosem pytań bez konkretów, bo zostawiała je na później. W międzyczasie znajomości uciekały, a ona umiała szybko oczarować kolejną osobę, bez potrzeby opłakiwania straty. A tutaj było coś innego; bo mogła wskoczyć do jego łóżka już w Seulu, mogłaby nie interesować się jego osobą i zostawić ich w tym dziwnym zawieszeniu po wieczorze, który zdawał się nie być dokończony. Mimo to ciągnęło ją do Ryana i przez wyjątkowość tej sytuacji nie do końca wiedziała, o co jej chodziło.
— A jaka jest szansa, że da się zawładnąć twoim sercem? — zapytała, realnie zastanawiając się. Ryan kojarzył jej się z facetem niedostępnym, będącym jedynie na chwilę. Jak miałaby to zrobić, skoro nic nie wskazywało, aby ta znajomość mogła trwać dłużej niż może dwie upojne noce? — To wszystko zależy, czy potraktujesz nasze spotkanie jako kolejne zdobyte osiągnięcie. — Może ma jakąś listę i z kolegami pilotami przechwalali się, z iloma to stewardessami nie spali? Faceci byli dziwni. — Ale czego oczekuję, tak? Miłego wieczoru, bez krzywego spojrzenia, bo ubzdurałeś sobie, że przekreśliłam naszą znajomość. Więc tak, miło by było, gdybyś nie starał się być dupkiem — odpowiedziała prosto z mostu. Ilekroć będzie mieć okazję to będzie podkreślać, że nie dała mu kosza. Gdyby go dała, to nie siedziałaby tu teraz z własnej inicjatywy i nieprzymuszonej woli. — I następnego drinka poproszę kwaśnego i orzeźwiającego — dodała z rozbawieniem po wzięciu pierwszego łyka. Nie była fanką słodkich alkoholi, choć one zdecydowanie stały hierarchii wyżej niż to, co właśnie przed sobą miała. No nic, można stwierdzić że pierwszy był nawet i pro zdrowotny.

Ryan Lee