Jak nie kebab, to co?
: pt kwie 10, 2026 3:03 pm
001
Nie pamiętał, kiedy ostatni raz tak się napił. Od czterech godzin, odkąd wyszedł z klubu ze znajomymi i spacerowali ulicami Toronto, próbował wytrzeźwieć, jednak alkohol wciąż krążył w jego krwi. Co chwilę wybuchał niekontrolowanym śmiechem, robił niedorzeczne miny albo przeciągał spółgłoski, od czasu do czasu mieszając angielski z koreańskim.
Gdzieś około drugiej w nocy pożegnał się z kolegami i w drodze do domu postanowił coś zjeść. Ostatnie opary wódki nadal zalegały w jego żołądku, co oznaczało nadciągającą, potężną gastrofazę. Wolał uniknąć jej w domu przy matce, którą najpewniej by obudził. Spodziewał się, że narobi hałasu, grzebiąc w lodówce w poszukiwaniu resztek obiadu, a potem jeszcze więcej przy próbie odgrzania ich w mikrofali.
Postawił więc na kebaba. Tłustego, z mnóstwem dodatków, oprószonego serem feta i prażoną cebulką; takiego, który miał ostatecznie zapełnić jego pusty żołądek. W gruncie rzeczy podszedł do pierwszej lepszej budki, na jaką trafił, lecz w drodze do okienka uświadomił sobie, że zgubił portfel. Ciężko zrobiło mu się na sercu, a przyćmiony alkoholową mgłą umysł nakazał bardziej przejąć się brakiem jedzenia, aniżeli straconymi pieniędzmi oraz dokumentami.
Jednak w pewnym momencie dostrzegł znajomą twarz, która widocznie tak jak on w środku nocy postanowiła stanąć przed budą, aby zjeść coś niezdrowego. Uśmiechnął się figlarnie i niczym rasowy kot, zakradł się do drobnej dziewczyny. Gdy składała zamówienie, stanął tuż za nią i bezczelnie oparł brodę o jej głowę. Następnie, wyciągając rękę w stronę kasjera, ułożył palce w znak zwycięstwa, co miało sugerować podwojenie zamówienia.
— Będzie dwa razy — rzucił rozbawiony, jednocześnie drgając z lekkiej ekscytacji całym ciałem, co (jeżeli jeszcze się nie odsuneła) mogła natychmiast wyczuć. — Ty stawiasz, Cam — dodał, po czym wysunął się przed nią i demonstracyjnie wywrócił kieszenie na lewą stronę. — Jestem spłukany. I cholernie głodny.
Było wysoce prawdopodobne, że odmówi mu tej przysługi, ale w takim wypadku zawsze mógł spróbować ją ubłagać.
Przez opary smażonego mięsa i tłuszczu unoszące się wokół budki Ree zrobił się jeszcze bardziej głodny. Jego stan potwierdziło głośne burczenie brzucha, więc mimowolnie poklepał się po nim i wydął usta, przybierając żałosną minę. Kilka lat wcześniej to wystarczyło, aby dała się namówić. Do dziś pamiętał w jaki łatwy sposób ulegała jego presji, kiedy zawzięcie o coś prosił.
— Powinienem paść na kolana? — zapytał, naprawdę gotów to zrobić.
Nigdy nie czuł przy Cam, że musiał zachowywać pozory dumy. W każdym geście Reece pobrzmiewała frywolność, którą dziewczyna wydawałą się zawsze rozumieć. Nawet teraz, niemal cztery lata po rozstaniu, nie dokuczał mu dystans względem jej osoby.
Camellia Stones
Nie pamiętał, kiedy ostatni raz tak się napił. Od czterech godzin, odkąd wyszedł z klubu ze znajomymi i spacerowali ulicami Toronto, próbował wytrzeźwieć, jednak alkohol wciąż krążył w jego krwi. Co chwilę wybuchał niekontrolowanym śmiechem, robił niedorzeczne miny albo przeciągał spółgłoski, od czasu do czasu mieszając angielski z koreańskim.
Gdzieś około drugiej w nocy pożegnał się z kolegami i w drodze do domu postanowił coś zjeść. Ostatnie opary wódki nadal zalegały w jego żołądku, co oznaczało nadciągającą, potężną gastrofazę. Wolał uniknąć jej w domu przy matce, którą najpewniej by obudził. Spodziewał się, że narobi hałasu, grzebiąc w lodówce w poszukiwaniu resztek obiadu, a potem jeszcze więcej przy próbie odgrzania ich w mikrofali.
Postawił więc na kebaba. Tłustego, z mnóstwem dodatków, oprószonego serem feta i prażoną cebulką; takiego, który miał ostatecznie zapełnić jego pusty żołądek. W gruncie rzeczy podszedł do pierwszej lepszej budki, na jaką trafił, lecz w drodze do okienka uświadomił sobie, że zgubił portfel. Ciężko zrobiło mu się na sercu, a przyćmiony alkoholową mgłą umysł nakazał bardziej przejąć się brakiem jedzenia, aniżeli straconymi pieniędzmi oraz dokumentami.
Jednak w pewnym momencie dostrzegł znajomą twarz, która widocznie tak jak on w środku nocy postanowiła stanąć przed budą, aby zjeść coś niezdrowego. Uśmiechnął się figlarnie i niczym rasowy kot, zakradł się do drobnej dziewczyny. Gdy składała zamówienie, stanął tuż za nią i bezczelnie oparł brodę o jej głowę. Następnie, wyciągając rękę w stronę kasjera, ułożył palce w znak zwycięstwa, co miało sugerować podwojenie zamówienia.
— Będzie dwa razy — rzucił rozbawiony, jednocześnie drgając z lekkiej ekscytacji całym ciałem, co (jeżeli jeszcze się nie odsuneła) mogła natychmiast wyczuć. — Ty stawiasz, Cam — dodał, po czym wysunął się przed nią i demonstracyjnie wywrócił kieszenie na lewą stronę. — Jestem spłukany. I cholernie głodny.
Było wysoce prawdopodobne, że odmówi mu tej przysługi, ale w takim wypadku zawsze mógł spróbować ją ubłagać.
Przez opary smażonego mięsa i tłuszczu unoszące się wokół budki Ree zrobił się jeszcze bardziej głodny. Jego stan potwierdziło głośne burczenie brzucha, więc mimowolnie poklepał się po nim i wydął usta, przybierając żałosną minę. Kilka lat wcześniej to wystarczyło, aby dała się namówić. Do dziś pamiętał w jaki łatwy sposób ulegała jego presji, kiedy zawzięcie o coś prosił.
— Powinienem paść na kolana? — zapytał, naprawdę gotów to zrobić.
Nigdy nie czuł przy Cam, że musiał zachowywać pozory dumy. W każdym geście Reece pobrzmiewała frywolność, którą dziewczyna wydawałą się zawsze rozumieć. Nawet teraz, niemal cztery lata po rozstaniu, nie dokuczał mu dystans względem jej osoby.
Camellia Stones